Sejm będzie debatował: Dwulatki do przedszkola

Anna Gabińska
Grupa pięciolatków z Przedszkola Wesoła Trójeczka przy ul. Nowowiejskiej we Wrocławiu
Grupa pięciolatków z Przedszkola Wesoła Trójeczka przy ul. Nowowiejskiej we Wrocławiu fot. tomasz hołod
Udostępnij:
Każde dziecko od drugiego roku życia powinno mieć zarezerwowane miejsce w gminnym przedszkolu. Żeby tak się stało, ciężar ich utrzymania musi spaść na państwo - to główne zmiany w projekcie ustawy, który będzie w czwartek czytany po raz pierwszy w Sejmie. Projekt zgłasza Związek Nauczycielstwa Polskiego.

- To jest świetny pomysł - uważa Joanna Kozioł, mama 1,5-rocznej Nikoli i 5-letniego Łukasza. Jest pewna, że Nikola za pół roku poradzi sobie w grupie wiekowej w przedszkolu, choćby tym, do którego teraz chodzi jej brat: Wesoła Trójeczka przy ul. Nowowiejskiej. Pani Joanna chciałaby też wrócić już do pracy.

Według pracowników przedszkoli dwulatki rzeczywiście mogą sobie poradzić wśród rówieśników. - Dzieci teraz szybciej się rozwijają niż 20 lat temu, zarówno ruchowo, jak i pod względem samoobsługi. Mogą mieć na początku problemy z rozstaniem z rodzicami, ale po miesiącu to powinno minąć - uważa Anna Pudłowska, dyrektor Wesołej Trójeczki, nauczycielka z 27-letnim stażem.

Jej zdaniem dwulatki muszą jednak dostać mniejsze niż koledzy meble i prysznice w łazience.
Teraz we Wrocławiu do gminnych przedszkoli chodzi ponad 12 tys. dzieci w wieku od trzech do pięciu lat. Przepisy pozwalają, by do grup trzylatków, jeśli jest miejsce, były przyjmowane 2,5--latki. Po tegorocznej rekrutacji bez miejsca w przedszkolu gminnym zostało około 200 maluchów. Rodzice musieli dla nich poszukać niań lub wysłać do prywatnych przedszkoli. Publiczne przedszkole kosztuje z obiadami 320 zł miesięcznie. Prywatne - co najmniej dwa razy więcej. Nic więc dziwnego, że co roku rodzice nerwowo przechodzą rekrutację do przedszkoli gminnych.

W Ministerstwie Edukacji Narodowej usłyszeliśmy, że państwa nie będzie stać, by przejąć od gmin finansowanie przedszkoli w najbliższych latach.

- Na razie pewne jest tylko to, że od września 2011 roku pięciolatki pójdą obowiązkowo do zerówki, więc rodzice nie będą musieli za nie płacić - mówi Grzegorz Żurawski, rzecznik prasowy resortu.

Przedszkole dla każdego

Ze Sławomirem Broniarzem, prezesem Związku Nauczycielstwa Polskiego, rozmawia Anna Gabińska

Dlaczego ZNP chce, by do przedszkola chodziły dwulatki? Czy nie lepiej byłoby zostawić je w żłobkach?
Uważamy takie rozwiązanie za korzystne dla rodzin, a szczególnie matek chcących wrócić do pracy. W Polsce jest o wiele mniej żłobków niż przedszkoli. Łatwiej będzie przystować więc pomieszczenia w istniejących budynkach niż budować nowe.

W projekcie ustawy napisano, że maluchy powinny mieć zagwarantowane miejsce w przedszkolu, tak samo jak starsze dzieci w szkole. Rodziców ominie więc rekrutacja i liczenie punktów (np. za miejsce składania PIT-a i samotne wychowywanie dziecka). Ale czy to oznacza, że nie będą płacić za przedszkole?
Nie. Będą płacić, ale na takich zasadach jak teraz. Pozostawienie dziecka na 5 godzin w przedszkolu jest bezpłatne. Rodzice płacą za pobyt powyżej 5 godzin i obiady. A pieniądze, których gmina nie wyda na utrzymanie przedszkoli, będzie mogła wykorzystać na budowę nowych.

Kiedy ustawa może wejść w życie?
Od 1 stycznia 2011 roku.
Ale teraz wszystko zależy już od posłów. ANA

Od którego roku życia dziecko powinno chodzić do przedszkola? Komentuj!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

t
tyop
Wiadomo, że niczego polskie dzieci nie dostaną- rząd przyznał PO kilka miliardów na Senat, Kancelarię prezydenta i partyjny udział w wyborach samorządowych.
n
nutka
To kiepski pomysł, mam dwoje dzieci i wiem, że dzieci 2-letnie urodzone w styczniu, a w grudniu dzieli przepaść pod względem rozwoju i fizycznego i emocjonalnego. Nawet wśród 3-latków to widać, choć bez takich rażących różnic. Lepiej niech zagwarantują miejsca wszystkim 3-latkom z możliwością dopisania 2,5-latków, a 2-latki niech mają miejsce w żłobkach. Nie wystarczy, że dzieciom już zabiera się rok dzieciństwa posyłając 6-latki do szkoły, to jeszcze nie w smak im droższe w utrzymaniu żłobki, których i tak jest niedobór. To jest polityka pro-rodzinna i przyjazne państwo?
A przy okazji mam pytanie - dlaczego matka wychowująca dzieci nie dostaje pensji (pomijam głodowe zasiłki wychowawcze) albo chociaż składek emerytalnych? Kto uznał ten okres za "nieprodukcyjny"? Przecież to wymagająca i ciężka praca wychować małego człowieka, który kiedyś też będzie płacił podatki. Pewnie niejedna matka wolałaby zostać w domu i czuwać nad dziećmi niż szarpać się w bezlitosnej dżungli rynku pracy. Chyba dzieci też by wyrastały lepsze, bo miałby kto im poświęcić czas
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie