Śląsk Wrocław - Podbeskidzie 4:3! 100 minut czekania na uśmiech Magiery (WYNIK 20.04.2021, SKRÓT, BRAMKI, GOLE, SKŁADY, RELACJA)

Jakub Guder
Jakub Guder
Śląsk - Podbeskidzie 4:3! (WYNIK 20.04.2021, SKRÓT, BRAMKI, GOLE, SKŁADY). To był bez wątpienia mecz sezonu na Stadionie Wrocław. Piękne gole, zwroty akcji i euforia po bramce w 96 minucie. Śląsk Wrocław wygrał z Podbeskidziem Bielsko-Biała 4:3 i wciąż jest w grze o europejskie puchary.

Śląsk - Podbeskidzie 4:3! (WYNIK 20.04.2021, SKRÓT, BRAMKI, GOLE, SKŁADY)

Śląsk - Podbeskidzie 4:3 (20.04.2021). Mecze co trzy dni sprawiły, że Jacek Magiera przed meczem z Podbeskidziem dokonał pewnych roszad w składzie. Do pierwszego składu wrócili Mathieu Scalet, Robert Pich i Bartłomiej Pawłowski, który biegał na prawym wahadle. Na lewą stronę przesunięto prawonożnego Patryka Janasika. Na ławce usiadł m.in. Łukasz Bejger, co trzeba uznać za zaskoczenie, bo młody stoper raczej nie dawał powodów, by odesłać go na rezerwę.

Od kiedy obie drużyny spotykają się w ekstraklasie, Śląsk jeszcze nie przegrał z "Góralami". Nic więc dziwnego, że wrocławianie byli faworytem w tym starciu. Na dodatek drużyna Roberta Kasperczyka wygrała w tym sezonie zaledwie pięć meczów - żadnego na wyjeździe. Kto się jednak spodziewał dominacji gospodarzy od pierwszej do ostatniej minuty, ten musiał się głęboko rozczarować.

Pierwsze pół godziny meczu to było marne widowisko, co w sumie nas zaskoczyło, bo myśleliśmy, że jednak Śląsk rzuci się bardziej na przeciwników. W 9 min do siatki trafił co prawda Robert Pich, lecz był na minimalnym spalonym. W 18 min wydawało się, że WKS będzie miał szansę otworzyć wynik spotkania z rzutu karnego, ale powtórki VAR pokazały, że Mateusz Praszelik nieco "przyaktorzył" i faktycznie faulu na nim nie było. W 33 min wrocławian, którzy pomału tracili inwencję na boisku, mógł ukarać Marko Roginicia, który wykorzystał podanie byłego piłkarza Śląska Kamila Bilińskiego i uderzył w poprzeczkę.

Nagle z tej nieco bezbarwnej toni wyłoniła się perełka. Do rzutu wolnego dla Śląska - nieco z lewej strony - podszedł kapitan Krzysztof Mączyński. Uderzył jakby trochę od niechcenia, ale wyliczył to tak, że zdjął pajęczynę z bramki strzeżonej przez Michala Peskovicia. To był pierwszy gol "Mąki" w tym sezonie, ale nawet jeśli ostatni, to wybaczymy, bo takich bramek to nie będzie nawet w tej całej Superlidze...

Górale podrażnieni nie czekali zbyt długo. Kilka chwil później ciałem strzał z bliska Bilińskiego obronił Szromnik, ale w kolejnej akcji bramkarz miejscowych popełnił błąd. Zaczęło się jednak od krótko rozegranego rzutu rożnego, a potem juniorskiej postawy Erika Exposito w obronie, który łatwo pozwolił dośrodkować gdzieś na piąty metr. Tam Szromnik powinien być królem, a uprzedził go Rafał Janicki i mieliśmy remis.

Na początku drugiej połowy wędkę od Jacka Magiery dostali Scalet i Pawłowski. Zresztą właśnie wtedy zorientowaliśmy się, że ten drugi jest w ogóle na boisku. Był kompletnie niewidoczny.

Po kwadransie znów potrzebny był VAR i znów zadziałał na niekorzyść Śląska. Tym razem w polu karnym główkował rezerwowy Makowski, a piłka trafiła w rękę ustawionego do niego tyłem Filipa Modelskiego. Sędzia Tomasz Kwiatkowski uznał, że na jedenastkę to się nie kwalifikuje. Chwilę później szczęście wreszcie było przy "Wojskowych". Po rzucie wolnym piłkę przed polem karnym dostał Janasik i uderzył rogalem, który w bark trafił Bilińskiego. Piłka poszybowała łukiem i wpadła do bramki obok zdezorientowanego Pekovicia.

Do końca mieliśmy jeszcze pół godziny, a to było dopiero preludium emocji. Na 2:2 strzelił Biliński wolejem, wykorzystując podanie rezerwowego Karola Danielaka. Zawalił Puerto, który zostawił napastnikowi rywali zbyt dużo miejsca. Śląsk stanął, a Podbeskidzie poszło za ciosem, pierwszy raz wychodząc na prowadzenie. Tym razem do siatki trafił Marko Roginić. Puerto w tym czasie truchtał dwa metry za nim...

Znów mogło się wydawać, że jest już po meczu, lecz Śląsk do prądu kolejny raz podłączył Mączyński. Świetnie dośrodkował na głowę Poprawy z rzutu wolnego, a ten strzelił głową swojego pierwszego gola w ekstraklasie.

Sędzia Kwiatkowski doliczył aż siedem minut, więc przygryzając popcorn można było liczyć na jeszcze parę zwrotów. Przez większość tego czasu oglądaliśmy dość rozpaczliwą kopaninę w polu karnym Śląska - Podbeskidzie starało się trafić w piłkę, a Śląsk wybić ją jak najdalej. Gdy to się wreszcie udało tuż za połową boiska jak byk ruszył do przodu Robert Pich. Słowak był nie do zatrzymania. Czuł chyba, że to jego moment, bo nie oglądając się na partnerów huknął tak, że Pesković był bez szans! 4:3! Trzy punkty dla Śląska! Niewiarygodne...

No i wtedy na maskowatej twarzy Jacka Magiery pojawił się uśmiech. Po 100 minutach gry.

Cóż - długo to spotkanie wyglądało niemrawo, ale naszym daniem to był dla wrocławskich kibiców mecz sezonu. Oby zawsze tylko Śląsk strzelał na końcu jednak jedną bramkę więcej niż rywale.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie