Renesans planszówek. Zakochujemy się w nich masowo

Agata Grzelińska
Ważniejsza od wygranej jest przyjemność z grania. Kto nie wierzy, niech spróbuje
Ważniejsza od wygranej jest przyjemność z grania. Kto nie wierzy, niech spróbuje
Na czym polega fenomen gier planszowych? Do końca nie wiadomo, ale chyba nie przypadkiem wszyscy miłośnicy grania zgodnie mówią o spotkaniach i byciu razem, rozmowach, zabawie i nauce, rozwoju, wspólnym szukaniu rozwiązań, przyjaźni...

Szukasz pomysłu na długie zimowe wieczory? Zajęcia, które spodoba się i tobie, i twoim wymagającym dzieciom? Nic prostszego. Wystarczy, że wybierzesz dobrą grę planszową. Dobrą, czyli taką, która sprawi wam sporo przyjemności. Możecie przeżywać ciekawe przygody, wcielać się w przeróżne postacie, rozwiązywać małe i duże problemy.

Jest w czym wybierać. Rynek gier planszowych to jedna z najdynamiczniej rozwijających się branż. Co roku notuje wzrost przychodów o 20 procent. Nic dziwnego, skoro na największych światowych targach gier planszowych w Essen (Niemcy) debiutuje co roku około 500-800 tytułów, z których sporo rozchodzi się błyskawicznie. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że moda na gry planszowe szybko zatacza coraz szersze kręgi. Co sprawia, że ludzie masowo zakochują się w "Osadnikach z Catanu", "Agricoli" czy "Grze o tron"? Ciekawa fabuła, emocje, oryginalna oprawa graficzna, walory edukacyjne? To też, ale jest coś jeszcze. Cennego zwłaszcza dziś, gdy życie towarzyskie przeniosło się niemal w całości do internetu.

- Najfajniejsze w grach planszowych jest to, że spotykasz się ze znajomymi na żywo - tłumaczy Igor Chrobot ze stowarzyszenia Wielosfer, które we wrocławskich bibliotekach miejskich organizuje dla dzieci i rodziców zajęcia z grami planszowymi.

Chcesz zostać odkrywcą, farmerem, bankierem, poszukiwaczem skarbów? A może chciałbyś ratować świat przed pandemią albo przeciwnie - marzy ci się bezkarne granie roli czarnego charakteru, sabotażysty czy oszusta? Możesz spełnić swoje marzenia, nawet nie wychodząc z domu. Wystarczy, że wezwiesz na pomoc znajomych i kupisz odpowiednią grę planszową.
Od kilku lat coraz intensywniej szerzy się w Polsce moda na gry planszowe. Bardzo pozytywna moda, bo - jak przekonują miłośnicy tej formy spędzania wolnego czasu - korzyści ze wspólnego grania jest wiele. O fenomenie planszówek potrafią opowiadać godzinami. O skali tej mody świadczy tempo, w jakim rozwija się rynek gier, który z roku na rok notuje wzrost o 20 procent. Inne branże o takim sukcesie mogą tylko pomarzyć. A zatem dlaczego w dobie elektronicznych gadżetów ludzie zakochali się w grach planszowych?

Sam nie dasz rady
Wynajduję kilku doświadczonych graczy, którzy z planszówkami (albo szerzej - z grami w ogóle) związali się na poważnie i z hobby uczynili sposób na życie. Na początek wszystkim zadaję to samo pytanie: Co jest takiego fajnego w graniu? I jakoś mnie nie dziwi, że odpowiadają podobnie: Spotkania z ludźmi.

- Każdy znajdzie w grach coś innego, ale przede wszystkim gry to świetny pretekst do spotkań i do rozmów - mówi Michał Matłosz, prezes stowarzyszenia Klub Koloseum, które organizuje Wrocławski Festiwal Gier Planszowych Gratislavia. - Z czasem okazuje się, że dzięki graniu rodzą się więzi, które nie powstałyby, gdyby ludzie spotykali się tylko po to, by wypić piwo lub spędzaliby czas na oglądaniu telewizji.

- Wspólne granie ze znajomymi w dobie komputerów jest bezcenne - twierdzi Igor Chrobot ze stowarzyszenia Wielosfer, które zrzesza miłośników fantastyki i gier fabularnych. - Spotkania na żywo i rozmowy to najważniejsze zalety grania. Gry łączą ludzi o nieraz skrajnie różnych poglądach. Normalnie z powodu tych różnic światopoglądowych czy politycznych niektórzy prawdopodobnie nigdy nie chcieliby zamienić ze sobą słowa - uważa Maciej Smiatacz, prezes stowarzyszenia Druga Runda, które organizuje Wrocław Games Fest. - A podczas gry zwyczajnie muszą rozmawiać, by znaleźć wspólne rozwiązanie. Z czasem okazuje się, że całkiem spokojnie dyskutują na poważne i nierzadko poruszają wręcz drażliwe tematy.
Historii przyjaźni, a nawet miłości, u podstaw których ważną rolę odegrały gry planszowe, każdy z moich rozmówców może opowiedzieć kilka. Maciej Smiatacz na przykład sam właśnie dzięki grom poznał swoją żonę. Pani Jolanta przyznaje, że pasją grania zaraziła się od męża. Przejęła po nim szefowanie Klubowi Gier Planszowych na Uniwersytecie Przyrodniczym. Prywatnie mają w domu prawie 700 gier i myślą o tym, by urządzić specjalne pomieszczenie tylko do grania.

Zdarzają się też jednak sytuacje, gdy gra potrafi poróżnić nieraz naprawdę dobrych znajomych. Jest przypadek amerykańskiego małżeństwa, które rozpadło się przez "Grę o tron". - Znam dwóch kolegów, którzy pokłócili się przez gry, ale już im złość minęła i chyba się pogodzą - opowiada Igor Chrobot. - Granie nieraz wyzwala bardzo silne emocje, ale zazwyczaj pozytywne. Zdecydowanie więcej ludzi dzięki grom nawiązuje ciekawe znajomości niż je traci.

CZYTAJ DALEJ: Recepta na więź
Recepta na więź
Wspólne granie to także świetny sposób, by umocnić więzi rodzinne. Wielosfer organizuje "Niewidzialną Bibliotekę", czyli bezpłatne, kilkugodzinne zajęcia we wrocławskich bibliotekach miejskich w soboty. Prezentuje na nich gry planszowe dla małych i dużych. Zaprasza całe rodziny. Z założenia są to zajęcia dla rodziców i dzieci. Czasem zdarza się, że ktoś chce organizatorom podrzucić pociechę, a sam w tym czasie zamierza na przykład pójść na zakupy.

- Nigdy się na takie coś nie godzimy. Mówimy, że nie mamy uprawnień do opieki nad dziećmi, więc albo rodzic zostaje i gra z dzieckiem, albo zabiera dziecko - opowiada Igor Chrobot. - I zazwyczaj zostają, a potem nam dziękują. Mówią, że dawno tak dobrze nie spędzili czasu ze swoim dzieckiem.

Michał Matłosz i jego żona prowadzą sklep z grami. Od lat obserwują rodziny, które zaopatrują się u nich w planszówki.
- Przychodzi do nas na przykład rodzina z niesamowicie bystrym sześciolatkiem. Po tym dziecku widać, że rodzice spędzają z nim dużo czasu, i to w ciekawy sposób - mówi właściciel Planszóweczki.pl, który swoją pasję też odnalazł dzięki rodzinie. W rodzinnym domu Michała zawsze było kilka gier - oprócz obowiązkowego "Chińczyka" m.in. popularna w latach 80. "Magia i miecz". - Nowoczesnymi planszów-kami jakieś 5-6 lat temu zarazili mnie ciocia i wujek.

W domu Smiataczów miłość do gier łączy pokolenia. Do planszówek z Maciejem i Jolantą ochoczo zasiadają siostra, babcia i prababcia.

CZYTAJ DALEJ: Matematyka jest tak samo ważna, jak emocje
Frajda z myślenia
Inną zaletą gier, o której wspomina też każdy z moich rozmówców, jest - jakkolwiek to mało rozrywkowo zabrzmi - nauka. Wszystkie gry mają walor edukacyjny. Zarówno te stworzone dla dzieci, typowo w celach edukacyjnych, jak uczące literek, ortografii czy liczenia, jak i te, które wydawane są dla starszych graczy jako rozrywkowe. Każda gra czegoś uczy. Jedne zasad logiki, wyciągania wniosków, argumentowania, inne kooperacji, umiejętności strategicznych, taktyki, jeszcze kolejne logistyki bądź ekonomii. Nie brakuje też takich, które rozwijają wyobraźnię.

- Każda gra uczy myślenia. I to sprawia wielką frajdę wszystkim graczom, niezależnie od wieku - mówi Michał Matłosz.
- Rozwiązywanie zagadek to przecież czysta nauka, ale bardzo przyjemna, bo przez zabawę - dodaje Igor Chrobot.
Nie będzie chyba przesadą, jeśli powiemy, że miłośnik gier planszowych to ktoś, kto po prostu lubi samodzielnie myśleć. Nie bez powodu gry są coraz częściej wykorzystywane zarówno w przedszkolach, szkołach, jak i na uczelniach wyższych. Coraz częściej też niektóre firmy szkoleniowe wykorzystują gry, by nauczyć ludzi pożądanych umiejętności.

Matematyka jest tak samo ważna, jak emocje

Gry planszowe to także świetny sposób na to, by małych dzieci nauczyć zachowań społecznych, a tym starszym i dorosłym pomóc pokonać trudności w kontaktach międzyludzkich. Uff, brzmi strasznie poważnie, ale co to znaczy w praktyce?
- Postęp i emocjonalny rozwój, jaki dają gry, najlepiej widać u przedszkolaków. Po roku grania nawet takie małe dzieci rozumieją, że są zasady, których należy przestrzegać, że nie trzeba płakać, jak się przegra - opowiada Michał Matłosz. - Przez gry zarówno dzieci, jak i dorośli uczą się rozwiązywać życiowe problemy.

Najtrudniejsze są zajęcia w gimnazjach. Po pierwsze dlatego, że tam w ogóle mało kto ma ochotę grać, a po drugie, że w fazie totalnego buntu gimnazjaliści najchętniej ignorowaliby wszystkich i wszystko, łącznie z zasadami gry.
- Ale nawet ich w końcu można dzięki grom przekonać, że jak nie ma zasad, to o nic nie chodzi, a potem że szukanie rozwiązań w ramach obowiązujących zasad też może być ciekawe - dodaje Maciej Smiatacz.

CZYTAJ DALEJ: Kostka zaczyna być passe
Kostka zaczyna być passé
Większości z nas, dopóki nie sięgniemy po którąś z nowych gier, planszówki kojarzą się głównie z nieśmiertelnym "Chińczykiem". Niejednego gracza, gdy mu nie sprzyjało szczęście (czytaj: kostka), gra ta potrafiła wyprowadzić z równowagi. A wtedy przyjemność z grania żadna. Ale spokojnie. Jest dobra wiadomość dla sceptyków i boleśnie doświadczonych przez "Chińczyka". Nie ma się co zniechęcać, tym bardziej że jest cała masa gier, w których rola kostki jest mocno ograniczona albo kostki nie ma w ogóle, np. "Kolejka".

- Odchodzi się od tego, że kostka decyduje za nas. Większym zainteresowaniem cieszą się gry planszowe, w których zupełnie nie ma losowości i trzeba kombinować, samemu podejmować decyzje. Taką grą jest na przykład popularna "Agricola" - wyjaśnia Michał Matłosz.

Ograniczanie losowości, gry, których jedna partia może trwać od kilku do kilkunastu godzin, to jednak nieco wyższa szkoła jazdy. Planszówkowych debiutantów tymczasem nurtuje inny problem. Jeśli gra planszowa kosztuje około 100 zł, to jak wybrać taką, która na pewno nam się spodoba i umili niejeden wieczór? Na ryzyko wyrzucenia w błoto takiej kwoty większość z nas raczej nie może sobie pozwolić.

Sposobów na uniknięcie pomyłki jest kilka. Można poczytać fora i blogi o grach i zasięgnąć opinii internautów, ale warto też porozmawiać ze sprzedawcą, zwłaszcza jeśli jest to miłośnik gier i przetestował to, co sprzedaje. Najlepszym jednak sposobem, by się przekonać, czy dana gra podoba się nam czy naszym dzieciom, jest zagranie. Można wypożyczyć grę do domu albo wybrać się gdzieś, gdzie można zagrać. To może być biblioteka, klub, pub lub po prostu związana z grami planszowymi impreza. We Wrocławiu co roku jest ich kilka (patrz: WYPRÓBUJ ZANIM KUPISZ).

Niecierpliwym polecamy bestsellery, jak "Osadnicy z Catanu", "Carcassonne" czy wydana przez IPN "Kolejka".

CZYTAJ DALEJ: WYPRÓBUJ ZANIM KUPISZ
Wypróbuj zanim kupisz Jeśli chcesz wypożyczyć grę do domu, możesz to zrobić np. w Nowych Horyzontach i w Astrze. Ma tam swoje stoisko Michał Matłosz, który powadzi sklep. Za 10 procent ceny także wypożycza gry.

Tu możesz zagrać
We Wrocławiu jest kilka miejsc, gdzie można przyjść i za darmo zagrać:

  • Nowe Horyzonty, ul. Kazimierza Wielkiego - piątki, godz. 18-21;
  • Pub Kocia Kołyska, Rynek 5 (piwnice Dworu Polskiego) - poniedziałki, godz. 18 - 23;
  • Padbar, ul. Kazimierza Wielkiego (budynek Times, wejście od św. Mikołaja) - niedziele, od godz.16;
  • Niewidzialna Biblioteka - raz w miesiącu, w soboty, co miesiąc w innej bibliotece miejskiej.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
no i

oczęta zmęczone wpatrywaniem się w monitor;)

...............

Rozgrywa się je na planszy..

p
pytam_bo_nie_wiem

zaliczają się do gier planszowych?

Dodaj ogłoszenie