Rozwód i ślub szefa TVP oraz inne kościelne sprawki

Janusz Michalczyk
archiwum polska press
W tych trudnych czasach, gdy zachodnia zgnilizna i rozkład moralny bezpardonowo atakują nasze tradycyjne wartości, w promocję świętej instytucji małżeństwa włączył się kierujący TVP Jacek Kurski. W obecności polityków partii rządzącej wziął on mianowicie ślub kościelny w sanktuarium w Łagiewnikach. Niektórych ten ruch mocno zaskoczył, ponieważ Kurski jest rozwodnikiem z kilkorgiem dzieci z poprzedniego, jak najbardziej kościelnego związku.

Oczywiście, nie jest tajemnicą, że polski Kościół poluzował w ostatnich latach swoją politykę. Jeszcze kilkanaście lat temu otrzymanie rozwodu (formalnie rzecz biorąc – unieważnienie małżeństwa) było niesłychaną rzadkością, bo przecież jest to z zasady związek nierozwiązywalny. Prawo kanoniczne jasno mówi, że przesłanka do unieważnienia musi zaistnieć jeszcze przed zawarciem ślubu i w grę wchodzą jedynie tak grube przewiny jak zatajenie impotencji (niepłodność), przymus lub oszustwo, czyli sytuacja, w której jedna z osób stojących przed ołtarzem nie miała świadomości tego, w co się pakuje. Teraz wszyscy zachodzą w głowę, co takiego przytrafiło się szefowi TVP, który uchodzi za człowieka rozgarniętego, by nie rzec – błyskotliwego. Trzeba sprawiedliwie podkreślić, że w konfuzję popadli zwłaszcza prawicowi, konserwatywni komentatorzy (na przykład Tomasz Terlikowski), dla których łamanie nienaruszalnych zasad religijnych jest jawną obrazą Pana Boga.
Złośliwcy podejrzewają, że o przychylną dla szefa TVP decyzję kościelnego sądu zadbał któryś z biskupów, a nie jest wykluczone, że nawet kilku i to wysoko postawionych. Tak się składa, że zupełnie niedawno doszło do innego zastanawiającego faktu, rzucającego cień na postawę hierarchów. Wiele wskazuje na to, że pod ich naciskiem posłowie koalicji rządzącej utrącili w głosowaniu sejmowym kandydaturę ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego do państwowej komisji, która ma się zajmować pedofilią, m.in. wśród księży. Sprawa nie pachnie ładnie, bo ksiądz Tadeusz od wielu lat ostro krytykuje brak odważnych działań Episkopatu, co sprawia, że dla wielu wiernych jest w tej akurat sprawie osobą bardzo wiarygodną, która dawała gwarancję, że komisja nie będzie grzechów Kościoła zamiatała pod dywan. Można chyba bez przesady uznać księdza Tadeusza za pryncypialnego obrońcę ofiar pedofilii, więc jak w takim razie określić jego przeciwników w gronie biskupów?
Jest prawdą, że po głośnym, drugim już filmie braci Sekielskich o pedofilii biskup kaliski Edward Janiak (oskarżany o krycie pedofila w sutannie) został przez papieża odsunięty, a kierowanie diecezją powierzono łódzkiemu metropolicie abp. Grzegorzowi Rysiowi, jednemu z najbardziej uczciwych, inteligentnych i pobożnych ludzi polskiego Kościoła. Trudno jednak dziś przewidzieć, jak długo kościelne młyny będą mieliły kaliskie grzechy, zanim prawda zostanie odważnie potwierdzona.
Proszę mnie nie pytać, co mają wspólnego rozwód szefa TVP i problem biskupów z ks. Tadeuszem, bo na końcu języka mam słowo: hipokryzja. A poza tym pierwszemu życzę szczęścia na nowej drodze życia, a drugiemu, by nie odpuszczał.

Gdzie na tanie wakacje w 2021 roku?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Arletta Bolesta

Przyczyny muszą jednak być dr Arletta Bolesta adwokat kościelny [email protected]

Dodaj ogłoszenie