MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Radni leżą na plaży i biorą diety!

Bernard Łętowski
Józef Pokładek (z prawej), szef rady w Bolesławcu, twierdzi, że radnym jest się nawet na urlopie i pieniądze się należą
Józef Pokładek (z prawej), szef rady w Bolesławcu, twierdzi, że radnym jest się nawet na urlopie i pieniądze się należą Marcin Oliva Soto
Większość radnych bierze dietę na urlopie. Do ich kieszeni wpływa średnio 1,5 tys. złotych.

Każdy radny dostaje dietę, która ma być finansową rekompensatą za czas i energię poświęcone pracy w samorządzie. Latem rajcy zwykle biorą urlopy. Nic też ie robią w radzie, bo nie odbywają się posiedzenia komisji ani sesje. Nie przeszkadza to samorządowcom z Bolesławca, Jeleniej Góry, Legnicy i Wałbrzycha brać pieniądze. Zależnie od funkcji biorą do kieszeni od 1192 do 1987 złotych miesięcznie.

Józef Pokładek, wiceprzewodniczący bolesławieckiej rady, właśnie pakuje się na wczasy. Już jest na urlopie. Mówi, że radnemu podczas letniej kanikuły pieniądze się należą.
- Czy radny jest na urlopie, czy nie, i tak jest w pracy - tłumaczy Pokładek. Jego zdaniem, radnym jest się przez cały czas. - Tydzień czy dziesięć dni urlopu nie sprawią przecież, że cały miesiąc nic jako radny nie robię - dodaje.

Przewodniczący Rady Miasta Jeleniej Góry (średnia dieta 1800 zł) Hubert Papaj też nie widzi nic złego w płaceniu ryczałtem za obrady, których nie ma.
- Gdyby płacono za posiedzenia, mogłoby to prowadzić do nadużyć, bo radni spotykaliby się częściej, żeby więcej zarobić - sugeruje Hubert Papaj.
Radni jeleniogórscy dostają diety zryczałtowane i mają gwarantowany co najmniej miesiąc wakacji.

Miesięczną letnią przerwę mają też radni w Wałbrzychu. Radny Dariusz Lenda wybiera się w sierpniu nad morze.
- Przepisy są tak skonstruowane, że pieniądze i tak dostaniemy - przyznaje Lenda. - Myślę, że wynagradzanie za udział w posiedzeniach jest sprawiedliwsze.
Po namyśle dodaje, że jego klub w przyszłym roku zgłosi wniosek, by nie brać pieniędzy podczas wakacji.

Podobne zdanie ma legnicki radny Ryszard Kępa, który też pobiera dietę ryczałtem.
- Nie jest to sprawiedliwe - komentuje radny. - Uważam, że podczas przerwy wakacyjnej radni nie powinni dostawać diet. Mogłyby one trafiać na jakiś inny cel.
Jaki? Choćby kolonie dla dzieci.
- Trzeba pomyśleć o jakimś sposobie uregulowania tych spraw w przyszłości - obiecuje legnicki samorządowiec.

Jeden z nielicznych samorządów w regionie jeleniogórskim, w którym radni nie dostają ryczałtów, a biorą diety za posiedzenia, to Lubawka.
- Płacimy tylko za faktyczną pracę radnych podczas posiedzeń - mówi przewodniczący rady gminy Wiesław Osiński.
Według niego, dieta jest zwrotem kosztów związanych z pełnieniem funkcji. A przecież na urlopie radny jej nie pełni.
- Moim zdaniem nawet ci, którzy w swoich samorządach dostają diety zryczałtowane, powinni jakoś uregulować nieobecności urlopowe - apeluje Osiński.
Jednak większość radnych żadnych skrupułów nie ma. Opalają się, a dieta wpływa im na konto.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska