Reporterka z przypadku i syn - prawie piłkarz, czyli autorski duet idealny

Natalia Niedzielska-Burdzy
Natalia Niedzielska-Burdzy
Ewa Winnicka, reporterka i pisarka, współpracująca między innymi z „Polityką” wydała ostatnio książkę, ale po raz pierwszy do współpracy zaprosiła swojego dziesięcioletniego syna, Stanisława. „Staś na tropie. Jak prawie zostałem piłkarzem” to pierwsza z cyklu publikacji, dzięki którym dzieci mogą lepiej poznać nie tylko siebie, ale i zrozumieć świat dorosłych.

Reporterka z przypadku i syn - prawie piłkarz, czyli autorski duet idealny
Ewa Winnicka, reporterka i pisarka, współpracująca między innymi z „Polityką” wydała ostatnio książkę, ale po raz pierwszy do współpracy zaprosiła swojego dziesięcioletniego syna, Stanisława. „Staś na tropie. Jak prawie zostałem piłkarzem” to pierwsza z cyklu publikacji, dzięki którym dzieci mogą lepiej poznać nie tylko siebie, ale i zrozumieć świat dorosłych.

Skąd pomysł, by po napisaniu dziesięciu książek reporterskich, spróbować sił w literaturze dziecięcej? To trudny segment rynku.
Gdyby nie Stasiek, nie byłoby tej książki. W zeszłym roku musiał dać sobie radę z piłkarską i towarzyską porażką. Wyszedł z tego zwycięsko i pomyśleliśmy, że jego historia może być ciekawa dla innych dzieci. Być może pomocna, nie tylko dla sportowców i nie tylko dla chłopaków.

Czy od samego początku założyła Pan, że syn będzie jej współautorem?

Tak. Staś jest narratorem, to jego opowieść, jego obserwacje i jego przygody. Ja jestem Staśka towarzyszką i obsługą techniczną: piszę, redaguję, pomagam spotkać znanych piłkarzy i dziennikarzy sportowych. Mam z tym zabawę i spędzam czas z synem.

Nasze dzieci wykazują na etapie dorastania zainteresowanie różnymi aktywnościami – jednymi bardziej, innymi mniej intensywnie. Niektóre hobby są zdecydowanie bardziej popularne. Czy uważa Pani, że etap fascynacji piłką nożną przechodzą wszyscy chłopcy?
Jeśli doświadczenia moich dwóch synów są miarodajne - sto procent przechodzi fazę piłkarską. Z tym, że starszy, nastolatek ma ją już za sobą. Gra w tenisa, namawiam go na lekkoatletykę, bo biega jak antylopa. Niestety, jak powiedziałam, jest nastolatkiem, więc kiedy ja mówię ‘tak’, to on mówi ‘nie’. Muszę poczekać.

Nigdy nie wiemy, czy np. zabawa w wyścigi miniaturowymi samochodami nie przełoży się w przyszłości na dążenie do bycia kierowcą rajdowym. Pani dała swojemu synowi szansę poznania życia piłkarzy. Czy uważa Pani, że to dobry sposób na urealnienie jego marzeń, czy też raczej – na „wyleczenie” się z chwilowej fascynacji?
Kiedy Stasiek strzelił tego feralnego samobója i był w dołku, pomyślałam, że może rozmowa z doświadczonymi piłkarzami, w tym z jego idolem Robertem Lewandowskim pomoże mu uporać się z poczuciem klęski. Czy idole mieli takie kłopoty? Jak przez nie przebrnęli? Kiedy wiadomo, że trzeba poświęcić wszystko dla piłki. Czy warto?

Staś otwarcie pisze, że ani Pani (to w sumie normalne, w obliczu nielicznych kobiet uprawiających tę dyscyplinę sportu), ani mąż nie jesteście fanami piłki nożnej. Na dodatek żadne z Was nie marzyło w przeszłości o takiej karierze. Nie próbowała Pani jednak, patrząc przez swój pryzmat, wyperswadować mu jego pomysłu, by zostać piłkarzem. Czy łatwo było oprzeć się tej pokusie?
Bardzo bym chciała, żeby Stasiek miał w życiu wybór. I żeby potrafił podejmować decyzje. Na razie jest ciekawym świata chłopakiem, a ja bardzo nie chcę tej jego ciekawości, szczerości i otwartości gasić.

Spotkanie z którym z rozmówców była dla Stasia największym przeżyciem?
Oczywiście z Robertem L. Pode mną nogi się ugięły, choć nie jestem znawczynią piłki. Staś zniósł to dzielnie.

Gdyby miała powstać następna książka o świecie piłki nożnej, do kogo jeszcze chcieliby Państwo dotrzeć? A może te rozmowy już wyczerpały okres fascynacji Stasia piłką nożną?
Kuba Błaszczykowski, którego autobiografię czytaliśmy ze Staśkiem, jest prawdziwym bohaterem.

Dla kogo właściwie powstała ta książka? Na pewno wyobrażaliście sobie Państwo jej adresata.
Stasiek myślał o chłopakach w swoim wieku i pewnie trochę młodszych. A ja słyszę, że książka bawi również dorosłych. Bo też Staś bezkompromisowo obnaża świat dorosłych. Zwłaszcza własnych rodziców.

Czy dzięki tej książce rodzice i dzieci mogą lepiej wzajemnie zrozumieć siebie, poznać i wspólnie odkrywać swoje zainteresowania?
Przede wszystkim chciałabym, żeby czytelnicy bawili się przynajmniej tak dobrze jak my przy pisaniu. Myślę też, że to jest książka, która pomoże dorosłym zrozumieć , co czują dzieci w trudnych sytuacjach i jak są postrzegani. A dzieci zobaczą, że nie tylko one mają kłopoty z rówieśnikami i z rodzicami, którzy są zbyt często skupieni na smartfonie, a nie na rzeczywistym świecie.

Jaka profesja stanie się następnym celem „do rozpracowania” przez Stasia, bo skoro „prawie” został piłkarzem, na pewno nie poprzestanie na pierwszej sprawie, którą obrał na cel?
Następna książeczka to podróż w świat filmu i aktorstwa. A naprawdę będzie o wstydzie, nieśmiałości i potrzebie ekspresji.

I na koniec pytanie o przyszłość dalszą, niż kolejna książka Stasia: w wielu rodzinach zawód wykonywany przez rodziców staje się zawodem dziecka. Czy Pani kierowała się tradycjami rodzinnymi, wybierając swój zawód i czy sądzi Pani, że Staś lub jego starszy brat też tak zrobią?
Moi rodzice są inżynierami, ja najpierw chciałam być malarką, potem antropolożką, przez przypadek zostałam reporterką. Staś ma reporterską ciekawość, starszy brat też jest humanistą, ale nie mam zielonego pojęcia, kim zostaną. Chciałabym żeby to co robią dawało im radość i żeby mieli satysfakcję. Będę ich wspierać.

Jak prawie zostałem piłkarzem


Pierwsza część serii „Staś na tropie”

Ewa Winnicka, Staś Łazarewicz

Dzieciństwo to nie jest łatwy czas w życiu. Trzeba robić to, albo tamto, a lubi się właśnie coś zupełnie innego…
Rodzice mówią jedno, koledzy drugie… A Staś chciałby być przede wszystkim sobą! I w tej książce jest. Mówi, co mu się podoba, a co nie, choć czasem musi ulec presji otoczenia. Bo przecież sam sobie piłki nie kupi…

Wszyscy chłopcy w klasie Stasia chcą być piłkarzami. Najchętniej sławnymi. Staś też chciałby, ale strzelony w poniedziałek samobój stawia jego karierę pod znakiem zapytania. Tego dnia Staś chciałby zniknąć.
Dlatego postanawia sprawdzić na własne oczy i uszy, jakie są blaski i cienie piłki nożnej.
•Jakie kłopoty mieli sławni piłkarze, zanim doszli na szczyt?
•Co decyduje, że zawodnik zostaje mistrzem?
•Czy każdy futbolista strzelił kiedyś gola do własnej bramki?
•Co czuje piłkarz, gdy czyta o sobie w internecie, że jest głąbem i się skończył?
•Co można poświęcić dla piłki nożnej?
•I czy zawsze warto?
Staś odwiedza sławnych piłkarzy, trenerów i dziennikarzy sportowych, a także znaczące osoby ze świata piłki i próbuje odpowiedzieć na te pytania.

Ewa Winnicka

Trzykrotna laureatka nagrody Grand Press, wyróżniona Nagrodą Literacką Gryfia, nominowana do Nagrody Literackiej Nike i Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki.
Jest mamą dwóch synów i żoną Cezarego Łazarewicza, który też pisze książki. Uważa, że bycie mamą jest wyzwaniem tysiąc razy większym niż napisanie najtrudniejszej książki. I bardzo, bardzo ciekawym.

Staś

dziesięciolatek, który chciałby kiedyś zostać piłkarzem, ale na razie musi chodzić do szkoły, która nie jest jego ulubionym miejscem. Staś lubi robić animowane filmiki za pomocą telefonu, śpiewać, grać w gry komputerowe, oglądać niektórych youtuberów, wkurzać starszego brata, jeść słodycze i czytać. Czasem trudno za nim nadążyć.

Książkę „Staś na tropie. Jak prawie zostałem piłkarzem” Ewy Winnickiej i Stasia Łazarewicza wydało wydawnictwo Burda Książki.
Rozmowę z autorką przeprowadziła: Dorota Rożek.

Wideo