Sebastian Mila: Jak się tu przyjedzie, trudno już stąd wyjechać

Mariusz Wiśniewski
Sebastian Mila - Wrocław to miasto jego córki Michalinki
Sebastian Mila - Wrocław to miasto jego córki Michalinki Fot. Tomasz Hołod
Udostępnij:
Bohater tygodnia: Sebastian Mila , kapitan piłkarskiego śląska, mówi Mariuszowi Wiśniewskiemu o urokach wrocławskiego Rynku

Pierwszy raz do Wrocławia przyjechałem, kiedy jeszcze grałem w Groclinie Grodzisk Wielkopolski. Ale właściwie to się nie powinno liczyć, bo podjechaliśmy do hotelu, później na stadion i wracaliśmy do Grodziska - zaczyna opowieść o swojej przygodzie z Wrocławiem Sebastian Mila, kapitan piłkarskiej drużyny Śląska Wrocław.

Musiało minąć kilka lat, aby Mila mógł spojrzeć na Wrocław inaczej niż z autokaru czy przez okna pokoju hotelowego. Latem 2008 roku Śląsk postanowił ściągnąć do siebie piłkarza. Warunki kontraktu były już uzgodnione i Mila musiał jeszcze tylko poddać się rutynowym badaniom lekarskim.

- To był mój drugi, a właściwie taki pierwszy prawdziwy kontakt z tym miastem - wspomina zawodnik. - Do Wrocławia przyjechałem wtedy z narzeczoną. Po badaniach poszliśmy oczywiście do Rynku i muszę przyznać, że od razu się zakochałem. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Wiele słyszałem wcześniej o urokach wrocławskiego Rynku i nic, co się o nim mówi, nie jest przesadzone. Trzeba tu przyjechać i się po prostu samemu o tym przekonać - dodaje.

Zawód piłkarza należy do specyficznych. Kiedy kończą się obozy przygotowawcze, zaczyna się sezon i wyjazdy na mecze. A jak kończy się sezon, to jest krótki urlop i ponownie zaczynają się zgrupowania. Ciągle w ruchu, ciągle poza domem. - Chociaż mieszkam we Wrocławiu już ponad dwa lata, tak naprawdę nie miałem jeszcze czasu poznać wszystkich pięknych zakątków tego miasta. A wiem z opowieści kolegów z drużyny, którzy mieszkają tu od urodzenia, że to miasto ma wiele innych urokliwych miejsc niż tylko Rynek. Może będzie kiedyś okazja je poznać - opowiada Mila.

Poza stadionem przy Oporowskiej, gdzie jest codziennie na treningu, kapitana piłkarskiego Śląska najczęściej można spotkać spacerującego po Rynku.

- W końcu kupiłem mieszkanie we Wrocławiu. Mieszkam na Starym Mieście i mam blisko do Rynku. Dlatego też tam można mnie najczęściej spotkać. Ale tylko do południa, bo wieczorem zaczyna się tam życie nocne, a to nie jest dla mojej córki - wyjaśnia piłkarz.

Jak bowiem przyznaje Mila, gra w Śląsku mocno związała go z Wrocławiem, ale znacznie mocniej związały go narodziny córeczki Michalinki, która przy-szła na świat rok temu właśnie w stolicy Dolnego Śląska.

- To był ważny moment w moim życiu i na pewno, kiedy już skończę grać w piłkę i będę musiał gdzieś osiąść na stałe, będę to brał pod uwagę. W końcu Wrocław to miasto Michalinki - dodaje ze śmiechem Mila.

Rodzinnym miastem piłkarza jest Koszalin. Narzeczona pochodzi z Warszawy. Gdzie więc zamieszka po zakończeniu kariery? Może w mieście córeczki - Wrocławiu?

- Kiedy jeszcze nie grałem w Śląsku, byłem pewien, że po zakończeniu kariery zamieszkam w Gdańsku. Ze względu na narzeczoną w grę wchodziła jeszcze Warszawa. Teraz jednak niczego nie jestem pewien, bo zakochałem się we Wrocławiu i nie wiem, czy jednak nie zostanę tutaj na stałe. To miasto ma coś takiego, że jak się już tu przyjedzie, to trudno wyjechać - kończy Sebastian Mila.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie