18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Powódź w Bogatyni: Życie porwało im na strzępy

Anna Gabińska
Rafałowi Fuczce z domu została tylko kuchnia na parterze. W piątek skończył układać tam kafelki. Górę miał już wyremontowaną. Teraz w każdym pokoju na piętrze zostało po jednej ścianie fot. Janusz Wójtowicz
Tej soboty od rana padał deszcz, aż nie chciało się wstawać. Ale jak zaczęło wyrzucać klapy od studzienek kanalizacyjnych na ulicach , a potem z Miedzianki pociekło do ogrodów, ludzie zaczęli wyglądać oknem. I przecierali oczy: woda niosła połamane meble, butle z gazem, samochody. O powodzi w Bogatyni pisze Anna Gabińska.

Bogatynia nad potokiem Miedzianka. Ponad 18 tys. mieszkańców. Jedna z najbogatszych gmin w Polsce. Na jej terenie znajdują się Kopalnia Węgla Brunatnego Turów i Elektrownia Turów, zatrudniające ok. 7 tysięcy osób". Tyle podaje wikipedia. Najstarsza i najpiękniejsza część miasta to dzielnica Markocice. "Jeden z największych na Pogórzu Izerskim zespołów łużyckich domów murowanych, szachulcowych i drewnianych o konstrukcji przysłupowej z XVIII i XIX wieku. Wznoszą się przeważnie przy ul. Dąbrowskiego, Głównej i Nadrzecznej". Tak było do soboty 7 sierpnia. Piękne Markocice w Bogatyni, z domami malowniczo stojącymi nad samym potokiem, z licznymi mostkami, pelargoniami w oknach, teraz wyglądają jak po wojnie. Podobnie inne części miasta i okoliczne wioski: Radomierzyce i Sieniawka.

Wtorek - jedziemy do Bogatyni przez czeski Frydlant, bo wiemy, że droga od strony Zgorzelca jest uszkodzona. - Czesi niechętnie wpuszczają - ktoś nam mówi, ale co mamy zrobić. Niemcy w Zittau ponoć też. We Frydlancie na skrzyżowaniach stoją policjanci. Pytają kierowców, dokąd chcą jechać i... pokazują drogę na Bogatynię.

Na początku miasta mijamy Rodzinny Ogród Działkowy Jarzębinka, pani pieli grządkę. Ludzie chodzą ulicami spokojnie, sklepy pootwierane. Ale już bliżej centrum - na chodniku staje wojskowa cysterna z napisem "woda pitna". Wystarczy zejść z ul. Daszyńskiego, przy której mieści się urząd miasta i gminy, w którąkolwiek z ulic w stronę rzeki i już się przeciera oczy z niedowierzania. Kupy cegieł, kamieni, desek. Powywracane znaki drogowe, urwane druty elektryczne na poprzechylanych słupach. Zamiast chodników - schnące błoto. Pokaleczone domy: jedne nie mają okien, ze środka sterczą śmieci, które przyniosła woda, w innych odpadły ściany. A kilkanaście jest do wyburzenia.
Ci, którzy nie mają gdzie mieszkać, śpią w Szkole Podstawowej nr 3 przy ul. Wyczółkowskiego. Wielki tam rejwach: na boisku lądują wojskowe śmigłowce, pod podstawówkę podjeżdżają i odjeżdżają samochody. Żołnierze i wolontariusze układają w szkole hałdy z konserw, butelek wody, rolek papieru toaletowego. Siłownia zawalona chlebem. Na parterze budynku stoi kolejka po szczotki, mopy, zmiotki. W stołówce szkolnej ludzie czekają na obiad. - 62 lata tu przeżyłem, a nigdy czegoś takiego nie widziałem - opowiada wzburzony Jerzy Kieszkiewicz z ul. 2. Armii Wojska Polskiego. - Króliki straciłem, gołębnik, z piwnicy zimowe ciuchy, kożuchy - wylicza roztrzęsiony. - Płakać się chce - macha ręką.

W sali 106 w szkole kilka kobiet stoi i rozmawia, ale nie chce opowiadać o sobotnim koszmarze. - Przepraszam, nie mam siły - mówi zmęczona 40-latka.

Ale 32-letnia Barbara Pola-nowska z Bogatyni, samotna matka trojga dzieci, mówi, że zaprowadzi nas nad rzekę. Drobna, śliczna brunetka, sprzedawczyni na urlopie wychowawczym, od kilku dni mieszka w klasie nr 25. Opowiada dużo i nerwowo. Jej cały majątek to dwa worki ubrań dla siebie i dzieci. Nie zdążyła ich zabrać z domu - dostała od dobrych ludzi z darów, które przyjmują, sortują i wydają na parterze podstawówki. Basia śpi na materacu wojskowym. Czuć go naftaliną. Tęskni za dziećmi, ale na razie 9-letnia Natalia, 3-letni Bartek i półtoraroczny Kacper są u dziadków.

Mieszkanie komunalne w starym, pięknym domu nad samą Miedzianką przy ul. Turowskiej dostała tydzień wcześniej. I to po długich miesiącach walki z urzędnikami, bo przez trzy ostatnie lata mieszkała przy Kościuszki, też nad potokiem, w domu szachulcowym, ale był tam straszny grzyb. Kacper nabawił się od niego astmy. Do tego w kuchni ze zlewu co rusz wybijała fontanna szamba. W nowym mieszkaniu Polanowska zdążyła zawiesić firanki i wstawić wersalkę. Była szczęśliwa, że nareszcie będzie mieszkała w ludzkich warunkach.

W Bogatyni powtarzają: gdyby woda zaskoczyła ludzi w nocy, potopiliby się

W sobotę po śniadaniu ubrała dzieci i wybierała się z nimi do koleżanki. Zobaczyła przez okno, jak Miedzianka płynie z obu stron domu, wyrywa mur, który stał w pobliżu budynku dla obrony przed falą powodziową, i ten mur uderza w dom. Dzieciom zdążyła włożyć dokumenty pod ubrania i czekała w oknie na pomoc. Wszystko działo się jak w jakimś katastroficznym filmie. Długo nie było strażaków. Przeszła do sąsiada. Potem jacyś wolontariusze pomagali jej wyjść po drabinie w wodę.
- Dzieci podawaliśmy sobie z rąk do rąk - opowiada kobieta. Płakały i krzyczały z przerażania. Gdy przedostali się do kolejnego domu, a woda do niego też dotarła, musieli dostać się dalej i dalej. - Bartek w pewnym momencie pokazał mi płynącego korytem Miedzianki nieżywego, nagiego mężczyznę. To było coś przerażającego! Dopiero po 9 godzinach byliśmy bezpieczni.
Mieszkanie Basi oglądają inspektorzy i kręcą głowami.

- Nawet jeśli stwierdzą, że nadaje się do remontu i zamieszkania, nie wrócę tam. Boję się wody - trzęsie się kobieta.

Bogatynia, środa, 11 sierpnia. Ludzie myją ulicę Główną, lejąc wodę ze szlaucha. Ktoś grabi ogródek. Na płotach wiszą schnące śmieci. Paulina Słomian patrzy na wstawione przed kilkoma tygodniami nowe drzwi wejściowe od ganku. Wiszą nad miejscem po ganku i schodach do domu.
- Ale inspektorzy mówią, że tylko przybudówkę trzeba będzie wyburzyć i będzie można mieszkać. Dom budował mój dziadek. Nie wyobrażam sobie wyprowadzki stąd - tłumaczy kobieta. Z mężem i 6-letnią córką mieszka teraz u teściów, a w sobotę była jeszcze na wczasach w Mielnie.
- Nam się właściwie nic nie stało, ale sąsiadom woda zabrała dom. Zostały tylko fundamenty - pokazuje ręką.

Idziemy Główną w górę rzeki. Jezdnia się urywa. Na drugim brzegu widać pół domu. Idziemy do młodego mężczyzny. Ściera szlam i błoto w kuchni, w której dzień przed powodzią skończył układać kafelki. Zamontował też piękny piec kaflowy za 4 tys. zł. 25-letni Rafał Fuczka mieszka tu, przy ul. Nadrzecznej, z rodzicami, od urodzenia. Pracuje w firmie wywożącej śmieci i trochę gospodarzy. W feralną sobotę pojechał załatwiać coś w centrum, ale jak zobaczył, że woda w Miedziance huczy coraz bardziej i wybija studzienki kanalizacyjne, wrócił. Bał się, że zaleje dół domu, więc wszystko powynosił na górę. Nie spodziewał się, że przybierająca z sekundy na sekundę woda wyrwie właśnie górę: jego pokój i salon.

- Uciekliśmy w ostatniej chwili - opowiada Rafał. Ojciec nadciśnieniowiec trafił do szpitala. Popłynęła stodoła, motor sąsiedzi odkopali w czwartek. Z 11 kur Rafałowi udało się uratować dwie, bo chwycił po jednej pod pachę. I jeszcze wyniósł Murzyna, trzymiesięcznego, puchatego szczeniaka.
Jerzy Mroczka, też z ul. Nad-rzecznej, w czwartek tydzień temu wrócił z urlopu. Perkusista, w niedzielę miał grać na imprezie charytatywnej na rzecz budowanego kościoła pw. św. Maksymiliana Kolbego. W swoim ponadstuletnim domu mieszka od 17 lat. Podczas największej fali na piętrze przez godzinę umierały ze strachu jego kobiety: żona Danuta, córka i półtoramiesięczna wnuczka Amelka.
- To była taka kipiel, taki huk! - wspomina Danuta Mroczka. - W każdej chwili spodziewałyśmy się, że rzeka porwie dom i nas - przyznaje. Ale dom ustał. Dół jest cały w szlamie - nie da się tego dosprzątać. Śmierdzi. Po ogrodzie pełnym róż i tuj ani śladu. Za to piętrzą się dwie sterty śmieci z rzeki. - Są nawet deski z czeskimi napisami - pan Jerzy kiwa głową jakby z niedowierzaniem. Po czterech dniach odnalazła się Betusia, jedna z trzech kotek. - Dwie cały czas były przy mnie. A tę już opłakałam - cieszy się pani Danuta.

Wiatrowscy z Nadrzecznej 16 są przekonani, że ocalił ich świerk rosnący przed domem i tuje. Woda zmiotła ogrodzenie i zrobiony dla 3-letniego Januszka i 10-miesięcznej Justynki plac zabaw. - Widziałem, jak płynęły butle z gazem - opowiada zachrypniętym od zamoczonych w sobotę nóg głosem 34-letni Marek Wiatrowski, ojciec maluchów.

W domu prowadzi do łazienki, by pokazać, jak przez okno w łazience podawał dzieci strażakowi. Woda sięgała mu do szyi i wylewała się na podwórko. Za oknem sięgała tylko do kolan, bo wokół stały szopa i gołębnik, które zatrzymywały wodę. - Widziałam, jak po drugiej stronie rzeka wyrwała cały dom. Poskładała go, jakby był z kart - opowiada Romana Wiatrowska, matka Marka. - Gdyby to było w nocy, wszyscy byśmy się potopili.

Mimo że Miedzianka pokazała swą niszczycielską moc, mieszkańcy Bogatyni nie zamierzają się wyprowadzać. Nie wyobrażają sobie życia gdziekolwiek indziej. ANA

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3