Premier: Przed nami najtrudniejsze tygodnie albo lata

m
Premier Mateusz Morawiecki
Premier Mateusz Morawiecki KPRM
- Najbliższe tygodnie, najbliższe miesiące, może kwartały i oby nie lata, będą najtrudniejsze dla Polski od dziesięcioleci. Nie obiecam, że za parę miesięcy COVID-19 zniknie. Musimy się nastawić na długą walkę. Może będzie kolejna fala, może będzie szczepionka. Nie wiemy - oznajmił w Sejmie premier Mateusz Morawiecki. - Najprawdopodobniej dzisiaj po południu na sztabie kryzysowym podejmiemy decyzję o tym, że również wyższe klasy szkół podstawowych będą podlegały nauczaniu zdalnemu lub hybrydowemu - zapowiedział.

- Mamy świadomość różnych scenariuszy, również tych najczarniejszych. Przygotowujemy się na każdy z nich - powiedział podczas tej samej debaty minister zdrowia Adam Niedzielski. - Z badań wynika, że 20-30 procent osób tych nowych zakażeń trafi do szpitala. Z tych 2-3 tysięcy pacjentów mniej więcej 10-20 procent będzie wymagało opieki respiratorowej. Dzisiejsze 10 tysięcy zakażeń stanowi stanowi realne obciążenie dla systemu ochrony zdrowia - dodał szef resortu zdrowia. Przyznał, że już 300 spośród 380 powiatów spełnia kryteria czerwonej strefy.

Prawdopodobnie już od poniedziałku najstarsze klasy szkół podstawowych będą pracowały zdalnie lub hybrydowo. - Najprawdopodobniej dzisiaj po południu na sztabie kryzysowym podejmiemy decyzję - zapowiedział premier. Już od tego tygodnia w podobnym systemie pracują szkoły średnie i wyższe - w strefie żółtej obowiązuje nauka hybrydowa, a w czerwonej - zdalna.
- W tej chwili brane są pod uwagę zarówno warianty pracy zdalnej szkół, jak i hybrydowej, ale uzależnione od konkretnych klas. Czyli spodziewać się możemy raczej decyzji związanych z określonymi stopniami klas, to znaczy konkretnymi oddziałami klasowymi, konkretnymi rocznikami, które miałyby przechodzić na pracę zdalną lub hybrydową - sprecyzował po posiedzeniu Sejmu rzecznik rządu Piotr Müller.

W czwartek rząd ogłosi też kolejne obostrzenia, jakie będą obowiązywały w Polsce. Co może się zmienić? Zobacz, klikając w zdjęcie poniżej.

Poznaliśmy nowe obostrzenia. Rząd zamknie gastronomię, senio...

Wyjazd na ferie jednak możliwy?

Wideo

Komentarze 35

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

czyli znowu okazało się że premier mateusz kłamał gdy mówił ze nie ma się czego bać i koronawirus w odwrocie dzięki pisowi? I cały świat do niego dzwoni żeby zdradził jak pokonać wirusa?

G
Gość

No to już cała OJCZYZNA na czerwono /tylko dlaczego na czerwono/. Teraz śierp i młot dołożyć i historia koło zatoczyła. Tak to synek ojca wysłuchał który namawaiał do współpracy z putinkiem

G
Gość

Zakażeń 10 tyś a zgonów 10 reszta 110 to zgony z innymi chorobami

BRAWO zamordujmy gospodarkę aby oszczędzić kilka istnień

D
Dr. Prozac
21 października, 20:51, Gość:

Co to jest odporność stadna? Aby zabić wirusa potrzeba by przerwać jego transmisję i do tego trzeba było ok 70% osób które już przeszły chorobę.

Takie szacunki były w pierwszej fazie i o tym mówiła Merkel.Teraz mamy więcej danych i w kilku modelach ten procent jest zbieżny i wynosi ok43%.

No to zróbmy prosta matematykę

W pół roku mieliśmy 150.000 zarażonych i 3000 zmarłych to aby zarazić ok 17 mln ludzi potrzeba by ponad sto lat i zmarłoby ok 350.00 osób

Z jednej strony ten okres mógłby być krótszy bo zarażonych bezobjawowo jest dużo więcej ale z drugiej strony gdyby chcieć przyspieszyć nabieranie tej odporności to weszlibyśmy w zapaść sytemu służby zdrowia.

gdy dziś smiertelnosc mamy na poziomie ok 2% i tu strzelam około 10% hospitalizowanych to gdyby chorych byłoby więcej niż można przyjąć to w praktyce zmarli by wszyscy co dziś dostają respiratory i polowa tych co uniknęli respiratorów a dostali tylko leczenie i łóżko.

Kto tych wyliczen nie rozumie to można podać bardziej ogólnie.

Zakażność wirusa oraz opóźnienie w pojawieniu sie objawów bardzo utrudnia wykrywanie ognisk choroby

System jest bardzo wrażliwy na drobne zmiany warunków co widać po 20 krotnym wzroście zarażeń mimo utrzymywania obostrzeń na podobnym poziomie.

Tak to jest że gdy 99% ludzi nie będzie emitować wirusa np dzięki maseczkom czy dystansowi to tę role transmisji przejmuje ten 1% co sie nie stosuje.

Nawet stosowanie stref czerwonych i żółtych tylko w powiatach gdzie jest źle sprawdzało się tylko przez 1-2 tygodnie

Ludzi trzeba przerazic tym że firmy w których pracują będą zamykane.Ze ich znajomi nie dostaną się do szpitala.

Do szczepionki coraz bliżej stąd wymyślono, że nie stosujemy lock-downu bo umrze nie więcej 10.000 osób

To niższy koszt spoelczny niż uwalenie gospodarki i służby zdrowia przez co może umrzeć więcej osób na inne choroby

Z wytrzymałością materiałów jest tak że niezależnie z czego element konstrukcji jest zbudowany czy to z drewna czy z metalu to może się on wyginać tysiące lub miliony razy w zależności od amplitudy wychyleń.

Ale przekroczenie punktu krytycznego powoduje zniszczenia stryktury takie ze element staje sie bezużyteczny i drobny element konstrukcji pęka a zanim wali się cała konstrukcja

Dziwne ze mały drgania mogą być powtarzane miliony razy a duże tylko 10 razy.Czyli nie działa to liniowo że ze wzrostem wygięcia proporcjonalnie maleje liczba ugięć.

Tak samo jest z wirusem.

System działa tylko dla kilku -kilkunastu tysiecy zarażeń dziennie.

Działają szpitale,działają służby pobierając wymazy,działają laboratoria, sanepid, ośrodki kwarantanny, dostawcy tlenu itd.

Ale jak się zawali jedno ogniwo to potem nastąpi lawinowy wzrost.

To reakcja łańcuchowa i jeśli zarażać się będzie więcej niż zdrowieć, to zagrożenie będzie wzrastać aż do przekroczenia progu krytycznego.

Wtedy ratunkiem będzie odporność stadna i zakopanie na cmentarzu tych co zarażali.

Tylko że to będzie wymagało czasu w praktyce 2-3 miesięcy a w tym czasie wszystko stanie nawet produkcja i dystrybucja żywności .

Wszystkie zakłady mięsne staną a mięso trzeba będzie spalić i to się stąnie zanim 10% załogi zostanie zarażonych.

21 października, 22:02, Gość:

Wszystko fajnie, tylko że przejście tej choroby nie uodpornia. Tak jak grypa.

Wszystko fajnie tylko wszyscy tak się zafiksowałi na tego swirusa że za chwilę nowotwory, choroby układu krążenia i inne schorzenia ZBIORĄ TYSIĄCE OFIAR.

Więc co będzie mniejszym złem?

G
Gość

Nie ma fizycznej mozliwosci wdrażania metody przyspieszonej odporności stadnej.

Wirusa można zabić w 2-3 lata za pomocą szczepionek a nabieranie odporności stadnej wymagać będzie dużo więcej czasu i spowoduje śmierć 10-100 razy większej liczby osób.

W miarę nabierania odporności stadnej tempo zarazania będzie spadać ale nigdy nie spadnie do zadowalającego poziomu, bo ok. 60% niezarażonych będzie ryzykować kazdego dnia że wirus ich dopadnie.

Odporność stadna można zdefiniować spadkiem zaraźliwości do 500-2000 dziennie.

To sie da policzyć jakie będą koszty społeczne i jakie mogą być liczby zarażeń w szczycie.

Mówi się nawet o 200.000 dziennie

Przy takich liczbach ludzie będą przerażeni i będą siedzieć w domach i jeść suchy chleb

Efekt odporności nie będzie miał sensu gdyż ci ludzie będą się bali iść do pracy.

Dziś mamy model tworzenia przyśpieszonej odporności stadnej czyli otwarcie zakładów pracy i szkół, a nawet miejsc rozrywki.

Prawdopodobnie w ciągu kilku czy kilkunastu dni z tego modelu się wycofamy

Nauka młodzieży czyli dzieciaków które mogą siedzieć w domach i ich rodzice nie muszą sie zwalniać z pracy to błąd

Nauka musi być hybrydowa np jeden dzień tygodnia w szkole aby sprawdzić pracę domową ucznia

Problem w tym ze mały kontakt z wirusem przez 7 miesięcy uśpił czujność ludzi którym się wydaje że jak będą żyli jak żyją to nie ma znaczenia czy zaraza się 300, 10.000 czy 50.000 dziennie.

Ludzie myślą, że ich to nie dotyczy bo kupili maseczkę a sprawę załatwi rząd podnosząc płace lekarzom i kupując szczepionkę.

Aby świadomość ludzi podnieść trzeba by wsadzać do więzienia antycovidowców albo nakładać wysokie grzywny które wspomogą służbę zdrowia

nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Głupi antycovidowcy maja wielokrotnie większe szanse sie zarazić i zabić siebie lub starszego członka rodziny np matkę. Zatem wirus zabije najpierw głupich i tych co wychowali głupców na egoistów którzy nie kochają rodziców

G
Gość
21 października, 16:58, Gość:

Hallo tu ziemia do Pinokia

Moze pora wprowadzić model szwedzki zamiast bić pianę

21 października, 17:01, Gość:

dokładnie... jakoś tam nie ma ani kryzysu ani znacznie większej umieralności... ale u nas marzy się kaczystan i powrót komuny

21 października, 20:04, Gość:

Szwedzi przyznali sie do błędu i zmodyfikowali strategie odporności stadnej gdyż życie pokazało ze uwzględniając czas potrzebny do opracowania szczepionki mniej osób umrze przy stosowaniu metod ochrony jak w większości krajów świata.

Pewnie wpływ na Szwedów miała Anglia gdzie też próbowano wyrobić odporność stadna a skończyło sie to tragicznie.

Jeśli chcesz się uodpornić to liz ręce po każdym dotknięciu klamki.

Ukryj fakt zarażenie przed służbą zdrowia i wyślij do piachu wielu członków swojej rodziny i znajomych.

Ich rodziny będą potem przychodzić na twój grób aby cię oszczać

Dziś jeszcze nie wiadomo czy nie można sie zarazić wirusem ponownie, bo jest sporo takich przypadków.

Z pewnoscia będzie się można zarazić nowa odmiana wirusa bo wirusy szybko mutują.

Szczepionkę na grypę robi się tuz przed sezonem grypowym bo co roku są nowe odmiany wirusa

Głupotę antycovidowców można tłumaczyć nieznajomością matematyki.

Gdy było 300 zarażonych w ciągu doby to trudno było aby reszta z 40 mln miał z nimi kontakty bo przypadał jeden na 100.000.

Załóżmy ze jeden zarażony kontaktował isie przez tydzień z tysiącem ludzi ale z większością trzymał dystans i czas. zarażał zwykle niej więcej niż 3 osoby

Czyli 99% ludzi nie przebywało w poblizu zarażonego.Sanepid mógł wyłapać najbliższych znajomych zarażonego i wysłać np 50-300 osób na kwarantannę.Dzięki temu udało się zbić zakażalność do 1:1 czuli liczba zarażonych utrzymywała się na stałym poziomie np.1500 z czego wykryto wirusa tylko u 20%.

Toby oznaczało, że 95% ludzi nie było w poblizu zarażonych.

teraz z 2300 zarażanych jest już 7000 czyli 290 razy więcej.

Oznacza to już że nie 95 % nie ma koronatu z zarażonymi a 20 razy mniej czyli ok 5%.

A skoro 80% zarażonych to ukryte objawy, to tylko 1% nie styka się z zarażonymi.

To już powinien być koniec świata i jest to co innego niż na wiosnę.

jednak utrzymywanie dystansu nie oznacza ze 99% populacji czyli mający kontakt z wirusem musi sie zarazić. Zarazą sie od 1-3 osób na tysiąc kontaktów stad taki powolny wzrost zarażonych

Ale można popełnić błąd otrzymując ludzi blisko siebie przez dłuższy czas niż typowe 15 minut jakie potrzebuje wirus/Zatem zależy od ludzi czy będzie 300 zarażeń, 7000 czy 70-200.000 dziennie. Czechy czyli kraj mający ok 10 mln ludzi czyli 4 razy mniej niż Polska pierwszej fazie miał bardzo mało zarażeń .

teraz ma ok 10,000 czyli tak jakby w Polsce było dziennie 40.000. To w 4 dni udaloby by wynik jaki mieliśmy po 7 miesiącach czyli 160.000.

Nie chce mi sie sprawdzać jaki to skok % w Czechach ale w powyższego porównania z Polską mamy 70 razy i to pomnożyć przez dobry wynik z pierwszej fazy czyli co najmniej 3 co daje pogorszenia sytuacji w Czechach o 210 razy.

Oznacza to dojście do krańca wydajności systemu zdrowia i teraz stan zdrowia chorych może się znacznie pogarszać przez co wzrośnie umieralność i zakażalność.

21 października, 20:44, Gość:

Przestań pisać te bzdury, 2 lata temu dopadła mnie grypa dosłownie podkreślam dosłownie te same objawy co przy tym wirusie! I co wtedy to też był koronawirus? Już w nic nie uwierzę dzięki rządzacym i dzięki Szumowskiemu który co chwilę zmieniał zdanie na temat maseczek bla bla bla i ostatnio po wypowiedzi że miał covid ale wyzdrowial bo został przyłapany na zakupach, i teraz że baaardzo zachorował bo widocznie ostatnio był wynik fałszywie dodatni! Tylko czekać kiedy ludzie wyjdą na ulicę kraść aby przezyc, bo rząd ewidentnie dąży do zrujnowania gospodarki..

Złodzieje zawsze tylko czekają na pretekst by kraść.

G
Gość
21 października, 20:51, Gość:

Co to jest odporność stadna? Aby zabić wirusa potrzeba by przerwać jego transmisję i do tego trzeba było ok 70% osób które już przeszły chorobę.

Takie szacunki były w pierwszej fazie i o tym mówiła Merkel.Teraz mamy więcej danych i w kilku modelach ten procent jest zbieżny i wynosi ok43%.

No to zróbmy prosta matematykę

W pół roku mieliśmy 150.000 zarażonych i 3000 zmarłych to aby zarazić ok 17 mln ludzi potrzeba by ponad sto lat i zmarłoby ok 350.00 osób

Z jednej strony ten okres mógłby być krótszy bo zarażonych bezobjawowo jest dużo więcej ale z drugiej strony gdyby chcieć przyspieszyć nabieranie tej odporności to weszlibyśmy w zapaść sytemu służby zdrowia.

gdy dziś smiertelnosc mamy na poziomie ok 2% i tu strzelam około 10% hospitalizowanych to gdyby chorych byłoby więcej niż można przyjąć to w praktyce zmarli by wszyscy co dziś dostają respiratory i polowa tych co uniknęli respiratorów a dostali tylko leczenie i łóżko.

Kto tych wyliczen nie rozumie to można podać bardziej ogólnie.

Zakażność wirusa oraz opóźnienie w pojawieniu sie objawów bardzo utrudnia wykrywanie ognisk choroby

System jest bardzo wrażliwy na drobne zmiany warunków co widać po 20 krotnym wzroście zarażeń mimo utrzymywania obostrzeń na podobnym poziomie.

Tak to jest że gdy 99% ludzi nie będzie emitować wirusa np dzięki maseczkom czy dystansowi to tę role transmisji przejmuje ten 1% co sie nie stosuje.

Nawet stosowanie stref czerwonych i żółtych tylko w powiatach gdzie jest źle sprawdzało się tylko przez 1-2 tygodnie

Ludzi trzeba przerazic tym że firmy w których pracują będą zamykane.Ze ich znajomi nie dostaną się do szpitala.

Do szczepionki coraz bliżej stąd wymyślono, że nie stosujemy lock-downu bo umrze nie więcej 10.000 osób

To niższy koszt spoelczny niż uwalenie gospodarki i służby zdrowia przez co może umrzeć więcej osób na inne choroby

Z wytrzymałością materiałów jest tak że niezależnie z czego element konstrukcji jest zbudowany czy to z drewna czy z metalu to może się on wyginać tysiące lub miliony razy w zależności od amplitudy wychyleń.

Ale przekroczenie punktu krytycznego powoduje zniszczenia stryktury takie ze element staje sie bezużyteczny i drobny element konstrukcji pęka a zanim wali się cała konstrukcja

Dziwne ze mały drgania mogą być powtarzane miliony razy a duże tylko 10 razy.Czyli nie działa to liniowo że ze wzrostem wygięcia proporcjonalnie maleje liczba ugięć.

Tak samo jest z wirusem.

System działa tylko dla kilku -kilkunastu tysiecy zarażeń dziennie.

Działają szpitale,działają służby pobierając wymazy,działają laboratoria, sanepid, ośrodki kwarantanny, dostawcy tlenu itd.

Ale jak się zawali jedno ogniwo to potem nastąpi lawinowy wzrost.

To reakcja łańcuchowa i jeśli zarażać się będzie więcej niż zdrowieć, to zagrożenie będzie wzrastać aż do przekroczenia progu krytycznego.

Wtedy ratunkiem będzie odporność stadna i zakopanie na cmentarzu tych co zarażali.

Tylko że to będzie wymagało czasu w praktyce 2-3 miesięcy a w tym czasie wszystko stanie nawet produkcja i dystrybucja żywności .

Wszystkie zakłady mięsne staną a mięso trzeba będzie spalić i to się stąnie zanim 10% załogi zostanie zarażonych.

Wszystko fajnie, tylko że przejście tej choroby nie uodpornia. Tak jak grypa.

G
Gość

Co to jest odporność stadna? Aby zabić wirusa potrzeba by przerwać jego transmisję i do tego trzeba było ok 70% osób które już przeszły chorobę.

Takie szacunki były w pierwszej fazie i o tym mówiła Merkel.Teraz mamy więcej danych i w kilku modelach ten procent jest zbieżny i wynosi ok43%.

No to zróbmy prosta matematykę

W pół roku mieliśmy 150.000 zarażonych i 3000 zmarłych to aby zarazić ok 17 mln ludzi potrzeba by ponad sto lat i zmarłoby ok 350.00 osób

Z jednej strony ten okres mógłby być krótszy bo zarażonych bezobjawowo jest dużo więcej ale z drugiej strony gdyby chcieć przyspieszyć nabieranie tej odporności to weszlibyśmy w zapaść sytemu służby zdrowia.

gdy dziś smiertelnosc mamy na poziomie ok 2% i tu strzelam około 10% hospitalizowanych to gdyby chorych byłoby więcej niż można przyjąć to w praktyce zmarli by wszyscy co dziś dostają respiratory i polowa tych co uniknęli respiratorów a dostali tylko leczenie i łóżko.

Kto tych wyliczen nie rozumie to można podać bardziej ogólnie.

Zakażność wirusa oraz opóźnienie w pojawieniu sie objawów bardzo utrudnia wykrywanie ognisk choroby

System jest bardzo wrażliwy na drobne zmiany warunków co widać po 20 krotnym wzroście zarażeń mimo utrzymywania obostrzeń na podobnym poziomie.

Tak to jest że gdy 99% ludzi nie będzie emitować wirusa np dzięki maseczkom czy dystansowi to tę role transmisji przejmuje ten 1% co sie nie stosuje.

Nawet stosowanie stref czerwonych i żółtych tylko w powiatach gdzie jest źle sprawdzało się tylko przez 1-2 tygodnie

Ludzi trzeba przerazic tym że firmy w których pracują będą zamykane.Ze ich znajomi nie dostaną się do szpitala.

Do szczepionki coraz bliżej stąd wymyślono, że nie stosujemy lock-downu bo umrze nie więcej 10.000 osób

To niższy koszt spoelczny niż uwalenie gospodarki i służby zdrowia przez co może umrzeć więcej osób na inne choroby

Z wytrzymałością materiałów jest tak że niezależnie z czego element konstrukcji jest zbudowany czy to z drewna czy z metalu to może się on wyginać tysiące lub miliony razy w zależności od amplitudy wychyleń.

Ale przekroczenie punktu krytycznego powoduje zniszczenia stryktury takie ze element staje sie bezużyteczny i drobny element konstrukcji pęka a zanim wali się cała konstrukcja

Dziwne ze mały drgania mogą być powtarzane miliony razy a duże tylko 10 razy.Czyli nie działa to liniowo że ze wzrostem wygięcia proporcjonalnie maleje liczba ugięć.

Tak samo jest z wirusem.

System działa tylko dla kilku -kilkunastu tysiecy zarażeń dziennie.

Działają szpitale,działają służby pobierając wymazy,działają laboratoria, sanepid, ośrodki kwarantanny, dostawcy tlenu itd.

Ale jak się zawali jedno ogniwo to potem nastąpi lawinowy wzrost.

To reakcja łańcuchowa i jeśli zarażać się będzie więcej niż zdrowieć, to zagrożenie będzie wzrastać aż do przekroczenia progu krytycznego.

Wtedy ratunkiem będzie odporność stadna i zakopanie na cmentarzu tych co zarażali.

Tylko że to będzie wymagało czasu w praktyce 2-3 miesięcy a w tym czasie wszystko stanie nawet produkcja i dystrybucja żywności .

Wszystkie zakłady mięsne staną a mięso trzeba będzie spalić i to się stąnie zanim 10% załogi zostanie zarażonych.

G
Gość
21 października, 16:58, Gość:

Hallo tu ziemia do Pinokia

Moze pora wprowadzić model szwedzki zamiast bić pianę

21 października, 17:01, Gość:

dokładnie... jakoś tam nie ma ani kryzysu ani znacznie większej umieralności... ale u nas marzy się kaczystan i powrót komuny

21 października, 20:04, Gość:

Szwedzi przyznali sie do błędu i zmodyfikowali strategie odporności stadnej gdyż życie pokazało ze uwzględniając czas potrzebny do opracowania szczepionki mniej osób umrze przy stosowaniu metod ochrony jak w większości krajów świata.

Pewnie wpływ na Szwedów miała Anglia gdzie też próbowano wyrobić odporność stadna a skończyło sie to tragicznie.

Jeśli chcesz się uodpornić to liz ręce po każdym dotknięciu klamki.

Ukryj fakt zarażenie przed służbą zdrowia i wyślij do piachu wielu członków swojej rodziny i znajomych.

Ich rodziny będą potem przychodzić na twój grób aby cię oszczać

Dziś jeszcze nie wiadomo czy nie można sie zarazić wirusem ponownie, bo jest sporo takich przypadków.

Z pewnoscia będzie się można zarazić nowa odmiana wirusa bo wirusy szybko mutują.

Szczepionkę na grypę robi się tuz przed sezonem grypowym bo co roku są nowe odmiany wirusa

Głupotę antycovidowców można tłumaczyć nieznajomością matematyki.

Gdy było 300 zarażonych w ciągu doby to trudno było aby reszta z 40 mln miał z nimi kontakty bo przypadał jeden na 100.000.

Załóżmy ze jeden zarażony kontaktował isie przez tydzień z tysiącem ludzi ale z większością trzymał dystans i czas. zarażał zwykle niej więcej niż 3 osoby

Czyli 99% ludzi nie przebywało w poblizu zarażonego.Sanepid mógł wyłapać najbliższych znajomych zarażonego i wysłać np 50-300 osób na kwarantannę.Dzięki temu udało się zbić zakażalność do 1:1 czuli liczba zarażonych utrzymywała się na stałym poziomie np.1500 z czego wykryto wirusa tylko u 20%.

Toby oznaczało, że 95% ludzi nie było w poblizu zarażonych.

teraz z 2300 zarażanych jest już 7000 czyli 290 razy więcej.

Oznacza to już że nie 95 % nie ma koronatu z zarażonymi a 20 razy mniej czyli ok 5%.

A skoro 80% zarażonych to ukryte objawy, to tylko 1% nie styka się z zarażonymi.

To już powinien być koniec świata i jest to co innego niż na wiosnę.

jednak utrzymywanie dystansu nie oznacza ze 99% populacji czyli mający kontakt z wirusem musi sie zarazić. Zarazą sie od 1-3 osób na tysiąc kontaktów stad taki powolny wzrost zarażonych

Ale można popełnić błąd otrzymując ludzi blisko siebie przez dłuższy czas niż typowe 15 minut jakie potrzebuje wirus/Zatem zależy od ludzi czy będzie 300 zarażeń, 7000 czy 70-200.000 dziennie. Czechy czyli kraj mający ok 10 mln ludzi czyli 4 razy mniej niż Polska pierwszej fazie miał bardzo mało zarażeń .

teraz ma ok 10,000 czyli tak jakby w Polsce było dziennie 40.000. To w 4 dni udaloby by wynik jaki mieliśmy po 7 miesiącach czyli 160.000.

Nie chce mi sie sprawdzać jaki to skok % w Czechach ale w powyższego porównania z Polską mamy 70 razy i to pomnożyć przez dobry wynik z pierwszej fazy czyli co najmniej 3 co daje pogorszenia sytuacji w Czechach o 210 razy.

Oznacza to dojście do krańca wydajności systemu zdrowia i teraz stan zdrowia chorych może się znacznie pogarszać przez co wzrośnie umieralność i zakażalność.

Przestań pisać te bzdury, 2 lata temu dopadła mnie grypa dosłownie podkreślam dosłownie te same objawy co przy tym wirusie! I co wtedy to też był koronawirus? Już w nic nie uwierzę dzięki rządzacym i dzięki Szumowskiemu który co chwilę zmieniał zdanie na temat maseczek bla bla bla i ostatnio po wypowiedzi że miał covid ale wyzdrowial bo został przyłapany na zakupach, i teraz że baaardzo zachorował bo widocznie ostatnio był wynik fałszywie dodatni! Tylko czekać kiedy ludzie wyjdą na ulicę kraść aby przezyc, bo rząd ewidentnie dąży do zrujnowania gospodarki..

G
Gość

Może gdyby wcześniej nie kłamał, to teraz bym uwierzył. Panie Morawiecki, straconego zaufania już pan tak łatwo nie odzyska.

G
Gość
21 października, 16:58, Gość:

Hallo tu ziemia do Pinokia

Moze pora wprowadzić model szwedzki zamiast bić pianę

21 października, 17:01, Gość:

dokładnie... jakoś tam nie ma ani kryzysu ani znacznie większej umieralności... ale u nas marzy się kaczystan i powrót komuny

Szwedzi przyznali sie do błędu i zmodyfikowali strategie odporności stadnej gdyż życie pokazało ze uwzględniając czas potrzebny do opracowania szczepionki mniej osób umrze przy stosowaniu metod ochrony jak w większości krajów świata.

Pewnie wpływ na Szwedów miała Anglia gdzie też próbowano wyrobić odporność stadna a skończyło sie to tragicznie.

Jeśli chcesz się uodpornić to liz ręce po każdym dotknięciu klamki.

Ukryj fakt zarażenie przed służbą zdrowia i wyślij do piachu wielu członków swojej rodziny i znajomych.

Ich rodziny będą potem przychodzić na twój grób aby cię oszczać

Dziś jeszcze nie wiadomo czy nie można sie zarazić wirusem ponownie, bo jest sporo takich przypadków.

Z pewnoscia będzie się można zarazić nowa odmiana wirusa bo wirusy szybko mutują.

Szczepionkę na grypę robi się tuz przed sezonem grypowym bo co roku są nowe odmiany wirusa

Głupotę antycovidowców można tłumaczyć nieznajomością matematyki.

Gdy było 300 zarażonych w ciągu doby to trudno było aby reszta z 40 mln miał z nimi kontakty bo przypadał jeden na 100.000.

Załóżmy ze jeden zarażony kontaktował isie przez tydzień z tysiącem ludzi ale z większością trzymał dystans i czas. zarażał zwykle niej więcej niż 3 osoby

Czyli 99% ludzi nie przebywało w poblizu zarażonego.Sanepid mógł wyłapać najbliższych znajomych zarażonego i wysłać np 50-300 osób na kwarantannę.Dzięki temu udało się zbić zakażalność do 1:1 czuli liczba zarażonych utrzymywała się na stałym poziomie np.1500 z czego wykryto wirusa tylko u 20%.

Toby oznaczało, że 95% ludzi nie było w poblizu zarażonych.

teraz z 2300 zarażanych jest już 7000 czyli 290 razy więcej.

Oznacza to już że nie 95 % nie ma koronatu z zarażonymi a 20 razy mniej czyli ok 5%.

A skoro 80% zarażonych to ukryte objawy, to tylko 1% nie styka się z zarażonymi.

To już powinien być koniec świata i jest to co innego niż na wiosnę.

jednak utrzymywanie dystansu nie oznacza ze 99% populacji czyli mający kontakt z wirusem musi sie zarazić. Zarazą sie od 1-3 osób na tysiąc kontaktów stad taki powolny wzrost zarażonych

Ale można popełnić błąd otrzymując ludzi blisko siebie przez dłuższy czas niż typowe 15 minut jakie potrzebuje wirus/Zatem zależy od ludzi czy będzie 300 zarażeń, 7000 czy 70-200.000 dziennie. Czechy czyli kraj mający ok 10 mln ludzi czyli 4 razy mniej niż Polska pierwszej fazie miał bardzo mało zarażeń .

teraz ma ok 10,000 czyli tak jakby w Polsce było dziennie 40.000. To w 4 dni udaloby by wynik jaki mieliśmy po 7 miesiącach czyli 160.000.

Nie chce mi sie sprawdzać jaki to skok % w Czechach ale w powyższego porównania z Polską mamy 70 razy i to pomnożyć przez dobry wynik z pierwszej fazy czyli co najmniej 3 co daje pogorszenia sytuacji w Czechach o 210 razy.

Oznacza to dojście do krańca wydajności systemu zdrowia i teraz stan zdrowia chorych może się znacznie pogarszać przez co wzrośnie umieralność i zakażalność.

l
look
21 października, 18:27, Antpisior:

W życiu przeciętnej woslkiej świni są ważne trzy .rzeczy

1. Socjal

2. Sylwester w. ZAKOPANEM i koniecznie żeby Zenek. Śpiewał.

3. Kilka wrogów, żeby wydało mu się że walczac z urojonym wrogie jego życie ma sens

PRAWDA. Wolaka trzeba ukierunkować a będzie jak pitbull. Fanatyzm katolicki

G
Goscgosc
21 października, 16:58, Gość:

Hallo tu ziemia do Pinokia

Moze pora wprowadzić model szwedzki zamiast bić pianę

Szwecja to lewacy a oni gardzą lewakami, mimo to że w Szwecji służba zdrowia lepiej zarabia niż rusycystki w NBP. Dlaczego lewacka, a o dla tego że nie nienawidzi Żydów i nie kaze czcić żydowskiego Mesjasza, że z wszystkimi się potrafią porozumieć, że starają się nie mieć wrogów a nie ich szukać żeby ciemnemu ludowi mydlić oczy że coś dla nich robia, że. Jak jest katastrofa samolotowa to najpierw analizują zapisy z czarnych skrzynek, dla tego że nie ma problemów biedy.... Dlatego oni Szwecję nazywają lewacka ha ha ha..... Ha ha ha ha..

......

Ha ha ha a

G
Gosc
21 października, 18:27, Antpisior:

W życiu przeciętnej woslkiej świni są ważne trzy .rzeczy

1. Socjal

2. Sylwester w. ZAKOPANEM i koniecznie żeby Zenek. Śpiewał.

3. Kilka wrogów, żeby wydało mu się że walczac z urojonym wrogie jego życie ma sens

21 października, 18:43, Kocham Polskę:

Pierđol się, 🤮

je banany folksdojcz .

Nie niech się wali, on myśli że jak ktoś jest leniwy i chce żyć z socjalu to od razu wolak.

K
Kocham Polskę
21 października, 18:27, Antpisior:

W życiu przeciętnej woslkiej świni są ważne trzy .rzeczy

1. Socjal

2. Sylwester w. ZAKOPANEM i koniecznie żeby Zenek. Śpiewał.

3. Kilka wrogów, żeby wydało mu się że walczac z urojonym wrogie jego życie ma sens

Pierđol się, 🤮

je banany folksdojcz .

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3