Rząd dopłaci do aut elektrycznych. Po ilu latach się zwróci?

Mariusz MIchalak
Jak wynika z rozporządzaenia, w formie dopłaty można uzyskać zwrot 30 proc. ceny zakupu, ale nie więcej niż 37,5 tys. zł
Jak wynika z rozporządzaenia, w formie dopłaty można uzyskać zwrot 30 proc. ceny zakupu, ale nie więcej niż 37,5 tys. zł Fot. Lucyna Nenow
Udostępnij:
28 listopada weszło w życie rozporządzenie ministra energii w sprawie dopłat do samochodów elektrycznych. Nie wiadomo jednak kiedy ruszy nabór wniosków o wypłatę dotacji. Nie skorzystają z niej przedsiębiorcy, nawet jeśli „elektryka” chcieliby kupić na cele prywatne. Zakup auta elektrycznego, nawet z dotacją, zwróci się dopiero po … 11 latach – policzył Carsmile.

Samo wejście w życie rozporządzenia ministra energii (w sprawie udzielania wsparcia zakupu nowych pojazdów ze środków Funduszu Niskoemisyjnego Transportu osobom nie prowadzącym działalności gospodarczej), nie oznacza z automatu, że elektryka będzie można kupić taniej. Do tego konieczne jest ogłoszenie naboru wniosków. Według informacji uzyskanych w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, będącym dysponentem środków z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu (FNT), data ogłoszenia naboru wniosków nie jest jeszcze znana. Tymczasem, aby skorzystać z dotacji, trzeba kupić samochód elektryczny dopiero po dniu ogłoszenia naboru.

Program dofinansowania zakupu elektryków kierowany jest wyłącznie do konsumentów. Nie dość, że z dotacji nie skorzysta osoba, która chciałaby kupić samochód elektryczny do firmy, to dodatkowo uniemożliwiono wystąpienie o dopłaty osobom, które chciałyby kupić elektryka na cele prywatne, o ile prowadzą one własną działalność. Wskazuje na to nie tylko sam tytuł rozporządzenia, ale też jedna z pozycji na liście dokumentów, jakie należy dołączyć do wniosku. Jest to obowiązkowe oświadczenie osoby fizycznej, że nie wykonuje ona działalności gospodarczej.

Zawężenie dotacji tylko dla konsumentów, oznacza de facto znaczące ograniczenie jej wpływu na rynek motoryzacyjny w Polsce. Według danych Samar za październik br., aż 73 proc. zakupów nowych aut w Polsce dokonywanych jest przez firmy, a jedynie 27 proc. przez klientów indywidualnych. Może się więc okazać, że impuls do rozwoju elektromobilności dzięki dotacjom będzie niewielki. Według danych Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych, obecnie w Polsce zarejestrowanych jest zaledwie 6,6 tys. samochodów o napędzie elektrycznym.

Zgodnie z rozporządzeniem, w formie dopłaty będzie można uzyskać zwrot 30 proc. ceny zakupu elektryka, jednak nie więcej niż 37,5 tys. zł. Cena samochodu nie może przekraczać 125 tys. zł, co oznacza, że na dotacje „załapie się” zaledwie kilka dostępnych w Polsce modeli elektryków.

Niestety wszystkie droższe elektryki będą wyłączone z dopłat. Nie kupimy więc w tym programie, ani elektrycznego Audi, ani Jaguara. Pytanie co stanie się np. z Volkswagenem ID, którego cena póki co została ustalona na 129 919 zł, czyli minimalnie powyżej limitu. Podobnie rzecz ma się z Renault ZOE. W tej chwili cennikowo model ten kosztuje ok. 135 tys. zł, ale wiadomo, że na rynku znajdą się samochody dostępne od ręki, które mogą mieć niższą cenę (to dlatego, że już niedługo Renault zacznie oferować nowszą wersję modelu ZOE). Bez problemu dotację powinniśmy otrzymać na zakup na Peugeota 208, którego wersja elektryczna kosztuje teraz 124 900 zł. W podobnej cenie – 124 490 zł oferowany jest elektryczny Opel Corsa.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Dron pasażerski

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jaro

Czegoś tu nie rozumiem koszt produkcji auta el, jest wyższy od zwykłego spaliniaka ?mechanicznie to auto jest prostsze ,przeważnie bazuje na już dawno opracowanych konstrukcjach .Czyżby koszt bateri był aż tak wysoki coś mi tu nie pasuje

G
Gość

11 lat ale interes!!!

G
Gość

A przeciętnego Kowalskiego nadal nie będzie stać na samochód w takich cenach

G
Gość

I bardzo dobrze. Dotacja jest a teraz obywatel sam wybierze czy wyciągnąć dopłatę na jakieś supermini czy kupić normalny wygodny samochód taniej i bez dotacji. Jakby nie było limitu to snoby by kupowały samochody za 300, 400 tyś wyprowadzając z Polski pieniądze innych podatników.

Dodaj ogłoszenie