Radny Legierski przełamał tamę. Pierwszy zdeklarowany gej u...

    Radny Legierski przełamał tamę. Pierwszy zdeklarowany gej u władzy

    Joanna Miziołek

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Sojusz Lewicy Demokratycznej rozpoczyna działania na rzecz równouprawnienia. Jeden sukces już jest: wejście Krystiana Legierskiego do Rady Warszawy. Teraz SLD chce złożyć w Sejmie projekt ustawy o związkach partnerskich.
    Krystian Legierski przełamał tamę podobnie jak Harvey Milk, amerykański działacz na równouprawnienia gejów i lesbijek, który w latach 70. został wybrany do władz miejskich. Jest pierwszym zdeklarowanym gejem, który będzie pełnił funkcję publiczną - mówi "Polsce" Tomasz Kalita, rzecznik prasowy SLD. I dodaje, że teraz jeszcze nikt nie docenia tej zamiany, jaka dokonała się na przestrzeni ostatnich lat w światopoglądzie Polaków.
    Rzecznik prasowy SLD zapowiada, że przewodniczący Sojuszu będzie wspierał Legierskiego w działaniach na rzecz równouprawnienia nie tylko w Warszawie, lecz także w całym kraju. Przekonuje też, że Sojusz w tej sprawie szykuje ofensywę. Lewica chce, by w działaniach wsparł ją również Robert Biedroń.

    Sam Krystian Legierski twierdzi, że obecnie w Warszawie, i w dużej mierze w Polsce, ludzie nie mają problemu, żeby zagłosować na geja. Chociaż nie było to takie oczywiste jeszcze kilka lat temu. Politycy SLD twierdzą, że gdyby Legierski startował w innym, mniejszym mieście to nie osiągnąłby sukcesu wyborczego. - Myślę, że gdyby został wpisany na listy do Radomia, to nie wszedłby do rady miasta. Stolica wyprzedza resztę Polski, jeśli chodzi o tolerancję. W naszych małych ojczyznach wciąż istnieje przekonanie, że inny znaczy gorszy - mówi polityk Sojuszu.

    Zobacz jak głosowała Polska - procent mandatów zdobytych przez komitety wyborcze



    Zdaniem nowo wybranego radnego największy problem z osobami homoseksualnymi mają nie sami mieszkańcy miast, a politycy. - W czasie kampanii nie doświadczyłem żadnych aktów niechęci. To politycy hamują emancypację gejów i lesbijek poprzez tkwienie w tym samym punkcie - przekonuje Krystian Legierski. Zgadza się z nim Sławomir Kopyciński (SLD), który razem z Katarzyną Piekarską przygotował projekt ustawy o związkach partnerskich.

    - Na pewno wynik, jaki uzyskał w wyborach do samorządu działacz na rzecz równouprawnienia gejów i lesbijek, to powód to radości, ale przed nami najtrudniejsze zadanie, a mianowicie przekonanie polityków w Sejmie do tego, by oni zgodzili się na przyznanie równych praw parom homoseksualnym i heteroseksualnym - mówi "Polsce" Kopyciński. Jak udało się nam ustalić, SLD za kilka tygodni zamierza złożyć w Sejmie projekt o związkach partnerskich. Przy jego tworzeniu politycy SLD skorzystali z pomocy środowisk pozarządowych, zajmujących się zwalczaniem homofonii, w tym Krystiana Legierskiego i Ingi Kostrzewy. Podstawowe założenia projektu opierają się na dawnym projekcie SLD w sprawie związków partnerskich autorstwa Marii Szyszkowskiej z 2003 r.

    Ma on umożliwić parom bez ślubu zarejestrowanie swojego związku. Dotyczy to par heteroseksualnych i homoseksualnych. Dzięki temu mogłyby się wspólnie rozliczać z podatku, miałyby prawo do informacji o zdrowiu partnera, łatwiej byłoby im zaciągnąć wspólny kredyt. Zarejestrowane związki zyskałyby też prawo do dziedziczenia po zmarłym partnerze. Sławomir Kopyciński, który współtworzył projekt, zapewnia, że powstał on przede wszystkim po to, aby umożliwić osobom tej samej płci prawo do renty i emerytury po partnerze, tak jak jest to w małżeństwach. Jego zdaniem Sojuszowi chodzi przede wszystkim o uregulowanie kwestii finansowych osób, które pozostają w związku pozamałżeńskim. Poseł SLD mówi, że związek rejestrowany w założeniach planu Sojuszu będzie się różnił od małżeństwa przede wszystkim tym, że związki partnerskie nie będą mogły adoptować dzieci.

    Oprócz przywilejów majątkowych pary w związkach zarejestrowanych zyskałyby też prawo do pochówku partnera i przebywania na terytorium Polski, gdyby jedna z osób w związku nie miała polskiego obywatelstwa, a jej partner je posiadał. Teraz tylko małżeństwa mają takie prawo. To kolejne podejście Sojuszu do rejestracji wolnych związków. Wcześniej, w 2002 r., Sojusz Lewicy Demokratycznej złożył podobny projekt, który jednak przepadł, bo ówczesny marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz nie wprowadził go do porządku obrad. Sławomir Kopyciński mówi, że tym razem SLD nie zamierza wywoływać politycznej awantury światopoglądowej.



    fot.archiwum prywatne
    fot.Michel Euler/ap

    Szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle jest gejem

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo