Skandal łapówkarski czy wielkie nic?

Marcin Rybak
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Paweł Relikowski
Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu twierdzi, że szefowie wrocławskiej firmy - dilera samochodów terenowych znanej zachodniej marki - skorumpowali komendanta straży pożarnej w Rabce. Mieli gościć go wraz z rodziną na majówce. W zamian strażackie auta z Rabki remontowane były w warsztatach dilera w Długołęce koło Wrocławia.

- Bzdura! - odpowiada Marek Pasierbski, właściciel i prezes firmy. - Jeśli ta historia jest łapówką, to ja jako sprzedawca aut nie mogę zrobić żadnej prezentacji dla klientów. Bo wszystkich należałoby oskarżyć o korupcję.

Co ciekawe, zarzuty popełnienia przestępstwa - przyjęcia łapówki - usłyszał już strażak z Rabki. Przez kilka miesięcy był nawet aresztowany. A rzekomym łapówkodawcom nikt - jak dotąd - żadnych zarzutów nie przedstawiał. Ale podejrzenia śledczych z Nowego Sącza budzi nie tylko gościna oficera straży na majówce w Długołęce.

Wożenie samochodów do napraw kilkaset kilometrów, podczas gdy bliżej jest kilku innych autoryzowanych dilerów aut terenowych, to dla prokuratury nadużycie uprawnień. I działanie wbrew rachunkowi ekonomicznemu.

- Co najmniej raz auto wiezione było do Wrocławia na lawecie ciągniętej przez ciężarówkę - mówi prokurator Tomasz Kumor z Nowego Sącza. - Teraz auta są remontowane bliżej i nic się z nimi nie dzieje.

Ale to nie wszystko. "Podejrzana" współpraca - jak chcieliby prowadzący postępowanie śledczy z Nowego Sącza i policjanci z wydziału do walki z korupcją krakowskiej policji - wrocławskiej firmy ze strażą w Rabce szła znacznie dalej.

W pokojach gościnnych pożarników przebywali wrocławscy biznesmeni, nie płacąc za ich używanie. Komendant straży - gdy rzecz cała wyszła na jaw - musiał z własnej kieszeni oddać 3000 złotych. Mimo to i za tę historię usłyszał zarzut. Podobnie jak za używanie służbowych skuterów śnieżnych do górskich wycieczek dla swoich wrocławskich gości. Z dokumentów miało wynikać, że to były strażackie ćwiczenia.

Marek Pasierbski przekonuje, że śledczy nie mają racji. Jego zdaniem, auta strażackie były remontowane na bardzo korzystnych dla straży warunkach i w najlepszej jakości.

W Rabce, owszem, gościł. Ale była to oficjalna strażacka impreza, a on był tam gościem i odbierał medal "Za zasługi dla straży". Natomiast górskie wycieczki służbowym sprzętem to - jego zdaniem - bzdura.

Tymczasem prokuratura zapowiada, że to dopiero początek śledztwa.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
strażacy
Kim, a właściwie czym jest dzisiaj oficer? Kiedyś ktoś taki kojarzył się z honorem i godnością, a teraz z szumowiną, kanalią i przekrętem
c
cdn
ależ pan pasierbski zapadł na ciężką amnezję , biedactwo, a zakrapiane imprezki w JRG rabka z całą szanowną świtą , a kto na nartach dobrodzieju ci uczył jeździć rodzinkę i kolesiów, a numerki zapomniało sie wyklepać na defenderku z raby wyżnej , więcej was jest " niewinnych"
w
w
bardzo dobrze, kontrola musi byc. wozenie aut do remontu przez pol Polski? smrod z daleka.

szkoda ze urzednicy we Wroclawiu nie maja prokuratury za nieudolnosc - wszedzie opoznienia, niezgodnie z projektem. tylko oni chyba na tym nie zarabiaja, sa po prostu nieudacznikami i partaczami, na czele z Dutkiewiczem "Ruch do senatu" w postaci jednego pajaca
Dodaj ogłoszenie