Prezydent nie wie, że zmiany są naturalne dla zmieniających, a nie dla zmienianych

Andrzej Górny
Kilka wybitnych osób dało głos w tych dniach, pewnie z okazji rekonstrukcji rządu, choć może dla nich każda okazja, nawet tak mało doniosła, jest przydatna dla ukazania światu swych ludzkich twarzy, kulturalnych obyczajów, a nawet dobrych chęci.

W polityce zmiany są czymś naturalnym - oznajmił odkrywczo aktualny nasz prezydent. Bronisław Komorowski nie dodał jednak tego, że zmiany absolutnie naturalne są dla zmieniających, a znacznie mniej pożądane dla zmienianych. Słusznie zresztą nie dodał, no bo o tym przecież każde dziecko wie. Premier nie mógł być więc gorszy. - Rekonstrukcja rządu musi służyć obywatelom - zagrzmiał twardo Donald Tusk.Czy rekonstrukcja wie, co musi, i czy zgadza się na tę służbę - tego media jeszcze nie ustaliły. Jeśli zaś chodzi o obywateli, to gdy tylko usłyszą, że znów ktoś zamierza im służyć (jak kiedyś Polska Zjednoczona Partia Robotnicza klasie robotniczej), natychmiast wpadają w panikę. I z drżeniem portfeli oczekują, ile to będzie ich kosztować.

Ale nasz premier postanowił jeszcze dosadniej okazać swą klasę. - Chcę podziękować ministrom, którzy odchodzą z rządu - zagruchał ciepło Donald Tusk. Nie wiadomo, czy tę chęć udało mu się zrealizować, bo przecież chcieć, to nie zawsze móc. Nie mam też pojęcia, za co chciał wymienionym dziękować. Za to, że sobie postanowili pójść i się przewietrzyć? Z własnej inicjatywy, bo przecież nikt ich za nieróbstwo i partactwo nie wykopywał? Podziękowań nie widziałem ani nie słyszałem. Może mi się tylko poszczęściło, a może telewizory litościwie nie nadały lub gazety nie opublikowały, aby szefa gabinetu dodatkowo nie frustrować i nie ośmieszać.

Mateusz Szczurek ministerialną karierę w resorcie finansów rozpoczął, trzeba mu to przyznać, wybitnie. Jego poprzednik, Rostowski, wieszał własny portret w galerii swych poprzedników. Krzywo zawiesił - a co się będzie starał, jak już od fuchy na szczycie odcięty. Młody po starym poprawił, obrazek wyrównał i nawet się nie rozgadywał, za co mu chwała, ot, jakieś uprzejmościowe małe, przyjemne zdanko. Przecież aluzja czytelna, teraz w finansach RP będzie porządek. A do obrazu nie ma co gadać, bo p. Szczurek to nie żaden dziad, który miał taką fantazję.

Opozycja donosi narodowi, że Tusk i jego wierni chcą utajnić szczegóły miliardowej afery korupcyjnej w dziedzinie (dez)informatyzacji. Nie będzie ani komisji śledczej, ani mowy o gigantycznym przekręcie na sali sejmowej… Platformersi kontratakują, że od śledztwa w tej sprawie są fachowe służby. Po co się nią więc mają zabawiać szarzy, niekompetentni parlamentariusze? Ta zaprawiona nienawiścią różnica zdań w świecie politycznym, co do każdej sprawy, bardzo mnie martwi. Agnieszka Osiecka opisała, jak ją przesłuchiwał pewien esbek w sprawie jej związków z opozycją. Chyba sporo wypił, bo na koniec się rozczulił i zakrzyknął: - A pamiętacie, Osiecka, jak nam po wojnie w UB śledziami płacili?! Agent potrafił się utożsamić z artystką, a Macierewicz z Niesiołowskim najchętniej by się pozagryzali.

Gdzież tu postęp i patriotyzm? No, chyba że ci dwaj ostatni mniej piją.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie