Siostry Radwańskie: Odcięły pępowinę, kupiły dom i rozpoczynają nowe życie

Wojciech Batko, Przemysław Franczak
Andrzej Banaś/Polskapresse
Z Agnieszką i Urszulą Radwańskimi w debla zagrali Wojciech Batko i Przemysław Franczak.

I set. Krem z groszku

Zaczniemy chyba od asa serwisowego. Jak robi się uszka do barszczu?
Urszula: Nie wiem.
Agnieszka: Krótka piłka. Ja też nie mam pojęcia.

Pytamy, bo były święta i od niedawna mieszkacie same. W kuchni radzicie sobie już równie dobrze jak na korcie?
Agnieszka: Chyba jednak trochę gorzej (śmiech).
Urszula: Dopiero od trzech tygodni jesteśmy na swoim, ale już próbujemy walczyć przy garach. Ostatnio udała się dobra zupa.

Jaka?
Urszula: Krem z groszku. Był naprawdę jadalny.
Agnieszka: To prawda. Parę osób jadło i bardzo im smakowało.

Do mamy na obiady chodzicie?
Urszula: Zdarza się, że się wprosimy. No i zostają restauracje.
Agnieszka: Mamy szczęście, bo obok naszego domu jest restauracja szybkiej obsługi i dają dobre obiady. Ja bym chciała częściej do kuchni zaglądać, ale nie mam czasu. Kiedy jesteśmy w Krakowie, to jest kołomyja. Treningi, uczelnia, ja przechodziłam też rehabilitację po kontuzji. Bywa tak, że nie mamy nawet czasu, żeby coś zjeść.
Urszula: Lepiej, żeby tego tata nie czytał (śmiech).

Odcięcie pępowiny przez dzieci, wyprowadzka z domu, to często trudny moment dla rodziców. Wasi to jakoś przeżyli?
Urszula: Wiadomo, że nie skakali z radości pod sufit, ale uszanowali naszą decyzję.
Agnieszka: Poza tym nadal spędzamy z sobą mnóstwo czasu na treningach i turniejach. To ciągle jest rodzinny biznes. W Krakowie bywamy rzadko, więc to nie jest tak, że zabrałyśmy rzeczy i kontakty stały się rzadsze.

Tata nie musi Was teraz poganiać, dzwonić i przypominać, że jest trening?
Agnieszka: E, nie, same się pilnujemy. Wiemy, że to ważne.
Podoba Wam się dorosłe życie?
Urszula: Trudno powiedzieć, że teraz wszystko się zmieniło. Samodzielne jesteśmy od dawna.
Agnieszka: Sport uczy odpowiedzialności. Każda podróż, wszystko trzeba przygotować. Już od dawna pomagaliśmy w tym rodzicom, bo oni nie mówią po angielsku. Potrafimy o siebie zadbać.

Co w nowym mieszkaniu było ważniejsze: duża kuchnia czy duża szafa?
Garderoba, zdecydowanie. A nawet dwie, bo każda z nas ma swoją. To było pytanie retoryczne.

Pod choinką lepsza byłaby więc torebka Louisa Vuittona czy szpilki od Louboutina?
(śmiech)

Trudna decyzja?
Urszula: Nie, nie, ale akurat już to wszystko mamy.
Agnieszka: Na urodziny kupiłam Uli właśnie szpilki Louboutina.
Urszula: Na święta nie robimy sobie dużych prezentów. Raczej drobiazgi.
Agnieszka: Prezenty nie są już dla nas tak istotne jak wtedy, kiedy byłyśmy dziećmi. Teraz, jak czegoś chcemy, to sobie to kupujemy.
II set. Siła sióstr

Zespół Sistars, stworzony przez inne znane dwie polskie siostry, śpiewał kilka lat temu tak: "Ej siostro, stań znowu prosto. To siła sióstr, rządzimy tu". Tak sobie pomyśleliśmy, że to też o Was.
Urszula: Nie słyszałam tej piosenki. A ty?
Agnieszka: Też nie, ale chyba wyszperam w sieci, bo brzmi ciekawie. Coś jest w tych słowach.

Na czym polega siła sióstr?
Urszula: Chyba na wzajemnym wsparciu, zawsze pod ręką masz kogoś, na kogo możesz liczyć. Cały czas jesteśmy razem, wszystko robimy razem. Nie mamy sekretów i świetnie się uzupełniamy. Przebywamy z sobą 24 godziny na dobę i ludzie się dziwią, że się nie kłócimy, nie mamy siebie dość.

A nie kłócicie się?
Agnieszka: Teraz już nie, ale cztery, pięć lat temu była walka o wszystko. O to, że jedna drugiej wzięła pasek. Potem to się zmieniło. Nie ma dnia, żebyśmy sobie czegoś nie pożyczyły, nie wymieniły ciuchami.

Zero zazdrości? O dobry mecz?
Agnieszka: Zero. Ja bardziej denerwuję się na meczach Uli niż na swoich. Kiedy ona wygrywa, to tak, jakbym ja wygrała.

Dogadujecie się znakomicie, ale w deblu gracie razem bardzo rzadko. Dlaczego?
Agnieszka: Na korcie jest inaczej. Te nasze temperamenty są inne.
Urszula: Ale nie mówimy nie.

Jak to jest? Jesteście różne, ale w sumie dość podobne?
Urszula: Chyba można tak powiedzieć. Na komediach śmiejemy się w tych samych momentach.

I na filmach romantycznych płaczecie też razem?
Agnieszka: W ogóle nie płaczemy.
Urszula: Ale na horrorach Agnieszka bardziej się boi.

III set. Tylko w Krakowie

Święta u Was czy u rodziców?
Urszula: U rodziców oczywiście.

W Krakowie, a nie na Balearach? Możecie sobie pozwolić na taką ekstrawagancję.
Urszula: W Krakowie spędzamy tak mało czasu, że szkoda byłoby nam stąd wyjeżdżać.
Agnieszka: Baleary? Długa podróż, na samą myśl mam dość. Zdążymy się najeździć. Po Nowym Roku lecimy do Australii.

Mocno trzymacie się krakowskich korzeni.
Agnieszka: Bo tu jest nasz dom, rodzina. Nawet jak jestem tutaj dwa dni, to odpoczywam.

Możecie mieszkać w każdym miejscu na Ziemi.
Agnieszka: Ale chcemy tutaj.

W filmie, który kręciło o Was CNN opowiadałyście o Solidarności. Patriotki z was.
Urszula: Może. Tata zawsze nam wpajał takie wartości.
Agnieszka: Nie wiem, czy przywiązania do miejsca można się nauczyć. Tutaj się wychowałyśmy, tu czujemy się najlepiej. Ot, cały sekret.

Na Waszej stronie internetowej coś nas zaskoczyło. Zdjęcia wraku samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem, opatrzone wierszami lorda Byrona i Stachury. Są też linki do biuletynów IPN. To Wasz pomysł czy inicjatywa taty?
Urszula: Razem uzgadniamy, co umieścić na stronie, ale to głównie tata tam działa.
Agnieszka: Polityką to on się zajmuje. My jesteśmy apolityczne. Natomiast sama katastrofa to było wydarzenie międzynarodowe. Mamy angielską sekcję na naszej stronie i wiele osób z całego świata może o tym przeczytać.

Czujecie się takimi ambasadorkami Polski w świecie?
Agnieszka: Na pewno tak.
IV set. Gruba skóra

Dużo imprezujecie?
Urszula: Czasem w weekend gdzieś sobie wyskoczymy. Ale nie ma wielkich szaleństw.
Rozpoznają Was na mieście?
Agnieszka: Zdarza się.

To przyjemne momenty?
Urszula: Tak, kiedy ktoś podejdzie, powie coś miłego, pogratuluje i odejdzie.
Agnieszka: Gorzej, gdy zdarzają się ci namolni.

Trzeba mieć grubą skórę? Wasze decyzje są publicznie oceniane, kłótnie rodzinne poddawane analizie. To jest trudne.
Agnieszka: Gruba skóra się przydaje i chyba taką mam, bo po mnie wszystko spływa jak po kaczce. Media znają 40 proc. prawdy, resztę wymyślają. Nie rusza mnie to.

Nigdy nie bolało?
Urszula: Boli pewnie, kiedy poczyta się komentarze w internecie, ale my tam nie zaglądamy. Dziwi mnie, że czasem znani ludzie nie wytrzymują i zaczynają czytać bzdury na swój temat. Po czymś takim można się nie podnieść.
Agnieszka: W sieci nie ma granic w obrażaniu ludzi. Dla internautów każdy jest debilem, zerem. Po co mam się katować i czytać te brednie?

A krytyka ekspertów?
Agnieszka i Urszula: Wujkowie dobra rada (śmiech).
Urszula: Czasem znajomi doniosą nam, że napisali o nas coś złego w gazecie, ale nie czytamy.
Agnieszka: Stawiamy na kolorowe babskie gazety.

Swoje dzieci też wyszykujecie na tenisistów?
Urszula: Nie myślałam o tym.
Agnieszka: Skąd mamy wiedzieć, czy się będą do tego nadawać? Nie powiem przecież swojemu synowi, żeby grał w koszykówkę, jak będzie miał 168 cm wzrostu.
Urszula: Ciężko powiedzieć. Nie wiem, czy chcę, by moje dziecko przechodziło taką samą drogę.

V set. Parapetówka

Tenis to jest taki sport, zawód, na którego wybór człowiek nie ma wpływu. Decydują za niego rodzice, bo treningi trzeba rozpocząć wcześnie. Nie tęsknicie za zwyczajnym życiem?
Urszula: Nie, bo nie wiemy, za czym mamy tęsknić, nie poznałyśmy takiego życia. Dla nas to nasze życie jest zwyczajne.

Obserwowałyście swoich rówieśników. Oni żyli inaczej.
Agnieszka: Nie byłyśmy jednak jakimiś odmieńcami. Po szkole szłam ze wszystkimi na boisko, ale nie na dwie godziny, tylko na pół, bo miałam trening. Coś za coś.

Żyjąc od dziecka takim rytmem, da się stworzyć i utrzymać jakieś szkolne przyjaźnie?
Urszula: To ciężka sprawa, bo ludziom ciężko zrozumieć, że nas nie ma, że nie możemy gdzieś pójść. Dlatego głównie mamy przyjaciół w środowisku tenisowym.
Agnieszka: To prawda, ale mi udało się utrzymać kontakt z kilkoma osobami ze szkoły. Sama się dziwię, że te przyjaźnie przetrwały, bo czasami nie ma mnie kilka miesięcy. No, ale od czego internet.

Na parapetówkę było kogo zaprosić i impreza była huczna?
Agnieszka: Jasne, bawiło się właśnie takie mieszane towarzystwo szkolno-tenisowe.
Sąsiedzi wytrzymali?
Agnieszka: Hm, no właśnie to był problem (śmiech).

Wezwali policję?
Agnieszka: Prawie (śmiech).

Ludzie w Waszym wieku często dopiero zastanawiają się, co robić w życiu. Wy już macie wszystko poustawiane.
Agnieszka: Racja. Większość studiuje, bawi się, rozmyślają nad przyszłością.
Wy nie planujecie, co będzie za dziesięć lat?
Agnieszka: Na razie nie, bo ciągle jesteśmy bliżej początku kariery niż końca. Nie wiem, co będzie za dwa lata, a co dopiero za dziesięć. Wszystko zależy od tego, jak potoczy się kariera, czy będziemy tak ustawione, że już nic nie będziemy musiały robić, czy przeciwnie.

A jak wręcz przeciwnie?
Agnieszka: To będzie problem.
(Siostry nagle zaczynają zanosić się zaraźliwym śmiechem).
Agnieszka: (krztusząc się ze śmiechu) Pójdziemy na zmywak.
Urszula: Co powiedziałaś? Zmywak? Wariatka!
(po dłuższej chwili)
Agnieszka: Wiem, co chciałabym zrobić. Zawsze marzyłam, żeby pojechać na wakacje na Hawaje. Jak skończę karierę, to się wybiorę.
[b]Urszula: Ale to tylko ze mną.
Agnieszka:[/b] Jasne. Najpierw te Hawaje, a dalej to nie wiem.

CZYTAJ TAKŻE:
* Piotr Woźniacki: Chcę ściągnąć do Polski Jordana
* Australian Open: Rogowska a nie Dokic wywalczyła 'dziką kartę'
* Nadal najlepszym sportowcem Europy w 53. Ankiecie Polskiej Agencji Prasowej
* Wielkie wyróżnienie dla polskiego tenisisty. Sam Federer zaprosił go do wspólnych treningów

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Siostry Radwańskie: Odcięły pępowinę, kupiły dom i rozpoczynają nowe życie - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3