Recenzja Sniper Elite 5. Strzelec wyborowy na francuskim froncie daje radę, choć nie zachwyca

Kacper Derwisz
Kacper Derwisz
Ponownie wcielamy się w Karla Fairburne'a.
Ponownie wcielamy się w Karla Fairburne'a. Rebellion / zrzut ekranu z gry
Udostępnij:
Studio Rebellion zdążyło już przyzwyczaić graczy do pojawiania się coraz to nowszych odsłon serii Sniper Elite co kilka lat. Tym razem udajemy się z misją do okupowanej przez nazistów Francji u schyłku II Wojny Światowej w 1944 roku, by zatrzymać "operację Kraken". Zobacz, jak oceniamy przygody Karla Fairburne'a, najlepszego snajpera w szeregach aliantów.

Spis treści

Seria Sniper Elite

Sniper Elite to cykl gier akcji z elementami skradania tworzony przez Rebellion Developments. W każdej odsłonie wcielamy się w tytułowego, elitarnego snajpera, którego zadaniem jest powstrzymanie nazistów lub sowietów przed czynieniem postępów w ich planie podboju całego świata. Akcja gry dzieje się w różnych miejscach na Ziemi, jednak zawsze bierzemy udział w wydarzeniach z okresu II Wojny Światowej. Pierwsza odsłona pojawiła się w 2005 roku.

Francuskie przygody Karla Fairburne'a

Karl Faiburne towarzyszy nam w grach z serii już od Sniper Elite V2. Jest to rodowity Niemiec, który, jak sam mówi, "sam wybiera swoją stronę", przez co walczy po stronie aliantów. Tym razem Karl został wysłany na misję odkrycia tajnego planu nazistów, który prawdopodobnie zakłada użycie nowego, śmiercionośnego rodzaju broni.

Fabuła podzielona jest na 8 misji, których ukończenie zajmuje około 12 godzin. W każdej z nich do okrycia i wykonania są również zadania poboczne, które znacznie wydłużają ten czas. Karl ma również listę celów do opcjonalnego zabicia. Tytuł oferuje masę dodatkowego kontentu w postaci np. przedmiotów do znalezienia, dzięki którym głębiej poznamy historię wydarzeń z gry. Podsłuchiwanie rozmów wroga i zbieranie informacji wywiadowczych ujawni więcej szczegółów na temat misji i ogólnego planu tajnej nazistowskiej operacji. Wykonywanie zadań pobocznych odblokowuje również nowe bronie oraz ich modyfikacje.

Nie przypomina wam to czegoś?
Nie przypomina wam to czegoś? Rebellion / zrzut ekranu z gry

Nazwa kodowa niemieckiego projektu nosi nazwę "Kraken". W trakcie rozgrywki pierwsze co przychodziło mi na myśl widząc skrzynie z symbolem morskiego potwora to filmy Marvela, w których Kapitan Ameryka walczy z organizacją wzorowaną na nazistach - "Hydrą". Z niecierpliwością czekałem na jakiś easter egg, w którym niemieccy żołnierze mówią sobie szeptem "Hail Hydra", jednak na takowy się nie natknąłem.

Dowolność w stylu rozgrywki

Gra daje nam dużą swobodę w sposobie zapoznawania się z trybem fabularnym. Z założenia jednak na każdym poziomie trudności bardziej opłaca się skradanie i ciche eliminowanie wroga niż głośna demolka z wybuchami. Nawet na najniższym z poziomów zaawansowania otwarty atak na grupę uzbrojonych nazistów nie skończy się dobrze.

Zmierzam do tego, że gra jest naprawdę wymagająca. Każdy ruch musi być przemyślany, a potencjalna eliminacja wyczekana i dobrze zorganizowana, aby udało nam się pozostać niezauważonym. Sam czasem miałem problemy i frustrowałem się, jednak uważam, że takie podejście jest zgodne z duchem serii i nie uważam tego za wadę.

Dostępna jest masa modyfikacji broni, od celownika po magazynek.
Dostępna jest masa modyfikacji broni, od celownika po magazynek. Rebellion / zrzut ekranu z gry

Znacznie poprawiono też sztuczną inteligencję przeciwników, na którą mocno narzekali gracze w czwartej odsłonie cyklu. Wrogowie gdy nas zauważą wzywają pomoc, otaczają nas i ostrożnie próbują wyeliminować.

Realizm, ale jednak nie

Nieco rozczarowany jestem podejściem do realizmu w grze. Od zawsze w serii Sniper Elite koneserzy cenili to, że na wyższych poziomach trudności podczas wykonywania strzału istotne są czynniki takie jak prędkość, kierunek wiatru i wpływ grawitacji na tor lotu pocisku. Te rzeczy oczywiście należało dostosować do broni z którą obcujemy, co pozwalało na pełną immersję z rolą, którą mamy do odegrania. I są one nadal obecne w nowej odsłonie, co cieszy. Oczywiście, reszta parametrów rozgrywki jest odwzorowana w nieco mniejszych detalach, a na normalnym poziomie trudności nie giniemy od jednego strzału - w końcu jest to gra komputerowa.

Jednak środowisko w którym przyjdzie nam się poruszać skutecznie przypomina nam, że nie jesteśmy żadnym snajperem i nie ratujemy właśnie świata, a jedynie trzymamy kontroler w dłoni patrząc na ekran. Prawdziwym łowcą polującym na zwierzynę możemy być jedynie tam, gdzie życzą sobie tego twórcy. Znajdując się pośrodku pola lub lasu nasz bohater nie może skryć się w gęstych krzakach, aby pozostać niezauważonym, jednocześnie mając świetną pozycję do oddania strzału. Co gorsze, podczas skradania przez jedne ogrodzenia możemy przeskoczyć, a przed drugie nie, choć są to tej samej wysokości zasieki. Ba, nawet leżąca na ziemi mała drewniana kłoda jest w stanie skutecznie zatrzymać naszego niepotrafiącego skakać Karla przed ucieczką w stronę punktu ewakuacji.

Choć wydaje się, że mamy wolność wyboru, gra nie pozwala nam zbytnio na zejście z wyznaczonych ścieżek.
Choć wydaje się, że mamy wolność wyboru, gra nie pozwala nam zbytnio na zejście z wyznaczonych ścieżek. Rebellion / zrzut ekranu z gry

Lokacje, inspirowane prawdziwymi, historycznymi miejscami, są mimo to bardzo szczegółowo i ładnie odwzorowane. Świat przedstawiony nam przez deweloperów jest żywy i kolorowy, jednak zbyt ograniczony przez projektantów. Gra o skradaniu, w której z jednej strony możemy wpinać się po pnączach na murze by dostać się do wyższych pięter jednocześnie nie pozwala graczowi na chodzenie bocznymi ścieżkami, przez co często zmusza do poruszania się głównymi, dobrze obstawionymi traktami. Trochę to bez sensu.

Nie można również nie wspomnieć o śnieżce dźwiękowej, która jest na tyle zwyczajna, że podczas przechodzenia trybu fabularnego nie zarejestrowałem nic, co warto byłoby pochwalić lub skrytykować. Jest tylko i aż poprawna.

Lokacje w grze wiernie odwzorowują te prawdziwe.
Lokacje w grze wiernie odwzorowują te prawdziwe. Rebellion / zrzut ekranu z gry

Sniper Elite 5 a nowa generacja

Egzemplarz recenzencki został dostarczony mi przez dystrybutora w wersji na konsolę PlayStation 5. Chciałem zobaczyć, jak studio Rebellion radzi sobie w realiach nowej, jeszcze świeżej generacji konsol. Niestety, Sniper Elite 5 - podobnie jak wiele premier ostatnich miesięcy - cierpi na "syndrom starszych konsol". Kopia na PS5 wydaje się jedynie nieco ulepszoną odsłoną na PS4. Jakość grafiki nie powala na łopatki - jednak co cieszy, rozgrywka jest płynna i nie zauważyłem żadnych spadków poniżej 60 klatek na sekundę.

Drewniana mimika nie pomaga w immersji ze światem.
Drewniana mimika nie pomaga w immersji ze światem. Rebellion / zrzut ekranu z gry

Z rzeczy stricte next-genowych, w grze świetnie zaimplementowano obsługę bajerów oferowanych przez kontroler Sony DualSense. "Triggery" adaptują się do sytuacji i pozwalają odczuć, że naprawdę pociągamy za spust karabinu. Pad daje nam również znać o zmęczeniu bohatera lub jego słabej kondycji zdrowotnej za pomocą delikatnych haptycznych wibracji. Dodatkowo, kiedy uda nam się wykonać szybkie przeładowanie, głośniczek w kontrolerze wydaje charakterystyczny, metaliczny odgłos, dzięki któremu można poczuć pełnię satysfakcji z sekwencji.

No i dwa słowa o polskiej wersji językowej - ta jest poprawna, ale nie wybitna. Często angielskie dialogi nie pokrywają się z polskimi napisami, jednak sens wypowiedzi zawsze zostaje z grubsza zachowany.

Multiplayer niczym z Dark Souls

Sniper Elite 5 oczywiście oferuje również różne tryby rozgrywki wieloosobowej. Oprócz klasycznych trybów PvP oraz trybu kooperacyjnego, pojawił się również Tryb Inwazji. Te klasyczne nie odbiegają za bardzo od tego, co znamy w innych grach podobnego gatunku, toteż nie będę się na ich temat rozpisywać - są w porządku. Invasion Mode zasługuje jednak na nieco więcej uwagi.

Tryb inwazji polega na najeżdżaniu świata innego gracza. Jeśli zdecydujemy się uprzykrzyć innej osobie życie, wcielimy się w nazistowskiego snajpera, którego zadaniem jest wyeliminowanie naszej skromnej osoby. Ofiara najazdu musi wytropić i znaleźć intruza oraz skutecznie go wyeliminować. To wszystko odbywa się podczas trwania wątków fabularnych, toteż jednocześnie mamy przeciwko sobie dziesiątki niemieckich żołnierzy. Obrona w takim przypadku nie jest łatwa, a całość przypomina niebezpieczną zabawę w kotka i myszkę.

Tryb Inwazji to dobra zabawa i nie lada wyzwanie.
Tryb Inwazji to dobra zabawa i nie lada wyzwanie. Rebellion / zrzut ekranu z gry

Zarówno inwazje jak i klasyczne tryby wieloosobowe dały mi sporo frajdy, mimo, że jestem raczej graczem typu offline i nie przepadam za uzależnianiem moich odczuć z zabawy od obcych mi ludzi.

Fani strzelanek będą zachwyceni

Mimo kilku niedociągnięć Sniper Elite 5 to przyzwoita gra, która z pewnością spodoba się zarówno weteranom cyklu jak i osobom nowym w temacie. Zachwyceni będą przede wszystkim fani gatunku FPS oraz skradanek - gra nie ogranicza rozgrywki jedynie do używania karabinu z lunetą i zachęca do próbowania różnych stylów kończenia misji i zadań. Jednak osoby nie zapoznane ze specyfiką tytułu mogą zostać przytłoczone mnogością zadań pobocznych, znajdziek i opcji konfiguracji broni. Szczególnie przestrzegam osoby z chorobą lokomocyjną - wyłączcie w opcjach rozmazywanie podczas ruchu. Wasze żołądki podziękują mi później.

Ocena końcowa: 75/100

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Recenzja Sniper Elite 5. Strzelec wyborowy na francuskim froncie daje radę, choć nie zachwyca - GRA.PL

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie