18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Prof. Kiełb: Za wysoką oceną idą pieniądze

Katarzyna Kaczorowska
Tomasz Hołod
Z prof. Krystianem Kiełbem, rektorem Akademii Muzycznej we Wrocławiu, rozmawiamy o tym, czym jest parametryzacja polskich uczelni, czy idą za nią pieniądze i miejsca w rankingach.

Co to jest parametryzacja jednostek naukowych?
Parametryzacja to ocena efektywności naukowej jednostki organizacyjnej uczelni.

I dalej nic nie rozumiem, Panie Rektorze.
Już tłumaczę. To ocena działalności kadry naukowo-dydaktycznej, która jest wskaźnikiem jakościowym charakteryzującym nas za bardzo konkretne działania.

Czyli za co konkretnie?
Wydziały rozliczane są między innymi w oparciu o posiadane uprawnienia do nadawania stopni i tytułów oraz za działalność naukową, badawczą, a w przypadku uczelni artystycznych - także artystyczną pracowników. Ocenia się liczbę publikacji, miejsca cytowań - od dawna najwyżej punktowane są te, które trafiają na tak zwaną Listę Filadelfijską.
W naszym przypadku najwyżej oceniane są udziały w prestiżowych konkursach, festiwalach, zdobywane nagrody, zagraniczne wykonania kompozycji, prowadzenie koncertów na najbardziej prestiżowych estradach, na których nasi wykładowcy występują.

Wszystkie wydziały wrocławskiej Akademii Muzycznej, za co zresztą podziękował Pan pracownikom w specjalnym liście - w ocenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego zdobyły najwyższą kategorię. Dla pełnego obrazu, tak zwanej parametryzacji podlegały wszystkie uczelni artystyczne, których jest w Polsce dziewiętnaście, i tylko wrocławska Akademia Muzyczna z tych dziewiętnastu uczelni ma wszystkie wydziały tak wysoko ocenione.To ogromny sukces. Nigdy w historii uczelni nie uzyskaliśmy tak wysokich wyników.

Czy za tą oceną idą dodatkowe pieniądze, czy tylko prestiż?
Minister nauki i szkolnictwa wyższego profesor Barbara Kudrycka zapowiada, że na podstawie parametryzacji przeprowadzi tzw. kategoryzację uczelni, czyli podzieli polskie uczelnie na ośrodki wiodące, tak zwane KNOW-y, czyli Krajowe Naukowe Ośrodki Wiodące. Kolejną grupą będą uczelnie o znaczeniu ogólnopolskim, ponadregionalnym, wreszcie regionalnym i lokalnym. Te, które nie mają sparametryzowanych jednostek - zgodnie z planami ministerstwa nauki - mają otrzymywać dotacje wyłącznie na pół roku działalności, a na drugie pół roku mają zarobić same, a to oznacza, że będą odgrywały rolę marginalną. Druga niezwykle ważna kwestia, która wiąże się z parametryzacją, rzeczywiście dotyczy finansów - to możliwość starania się o fundusze na różnego rodzaju prace badawcze, artystyczne. Łatwiej będzie pozyskać środki finansowe tym uczelniom, których wydziały uzyskały wysokie kategorie.

Najwyższe oceny, większe szanse na większe pieniądze - czy to pomoże wam w walce o studentów?
Uczelnie artystyczne, z racji swojej specyfiki, elitarności kształcenia i dużego zainteresowania kierunkami artystycznymi, o studentów bić się nie muszą. Ale faktem jest, że ośrodek dysponującymi większymi funduszami jest atrakcyjniejszy. To pieniądze sprawiają, że stać nas na pozyskanie do współpracy wybitnych fachowców, którzy mogą na przykład poprowadzić kursy mistrzowskie. A to jest niewątpliwie silny magnes dla studenta. Wysoki wynik parametryzacji nie przekłada się wprost na wzrost liczby studentów, ale sądzę, iż pośrednio, za kilka lat, jego wpływ będzie widoczny.

Uczelnie artystyczne, z racji swojej specyfiki, elitarności kształcenia i dużego zainteresowania kierunkami artystycznymi, o studentów bić się nie muszą

Jak długo pracuje się na taki sukces?
Więcej niż kilka lat. Bez głębokiego zaangażowanych naszych znakomitych nauczycieli akademickich, w wielu przypadkach odnoszących sukcesy na arenie międzynarodowej, byłoby to niemożliwe. Rozliczany był okres ostatnich czterech lat, ale szczerze mówiąc, to efekt ciężkiej, codziennej pracy, sięgającej znacznie wcześniej niż wyznaczona cezura 2006 roku.

Uzyskane przez was noty będą brane pod uwagę przy staraniach o akredytację europejską?
Jedynie pośrednio, ale nie wykluczam, że kiedyś w przyszłości będą uwzględniane. W minionym roku przeprowadziliśmy w naszej uczelni tak zwaną akredytację europejską, co jest pozytywnie postrzegane przez Państwową Komisję Akredytacyjną. Chcę jednak mocno podkreślić, że nasze uczelnie artystyczne są naprawdę w czołówce europejskiej i tu nie musimy mieć żadnych kompleksów.
Rozmawiała Katarzyna Kaczorowska

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pracownik

Mam szczęście być (jeszcze ...) pracownikiem wysoko ocenionego w parametryzacji wydziału. Zwracam jednak uwagę (powtarzam za Prof. M. Kleiberem), że nie może być tak, że najlepsi dostają wszystko, a ci słabsi - z różnych względów - nawet nie tyle, żeby mogli istnieć, a cóż mówić o możliwości poprawy dorobku naukowego. A mogą tam także być w pewnej chwili ludzie super zdolni. To doprowadzi do upadku wielu polskich uczelni. A może to o to chodzi w tej całej reformie? Im mniej uczelni państwowych, tym mniej państwo ma obowiązków i wydatków. Och, ten neoliberalizm.

Dodaj ogłoszenie