Przetłumaczył Nowy Testament na język gidarski

Agata Grzelińska
Ojciec Władysław Kozioł ze Zgromadzenia Oblatów Maryi Niepokalanej z Nowym Testamentem, który przetłumaczył na język gidarski
Ojciec Władysław Kozioł ze Zgromadzenia Oblatów Maryi Niepokalanej z Nowym Testamentem, który przetłumaczył na język gidarski Piotr Krzyżanowski
Oblat Władysław Kozioł przetłumaczył Gidarom z Kamerunu Nowy Testament, a teraz chce wydać ich... bajki.

Emanman Meleketeni - znaczy: Nowy Testament po gidarsku. Przetłumaczenie świętej księgi na język, którym mówi ok. 400 tys. ludzi, zajęło misjonarzom oblatom 16 lat. Pracował nad nim głównie pochodzący z Gromadki koło Legnicy o. Władysław Kozioł ze Zgromadzenia Oblatów Maryi Niepokalanej.

Do Kamerunu Północnego, na misje, wyjechał w 1981 roku. Ten afrykański kraj, niegdyś kolonia niemiecka, po drugiej wojnie światowej znalazł się w strefie wpływów Francji i Wielkiej Brytanii. Dopiero w 1960 roku uzyskał niepodległość.

Pierwsi misjonarze - francuscy oblaci (a z nimi chrześcijaństwo) - dotarli do Kamerunu bardzo późno, bo dopiero w 1946 roku. Ojcowie z Polski dołączyli do nich w 1970 roku.
Misjonarze, oprócz Dobrej Nowiny, niosą postęp cywilizacyjny - budują szkoły, szpitale, kopią studnie, a nawet uczą tubylców ich własnego języka. Brzmi to dość nieprawdopodobnie. Trochę mniej, gdy dodamy, że chodzi o język pisany. Taki Gidarzy mają od niedawna. Alfabet, gramatykę i pierwsze wydrukowane książki zawdzięczają misjonarzom.

W powojennym Kamerunie obowiązują dwa języki urzędowe: angielski i francuski. Jednak zamieszkujące teren republiki plemiona, których jest ponad 200, w tym lud Gidarów, na co dzień posługują się własną mową. Młodzi, którzy trafiają do szkół, uczą się angielskiego i francuskiego, starsi mówią tylko językiem plemiennym, przez wielu uważanym za gorszy, bo niezapisanym. Tak było do niedawna.

Gdy o. Władysław Kozioł, przed 29 laty przybył do Gidarów, porozumiewał się z nimi w języku francuskim. Rozumieli go więc tylko młodzi. Aby dotrzeć do wszystkich, razem z braćmi postanowił prze-tłumaczyć na gidarski najpierw czytania mszalne, a potem Pismo Święte. Wcześniej oblaci z Francji przetłumaczyli m.in. modlitwę "Ojcze nasz".

- Pomagali nam chłopcy z naszych szkół, którzy znali język francuski - wspomina o. Kozioł. - Od początku uczyłem się gidarskiego, starałem się go zapisać zgodnie z normami międzynarodowymi, by stał się językiem uznanym i stosowanym.

Dlaczego to takie ważne? Niemający języka pisanego, nawet bardzo wykształceni Gidarzy byli traktowani gorzej niż inne plemiona. Wraz z pismem i księgami wzrosła ich ranga jako społeczności. Ale nim się to stało, trzeba było wiele wysiłku. Jak zapisać typowe dla plemiennej mowy dźwięki i tony, których nie ma w innych językach? O tym, jak trudne to zadanie, wiedzą chyba tylko językoznawcy. A jednak się udało. Pierwszą sprawą, od której o. Kozioł zaczynał, był alfabet.
- Bazowaliśmy na alfabecie łacińskim, a ściślej francuskim, choć także sporo polskich liter pasowało. Trzeba było oczywiście czerpać również z innych alfabetów etnicznych, z grupy językowej ,,tchadique", do której należy język gidarski - wspomina zakonnik. - Co ciekawe, w ostatecznych ustaleniach alfabetu pomagała nam analiza bajek gidarskich.

Oblaci nawiązali współpracę z francuskim lingwistą Danielem Barreteau, który pomagał w tych żmudnych pracach nad językiem gidarskim, w którym dużą rolę odgrywają tony. Zaznaczone są kreskami nad literami. Ojciec Władysław znalazł sposób, by nauczyć się właściwie rozróżniać poszczególne tony.

- Nauczyłem Gidarczyków gwizdać, a potem oni nauczyli mnie tonów. Kiedy jakiś był trudny do wychwycenia, prosiłem: "Zagwiżdż mi to" - opowiada.

Niemal równolegle do ustaleń dotyczących formy zapisu, trwały też i nadal trwają prace nad przekładem. Najpierw fragmentów Biblii czytanych podczas mszy św., potem czterech Ewangelii i Dziejów Apostolskich, wreszcie pozostałych ksiąg Nowego Testamentu.

W tym czasie powstało stworzone przez misjonarzy Centrum Języka i Kultury Gidarów. W pracach nad przekładami pomagają oblatom naukowcy z Francji i Polski. I po 16 latach można było wydać po raz pierwszy Emanman Meleketeni.

To wbrew pozorom wcale nie tak długi czas, jeśli się zrozumie, nad jakiej rangi problemami musieli się trudzić tłumacze. Niemałym wyzwaniem było przetłumaczenie podstawowej dla Biblii nazwy "Bóg Ojciec".

- "Mangelwa" to po gidarsku "Bóg Ojciec". Oznacza dosłownie "ten, który, gdy mówi, ma miłość w ustach i przez którego wszystko się staje" - wyjaśnia o. Władysław Kozioł.
Pierwsze wydawnictwo w rodzimym języku to dla Gidarów skok epokowy. Dlaczego jest dla nich tak bardzo ważne?

- Mają pierwszą książkę w sowim języku, a to ich nobilituje - tłumaczy o. Kozioł. - Nie są już postrzegani jako dziki lud. Język literacki, pisany potwierdza ich tożsamość, zapewnia, że coś po nich pozostanie.

To tym bardziej ważne, że - co mocno podkreśla o. Kozioł - Gidarzy to lud o bogatej kulturze. Na pewno określenie "prymitywny" jest dla nich bardzo krzywdzące. - Nowy Testament już jest w Kamerunie. Trafił do szkół, a Gidarzy uczą się czytać i pisać w swoim własnym języku - mówi szczęśliwy zakonnik.

O. Władysław ma dalsze plany. Zabiera się do przekładu kolejnych biblijnych ksiąg. Tym razem będą to psalmy. Ma też mnóstwo do zrobienia na polu językoznawczym. Chce wydać gramatykę gidarską, słownik języka gidarskiego, w którym znajdzie się 9 tysięcy słów. Pracuje też nad publikacją bajek gidarskich. Po co?

- By poznali głębię swojego języka i odkryli własną piękną tradycję, zasady etyczno-moralne, które dziś część młodych już gubi - mówi o. Kozioł.
Ale to wszystko wiąże się z kosztami. Aby zdobyć fundusze na wydawnictwa, misjonarz przyjechał na rok do Polski. Stale poprawia szykowane do druku materiały i jeździ po kraju, promując oblacki dwumiesięcznik "Misyjne Drogi". Część dochodu ze sprzedaży czasopisma będzie przeznaczona na sfinansowanie gidarskich książek. Część pójdzie na budowę studni i inne dzieła misyjne. Bo trzeba wiedzieć, że o. Władysław, poza pracą duszpasterską, nieraz całe dnie chodzi z różdżką i poszukuje podziemnych źródeł wody.

Każdy, kto zechce wesprzeć misjonarzy, może to zrobić kupując ich czasopismo lub wpłacając datki. Nr konta na stronie: www.misyjnedrogi.pl.
AAG

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3