Rodzic wydaje na utrzymanie dziecka na studiach 120 tys. złotych

Kinga Czernichowska
Kinga Czernichowska
Fot. Maciej Jeziorek / Polskapresse
Rodzice w czasie pięciu lat studiów wydają na utrzymanie swoich dzieci ponad 130 000 złotych - tak wynika z raportu przygotowanego przez ośrodek badawczy SW Research. Zapytaliśmy wrocławskich studentów, czy rzeczywiście utrzymują ich rodzice czy może sami pracują.

Jeżeli doliczyć wydatki rodziców na utrzymanie dziecka do ukończenia pełnoletniości, kwota może opiewać nawet na pół miliona złotych (zobacz też: Dziecko kosztuje tyle co mieszkanie lub używane ferrari).

Skąd tyle wydatków? - Raport obrazuje sytuację tych rodziców, którzy rzeczywiście opłacają swoim dzieciom wszystko lub większość w czasie studiów, a więc same studia (ewentualne czesne, podręczniki, przedłużenia sesji), utrzymanie w mieście (czynsz, jedzenie) i rzeczy dodatkowe (jak np. ubrania) - mówi Marta Majorczyk, pedagog i ekspert z Uniwersytetu SWPS, nauczyciel akademicki w Wyższej Szkole Bezpieczeństwa w Poznaniu. - Oczywiście, są studenci, którzy już na studiach podejmują pracę, uczestniczą w płatnych stażach. To oczywiście bywa trudne - pogodzić naukę ze studiami - ale niektórzy mają w sobie tyle determinacji, że im się to udaje.

Czy rodzice rzeczywiście utrzymują swoje dzieci w czasie studiów? Okazuje się, że bardzo często tak jest, bo nie sposób pogodzić nauki z pracą.

- Utrzymują mnie rodzice. Opłacają mi mieszkanie, a oprócz tego dostaję pieniądze na życie. Nie mam problemu, bo tyle, ile potrzebuję, dostaję od rodziców. Niektórzy znajomi mają tak, że dostają od rodziców określoną pulę pieniędzy i muszą sobie radzić. Rodzice pytają mnie w weekend, ile potrzebuję pieniędzy i tyle dostaję - mówi Ola, studentka I roku II stopnia administracji na Uniwersytecie Wrocławskim. - Zawsze dostają pieniądze na czynsz (około 600, 650 zł z mediami). Oprócz tego pieniądze na utrzymanie. Przeważnie 100 zł tygodniowo. Czasami więcej, wczoraj akurat poprosiłam jeszcze o pieniądze na wycieczkę do Wiednia, to już dodatkowo 200 zł. Jeżeli potrzebuję kupić kurtkę czy sweter, to też dostaję od rodziców.

Pytamy inne studentki administracji. U nich jest podobnie, jedna z nich robi doktorat na innym kierunku.

- Rodzice opłacają mi mieszkanie. To koszt około 1000 zł, oprócz tego dostaję miesięcznie 600 zł na życie. Ale mam jeszcze stypendium z uczelni (wysokości 600 zł). Właściwie wychodzi tak, jakby dostawała normalną wypłatę. Na pracę póki co nie mogę sobie pozwolić, bo mamy na studiach dużo nauki - mówi Patrycja Mudryk, studentka czwartego roku administracji na UWr.

- Od rodziców dostaję 1000 złotych na mieszkanie i życie, mam też stypendium w wysokości 600 złotych i to mi wystarcza w zupełności - dodaje Angelika Mandziak, również studentka czwartego roku administracji na UWr.

Anna mieszkanie opłaca ze swojego stypendium. Pomagają jej rodzice. - Dokładają mi rodzice, wszystko zależy od bieżących wydatków. Czasem trzeba zakupić dodatkowo kodeksy czy książki - mówi Anna Maciejewska, również studentka z czwartego roku administracji, jest też na doktoracie z filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim.

Michał stara się odciążyć rodziców i stara się dorabiać w pracach dorywczych. - Robię tak pół na pół, próbuję się łapać pomniejszych prac, żeby nie ciągnąć tak cały czas. Zdecydowana większość moich znajomych pracuje. Jeden kolega ciągnie od rodziców, wszystko zależy od sytuacji w domu. Ja na mieszkanie wydaję 580 zł (dzielimy dwa pokoje na czterech), a na jedzenie tygodniowo wystarcza 100 - 150 zł - mówi Michał Jakubowicz, student publikowania cyfrowego i sieciowego na Uniwersytecie Wrocławskim.

Anastasia pochodzi z Białorusi. Również utrzymuje się dzięki pomocy rodziców. Dostaje od nich 1000 euro.

- Nie pracuję. Nie płacę za studia, bo jestem studentką stacjonarną. Rodzice dają mi 1000 euro miesięcznie. Wydaję na mieszkanie, oprócz tego to również kwota na jedzenie, telefon, inne wydatki - mówi Anastasia Hecman, studentka pierwszego roku kulturoznawstwa na Uniwersytecie Wrocławskim.

Z pieniędzy rodziców utrzymuje się również Ada, ale ona szuka pracy, bo chce pomóc rodzicom.

- Szukam pracy, bo chcę trochę odciążyć rodziców. Ale kolega ma dwie prace, a koleżanka udziela korepetycji. Wszystko zależy od sytuacji w rodzinie. U mnie miesięcznie to kwota ponad 1000 zł. Kurtkę, spodnie kupuję z własnych oszczędności - Ada Rajowicz, studentka pierwszego roku filologii czeskiej na Uniwersytecie Wrocławskim.

Ekonomiści twierdzą jednak, że nie jest źle, a w porównaniu do poprzednich pokoleń przeciwnie - dużo lepiej.

- Kiedy ja studiowałem, rzadko kto podejmował pracę. Dziś widzę, że coraz więcej studentów rzeczywiście chce zarabiać już w czasie studiów. Oczywiście, wiele zależy od kierunku studiów - na niektórych jest więcej nauki, na innych mniej i wtedy łatwiej pogodzić pracę ze studiami - mówi prof. Marek Kośny z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. - Studenci często pracują nawet na studiach dziennych. Jeżeli nie zaraz na pierwszym roku, to trochę później, a zdarza się, że ze studiów stacjonarnych na drugim stopniu przechodzą na studia zaoczne, by móc pracować.

Dane statystyczne, na których się opieramy, pochodzą z raportu „Ile kosztuje dziecko”. Raport został opracowany na podstawie badania ilościowego przeprowadzonego metodą CAWI przez ośrodek badawczy SW Research na reprezentatywnej grupie 1000 rodziców dzieci w wieki do 24. roku życia. Badanie przeprowadzono w dniach 4-7 września 2018 roku na zlecenie jamam.pl.

Wideo

Komentarze 32

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

.

widzisz kolego, okazuje sie ze pisanie gramatycznie to nie jest podstawa sukcesu, szkoda ze na polonistyce wam tego nie powiedzieli.
inzynierem nie jestem (jeszcze nie skonczylem 7 semestru) a 6k netto wpada takze nie narzekam ;)

c
ccc

ot - tacy teraz doktoranci ....

J
Jay

Co za bzdury ja płacę 400 zł za msc. To sobie policzcie ile kosztuje 5 lat. Bez przesady kolejny artykuł z 4 liter.

;)

Popieram przedmówców. Nie każdy ma szczęście posiadać dzianych rodziców. Ja tego szczęścia nie miałam, poszłam do pracy zaraz po maturze, zaczęłam studiować niestacjonarnie I nie zgodzę się, że zaoczne to łatwizna bo płacisz. Egzaminy te same co mają dzienni, tylko więcej pracy zostaje w domu, wraca się z pracy zmęczonym I trzeba zakuwać. Uczelnia publiczna, ulgi nie ma, na zaliczeniach warunkowych tez uczelnia na zaocznych zarabia. To była najlepsza decyzja, bo w wieku 24 lat, mam 5 lat doświadczenia, pracuje w korpo I widzę, jak moi starsi koledzy walczą o staż ;) Nie oceniajcie I nie mierzcie wszystkich jedną miarą. Niektórych kierunków nie da się zrobić zaocznie, nie każdy student to pasożyt, wszystko zależy od człowieka. Niestety ja w swoim otoczeniu mam samych ,,utrzymanków''.

c
ccc

...

h
heheh

i studia na prestiżowym kierunku turystyka i makijaż na najsłynniejszej światowej uczelni "szkoła sp. z o.o." daje najlepsze gwarancje na znalezienie później zatrudnienia za 6Euro/h.

i
ito

od hannah fry :P

i
i rzucic teczke

ale mam juz we paris szampana :) a we london 10 funtow. zywa ges kiedys bywala :D

r
rankingi

a naucz sie 1-2-3 jezykow jedz pajacowac gdziekolwiem za 15$ netto :D

k
kamillo

Patrząc na styl wypowiedzi to chyba nie bardzo idzie Ci godzenie pracy z nauką... Później pełno takich inżynierków co się nie potrafią poprawnie wypowiedzieć.
Albo robi się coś porządnie a albo wcale.

G
Gość

i zmarnowane najpiękniejsze 5 lat życia.
Polskie uczelnie są bez znaczenia w światowych rankingach.

b
bez lewizny ;)

ssiesz pajacu po same jajka

W
Wrocław nasz kochany buh

A takie Polacy cwaniaki trzeba było się uczyć a studnia korzystają trzeba mieć dzianych rodziców żeby było stać syneczka dwie ręce do roboty żeby skończył studnia a teraz pretensje ze 120 tys biedni nie byli . ja wolę zarobić 2500 utrzymać się sam być człowiekiem nie zakochany w sobie a tu studnia myślą że inteligentny człowiek a studenci tylko melarze domowki tqk dalej i tak dalej ni zdychaja z głodu pozdrawiam polaków krwi i kości

W
Wrocław nasz kochany buh

A takie Polacy cwaniaki trzeba było się uczyć a studnia korzystają trzeba mieć dzianych rodziców żeby było stać syneczka dwie ręce do roboty żeby skończył studnia a teraz pretensje ze 120 tys biedni nie byli . ja wolę zarobić 2500 utrzymać się sam być człowiekiem nie zakochany w sobie a tu studnia myślą że inteligentny człowiek a studenci tylko melarze domowki tqk dalej i tak dalej ni zdychaja z głodu pozdrawiam polaków krwi i kości

s
studentka socjologji

I jeszcze dodam , że to ranne wstawanie na zajęcia to dla niektórych prawdziwy koszmar.

Dodaj ogłoszenie