sportowy
    Sebastian Bergier: Znam swoją jakość. Potrzebuję tylko szans

    Sebastian Bergier: Znam swoją jakość. Potrzebuję tylko szans

    Rafał Hydzik

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Sebastian Bergier: Znam swoją jakość. Potrzebuję tylko szans
    1/11
    przejdź do galerii

    ©Archiwum prywatne Sebastiana Bergiera

    Równo rok temu Sebastian Bergier podpisał ze Śląskiem Wrocław 3-letni kontrakt. Ostatnie pół roku spędził w Stali Mielec na wypożyczeniu, którego nie może zaliczyć do udanych - 503 minuty, zero bramek, zero asyst. Teraz trafił do Wigier Suwałki.
    Co w Mielcu poszło nie tak? W Twoim pierwszym wywiadzie po dołączeniu do Stali mówiłeś, że masz na miejscu wszystko, co Ci potrzebne do rozwoju, a zabiegał o Ciebie sam trener. Tymczasem wracasz do Wrocławia bez ani jednej bramki na koncie...
    To był dla mnie trudny okres. Kiedy przychodziłem do klubu, był w nim poza mną tylko jeden napastnik. Dlatego właśnie wybraliśmy Stal Mielec, spodziewaliśmy się, że będę grał regularnie.
    Na samym początku faktycznie zbierałem minuty, ale wówczas drużynie szło nie najlepiej, więc i ja jako napastnik nie miałem zbyt wielu sytuacji. Później Stal sprowadziła jeszcze dwóch napastników, w tym Grzegorza Kuświka. Odtąd musiałem się przyzwyczaić do roli rezerwowego.

    Jak trener Artur Skowronek Ci przedstawił Twoją ówczesną sytuację?
    Rozmawiał ze mną, ale mam wrażenie, że nic z tych rozmów nie wynikało. Ja dawałem z siebie 110 procent na treningach i trener to widział. Mówił mi, że jest zadowolony z mojej pracy, a potem przychodził mecz i siadałem na ławce.

    Może poziom pierwszej ligi Cię przerósł?
    Nie, skąd. Byłem w pełni gotowy, żeby grać na tym poziomie, ale zabrakło szans. W Mielcu rzucano mnie też na skrzydło, a to nie jest moja pozycja. Wiadomo, że lepiej grać na boku, niż siedzieć, ale ja jestem napastnikiem, nie skrzydłowym.

    Epizod z Mielcem zamknięty, teraz wróciłeś do Śląska. Jakie masz dalsze plany? Walczysz o skład we Wrocławiu? Rezerwy, czy pierwsza drużyna? Bo na CLJ już jesteś za stary... (rozmawialiśmy przed kolejnym wypożyczeniem; Bergier trafił ostatecznie do Wigier Suwałki - przyp. red.)
    Gdybym został, to pewnie trenowałbym z pierwszą drużyną. Ale mi zależy na regularnej grze. Dwa kluby z pierwszej ligi już się po mnie zgłosiły i prawdopodobnie dopniemy kolejne wypożyczenie. Wiem, że dam sobie radę, bo nie jestem za słaby na ten poziom. Potrzebuję tylko dostać zaufanie trenera i regularnie wchodzić na boisko. Znam swoją jakość i wiem, że potrafię strzelać bramki.

    Słuszny wybór, bo w Śląsku pewnie miałbyś problemy z regularną grą. Poza Robakiem i Piechem jest Szczepan i Samiec-Talar, więc byłbyś na swojej pozycji chyba czwarty.
    Myślę, że byłbym trzeci. Przede mną są tylko Robak i Piech, ale oni górują doświadczeniem, którego Śląsk teraz potrzebuje. Następne pół roku będzie kluczowe, bo wiem, że w każdej chwili któryś z nas może wskoczyć do pierwszego składu. Ja się cały czas rozwijam. W Mielcu z pewnością zrobiłem krok do przodu w aspekcie fizycznym. Muszę też poprawić swoje ustawienie w polu karnym. Czysto piłkarsko natomiast nie uważam, żebym odstawał od innych zawodników. Może nie jestem jeszcze w pełni gotowy do gry w ekstraklasie, ale idę w dobrym kierunku.

    Zamiast walki o miejsce w WKS-ie, mogłeś powoli się przebijać we włoskiej piłce. Z perspektywy czasu nie żałujesz odrzucenia oferty SPAL?
    Nie mam czego żałować, od tego czasu zagrałem w barwach Śląska w ekstraklasie, dwukrotnie nawet od pierwszej minuty. Co do odrzucenia oferty, to nie była moja decyzja. Ja byłem gotowy do odejścia, ale zarząd na czele z dyrektorem Matyskiem postanowił, że zostaję we Wrocławiu.

    Więc pewnie usłyszałeś sporo obietnic? To była wielka szansa.
    Niestety wówczas satysfakcjonowało mnie to, że będę w pierwszej drużynie. Kiedy zgłaszało się SPAL miałem około roku do końca kontraktu. Niedługo potem włączono mnie na stałe do pierwszej drużyny i zbierałem minuty u trenera Jana Urbana, wszystko szło w dobrym kierunku, a na 18-te urodziny podpisałem nowy kontrakt. Kiedy przyszedł trener Pawłowski, nadal wchodziłem na boisko. W meczu z Koroną Kielce dostałem od niego „wędkę” i później już właściwie nie grałem. Mówili mi, że bardziej się przydam w CLJ, bo tam toczyła się walka o półfinały.

    Oprócz SPAL byłeś też w Genoi. Tamtejszą ofertę też odrzucili?
    W Genoi i w Sampdorii. W Genoi nawet dwa razy, po pierwszym pobycie dostałem kolejne zaproszenie. Byli zadowoleni z tego co prezentowałem. Ale miałem pecha, bo w tym samym czasie „urodził” im się nowy napastnik – Pietro Pellegri, rocznik 2001. Przestałem być potrzebny, woleli postawić na swojego zawodnika, niż ryzykować z moim wypożyczeniem. W lecie sprzedali go za ponad 20 milionów do Monaco. Chyba dobrze się stało. Lepiej dla mnie jest wchodzić już do seniorskiej piłki w Polsce, niż jeszcze rok czy dwa grać w Primaverze.

    Ledwie rok temu wchodziłeś do pierwszej drużyny jako dwukrotny król strzelców CLJ. Czułeś presję? Nazwisko już nie miałeś anonimowe.
    Nie, nie czułem jakiejś przesadnej presji. Na pewno w trakcie transmisji komentatorzy przypominali widzom kim jestem, ale raczej czułem się po prostu młodym i perspektywicznym zawodnikiem. Nadal nim jestem (śmiech)

    A gdzie widzisz siebie za kilka lat?
    Może trochę odlatuję, ale chciałbym zagrać w Realu Madryt. Bardzo mi się podoba hiszpańska piłka. Ale podchodzę do swojej kariery na spokojnie i nie patrzę za daleko do przodu. Stąpam twardo po ziemi i skupiam się na najbliższych celach.

    Jeszcze jak grałeś w rezerwach, doszło do nieprzyjemnej sytuacji między Tobą, a trenerem Horwatem. Nie podałeś mu ręki schodząc z boiska. Co się wtedy wydarzyło?
    Cała ta sytuacja została źle zrozumiana. Byłem faktycznie wówczas wkurzony, bo w pierwszej drużynie dostałem ledwie kilka minut, więc liczyłem, że nadrobię w rezerwach. A trener zdjął mnie po 60 minutach. Z boiska zszedłem od razu do szatni, ale ta na szczęście była zamknięta. Wróciłem więc na ławkę i tam na spokojnie porozmawiałem z trenerem. Nie miał mi tego za złe. Później miałem kilka rozmów na ten temat, z trenerem Pawłowskim i dyrektorem Sztylką, ale udało mi się sprawę wyjaśnić.

    SPORTOWIEC i TRENER ROKU 2018. W czwartek 20 grudnia zakończyliśmy głosowanie w etapie powiatowym. W piątek (21.12) rozpoczęliśmy głosowanie finałowe. Wszyscy kandydaci na Wasze wsparcie czekają do 28 grudnia, do godz. 21.

    KLIKNIJ i wybierz kategorię:

    Sportowiec Junior Roku – dziewczęta
    Sportowiec Junior Roku – chłopcy
    Najpopularniejszy Sportowiec Roku – kobiety
    Najpopularniejszy Sportowiec Roku – mężczyźni
    Trener Roku
    Drużyna Roku
    Działacz Sportowy
    Szkółka Piłkarska
    Trener Personalny i Fitness
    NAJLEPSZY sportowiec 2018
    NAJLEPSZY trener 2018


    Dołącz do wydarzenia na Facebooku i obserwuj plebiscyt na bieżąco
    ->> KLIKNIJ W PONIŻSZE ZDJĘCIE:



    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zabrakło szans?!

    I'm Your Turbo Lover (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    "Byłem w pełni gotowy, żeby grać na tym poziomie, ale zabrakło szans"

    Jak to zabrakło szans? Z tego co wiem, to Bergier zagrał w Mielcu w 15 meczach, więc szans na strzelenie chociaż jednej bramki...rozwiń całość

    "Byłem w pełni gotowy, żeby grać na tym poziomie, ale zabrakło szans"

    Jak to zabrakło szans? Z tego co wiem, to Bergier zagrał w Mielcu w 15 meczach, więc szans na strzelenie chociaż jednej bramki było aż nadto. Młodzi jak zwykle mocni tylko w gębie :o(zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    doswiadczenie...

    wujek dobra rada (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    doswiadczenie...samo nie gra,potrzebne umiejetnosci,mlodosc,fantazja,głod sukcesów...do roboty panie Bergier,bo z oldbojami to Slask nic nie osiagnie...wiecej pewnosci siebie,bezczelnosci boiskowej...rozwiń całość

    doswiadczenie...samo nie gra,potrzebne umiejetnosci,mlodosc,fantazja,głod sukcesów...do roboty panie Bergier,bo z oldbojami to Slask nic nie osiagnie...wiecej pewnosci siebie,bezczelnosci boiskowej i bramek w Nowym Roku zyczezwiń


    Zdjęcie autora komentarza
    Znów to samo...

    Jan Hudek

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Śląsk nabrał młodzieży i spadkową pozycję dzierży.A oldbojów ma zbyt wysłużonych.Czyli :przestać być instytucją charytatywną a stać się klubem zawodowym lub zająć się kształceniem młodzieży w 3...rozwiń całość

    Śląsk nabrał młodzieży i spadkową pozycję dzierży.A oldbojów ma zbyt wysłużonych.Czyli :przestać być instytucją charytatywną a stać się klubem zawodowym lub zająć się kształceniem młodzieży w 3 lidze.Taka moja rada.A jeszcze lepsza : Odmładzać ale z głową.zwiń