Prof. Jan Miodek: Małżeństwo Januszewicz, ale rodzina... Januszewiczów!!!

prof. Jan Miodek
prof. Jan Miodek
prof. Jan Miodek
Udostępnij:
By nikt się nie poczuł urażony, w tytule dzisiejszego odcinka i w nim samym wykorzystuję panieńskie nazwisko mojej babci ze strony mamy, bo jest ono strukturalnie identyczne z formą, z którą zetknąłem się przed paroma dniami w jednym z wrocławskich kościołów. Intencja mszalna z tymże nazwiskiem brzmiała: „Za małżeństwo Emilię i Jana Januszewicz oraz za całą rodzinę Januszewiczów”. Po jej przytoczeniu czekam na wyjaśnienie: dlaczego „małżeństwo Januszewicz”, ale „rodzina Januszewiczów”?!! Niezbadane są wyroki boskie – sam sobie odpowiem, nawiązując do miejsca, w którym tę słowotwórczą niekonsekwencję usłyszałem.

Nie po raz pierwszy zresztą, bo przed paroma laty zetknąłem się z takimi oto dwiema intencjami: „za Jana Pawełczyka” i „za Janusza Kowalczyk” – tym razem z niekonsekwencją fleksyjną: odmienionym Pawełczykiem i nieodmienionym, choć formalnie identycznym, Kowalczykiem.

Z kolei w gablotce kościelnej jednym z uzdrowisk Dolnego Śląska zobaczyłem kiedyś formuły: „za Jan Kowalskiego”, „za Stefan Nowaka”, „za Barbara Wiśniewską”, „za Teresa Lewandowką” i przeżyłem przy ich lekturze swoistą fascynację: z reguły nieodmieniane jest nawet najprostsze w deklinowaniu nazwisko, tutaj – pozostawiono w pierwszym przypadku imię. Niezbadane są wyroki boskie – wypada powtórzyć melancholijnie.

Melancholia zamieniła się kiedyś w złość, gdy jeden z telewidzów z Kielecczyzny poinformował mnie, że jego proboszcz po wysłuchaniu żalów dotyczących notorycznego nieodmieniania nazwisk w intencjach mszalnych wypalił, że to prof. Miodek publicznie się kiedyś opowiedział za takim właśnie traktowaniem gramatycznym tychże nazwisk.

Jak mogłem kiedykolwiek coś takiego powiedzieć, ja – który dostaję gęsiej skórki, gdy słyszę postacie słowotwórczo-fleksyjne w rodzaju wyżej przytoczonych?! Proszę Państwa, podsumowuję powyższe cytaty zupełnie spokojnie: jestem przekonany, że w codziennych sytuacjach komunikacyjnych wszyscy użytkownicy polszczyzny mówią i o małżeństwie Januszewiczów, i o rodzinie Januszewiczów, o Pawełczyku, o Kowalczyku, o Janie Kowalskim, Stefanie Nowaku, Barbarze Wiśniewskiej, Teresie Lewandowskiej.

Co tylko należy zrobić, by wszyscy oni, dyktując księdzu intencję mszalną, zanosząc do biura ogłoszeń formuły kondolencyjne, sporządzając dedykacje na książkach i dyplomach, wysyłając zaproszenia na taką czy inna uroczystość, przenieśli do tych tekstów naturalne od-ruchy i zachowania gramatyczne mowy codziennej? Czy doprawdy oficjalna sytuacja komunikacyjna musi z nas czynić gramatycznych cudzoziemców?!!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

R
R2r
Niestety, jak zwykle nie zapoznam się z całością materiału, a szkoda, bo lubię takie rozważania, które czegoś uczą. W prawdzie kształcony nie jestem, więc posłużę się intuicją, która, owszem może mylić, ale w sposób naturalny było by dla mnie, że Eugeniusz i Danuta są Iks, ale już państwo są Iksińscy. Nie brzmi to źle, jeśli nie zlepi się takiego zestawu razem...
No, ale Pawełczyk z Kowalczykiem? Może ten drugi to Rosjanin, albo nie był to Janusz, a Janina???
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie