sportowy
    Śląsk Wrocław mistrz Polski 1977 [SKŁAD, ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

    Śląsk Wrocław mistrz Polski 1977 [SKŁAD, ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

    Jarosław Maliniak, jg

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Drużyna WKS Śląsk Wrocław, która awansowała po raz pierwszy do ekstraklasy (przed meczem z Lechią Gdańsk, 23 marca 1964 r. Od lewej: Władysław Żmuda,
    1/13
    przejdź do galerii

    Drużyna WKS Śląsk Wrocław, która awansowała po raz pierwszy do ekstraklasy (przed meczem z Lechią Gdańsk, 23 marca 1964 r. Od lewej: Władysław Żmuda, Piotr Brol, Stefan Szefer, Rudolf Siegert, Joachim Stachuła, Alojzy Krzywoń, Walenty Czarnecki, Hubert Skowronek, Paweł Śpiewok, Reinhard Pilarek, Władysław Poręba ©ze zbiorów Jarosława Szandrocho

    Śląsk Wrocław mistrz Polski 1977 [SKŁAD, ARCHIWALNE ZDJĘCIA]. Dziś mija równo 41 lat od chwili, gdy piłkarze Śląska Wrocław po raz pierwszy w historii zapewnili sobie mistrzostwo Polski.

    Śląsk Wrocław mistrz Polski 1977 [SKŁAD, ARCHIWALNE ZDJĘCIA]


    Rok 1977 zapisał się złotymi zgłoskami w dziejach wrocławskiego sportu. Nasze miasto było wtedy polską stolicą piłki nożnej oraz męskiej koszykówki i piłki ręcznej. Drużyny WKS Śląsk Wrocław wywalczyły tytuły mistrzowskie w aż trzech popularnych dyscyplinach. Jednak to piłkarze stali się prawdziwymi idolami wrocławian.
    Zobacz galerię
    Do historii wrocławskiego klubu przeszła data 18 maja 1977 roku.
    Śląsk grał wyjazdowe spotkanie z ROW-em w Rybniku i zdobył tytuł mistrzów Polski. Jednak sam mecz miał swoją dramaturgię i obfitował w zwroty akcji. Drużyna miejscowych objęła prowadzenie po przerwie 1:0, lecz Śląsk po 4 minutach wyrównał. Sytuacja zmieniła się, gdy spiker ogłosił, że najgroźniejszy rywal wrocławian - Górnik Zabrze - poniósł porażkę w Sosnowcu. W takiej sytuacji wygrana zapewniłaby Śląskowi tytuł już na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek.

    Na 5 minut przed końcem spotkania Sybis podał do Kwiatkowskiego, który umieścił piłkę w siatce. Po końcowym gwizdku sędziego zapanowała wielka radość drużyny gości. Do Rybnika udało się kilkuset najwierniejszych kibiców Śląska, którzy po meczu znieśli na rękach piłkarzy z boiska. W górę podrzucano trenerów i opiekunów drużyny. W drodze powrotnej ekipa Śląska zatrzymała się na kolację w gliwickiej restauracji Piast, gdzie śląska orkiestra dęta odegrała na jej cześć "Sto lat". Najwierniejsi kibice czekali na drużynę przed domkiem klubowym. Wspólna feta trwała do drugiej w nocy. Nazajutrz gratulacje płynęły do klubu z całej Polski.

    W pożegnalnym meczu sezonu u siebie drużyna nowego mistrza Polski pokonała chorzowski Ruch 2:0. Atmosfera na Stadionie Olimpijskim była wspaniała. Były chóralne śpiewy z życzeniami "Sto lat", reprezentacyjna orkiestra Śląskiego Okręgu Wojskowego oraz torty dla obu drużyn ufundowane tradycyjnie przez Kazimierza Majdę. Piłkarze Ruchu wyszli na boisko z kwiatkami, które wręczyli swoim rywalom.

    Jednak prawdziwą ozdobą tego meczu była bramka Janusza Sybisa. Do dziś wielu kibiców twierdzi, że była to najpiękniejsza bramka w dziejach klubu. Sybis najpierw strzelił przewrotką w słupek, po czym błyskawicznie poderwał się i kozłującą piłkę wepchnął głową do bramki, co wprawiło kibiców na trybunach w prawdziwą ekstazę. 25 maja 1977 roku w ostatniej kolejce sezonu Śląsk przegrał w Poznaniu z Lechem 0:2. Dla wrocławian mecz ten nie miał już żadnego znaczenia, natomiast Kolejorz dzięki zwycięstwu utrzymał się w lidze.

    Drużyna Śląska grała przez cały sezon bardzo równo. Kluczem do sukcesów był też stabilny skład. Zawodnicy, grając przez wiele lat razem, znali się jak przysłowiowe łyse konie. Towarzysko też tworzyli zgraną paczkę. - Chodziliśmy do Pałacyku na studenckie dyskoteki. Tam byliśmy jako tako anonimowi. Bywaliśmy też razem w lokalach, ale właściwie nie było nas w nich widać, bo przesiadywaliśmy zwykle na zapleczach. Nie chcieliśmy, żeby kibice dzwonili do klubu z informacją: "znowu imprezują" - tłumaczy Tadeusz Pawłowski.

    Po zdobyciu mistrzostwa cała ekipa świętowała sukces w ośrodku wojskowym w Czerwieńsku. Z gratulacjami przyjechał sam Jaruzelski, ówczesny szef MON-u. Z kolei 15 czerwca przebywający we Wrocławiu I sekretarz KC PZPR Edward Gierek spotkał się z kapitanami mistrzowskich drużyn Śląska (Zygmunt Garłowski, Andrzej Sokołowski, Ryszard Białowąs), którzy wręczyli mu piłki z pamiątkową dedykacją i podpisami członków swoich zespołów…


    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (6)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Marta

    Pamietam (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Pamietam jak muj ojciec stał na bramce w 80 latach matko to były czasy

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    :)

    Dede (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Ale za to DUŻO KIBICÓW PAMIĘTA 2012r.!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Grabiszyńska?

    MadMack (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 76 / 69

    Stadion był i jest na Oporowskie,j ale skąd może to wiedzieć dziennikarz "Wrocławskiej ściery"

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Łza się w oku kręci

    ere (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 104 / 71

    I nawet płotu i zasieków nie było przy murawie...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    pamietam mecz motor lublin-slask wrocław jak awansowalismy drugi raz do 1ligi

    długo_pis (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 75 / 61

    72-3? ktos pamieta? wkrotce potem siegnelismy po mistrzostwo... długo trzeba bylo czekac na mistrzowska druzyne...


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    piszesz głupoty ale ci wybaczam bo nie znasz historii

    kobra (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Nie wiem o co ci chodzi ale nigdy nie graliśmy z motorem lublin w 72-73 roku. Pamiętny tytuł mistrza Polski z 1977 roku pewnie pamięta już niewiele osób. Cieszę się że ja jestem w tym gronie. i...rozwiń całość

    Nie wiem o co ci chodzi ale nigdy nie graliśmy z motorem lublin w 72-73 roku. Pamiętny tytuł mistrza Polski z 1977 roku pewnie pamięta już niewiele osób. Cieszę się że ja jestem w tym gronie. i pozdrawiam wszystkich którzy byli w tym czasie w Rybniku. A w szczególności Mariusza S. i Romka Z.zwiń