„Rat Pack, czyli Sinatra z kolegami” w Capitolu (RECENZJA)

Małgorzata MatuszewskaZaktualizowano 
Błażej Wójcik – Frank Sinatra, Marek Kocot – konferansjer, Konrad Imiela – Sammy Davis Jr. i Maciej Maciejewski – Dean Martin (na ekranie, pierwszy z prawej), świetnie oddali klimat złotych lat swingu
Błażej Wójcik – Frank Sinatra, Marek Kocot – konferansjer, Konrad Imiela – Sammy Davis Jr. i Maciej Maciejewski – Dean Martin (na ekranie, pierwszy z prawej), świetnie oddali klimat złotych lat swingu Tomasz Hołod
50. Jazz nad Odrą – pomysł na wystawienie muzycznego spektaklu był strzałem w dziesiątkę. „Rat Pack, czyli Sinatra z kolegami” po premierze zostaje w repertuarze Teatru Muzycznego Capitol.

Pokazali niezwykłą przyjaźń trzech muzyków, perfekcyjnie zaśpiewali znakomicie przełożone na język polski swingowe standardy. Premiera „Rat Pack...” to znakomity pomysł.

Oglądając muzyczny spektakl „Rat Pack, czyli Sinatra z kolegami” – i słuchając muzyki, bo o tym nie wolno zapomnieć – zanurzyliśmy się na chwilę w błyszczące „złote lata” swingu, połyskujące oczywiście wyczuwalnym blichtrem, ale piękne.
Błażej Wójcik jako Frank Sinatra, Konrad Imiela jako Sammy Davis Jr. i Maciej Maciejewski jako Dean Martin porwali publiczność. Na premierowym spektaklu dziewczyny na widowni aż piszczały i chyba to oddaje najlepiej mistrzostwo wykonania przedstawienia. Perfekcyjne były aktorki, grające zespół Sisters: Alicja Kalinowska, Magdalena Wojnarowska i Marta Dzwonkowska. Cóż za klasa i wdzięk... Brawo.

Na szczęście Konrad Imiela, także autor scenariusza i reżyser całości, choć poszedł na całość w odwzorowaniu tamtego świata – brawa za charakteryzację panów, do złudzenia przypominającą ówczesnych gwiazdorów – złapał też nutkę dystansu i ironii do całości przedstawienia. Śmieszne były parodie filmów, w których wystąpili: Humphrey Bogart, Gene Kelly i John Wayne. Zabawnie wypadło „spotkanie” Franka Sinatry i Violetty Villas (w tej roli znów Alicja Kalinowska – brawo za wspaniałe przejście barwy głosu w zupełnie inne rejony). Czy spotkali się naprawdę? Nieważne, tu akurat ważna jest interpretacja historii.
Interesującym i dającym oddech całości zabiegiem stały się też projekcje multimedialne Przemka Chojnackiego i Tomasza Dobiszewskiego. Maciej Maciejewski jako Dean Martin jest niezapomniany, świetnie nasycił swojego bohatera alkoholowym dystansem do rzeczywistości, uśmiechem i lu-zackim podejściem. Konrad Imiela był świetny jako czarnoskóry (mający więc oczywiste kłopoty) Sammy Davis Jr., a która kobieta nie poddałaby się wdziękowi uwodząceego Błażeja Wójcika jako Sinatry? Marek Kocot, w roli konferansjera, „ducha” prowadzącego widownię do współczesności poradził sobie, zwłaszcza, kiedy – chyba niespodziewanie – na scenę upadł mikrofon, a aktor padł wraz z nim i wytłumaczył sytuację. To on zatrzymywał akcję, aktorzy zastygali na dłuższą chwilę. Poradził sobie z konferansjerką i z milionem kabli plączących się po scenie.

Aktorzy znakomicie śpiewali – na co dzień parają się piosenką aktorską, więc niekoniecznie muszą znać się na jazzowej wokalistyce. Pięknie zabrzmiały: „New York, New York”, „Everybody Loves So-mebody”, „Fly Me To The Moon”, „Mambo Italiano” – w polskich tłumaczeniach Rafała Dziwisza. O tym, że Zbigniew Czwojda – dyrygent big--bandu – ma niezwykłą klasę, nikogo z fanów Jazzu nad Odrą przekonywać nie trzeba. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że muzycy pod jego kierownictwem nie stali się wyłącznie tłem dla przedstawienia, nie grali – no, może nie „do kotleta”, ale nie grali też do „reżyserskiej wizji”. Big-band był świetny, zaprezentował najwyższą klasę, muzycy znakomicie wygrali solówki. Nie wiem, kto wpadł na pomysł, żeby na 50. edycję Jazzu nad Odrą wystawić spektakl, ale to był świetny pomysł.

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

b
bluesrider

Byłem wczoraj, widziałem, słuchałem i ciągle mnie trzyma. Bardzo udana teleportacja na koncert Ameryki lat sześćdziesiątych. Świetne tłumaczenia tekstów - bałem się pretensjonalności - nic z tego, klimat i sens zachowany - kawał dobrej roboty pana Dziwisza. Zaprosiłem na ten "koncert" rodziców: łezka w oku 76-letniego Taty - bezcenna.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3