Sąd: Profesor z Uniwersytetu Wrocławskiego nie gwałcił studentek

Marcin RybakZaktualizowano 
Prok
Prok Paweł Relikowski
Profesor Piotr Ż, były polityk wrocławskiego SLD i nauczyciel akademicki z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego, nie gwałcił studentek, ani nie próbował tego robić. Nie składał też studentkom propozycji seksualnych. Nie brał też udziału w gwałcie zbiorowym - został pomówiony przez kobietę, która chciała ukryć przed swoim partnerem zdradę. Tak uznał dziś wrocławski sąd, uniewinniając naukowca z większości zarzutów, jakie stawiała mu prokuratura. Spośród 29 zarzutów sąd uznał za zasadnych tylko siedem. Zdaniem sądu, w tych siedmiu przypadkach profesor uzależnił zaliczenie przedmiotu lub postawienie wyższej oceny studentkom od spotkania z nim. Uznał to za korupcję. Kara – 8 tysięcy złotych grzywny.

Piotr Ż. prowadził zajęcia z socjologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Wykładał też na prywatnej uczelni w Lesznie. Był też wojewódzkim radnym SLD. Zarzucane mu przestępstwa miał popełniać od 2002 do 2012 roku. Sprawa zaczęła się od zawiadomienia kobiety, która poinformowała prokuraturę, że została zgwałcona przez profesora Ż. i jego znajomego. Poznała profesora, bo chciała pisać doktorat. Oskarżyła profesora, że ten w 2011 roku gwałcił ją. W gwałtach miał uczestniczyć Artur C. funkcjonariusz Inspekcji Transportu Drogowego. Ów funkcjonariusz też został dziś uniewinniony.

Z oceny sądu wynika, że Piotr Ż. został po prostu fałszywie pomówiony. Kobieta, która miała być pokrzywdzoną, na przełomie 2010 i 2011 roku była w „nieformalnym związku” z Piotrem Ż. W tym samym czasie spotykała się z innym mężczyzna. Ów mężczyzna znalazł w komputerze kobiety jej zdjęcia erotyczne i korespondencję.
Zarzuty gwałtów – i to przy użyciu narkotyku – mają być sfabrykowane na potrzeby wytłumaczenia się z tej relacji. Tymczasem ów „zdradzony” partner kobiety był znajomym emerytowanych policjantów. Za ich pośrednictwem o sprawie dowiedziała się policja i prokuratura.

Były jeszcze inne zarzuty gwałtu i próby gwałtu. Chodzi o kobiety, z którymi – mówił sędzia Mariusz Wiązek – oskarżony spotykał się za pośrednictwem randkowych portali. Cztery z nich „doszły do wniosku” że zostały zgwałcone. Były domysły o podawaniu narkotyków. Ale sąd ocenił, że do gwałtów nie doszło.

Sąd skazał profesora tylko za siedem przypadków korupcji. Uznał, że mamy do czynienia z korupcją. Czyli żądaniem „korzyści osobistej” w zamian za zaliczenie przedmiotu. Chodziło o uzależnienie zaliczenia przedmiotu, lub postawienia wyższej oceny, od prywatnego spotkania. Ale nie były to propozycje spotkań „o charakterze seksualnym”, jak twierdziła prokuratura.

Co do studentek i składanych im propozycji, sąd odrzucił dziewięć relacji. Choć nie ocenił jakby studentki kłamały. Ale uznał, że nie ma przestępstwa w sytuacji, w której studentka prosi o zdawanie egzaminu w innym terminie niż zapowiedziany a profesor, mówi, że owszem - ale będzie wtedy w domu albo w restauracji.

„Mam czytać pracę, czy da mi pani swój telefon?”, „będzie czwórka ale pójdziemy na kawę”, „możemy to w inny sposób załatwić” czy wreszcie „będziesz mi uległa albo będzie normalny egzamin”. Przy tym ostatnim cytacie sędzia Mariusz Wiązek dodał, że wypowiedziane było to do osoby, z którą Piotr Ż. dobrze znał się prywatnie. Sąd decydując się na niezwykle łagodny wyrok ocenił, że nawet najniższa kara więzienia nawet w zawieszeniu byłaby niewspółmiernie surowa.

- Z najpoważniejszych zarzutów Piotr Ż. został uniewinniony. Co do pozostałych, będziemy dalej walczyć o pełne uniewinnienie – mówił dziennikarzom mecenas Andrzej Malicki, jeden z obrońców oskarżonego. Podkreślił, że policja przesłuchała 3 tysiące studentek. I tylko siedem relacji zostało uznane za dowody na przestępstwo. Mecenas podkreślił, że Piotr Ż. był wymagającym wykładowcą, nie wszyscy byli zadowoleni z postawionych ocen i tego typu żale mogły wpłynąć na zeznania.

Sprawa – przypomnijmy – zaczęła się na początku 2013 roku. Prokuratura próbowała wówczas aresztować Piotra Ż. Jednak sąd już wówczas najpoważniejszy zarzut – zbiorowego gwałtu – uznał za mało wiarygodny.

Wideo

Materiał oryginalny: Sąd: Profesor z Uniwersytetu Wrocławskiego nie gwałcił studentek - Gazeta Wrocławska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 208

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
K
Kobieta

A Ty chyba sama tam jeździłaś i dobrze się bawiłaś skoro jesteś zorientowana lepiej niż sąd ?

zgłoś
c
cierpliwy

przyjdzie, przyjdzie... ale na oprawców, którzy dziś czują się bezkarni. Nie niewinni ale bezkarni.

zgłoś
z
zniesmaczony

licealista szantażował i gwałcił a Piotr Ż. robił to samo i wg sądu "nie szantażował i nie gwałcił". czyżby dlatego , że ma tytuły naukowe ? Prokuratura uprawdopodobniła działania licealisty i licealista został aresztowany na trzy miesiące a te same działania prokuratury sąd wobec Piotra Ż. uznał za mało prawdopodobne i obecnie Piotr Ż jest.... rzekomo ofiarą służb specjalnych i policyjnych. A to co działo się z ofiarami w malinie ( a działo się o czym sądowi wiadomo) to chyba działania naukowe z obszaru" sfery publicznej". Piotr Ż "zapraszał tylko na randki za oceny z zaliczeń bo był w związku z ofiarami"??? Tak wynika z orzeczenia sądu. A co orgiami seksualnymi obu niewinnych w malinie Wysoki Sądzie?
Może dopiero apelacja to wyjaśni?

zgłoś
w
wrockiewiczówna

"Na skutek prowokacji policyjnej z udziałem emerytowanych i czynnych policjantów prokuratura w 2013 postawiła mu 29 zarzutów. W maju 2018 sąd oczyścił go z większości zarzutów i nieprawomocnym wyrokiem nałożył 8 tysięcy złotych grzywny "za uzależnienie oceny z egzaminu studentek od wyjścia z nim na randkę". Piotr Żuk i adwokaci zapowiedzieli apelację i starania o całkowite uniewinnienie[5]." Taki tekst wpisany jest w Wikipedii na stronie Piotra Ż. ....

Czy można sobie wyobrazić Piotrza Ż. na randce? Przecież to było daleko poniżej jego oczekiwań?. Organizowałeś orgie w malinie (również z inspektorem ITD) i temu nie zaprzeczyłeś choć nazywasz to podobno tylko "niegrzecznym zachowaniem". Wyrok nie jest prawomocny. Poczekamy na apelacje tę Prokuratury.

zgłoś
o
ona

Był bardzo wymagający w ....malinie, nie mówiąc o chamstwie i brutalności. Ale ...

zgłoś
g
gość

"Żuk nie gwałcił bo on był w związku z ofiarami"- tak podobno wynika z orzeczenia Sądu...

zgłoś
r
realista

I przestań debilu poniżej pisać te swoje policyjne bzdury. Z tego co mówi się na mieście to prof. Ż. był na wszystkich rozprawach (choć nie musiał), a zagrywka ze zwolnieniami to tylko kolejny wymysł wyobraźni policyjnej. Zamknęli doktora z Dolmedu do aresztu tylko po to żeby wskazał Ż, że dał mu 200 zł. Jak to zrobił, to w nagrodę mógł lekarz wyjść na wolność. To jest tak żenujące, że tylko tępe gliny mogły to wymyślić. I szykuje się kolejny proces o pomówienie.

zgłoś
G
Gość

W kwietniu SN postanowił uwzględnić wniosek obrońcy mężczyzny - mec. Zbigniewa Ćwiąkalskiego, i dopuścić strony do udziału w posiedzeniu dotyczącym kwestii wznowienia postępowania. Posiedzenie to wyznaczono na 16 maja o godz. 9.20, zaś sprawą zajmie się trzech sędziów SN: Andrzej Ryński, Józef Szewczyk i Andrzej Tomczyk. Ten ostatni będzie sprawozdawcą sprawy.

Pierwotnie niewykluczona była jawność tego posiedzenia. Ostatecznie jednak - jak poinformował Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN, "w związku z tym, że wniosek o wznowienie postępowania oparty został na materiale dowodowym zgromadzonym w toku pozostającego w biegu śledztwa i okoliczności te mogą być podnoszone w wystąpieniach stron, a ich ujawnienie innym osobom, nie będącym stronami postępowania, mogłoby wpłynąć na prawidłowy tok śledztwa, zakłócając jego prawidłowy przebieg, posiedzenie odbędzie się bez udziału przedstawicieli mediów i publiczności".

Ogłoszenie orzeczenia z udziałem przedstawicieli mediów i publiczności nastąpi po naradzie i zamknięciu posiedzeń we wszystkich sprawach wyznaczonych tego dnia do rozpoznania przez skład orzekający

 

zgłoś
i
i takie inne

To chyba nie były kobiety napadnięte w parku czy bramie i zmuszone do jakichkolwiek czynności seksualnych? Nie były to też osoby zależne od porywacza czy prawnego opiekuna, szantażowane i zmuszane do sexu przez osobnika wobec którego są nadmiernie lojalne ( do takich rzeczy dochodzi w domach dziecka, sektach itp), więc naciąganie na syndrom sztokholmski jest trochę nie na miejscu. Nie znam tego profesora, nigdy bym nie poszła do łóżka z wykładowcą za oceny ani też z jakimkolwiek innym mężczyzną niż mój własny mąż, dlatego ich nie rozumiem. Oczywiście z powodu skandali nie powinien wrócić na uczelnię. Kara też się pewnie należy za inne rzeczy niż gwałty. Nie chcę oceniać kto jest katem kto ofiarą. Wiem jednak, że wkurzone lub nakryte kochanki potrafią zamieniać się w potwory, jak coś idzie nie po ich myśli. Potrafią być gorsze i podlejsze nawet od mężczyzn.

zgłoś
g
gość

schemat psychopatycznego działania: wybranie potencjalnej ofiary, zwabienie, skłonienie ofiary do uległości i opanowanie jej, wykorzystanie i porzucenie. Może tak można by opisać mechanizm działania przebiegłego naukowca. Nikt nie porusza procesu wiktimizacji ofiar czy syndromu sztokholmskiego bo to chyba za trudne. Wystarczy oświadczenie naukowca, ze to on "był z ofiarą w związku". Zdanie ofiary czy ofiar w tym przypadku nie liczy się. Jest wiele pytań bez odpowiedzi i odpowiedzi, które jakby umknęły w ocenie Temidy...Czy unikanie wystąpień oskarżonego w sądzie przed najbardziej pokrzywdzonymi to celowa taktyka ( oskarżony był nagle chory)? A może chodziło o wiedzę z przesłuchań pokrzywdzonych do których można się było wspólnie mecenasami przygotować? Dziś wiadomo, że L4 były kupowane czego dowodzi Prokuratura w Jeleniej Górze w innym postepowaniu przeciwko naukowcowi. Zastanawia również myśl czy aby akta sądowe są dziś kompletne szczególnie w dowody obciażające oskarżonego? A może dziwnym trafem czegoś dziś brakuje? Bo przecież i takie przypadki w przeszłości sądów się zdarzały. Pozostaje apelacja i z tego środka zaskarżenia prokuratura oznajmiła, że skorzysta.

zgłoś
o
o co

Jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze o pieniądze. Albo o kobietę.

zgłoś
s
skazańca

Na świętego to może nie. Korupcja ( jak to nazwał sąd) i rozpusta to wady na tyle poważne, że nie można go nazwać niewiniątkiem, a nawet mogą być przeszkodą do dalszej kariery wykładowcy na państwowej uczelni. Ale zrobienie z kogoś gwałciciela dla osobistej zemsty czy osiągnięcia korzyści lub ze strachu przed wydaniem się prawdy o własnym puszczalstwie, to powinno być karane! Dziwię się , że kochanka i jej popleczniczki nie mają jeszcze postawionych zarzutów.

zgłoś
A
Ania

cóż, o gustach się nie dyskutuje.

zgłoś
r
realista

Znając kombinowanie jakie odchodzi na polskich uczelniach (donosy, skargi, roszczenia coraz głupszych studentów) to znalezienie w tej dżungli 7 panienek (które być może miały jakieś osobiste pretensje) świadczy że ten facet może być kandydatem na świętego. Tym bardziej jeśli cały czas w mediach lał się szerokim strumieniem hejt zachęcający wręcz do oskarżeń. To jakaś niesamowita historia. Warto jednak tę sprawę wyjaśnić do końca.

zgłoś
o
o co chodzi?

Nie trzeba być prawnikiem, żeby stwierdzić że ta cała historia śmierdzi na odległość. 3000 świadków w sprawie o gwałt? Czy ktoś zna taką historię w Polsce? Od kiedy to policja tak szeroko prowadzi swoje śledztwa? Tych pytań jest wiele, bo ten tekst pokazuje jakiś zarys, ale nie widać całości historii. No i w końcu ci emerytowani policjanci - to oni wydają polecenia prokuraturze? To wszystko się nie klei. A z tych fragmentów opinii sądu tylko możemy się domyślać, że doszło do jakiejś niezłej matni.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3