Prof. Witold Lipiński i jego dom-igloo oraz spodki jak UFO...

    Prof. Witold Lipiński i jego dom-igloo oraz spodki jak UFO na Śnieżce

    Tomasz Targański

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Latanie było jego pasją. W dzieciństwie marzył, aby pilotować myśliwce. Nieszczęśliwy wypadek zniweczył te plany. Konstruował więc modele. W tych okolicznościach ujawnił się jego talent do prac technicznych i rysunku. Architektura była wynikiem tych podniebnych pasji i odcisnęła niezatarte piętno na jego twórczości.
    Witold Lipiński pochodził z niezamożnej chłopskiej rodziny. Urodził się we wsi Kosaki koło Łomży w 1923 roku, tam też rozpoczął naukę w gimnazjum. Od najmłodszych lat wykazywał się smykałką do rysunków.

    - Ojciec będąc jeszcze w szkole budował modele samolotów. Robił to bez instrukcji czy rysunków pomocniczych. Wychodziło mu to na tyle dobrze, że jeden z jego modeli stanął w gabinecie dyrektora szkoły - potwierdza Miłosz Lipiński, syn profesora.

    Świadczyło to o talencie, jaki w nim siedział. Naukę w gimnazjum w Łomży przerwała mu wojna. Jako 16-latek przystąpił do zbrojnego podziemia. Przybrał pseudonim "Szczedroń". Został łącznikiem w oddziale mjr. Jana Tabortowskiego ps. "Bruzda". Młody Witold przez całą wojnę uczestniczył w akcjach dywersyjnych w okręgu białostockim. Dosłużył się Srebrnego Krzyża Zasługi oraz Krzyża Walecznych. Kiedy wojna się skończyła, wrócił do nauki w swoim gimnazjum. Nauczycielka namawiała na studia architektoniczne, ponieważ odkryła w nim uzdolnienia do rysunku. Kiedy przyjechał do Wrocławia, nie myślał od razu o architekturze. Miał inne zainteresowania: nauki ścisłe oraz chemię.

    Jesienią 1946 roku rozpoczął jednak zajęcia na I roku Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej, zamieszkując przy ulicy Grunwaldzkiej. Jeszcze podczas studiów zaangażował się w odbudowę zniszczonego oblężeniem miasta. Wraz z kolegami pracował przy projektowaniu Kościuszkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej (wokół dzisiejszego pl. Kościuszki). Według jego planów wykonano ciąg elewacyjny wzdłuż ulicy Marszałka Józefa Piłsudskiego, dawniej Świerczewskiego, oraz wnętrza sklepów KDM-u, kawiarnię i restaurację. Wtedy, kilka lat po wojnie, była to prawdziwa ozdoba, salon wśród zgliszczy. Przygotował także projekty renowacji kamienic przy ul. Kazimierza Wielkiego.

    Ojciec będąc jeszcze w szkole budował modele samolotów. Robił to bez instrukcji czy rysunków pomocniczychLipiński powrócił w latach 50. do swojej pasji, latania. - Ojciec długo był kawalerem, miał więc czas i warunki do realizacji pewnych młodzieńczych pasji. Na drodze do pilotowania większych maszyn stanął wypadek z dzieciństwa, brak najmniejszego palca u ręki. Według ówczesnych standardów dyskwalifikowało go to jako pilota. Zwrócił się więc w kierunku szybownictwa. Zdobył nawet niezwykle wysoko cenioną odznakę z trzema diamentami - mówi Miłosz Lipiński.

    Patent zdobył w renomowanej szkole szybowcowej w Je-żowie Sudeckim koło Jeleniej Góry. W 1958 roku pasja kosztowała go niemal życie. Na wysokości 1,2 tys metrów, pilotując mewę, zderzył się z szybowcem Mieczysława Kozdry, instruktora. Lipiński wykonał wtedy swój pierwszy i ostatni w życiu skok ze spadochronem. Gdy obaj szczęśliwie wylądowali, z buzującą w żyłach adrenaliną groźnie zbliżali się do siebie, ciągnąc nieodpięte jeszcze spadochrony. Rozeszli się jednak w zgodzie.

    Miłość do podniebnych akrobacji wpłynęła także na jego życie osobiste.

    - Rodzice ze strony matki mieszkali na lotnisku na Gądowie. Dziadek był stolarzem, konstruował i latał na szybowcach. Ojciec spotkał tam swoją przyszłą żonę, Bożenę. Połączyły ich więc szybowce - podsumowuje syn.
    « 2

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    kisiel

    biedrawa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 130 / 103

    cześć kisiel J.!
    Ty też nie umiesz czytać ;-)) nie mój Tata tylko, że zacytuję sam siebie, "kolega mojego ojca pan Bolesław Jahn"; mój ojciec od kilku lat nie żyje, a z Panem Jahnem ja osobiście...rozwiń całość

    cześć kisiel J.!
    Ty też nie umiesz czytać ;-)) nie mój Tata tylko, że zacytuję sam siebie, "kolega mojego ojca pan Bolesław Jahn"; mój ojciec od kilku lat nie żyje, a z Panem Jahnem ja osobiście nie miałem kontaktu i nie wiem co z nim, jeżeli żyje to może tam jeszcze mieszka? Przykro mi, ale nie umiem Ci pomóc. Pozdrawiam!
    Acha... sorki nie korzystam z gg zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    igloo

    kisiel (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 126 / 97

    Witam,
    Przez przypadek trafiłam na ten post i w zasadzie mam dość nietypowe pytanie z nim związane. Jestem studentką architektury i właśnie prowadzę taki mały research nad domami eksperymentalnymi...rozwiń całość

    Witam,
    Przez przypadek trafiłam na ten post i w zasadzie mam dość nietypowe pytanie z nim związane. Jestem studentką architektury i właśnie prowadzę taki mały research nad domami eksperymentalnymi mędzy innymi właśnie prof. Lipińskiego. Piszesz, że Twój tata budował dom przy ul Turniejowej i to jest szalenie interesujące, bo pewnie posiada ogromną wiedzę na jego temat. Stąd mam pytanie, czy byłaby możliwość jakiegokolwiek skontaktowania się z nim i przeprowadzenia małego "wywiadu", chociażby drogą mailową? Wiem, że to nietypowa prośba, jednak badzo mi na tym zależy. Jesli nie sprawiłoby to kłopotu to możemy się jakoś skontaktować, to podaję narazie mój numer gg 5212956 i czekam na jakieś wieści :)
    Pozdrawiam,
    J.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    niekompetencja oburzająca

    biedrawa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 98 / 81

    Naprawdę oburzająca, wkurzająca i przygnębiająca zarazem jest niekompetencja takich dziennikarzy jak pan Targański. Dom przy ulicy Wyścigowej i Turniejowej (wg. własnego pomysłu i projektu prof....rozwiń całość

    Naprawdę oburzająca, wkurzająca i przygnębiająca zarazem jest niekompetencja takich dziennikarzy jak pan Targański. Dom przy ulicy Wyścigowej i Turniejowej (wg. własnego pomysłu i projektu prof. Lipińskiego) wybudował kolega mojego ojca pan Bolesław Jahn, jest to tzw. dom grzybek albo latający talerz; natomiast dom igloo pana Lipińskiego stoi przy ul. Moniuszki. Wystarczy trochę poszperać, zamiast pisać brednie powołując się na najbliższe, rodzinne źródła. polecam zajrzeć choćby na http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=776446 (nb artykuł z tej samej redakcji); ewentualnie zmienić zawód (np. na polityka ;-))zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo