Śląsk Wrocław - Trefl Sopot 82:85. Własny parkiet nie pomógł (WYNIK)

AIP
fot. materiały prasowe
Śląsk Wrocław - Trefl Sopot 82:85 (WYNIK). WKS Śląsk Wrocław po prawdziwym dreszczowcu przegrał w Orbicie w meczu 24. kolejki Energa Basket Ligi z Treflem Sopot 82:85. Wrocławianie w końcówce mieli wszystko we własnych rękach, ale nie wykorzystali tego.

Wrocławianie słabo rozpoczęli mecz z Treflem, bowiem dwa razy pod koszem zgubili Olejniczaka, a ten skutecznie obsługiwał podaniami kolegów i sopocianie prowadzili już 4:0. Mniej więcej trzy minuty zajęło Trójkolorowym odpowiednie wejście w mecz. Przy stanie 10:9 dla gości Aleksander Dziewa po raz pierwszy pokazał swoje popisowe zagranie i zablokował Nuniego Omota.

Częściej to jednak Trefl wywierał większą presję w obronie na podopiecznych Olivera Vidina, co doprowadzało do błędów gospodarzy. W pewnym momencie przyjezdni prowadzili już 17:11, ale trójka autorstwa Bena McCauley'a zniwelowała przewagę rywali. Zespół z Sopotu postawił Wojskowym bardzo trudne warunki w pierwszej kwarcie, a kwintesencją ich dobrej dyspozycji był kapitalny blok Hawsa na Strahinji Jovanoviciu. Punkty Łukasza Kolendy dopełniły dzieła i sopocianie wygrali tę część gry 25:18.

Początek drugiej kwarty również był pod dyktando Trefla, który zaczął od dwóch skutecznych akcji Łukasza Kolendy oraz Pawła Leończyka. Trójkolorowi wciąż mieli bardzo duże problemy z upilnowaniem bardzo ruchliwych i świetnie zorganizowanych zawodników Trefla. Gra ofensywna gospodarzy nie powalała, ale coraz lepiej wyglądała ich defensywa. Po rzutach wolnych Ramljaka Trójkolorowi złapali kontakt, a prowadzenie Trefla stopniało do jednego punktu. W końcówce jednak ponownie minimalnie lepsi byli goście i to oni zeszli do szatni przy prowadzeniu 40:36.

Drugą połowę świetnym blokiem na Omocie rozpoczął Michał Gabiński, a następnie kapitan WKS-u dołożył punkty spod kosza. Chwilę później wreszcie celny rzut zza łuku w wykonaniu Śląska i Gibson zmniejszył rozmiary prowadzenia rywala do 42:41. Trzy minuty po wznowieniu gry Trójkolorowi mieli okazję doprowadzić wreszcie do wyrównania, ale Omot odwdzięczył się za dwa wcześniejsze bloki i bardzo efektownie zatrzymał Ramljaka. Co się odwlecze, to nie uciecze - po raz kolejny celnie za trzy rzucił Kyle Gibson, a chwilę później dołożył dwa oczka po kontrze i Śląsk po raz pierwszy w meczu wyszedł na prowadzenie - 47:46.
Wrocławianie nie cieszyli się  jednak z prowadzenia zbyt długo. Trefl znowu podostrzył grę w obronie, udało im się przechwycić piłkę, trafić dwukrotnie zza łuku i z jednopunktowego prowadzenia zrobiła się pięciopunktowa strata... Niestety przed ostatnią częścią miejscowi przegrywali 59:67.

Czwarta kwarta rozpoczęła się wymianą ciosów. Trefl wciąż był bardzo agresywny w destrukcji, co przekładało się na ilość fauli i rzuty wolne dla wrocławian, które zespół Olivera Vidina wykonywał niemal bezbłędnie. Świetną akcją w obronie z kolei popisał się Ben McCauley, który efektownie zablokował wbiegającego pod kosz Łukasza Kolendę. To przełożyło się na szansę w ataku i dzięki celnej trójce Elijaha Stewarta goście prowadzili tylko 69:66. Elijah miał wówczas na koncie 17 punktów i w drugiej połowie ewidentnie poczuł się swobodniej, jednak wciąż prowadzili goście. Aleksander Dziewa wykorzystał swoje rzuty wolne i na sześć minut przed końcem WKS przegrywał różnicą zaledwie dwóch punktów. W ważnym momencie Gibson świetnie wypracował sobie pozycję i trafił zza łuku, wyprowadzając Śląsk na prowadzenie 71:70.

Po raz kolejny jednak bardzo trudno wywalczone prowadzenie szybko zostało roztrwonione. Już kilka chwil później po dwóch skutecznych akcjach gości Trefl ponownie prowadził 75:71. Na niespełna półtorej minuty przed końcem meczu Trefl Sopot miał pięć oczek przewagi (82:77). Później kluczową zbiórką w ataku popisał się Dominik Olejniczak, a z akcji drugiej szansy skorzystał Łukasz Kolenda i było już 84:77. Odpowiedział skutecznie McCauley, ale na 20 sekund przed końcem Wojskowi przegrywali 79:85.

Po przerwie na żądanie Olivera Vidina wrocławianie wprowadzili w życie szalony pomysł. Gospodarze grali z boku na połowie przeciwnika, a Ivan Ramljak rzucił piłkę bezpośrednio nad kosz do wbiegającego Elijaha Stewarta, który zakończył to akcją 2+1 i wprawił w euforię swoją ławkę rezerwowych. Nie minęło pięć sekund, a Stew zaliczył fantastyczny przechwyt i Śląsk miał piłkę na remis – Wojskowi dwukrotnie rzucali zza łuku, ale nieskutecznie. Ostatecznie Śląsk Wrocław przegrał z Treflem Sopot 82:85.

- Mecz nie przebiegał tak, jak tego chcieliśmy. Wyszliśmy bez energii i Trefl od razu to wykorzystał, rzucając w pierwszej kwarcie aż 25 punktów. Później zaczęli grać też silniej w obronie. U nas brakowało koncentracji, a utrata 85 oczek na własnej hali to zdecydowanie za dużo. Z kolei w ataku nie trafialiśmy z otwartych pozycji w końcowych fragmentach, a za dwa punkty mieliśmy tylko 43% i dla mnie to jest tragiczna statystyka. Jeżeli chodzi o pozytywy, to na pewno cieszy aż 15 zbiórek w ataku i nie mogę powiedzieć, że drużyna nie walczyła. Przeciwnicy po prostu trafiali dużo celniej i dlatego przegraliśmy - powiedział zaraz po meczu Oliver Vidin, trener Śląska.

WKS Śląsk Wrocław - Trefl Sopot 82:85 (18:25, 18:15, 23:27, 23:18)
Śląsk: Elijah Stewart 22, Kayle Gibson 19, Ben McCauley 17, Aleksander Dziewa 10, Ivan Ramljak 9, Strahinja Jovanović 3, Michał Gabiński 2, Mateusz Szlachetka 0, Szymon Tomczak 0.
Trefl: Łukasz Kolenda 21, Nuni Omot 17, Dominik Olejniczak 14, Martynas Paliukenas 9, Karol Gruszecki 8, Michał Kolenda 8, Paweł Leończyk 6, T.J. Haws 2, Witalij Kowalenko 0.

Powstała Superliga, UEFA zbanuje kluby?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ś
Śląsk-Wroc-Lower

Meczyk nożnej lepszy! A Śląsk jeszcze pokaże wszyskim kibicą kto jest KINK!!!! Niech by chociasz można by pujść na trenink!!!

Dodaj ogłoszenie