Przyjaźń warta 7 złotych

Małgorzata Moczulska
Ty też możesz uratować konia, który ma trafić do rzeźni. Informacji o wykupie udziela Monika Jędrusik: tel. 074-837-87-05, 0-604-44-18-67 fot. REUTERS/Miguel Vidal
Po sezonie turystycznym konie masowo trafiają do rzeźni. Ale można je uratować.

Zakończył się sezon turystyczny, a wraz z nim zamykane są sezonowe szkółki jazdy konnej i rekreacyjne stajnie. Ich właściciele liczą zyski, a konie drżą o swój los. Właśnie teraz rozpoczął się okres, gdy zwierzęta masowo oddawane są do rzeźni.

- Latem wyrzuca się psy, bo właściciele jadą na wakacje. A jesienią konie, bo taniej wiosną kupić nowego, niż leczyć starego - podsumowuje Monika Jędrusik z fundacji Spokojna Przystań spod Dzierżoniowa.
Pani Monika i jej przyjaciele od kilku tygodni zbierają pieniądze na uratowanie spod noża czterech pięknych klaczy. Mają po 16 lat i przez całe życie dzielnie pracowały i dawały radość wielu jeźdźcom. Zestarzały się, są chore i niepotrzebne. Miały trafić do rzeźni.

- Umówiliśmy się z właścicielami, że do końca września za każdego z nich zapłacimy po 2 tys. zł. To tyle, ile oferowała im rzeźnia - opowiada Monika Jędrusik, która od kilku lat prowadzi dom końskich staruszków.
W ostatnich tygodniach na konto fundacji wpłynęło 4 tys. zł. Potrzeba jeszcze drugie tyle.
- Liczy się każda złotówka, każde 10 złotych - apeluje Monika Jędrusik.

Po wykupieniu klacze trafią do adopcji. Niestety, takich koni jest więcej.
- Od kilku lat obserwujemy w Polsce modę na sezonowe stajnie. Są ich setki i najczęściej właśnie one fundują koniom okrutny koniec - mówi Scarlett Szyłogalis, właścicielka największego w Polsce schroniska dla koni Tara pod Wrocławiem.

Opiekuje się ponad setką koni. Większość to zwierzęta uratowane spod noża. Kobieta opowiada, że los koni w takich stajniach zawsze jest podobny. Właściciele wiosną kupują młode i zdrowe zwierzęta, a następnie szybko przyuczają je do jazdy pod siodłem. Potem przez trzy, cztery miesiące konie pracują dla nich po kilkanaście godzin dziennie, a we wrześniu i październiku są sprzedawane do rzeźni.
- Właściciel dostaje za konia ok. 1,5 tys. zł. Tyle wystarczy, by wiosną kupić młode, zdrowe zwierzę - mówi Scarlett Szyłogalis.

Do stajni Małgorzaty Podsiadły z podwrocławskiej Fundacji Centaurus w ostatnich tygodniach trafiło 6 zwierząt wykupionych z rzeźni. Nie może zrozumieć, jak hodowca, który uważa się za przyjaciela koni, może je traktować jak mięso warte w skupie 7 zł za kg.
- Najgorsze, że wszystko jest zgodne z prawem. Niestety rośnie też popyt na koninę - tłumaczy Małgorzata Podsiadły.

Kilka lat temu Polska stała się drugim po Włoszech producentem koniny w Unii. Każdego roku eksportujemy 50 tys. koni rzeźnych.

Dawały radość

Karolina Wajda, aktorka i miłośniczka koni:
- Koniarze nie odwiedzają stadnin, w których stare albo niesprawne już zwierzęta trafiają do rzeźni. Problem dotyczy zwykle małych stajni i gospodarstw agroturystycznych, w których koń jest tylko atrakcją pozwalającą zarobić na gościach. Mam 10 koni i nie sprzedałabym żadnego. Należy się im spokojna starość za lata radości, które dały właścicielowi.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Ashke

Z calego serca DZIEKUJE za wszystkie uratowane konie.Kazde zwierze zasluguje na godna starosc.

Dodaj ogłoszenie