Puchar Polski: ŁKS - Zagłębie Lubin 0:1. Miedziowi grają dalej. One man show Filipa Starzyńskiego (SKRÓT, WYNIK, RELACJA)

Piotr Janas
Piotr Janas
ŁKS - Zagłębie Lubin 0:1
ŁKS - Zagłębie Lubin 0:1 FOT. Grzegorz Gałasiński
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Zagłębie Lubin wygrało z Łódzkim Klubem Sportowym 1:0 w meczu 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski. Bramkę na wagę awansu strzelił Filip Starzyński, który wykorzystał rzut karny podyktowany na nim samym.

ŁKS - Zagłębie Lubin 0:1

Zagłębie Lubin do Łodzi jechało z nastawieniem na awans do 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski, choć nikt w Lubinie się nie łudził, że mecz z pierwszoligowcem na jego terenie będzie lekki, łatwy i przyjemny. Miedziowi w trzech ostatnich ligowych potyczkach zdobyli tylko jeden punkt. Przegrali z Jagiellonią (0:1), ze Stalą Mielec (2:4) i zremisowali z Cracovią (1:1).

W kuluarach słychać głosy, że obecna sytuacja nie podoba się nowym władzom klubu, czemu trudno się dziwić. Odkąd na fotelu prezesa zasiada Michał Kielan, a dyrektorem pionu sportowego został Piotr Burlikowski, drużyna trenera Dariusza Żurawia jeszcze nie wygrała. Sam Puchar Polski jest traktowany bardzo poważnie w stolicy polskiej miedzi, co pokazały decyzje sztabu szkoleniowego. Zagłębie wystawiło niemalże najmocniejszy możliwy skład, oszczędzając tylko Tomáša Zajíca i Patryka Szysza. Obaj pojechali jednak do Łodzi i zasiedli na ławce rezerwowych.

ŁKS po dobrym początku sezonu nieco wyhamował i obecnie plasuje się poza czołową szóstką w tabeli Fortuna 1 ligi. Przypomnijmy, że dwie pierwsze drużyny uzyskają bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy, a zespoły z miejsc 3-6 rozegrają między sobą baraże, których stawką jest gra w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.

W ostatnią niedzielę ŁKS rozegrał derby Łodzi z liderującym Widzewem. Choć piłkarze Kibu Vicunii prowadzili już 2:0, to ostatecznie zremisowali z odwiecznym rywalem 2:2. Hiszpański szkoleniowiec był rozczarowany po ostatnim gwizdku i na starcie z Zagłębiem dokonał aż dziewięciu zmian. W składzie pozostali jedynie bramkarz Dawid Arndt oraz lewy obrońca Bartosz Szeliga.

Pierwsza połowa to był teatr jednego aktora. Już pierwsza groźna sytuacja w tym spotkaniu mogła przynieść gościom bramkę, lecz świetną paradą po strzale Filipa Starzyńskiego z około 11 metrów popisał się 20-letni bramkarz Dawid Arndt.

W 9 min zdominowani przez rywala z wyższej klasy rozgrywkowej łodzianie już tyle szczęścia nie mieli. Tym razem Starzyński niczym stary wyga wsadził nogę przed ścigającego się z nim Piotra Gryszkiewicza i nie dał sędziemu wyboru. Sędzia Łukasz Szczech wskazał na "wapno", do piłki podszedł sam poszkodowany i strzałem tuż przy prawym słupku nie dał szans Arndtowi, mimo iż ten wyczuł jego intencje.

Jeszcze przed przerwą popularny "Figo" oddał ładny strzał z narożnika pola karnego, ale na posterunku był bramkarz ŁKS-u. Jedyna godna odnotowania akcja gospodarzy to strzał z rzutu wolnego Samu Corrala, z którym jednak bez większych problemów poradził sobie Dominik Hładun.

Druga połowa znów zaczęła się od mocnego uderzenia przyjezdnych. Uderzenia – a jakże by inaczej – Starzyńskiego, bliźniaczo podobnego do tego z pierwszej połowy, lecz znów swoje zrobił golkiper. W 51 min mogło być już po meczu. Fatalna strata ŁKS-u przed własnym polem karnym, Saša Živec wykłada piłkę Karolowi Podlińskiemu, a napastnik Miedziowych nie myli się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Niestety w górę powędrowała chorągiewka sędziego asystenta, po Podliński był na spalonym.

Trzy minuty później kolejny groźny strzał zza pola karnego w wykonaniu gości, tym razem autorstwa Patryka Szysza, który jeszcze przed przerwą zastąpił kontuzjowanego Erika Daniela, zakończył się trzecią już efektowną i co najważniejsze skuteczną paradą Arndta.

Od tamtej pory optyczną przewagę zyskał ŁKS, ale nie miało to przełożenia na dogodne okazje. Lekkie uderzenie głową Kelechukwu Ibe-Tortiego czy lecąca w sam środek bramki bomba Damiana Nowackiego po strzale z około 20 metrów to było wszystko, co mieli do zaproponowania ŁKS-iacy. Dopiero w doliczonym czasie gry Hładun został wystawiony na poważną próbę, ale zdołał przenieść nad poprzeczką uderzenie Mikkela Rygaarda bezpośrednio z rzutu wolnego.

Więcej goli nie padło i Zagłębie wygrało skromnie, ale zasłużenie i to ono zameldowało się w 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski. Mecze tej fazy rozegrane zostaną na początku grudnia, a rywal "Miedziowych" zostanie wyłoniony na drodze losowania.

ŁKS: Arndt - Bąkowicz, Monsalve (59. Lorenc), Sobociński, Szeliga - Moreno, Tosik (70. Nowacki), Kuźma (85. Rygaard), Ricardinho, Gryszkiewicz (59. Ibe-Torti) - Corral (70. Jurić).
Zagłębie: Hładun - Chodyna, Kruk, Pantić, Bartolewski - Daniel (42. Szysz), Poręba (81. Kłudka), Żubrowski (67. Żygulow), Starzyński, Živec (81. Pakulski) - Podliński (67. Zajíc).
Żółte kartki: Kuźma, Moreno, Sobociński, Tosik, Ricardinho - Podliński, Pantić, Żubrowski, Poręba, Pakulski.
Widzów: 1623

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jeebbaaćć lewackie kuurwy
Kuuurrwwa jakie one man show co on kuurrwwa trzy gołe strzelił albo 5 że taki podtytuł weźcie śmiechu nie róbcie
Dodaj ogłoszenie