Rajković - serbski oficer, miłośnik Sienkiewicza

Paweł Kucharski
Trener koszykarzy Śląska Wrocław opowiada o swoich zainteresowaniach i o tym, jak spędza wolny czas.

Nie samą koszykówką człowiek żyje. Dlatego chcemy odsłaniać "ludzką twarz" zawodników naszego klubu, pisać o ich zainteresowaniach i sposobie spędzania wolnego czasu. Zaczniemy jednak nie od "Skiby", "Aksela", "Q" czy "Acy", ale od "Kici", czyli trenera Miodraga Rajkovicia.

- Przecież ja nie jestem interesującą osobą - próbował wykręcić się szkoleniowiec. Później jednak język mu się rozwiązał i dowiedzieliśmy się kilku naprawdę ciekawych rzeczy. Zacząć należy od pochodzenia jego przezwiska. "Kicia" to bohater jednej z kreskówek, którą Rajković oglądał w dzieciństwie. Jego mama tak też zaczęła wołać na swojego syna i już zostało. Tymczasem ojciec młodego Miodraga zachęcał go do czytania. I tak na półce znalazły się powieści Sienkiewicza.

- "Quo Vadis", "Potop", "Pan Wołodyjowski" - wymienia jednym tchem opiekun koszykarzy Śląska. - Później dostałem od ojca całą kolekcję książek Sienkiewicza. Mam ją przy sobie, we Wrocławiu - kontynuuje.

Z oczywistych względów, poznawanie polskiej kultury w przypadku Rajkovicia nie skończyło się na Sienkiewiczu.

- Lubię czytać o Polsce, jej historii i ludziach - mówi Serb, któremu od razu spodobało się we Wrocławiu. - To na pewno najpiękniejsze miejsce w waszym kraju. Niektórzy mogą powiedzieć, że nie znam Krakowa, ale tam nie może być lepiej, bo tam nie ma męskiej koszykówki na wysokim poziomie - żartuje.

Od miesiąca uroki Wrocławia Rajković odsłania przed swoją żoną. Jednak z ukochaną Milicą zwiedzać musi nie tylko zabytki, ale i centra handlowe. - Bardzo to lubię, bo wtedy cały czas mogę poświęcić na rozmyślanie o koszykówce. "Budzę się" dopiero, gdy żona pokazuje rachunki - mówi z uúmiechem na ustach.

Domowa kolekcja DVD u Rajkovicia ogranicza się do jednego filmu akacji, którego tytułu nawet on sam nie pamięta oraz około pięćdziesięciu płyt z zapisem... meczów koszykarskich. W rozmowach ze starymi znajomymi też dominuje basket.


- Często dzwonimy do siebie na Skype'ie i wymieniamy poglądy. W internecie odwiedzam wszystkie strony koszykarskie. Muszę być na bieżąco - tłumaczy. - Ale spokojnie. W Serbii mam wielu przyjaciół, którzy nie mają nic wspólnego z koszykówką i sportem. Jak już znajdę trochę wolnego czasu, to idziemy łowić ryby, grillujemy albo gramy w siatkówkę plażową - dodaje.


Dlaczego oficer? Rajkoviciowi żyć przyszło w czasach wojny w Jugosławii. Chcąc, nie chcąc przed rozpoczęciem studiów musiał odbyć służbę wojskową. - W Zadarze spędziłem cały rok w armii. To była swego rodzaju szkoła wojskowa, po której uzyskałem stopień oficera, obecnie w stanie spoczynku - opowiada Serb, który jednak z frontem niewiele miał wspólnego. Na czas wojennej zawieruchy wyjechał bowiem do greckich Salonik, gdzie żyje jego wujek.

Przed oficerem Rajkoviciem teraz już tylko wyzwania koszykarskie. Kolejna bitwa jego śląskich żołnierzy w sobotę w Poznaniu.

Wideo

Materiał oryginalny: Rajković - serbski oficer, miłośnik Sienkiewicza - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie