Prezent na Dzień Matki. Dolnośląskie Centrum Chorób Piersi już działa

Adriana Boruszewska
Adriana Boruszewska
Dolnośląskie Centrum Onkologiczne
Dolnośląskie Centrum Onkologiczne Fot. Tomasz Hołod / Polska Press
Udostępnij:
- Ten Breast Unit jest jak dobra ciąża. Czekaliśmy na to 9 miesięcy - tak o nowo otwartym Dolnośląskim Centrum Chorób Piersi (przy pl. Hirszfelda we Wrocławiu) mówił dziś marszałek województwa, Cezary Przybylski.

Breast Unit (będący częścią Dolnośląskiego Centrum Onkologii) to ośrodek, w którym pacjentki z całego Dolnego Śląska będą kompleksowo diagnozowane, konsultowane, operowane, a także poddawane radio - i chemioterapii. Dolnośląskie Centrum Chorób Piersi jest czwartym takim ośrodkiem w Polsce (po Szczecinie, Kielcach i Warszawie), ale jak podkreśla dyrekcja szpitala, najnowocześniejszym w kraju.

Dziś od rana pacjentki już korzystały z nowego budynku. - Wnętrza w DCO są niestety bardzo przygnębiające, człowiek bał się położyć do takiego szpitala. Tu zaś jest całkiem inaczej. Przestronne, jasne wnętrza i te kolory... To wszystko sprawia, że człowiek nie ma czarnych myśli związanych z chorobą - mówiła dziś zachwycona 37-letnia dziś Beata Wójtowicz, która siedem lat temu zachorowała na raka piersi.

Dolnośląskie Centrum Chorób Piersi, czyli Breast Unit, to trzykondygnacyjny budynek o powierzchni 2,5 tys. metrów kwadratowych, w którym znajduje się poradnia chorób piersi, oddział chirurgii chorób piersi i zakład diagnostyki chorób piersi. W ośrodku będą diagnozowane i leczone pacjentki po 50. roku życia (nie potrzebują skierowania od specjalisty), ale też i młodsze osoby, takiej jak np. pani Beata, które z nowotworem musiały zmagać się w młodym wieku.

- W tzw. unitach nad jedną pacjentką pochyla się kilka specjalistów jednocześnie, jest więc to najlepsze rozwiązanie, gdyż umożliwia szybką diagnostykę i leczenie - podkreśla dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii, dr Adam Maciejczyk.

Na pierwszym piętrze budynku znajduje się oddział chirurgii ogólnej z 20 łóżkami, z czego cztery zlokalizowane są na sali pooperacyjnej. Pacjentki będą leżały na dwuosobowych salach z łazienkami, a nie jak to było wcześniej w DCO, w 6- i 7-osobowych pokojach z łazienką na korytarzu.

Jak podkreśla prof. Rafał Matkowski, szef Breast Unitu, pacjentki będą diagnozowane najnowocześniejszym sprzętem tj. automatyczne USG czy cyfrowe mammografy, na który wydano 20 mln złotych. - Trzy lata temu czas od mammografii do leczenia operacyjnego wynosił 140 dni, obecnie skrócił się on do 34 dni, ale my liczymy, że w tym ośrodku będzie on jeszcze krótszy - podkreślał prof. Matkowski, ale zaznaczał, że badanie przesiewowe robione jest praktycznie od ręki - czyli w niecałe 7 dni.

Pracownicy Breast Unitu liczą, że przez rok będą w stanie przyjąć tysiąc pacjentek.

Budynek Dolnośląskiego Centrum Chorób Piersi kosztował prawie 25 mln złotych, zaś sam koszt mammografów to 3 mln zł.

ZOBACZ TEŻ:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
i nie chcę widzieć,
i życzę wszystkim kobietom, by nie musiały tego obiektu oglądać od wewnątrz. Miałam za to (nie-)przyjemność czynienia obserwacji tego oddziału z bezpośredniego sąsiedztwa w starym budynku DCO. Warunki rzeczywiście nieciekawe - ciasnota w salach, zaplecze sanitarne pod zdechłym Azorkiem. Jeżeli już się przytrafi nieszczęście, to całe szczęście, że można będzie się kurować w lepszych warunkach.
J
Jola
troche prawdy na usg piersi czeka się 1,5 miesiąca, a na cito 2 tygodnie, 1,5 miesiąca od znalezienie guza to długo, bo zamiast przyjąc minimalne 4 chemie mozna wziąc 8 lub doczekac sie przerzutów- szczególnie wazne to jest dla osób młodych

NA 1 PIETRZE rejestracja- czekałam ostatnio pół godziny bo Pani w srodku siedzi ze słuchawką i obsługuje wiecej klientów telefonicznych, a wczesniej były zawsze 1-2 os w kolejce lub wogóle

ogólnie dobrze ze powstał ten budynek ale za mało obsługi, i wciąz za długie terminy
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie