MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego: "Nie podoba mi się targowisko na Świebodzkim"

Marcin Kaźmierczak
Targowisko na Dworcu Świebodzkim przyciąga wielu wrocławian
Targowisko na Dworcu Świebodzkim przyciąga wielu wrocławian Fot. Tomasz Ho£Od / Polskapresse
Trwa nasza akcja: „Oddajcie nam Świebodzki!”. Nie wierzymy, że Dworzec Świebodzki nie jest potrzebny do rozwoju kolei i aglomeracyjnej, i regionalnej. Uważamy, że właśnie tu mogliby dojeżdżać pociągami wrocławianie z dalekich osiedli i mieszkańcy podmiejskich miejscowości. I wszyscy stąd wyruszać w inne rejony Wrocławia. Profesor Adam jezierski, rektor Uniwersytetu Wrocławskiego, rozmawia z Marcinem Kaźmierczakiem o Dworcu Świebodzkim.

Jakie ma Pan wspomnienia z Dworcem Świebodzkim?

Są bardzo miłe. Może dlatego że byłem po prostu młody. Często jeździłem w góry, a gdy chciało się pojechać w okolice Jeleniej Góry, do pociągu wsiadało się na Świebodzkim.

Chciałby Pan, aby pociągi znowu wjechały na tę stację?

Jak najbardziej. To piękny budynek. Brak pociągów mocno się na nim odbił. Przez długi czas stał opuszczony i dopiero scena Teatru Polskiego nieco ożywiła to miejsce. Wydaje mi się, że pomimo tego wszystkiego co się tam teraz znajduje pełną wartość mogą mu przywrócić dopiero pociągi i podróżni.

Obecnie Świebodzki w świadomości wielu wrocławian to głównie targowisko. Jest Pan jego zwolennikiem?

Mam mieszane uczucia. Od początków istnienia cywilizacji zawsze istniały targowiska. Jeżeli ludzie chcą kupować taniej, wymieniać towary to trzeba im zostawić takie miejsce, ale czy na Świebodzkim? Mnie się to nie podoba, tym bardziej, gdy widzę jak ci ludzie rozstawiają towary na kocach w błocie. Nie chodzę tam, ale widzę ten obraz często z okien pociągu.

Często korzysta Pan z kolei?

Mam drewniany domek w Osoli niedaleko Żmigrodu. Co weekend zabieram rower, wsiadam w pociąg i jadę tam. To w zasadzie jedyna przyjemność na jaką sobie pozwalam w wolnej chwili.

A więc jest Pan zwolennikiem rozbudowy kolei aglomeracyjnej we Wrocławiu?

Rozwój komunikacji kolejowej jest bardzo potrzebny. Uważam, że komunikacja miejska we Wrocławiu działa dobrze, ale przydałoby się bardziej włączyć w nią kolej. Charakterystycznym przykładem jest ośrodek badań EIT+ tuż przy stacji kolejowej. Pociągi jeżdżą jednak co dwie godziny, więc korzystanie z nich, aby dojechać tam jest trudne, a z drugiej strony dojechać na Pracze samochodem jest trudno.

Nie odnosi Pan wrażenia, że samorząd nie tworzy nic nowego na kolei, a jedynie wraca do tego co działało przed 1989 r.?

Niekiedy tak się dzieje, że najpierw wiele się zaniedba, a dopiero później dąży do przywrócenia stanu pierwotnego. Ale to przecież powoduje straty. Na Dolnym Śląsku mnóstwo linii zostało zlikwidowanych i to był wielki błąd. Najbardziej szkoda mi malowniczych linii w kierunku Sobótki, czy Karpacza. W dawnych latach do Sobótki jeździłem praktycznie co sobotę. Na zachodzie utrzymuje się takie linie, choćby ze względów turystycznych. Gdy byłem na konferencji w północnej Anglii widziałem jak wielką atrakcją były parowozy jeżdżące wśród malowniczych gór i jezior. Takie linie jak właśnie ta do Karpacza, gdzie pociągi jadą pięknymi tunelami wśród gór idealnie nadawałaby się do tego typu połączeń.

Czyli kolej nie zawsze musi przynosić zysk?

W Niemczech uważa się, że kolej nie musi przynosić wyłącznie zysków. Czasami nawet pociąg może wozić mniejszą liczbę pasażerów, ale oni muszą mieć świadomość, że składy zawsze jeżdżą w stałych odstępach czasu. To pozwala przyzwyczajać ludzi do kolei i zmieniać mentalność, aby przesiadali się z aut do środków komunikacji zbiorowej.

Wśród Polaków chyba trudno zmienić to przyzwyczajenie. Widzimy to na naszych ulicach.

Powinniśmy stawiać na kolej. Mamy przecież 6 aut na 10 osób przez co ulice i chodniki służące często za parkingi są zapchane. W ogóle żyjemy jak na wielkim parkingu. Umiłowanie przez Polaków aut jest szczególne. Dawniej samochód był cząsteczką luksusu, a poza tym nigdy samochody nie były tak tanie - w stosunku do zarobków - jak teraz. Niemal każdy może sobie na auto, choćby przechodzone pozwolić.

Pociągi kojarzą się ze studentami, a przecież trzy czwarte z nich jest spoza Wrocławia. Sprawna kolej jest też w ich interesie...

Coraz więcej studentów korzysta z samochodów, ale większość i tak dociera do Wrocławia pociągami. Pamiętam narzekania studentów, gdy ograniczano połączenia kolejowe, zwłaszcza w weekendy. To zresztą była jedna z przyczyn likwidacji kilkanaście lat temu przez Uniwersytet studiów zaocznych, ponieważ studenci nie mieli czym dojeżdżać. Tak więc również z uwagi na naszych studentów mam nadzieję, że rozwój kolei na Dolnym Śląsku i w aglomeracji będzie postępował.

Zobacz też: Zabytkowy parowóz we Wrocławiu w Boże Ciało

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska