MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Producenci filmu o morderstwie żądają przeprosin i pieniędzy od rodziny ofiary. W sądzie jest pozew!

Marcin Rybak
Marcin Rybak
Krystian Bala pomaga w produkcji filmu
Krystian Bala pomaga w produkcji filmu
Najbliżsi krewni zamordowanego wrocławskiego przedsiębiorcy zostali pozwani do sądu przez producentów filmu inspirowanego tą zbrodnią. W produkcji filmu uczestniczy mężczyzna skazany za udział w morderstwie - pisarz i filozof Krystian Bala. Autor słynnej książki „Amok”. Pozwani - m.in. rodzice ofiary - mają przeprosić filmowców za to, że publicznie krytykowali film twierdząc, że produkcja narusza ich dobra osobiste. Mają też wpłacić 60 tysięcy złotych na cel społeczny. Przy okazji tej sprawy wyszło na jaw,że Krystian Bala podpisał z filmowcami kontrakt na bardzo dużą kwotę. Kopia umowy jest dołączona do pozwu.

Do zbrodni doszło w 2000 roku. Ofiarą jest wrocławski przedsiębiorca. Sprawa zrobiła światową karierę z powodu Krystiana Bali i jego książki "Amok". Na początku śledztwa była jednym z tropów, który wskazał policji Balę - jej autora - jako potencjalnego sprawcę. W poszlakowym procesie sąd skazał go na 25 lat więzienia. Teraz okazuje się, że jeszcze przed prawomocnym wyrokiem podpisał kontrakt z rzeszowską firmą, która dziś jest producentem filmu. Jego reżyserką jest Kasia Adamik.

Pozew przeciwko rodzinie ofiary wpłynął do sądu kilka miesięcy temu. Jeszcze się nie rozpoczął. Pozwani - krewni zamordowanego biznesmena - nie chcą komentować sprawy. Ich pełnomocnik – mecenas Joanna Lassota mówi nam: - Jesteśmy zbulwersowani tym pozwem. Jedyne czego chcą moi klienci to w spokoju przeżywać utratę najbliższej im osoby.

Mecenas Karol Węgliński reprezentujący rzeszowską firmę producencką, tłumaczy skąd wziął się pozew. Mówi, że jego klienci byli atakowani. „Robiono im zły PR”. Chodzi o „bardzo agresywne pisma” ze strony rodziny ofiary zbrodni. Wysyłane m.in. do mediów. Sugerujące, że doszło do naruszenia ich dóbr osobistych filmową produkcją. Jeśli doszło – mówi mecenas – powinni wykazać to przed sądem. Przekonuje, że firma działa legalnie i realizuje dzieło artystyczne.

- Podstawą realizacji naszego filmu jest książka pt. "Amok", napisana przez Krystiana Balę. Jak każde dzieło, podlega ochronie prawa autorskiego bez względu na to, kto ją napisał. Pan Krystian Bala nie jest scenarzystą, w związku z czym nie brał udziału w pisaniu scenariusza, ale jak każdy autor dokonywał konsultacji w zakresie treści swojej książki - powiedziała nam producentka Beata Pisula latem ubiegłego roku. Gdy zaczęły się przygotowania do zdjęć i filmowcy zjechali do Wrocławia.

Mówiła, że to nie jest film dokumentalny opowiadający o zbrodni z punktu widzenia skazanego. Jest to fabuła przedstawiająca uniwersalny świat z mieszaniną wątków fikcji i realizmu. - To jest współczesna wersja "Zbrodni i kary" z elementami przypowiastki moralnej, mrocznej bajki, która przekracza granice naszego kraju - dodaje. - Opowieść zbudowana na książce "Amok" pozwala zadać uniwersalne pytania na temat dobra i zła.

Choć gdy w sierpniu 2015 producenci napisali do wrocławskiego sądu, że chcą przyjść i pooglądać budynek bo szukają plenerów napisali, że ich produkcja jest „oparta na prawdziwej historii”, którą żyły media. „Krystian Bala pisarz, który we własnej książce opisał doskonałą zbrodnię, jaką sam miał popełnić". Dziś o pozywaniu rodziny ofiary zbrodni i żądaniu od nich przeprosin i pieniędzy filmowcy nie chcieli z nami rozmawiać. Odesłano nas do pełnomocnika.

Krystian Bala nigdy do udziału w zbrodni się nie przyznał. Choć jest prawomocnie skazany i odsiaduje karę. Nigdy też nie wykonał wyroku. A ten – oprócz kary 25 lat więzienia – nakazywał skazanemu zwrócić „koszty zastępstwa procesowego”. Czyli pieniądze jakie rodzina zamordowanego przedsiębiorcy zapłaciła za prawnika, który ich reprezentował. Komornicze egzekucje okazały się bezskuteczne.

Na początku września ubiegłego roku Krystian Bala powiedział dziennikarzom, ze niczego płacić nie zamierza. Mówił, że sprawa jest nieaktualna, bo komornik umorzył postępowanie. Z tego powodu, że on nie ma żadnych pieniędzy. O tym w jaki sposób rozliczają się z nim filmowcy nikt nie chciał z nami rozmawiać.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska