Prokurator: Urzędniczka brała łapówki w zleceniach dla firmy męża, lub... w drewnie

Kacper Chudzik
Zakończyło się śledztwo w sprawie byłej naczelniczki wydziału budowlanego w głogowskim starostwie, oskarżonej o branie łapówek

Gdy w lutym 2014 roku funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do głogowskiego starostwa, nastąpiły spore zmiany w wydziale administracji budowlanej. Przestała tam pracować Magdalena Ł., naczelniczka wydziału, którą agenci CBA podejrzewali o korupcję. Funkcjonariusze zabezpieczyli materiały dowodowe, które następnie przesłali do Prokuratury Okręgowej w Legnicy. Na ich podstawie sporządzony został akt oskarżenia. Niedawno trafił on do Sądu Rejonowego w Legnicy.

- Magdalena Ł. została oskarżona o przyjmowanie korzyści majątkowych oraz zaniedbanie swoich obowiązków, co skutkowało umorzeniem postępowania nadzoru budowlanego w sprawie samowoli budowlanej - mówi Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy. - Materiał dowodowy pozwolił na oskarżenie o dokonanie sześciu takich przestępstw w okresie od 2010 do 2012 roku.

Za pierwszym razem Magdalena Ł. miała uzależnić pozytywną decyzję dla inwestora od otrzymania korzyści majątkowej w kwocie 200 złotych. Miało to się odbyć w formie zamówienia projektu zjazdu do domu w firmie męża urzędniczki. Kobieta miała przekazać inwestorom, że taki projekt jest niezbędny.

- Zdaniem projektanta nie było to wymagane do pozwolenia i okazało się, że jest tak faktycznie. Usługa została już jednak wykonana i inwestor musiał za nią zapłacić - mówi Liliana Łukasiewicz.

Drugim przypadkiem, o którym mowa w akcie oskarżenia jest kolejne uzależnienie decyzji urzędowej od złożenia zlecenia w firmie męża Magdaleny Ł. Chodziło o operat wodno-prawnego kosztującego 5 tysięcy złotych.

Jednak zdaniem oskarżycieli, nie tylko zlecenia dla firmy męża, były formą w jakiej kobieta miała przyjmować łapówki. Jeden z inwestorów, który chciał postawić na terenie powiatu budynek gospodarczy. Zwrócił się z zapytaniem jakich formalności powinni dopełnić. Naczelniczka poinformowała ich o tym, ale wskazała też, że wszystkie niezbędne projekty instalacji może wykonać jej mąż i to spowoduje, że pozwolenie zostanie udzielone bez problemu. Wyceniono je na kwotę 7 tysięcy złotych.

- Oprócz tego od inwestorów zażądano drewna o wartości 1,5 tysięcy złotych, które to drewno zostało wydane, a sami inwestorzy nie otrzymali za nie zapłaty - dodaje prokurator Łukasiewicz. - Inwestorzy zwlekali jednak ze zleceniem dokumentacji projektowej firmie należącej do męża oskarżonej, co skutkowało tym, że początkowo uzyskali odmowną decyzję w sprawie zatwierdzenia projektu budowlanego oraz pozwolenia na budowę. To ostatecznie zostało zmienione, natomiast inwestorzy twierdzą, że taka decyzja uniemożliwiła im skorzystanie ze środków unijnych przy budowie obiektu - zaznacza L. Łukaszewicz.

Zlecenie na kolejne 3 tysiące złotych miał przekazać mężowi oskarżonej głogowianin, który prowadził inną inwestycję. Przyśpieszenie i pozytywne załatwienie jego sprawy miało być opłacone właśnie przez projekt na wykonanie zjazdu z drogi powiatowej na posesję.

Ostatni przykład łapówki, o której mowa w materiale dowodowym to 300 złotych za decyzję o zgodzie na budowę przyłącza wodno-kanalizacyjnego. Urząd zwlekał z jej wydaniem, a inwestor usłyszał od oskarżonej, że kwota 300 złotych załatwi sprawę.

- Mężczyzna zapłacił wskazaną przez urzędniczkę kwotę chcąc po prostu, by sprawa jak najszybciej się zakończyła - dodaje prokurator.

Nie tylko przyjmowanie korzyści majątkowych jest wymienione w akcie oskarżenia. Zdaniem prokuratury Magdalena Ł. nadużyła też swoich uprawnień i nie dopełniła obowiązków służbowych w sprawie samowoli budowlanej.

- Powiatowy Inspekcja Nadzoru Budowlanego prowadził postępowanie w sprawie rozpoczęcia budowy obiektu, bez odpowiednich zezwoleń. Tutaj nie doszło do przyjęcia korzyści majątkowej, ale Magdalena Ł. miała wystawić inwestorowi dokument przyjęcia zgłoszenia takiej budowy, na którym widniała wcześniejsza data. Przez ten fakt postępowanie nadzoru budowlanego musiało zostać umorzone. Wniosek o kontrolę w dokumentach miał bowiem późniejszą datę niż fałszywy dokument przyjęcia zgłoszenia - dodaje Liliana Łukasiewicz.

Inwestor, który dokonał samowoli budowlanej zaoszczędził dzięki temu sporo pieniędzy, ponieważ w tamtym czasie kary za rozpoczęcie takich inwestycji były wysokie. Taki budynek nie wymagał co prawda wtedy decyzji, ale inwestor miał obowiązek zgłosić wydziałowi administracji budowlanej w odpowiednim terminie informację o rozpoczęciu prac.

Za wszystkie zarzucane jej czyny Magdalenie Ł. grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Kobieta nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że wszystkie decyzje były wydawane zgodnie z prawem, a ona sama padła jedynie ofiarą pomówień. Prokuratura nie dała jednak wiary jej wyjaśnieniom, twierdząc, że zebrany materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje na coś zupełnie innego. 38-latka odpowiada z wolnej stopy. Zastosowano wobec niej jedynie poręczenie majątkowe oraz dozór policyjny.

Wciąż nie wiadomo kiedy ruszy proces byłej naczelniczki wydziału administracji budowlanej. Sąd nie wyznaczył jeszcze terminu pierwszej rozprawy. Będziemy jednak śledzić tę sprawę i gdy tylko podjęte zostaną jakieś decyzje poinformujemy o tym na łamach naszej gazety.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie