Przejazdy kolejowe bez dyżurnych ruchu. Powstało kolejowe centrum sterowania za 116 mln zł

Redakcja
Lokalne Centrum Sterowania Wrocław - Popowice
Lokalne Centrum Sterowania Wrocław - Popowice Janusz Wójtowicz
Na ekranie komputera to po prostu czerwone kreski, przesuwające się po szarych liniach. W rzeczywistości to pociągi, kursujące między Wrocławiem a Rawiczem. Na odcinku 60 km nie ma ani jednego dyżurnego ruchu ani dróżnika w stróżówkach przy przejazdach kolejowych. Wszystkim steruje kilka osób z niepozornego budynku na Popowicach.

Duży, jasny pokój kilka metrów nad ziemią, a w nim cała ściana monitorów. To Lokalne Centrum Sterowania Wrocław - Popowice. Na kilku ekranach rozciągają się szare linie - to tory kolejowe na stacjach między Wrocławiem Osobowicami a Rawiczem.

- Ta czerwona linia to pociąg. Zaraz zobaczymy, jak przejeżdża kolejne odcinki. Przejedzie przez przystanek Osobowice, ale nie będzie się zatrzymywał - mówi Oskar Olejnik, zastępca naczelnika sekcji eksploatacji Wrocław-Główny w PKP Polskie Linie Kolejowe.

Wtem rozlega się komunikat o pociągu, który przejedzie przez stację bez zatrzymywania, ostrzegający pasażerów stojących na peronie kilka kilometrów dalej.
- To nasza Agatka - żartuje Halina Nowak, pracująca na kolei od 17 lat. Tak kolejarze nazwali automatyczny system zapowiedzi na stacjach i dworcach, m.in. na dworcu Wrocław Główny. - Agatka wie wszystko, o każdym pociągu, opóźnieniach i zmianach tras - śmieje się pani Halina.

Na monitorach przed sobą widzi przejazdy kolejowe. Zamyka i otwiera je jednym kliknięciem myszki. - Kiedyś wszystko trzeba było robić ręcznie, przekazywać informacje z posterunku do posterunku. Teraz ułatwia to elektronika, a my nad wszystkim czuwamy - dodaje.

Na odcinku 60 km wyremontowanej linii kolejowej między Wrocławiem i Rawiczem nie ma już dyżurnych ruchu. Sterowanie całą trasą odbywa się z jednego miejsca. - Gdyby doszło do awarii, w każdej chwili możemy wysłać pracownika na dany posterunek, by obsługiwał go na miejscu - podkreśla Olejnik. Inwestycja kosztowała 116 mln zł i polegała m.in. na budowie 150 km kanałów dla okablowania i światłowodów.

Tak samo jest na trasie z Wrocławia do Legnicy, dla której taki posterunek jest na wrocławskim Muchoborze i na odcinku Wrocław - Opole, który obsługuje centrum w Opolu.

Obserwowanie pociągów na trasie i przejazdach przypomina grę komputerową lub oglądanie filmów. - Ale trzeba pamiętać, że każda czerwona kreska to ludzie, pasażerowie pociągów, którym trzeba zapewnić bezpieczeństwo - dodaje Maria Wojciechowska z PKP PLK S.A.

Wideo

Komentarze 26

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Twardowski

Juz sam tytul sprawozdania mowi o znajomosci tematu - od kiedy dyzurni ruchu sa na przejazdach ? ( Chyba ze z nastawni dysponujacej obsluguja szlaban) ;

I
Irek
Schematy widoczne na klipie w realu są czytelne.
k
kolejarz
Jak może pociąg się "zgubić"? Pewnie wjechał do tunelu pod Książem? Myśl coś jak piszesz szczeniaku, bo widać że twoja wiedza na temat kolei jest zerowa.
---
Dlaczego te schematy na ekranach (pokazane na klipie wideo) są tak nieczytelne? To na pewno nie ułatwia pracy.
---
I tak jest lepiej, niż bez. Na linii do Wałbrzycha - w granicach Wrocławia(!), z pasażerami(!!!) pociągi nieraz się "gubią" i Nadzór Ruchu musi je szukać(!!!!!!) chodząc po torach kolejowych(!!!!!!!!!) i przez to podróż przedłuża się często nawet o ponad godzinę.
L
LCS
116 mln to cena za wszystkie urządzenia od Wrocławia do Rawicza, semafory, przejazdy, napędy do zwrotnic, remonty budynków nastawni itp., łącznie z setkami km kabli...
g
gość
Jaki to system i producent?
p
pasażer
116 baniek wywalonych w błoto, wystarczy że coś padnie i cała kolej stoi. Co w polskich warunkach jest czymś normalnym. Jak zautomatyzowano Grabiszyn to co chwilę stają nawet na kilka godzin wszystkie pociągi do Legnicy i Jeleniej Góry albo mają gigantyczne opóźnienia. Jak był dyżurny ruchu to wychodził z budki i uruchamiał ręcznie to co trzeba, teraz potrzeba kilka godzin żeby usunąć awarię a żadnych ludzi na miejscu nie ma. Tak wygląda "nowoczesność" w warunkach polskich - Unia daje ogromną kasę to się z niej korzysta, a sposób użytkowania typowo polski, tj. jedno wielkie niechlujstwo. A pasażer ma jeszcze gorzej niż miał. Tak samo jest w wypasionych pociągach Kolei Dolnośląskich kupionych za miliony złotych, gdzie jest wi-fi które nie działa, elegancki klop zasrany już na początku trasy i bez papieru toaletowego czy super nowoczesny system informacji pasażerskiej, który gada tak cicho że nikt nie słyszy a na wyświetlaczach wyświetla się kto ma dzisiaj urodziny zamiast pokazywać przebieg trasy i kolejną stację, bo nikomu nie chciało się ustawić. Do tego chamska, arogancka obsługa.
v
vb
oczywiście. Bo coraz mniej jest MYŚLĄCYCH ludzi - wszędzie tylko "naciśnij przycisk i gotowe".
S
Sranie w banię jak zwykle
widziałeś i nie pomogłeś? Gratuluję.
n
nie będzie prądu
to myśleć też przestaniesz?
a
argh!
Zostanie to wykryte przez DSAT
H
Heron
Wystarczy że nie będzie prądu nie będzie agregatów prądotwórczych co wtedy ? kto zamknie przejazd, kto zobaczy czy skład pociągu nie ma usterki, coś urwane, otwarte wagon cały itp... , jaka będzie łączność z maszynistami, kto za to bierze odpowiedzialność ? tak można bawić się tylko na makiecie kolejowej w domu ale nie na żywo.
E
Edek
116 milionów złotych? To rozumiem, że za taką cenę wykonawca dał 50 letnią gwarancję 100% niezawodności w każdych warunkach pogodowych :-)
J
Janek Dzbanek Dupa Jaś
cytat: " - Ale trzeba pamiętać, że każda czerwona kreska to ludzie, pasażerowie pociągów, którym trzeba zapewnić bezpieczeństwo - dodaje Maria Wojciechowska z PKP PLK S.A. "....

Otóż , jak na co dzień mośki , rządzące tym chorym krajem , zapewniają nam "bezpieczeństwo " , widzieliśmy kilka dni temu , jak do mężczyzny , umierającemu na przystanku , przyjechała karetka dopiero po 40 minutach ...

Mężczyzna miał pecha i zmarł , bo nie był gliniarzem po cywilu , klawiszem , żołnierzem-oficerem , etc. , ani Żydem ...Zwykły robotnik w Polsce , czy rolnik , to dla rządzących śmieć jest...

W Ziemi Obiecanej tak musi być , Amen...
Dodaj ogłoszenie