Robert Glasper Experiment - pierwsza gwiazda na 49. Jazzie nad Odrą mocno spóźniona, ale świetna

Małgorzata Matuszewska
Tomasz Hołod
Spóźnili się ponad 40 minut, ale i tak porwali publiczność. Czwórka jazzowych muzyków zawładnęła wrocławskim Impartem w późny wtorkowy (9 kwietnia) wieczór.

Ponad 40 minut spóźnienia? To nie było rekordowe opóźnienie koncertu, który miał się zacząć o godz. 21 we wtorek (9 kwietnia) wieczorem we wrocławskim Imparcie. Jednak wieść szeptana w kuluarach Impartu - "muzycy wylecieli z Bordeaux później, czekali już od dziesiątej rano, a wszystko dlatego, że musieli mieć inny samolot, bo ten, którym mieli lecieć, był dla nich za mały" - zrobiła swoje. Część publiczności czekała w mało życzliwym nastroju. Ale i tę część jazzmani porwali. Robert Glasper - z jednej strony jazz, z drugiej hip-hop i R&B skrywał się w cieniu, podobnie jak koledzy. Impart, interesująco raczej zaciemniony, niż oświetlony, przypominał klimatem nowojorski zadymiony (choć dym snuł się wyłącznie sceniczny, nie papierosowy) klub. Podczas tego koncertu były momenty fascynujące i zapierające dech - to solówki Caseya Benjamina na saksofonie i powalające energią, wspaniałe solowe minuty Marka Colenburga na perkusji. Było też nieco nużących chwil. Publiczność entuzjastycznie witała znane kawałki. A zagrali świetnie: Robert Glasper - piano, Burniss Travis - bass, Mark Colenburg - perkusja i Casey Benjamin - saksofon/vocoder/synth.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sem

O rany! Naprawdę nie dało się nic lepszego napisać z takiego koncertu?

Dodaj ogłoszenie