Powódź: Mieszkańcy Głuszycy i powiatu złotoryjskiego też walczyli z wodą

Sylwia Królikowska, Piotr Kanikowski
Rzeka Bystrzyca w Głuszycy wzbierała w błyskawicznym tempie. Chwilami główna droga zamieniała się w rwący strumień
Rzeka Bystrzyca w Głuszycy wzbierała w błyskawicznym tempie. Chwilami główna droga zamieniała się w rwący strumień Fot. Dariusz Gdesz
Udostępnij:
Ciało mężczyzny wyłowiono w niedzielę rano z Bystrzycy, na odcinku pomiędzy Jedliną-Zdrojem a Olszyńcem w powiecie wałbrzyskim. Na razie nie wiadomo, czy była to ofiara powodzi. Wałbrzyska policja ustala bowiem, w jaki sposób mężczyzna zginął. Więcej będzie można powiedzieć dopiero po sekcji zwłok.

Prawdopodobnie mężczyzna sam poszedł w okolice rzeki, która w sobotę wzbierała w błyskawicznym tempie. Momentalnie na głównej drodze w Głuszycy utworzył się rwący strumień.
Janina Smoczyńska ratowała ojcowiznę. Wystarczyła godzina ulewy, by majątek jej rodziców został zniszczony. Przez podwórko przepływała woda, zabierając ze sobą wszystko. Nurt był tak silny, że o kilka metrów przesunął ciężką kanapę stojącą pod domem.

- Sama nie wiem, co najpierw zacząć sprzątać - załamywała ręce kobieta. W domu było kilka centymetrów mułu, podobnie w pomieszczeniach gospodarczych.

W Głuszycy ucierpiała także miejscowa straż pożarna. Woda zalała pomieszczenia gospodarcze i sprzęt. Na razie nie oszacowano strat, ale z pewnością dla małej jednostki będą potężne. Mieszkańcy bronili też kościoła. Na szczęście został zalany tylko w małym stopniu.

Powódź w Głuszycy - film i zdjęcia

Alarm powodziowy został ogłoszony też w sąsiedniej gminie Walim, w powiecie wałbrzyskim. Tam jednak na szczęście nie doszło do zalania gospodarstw. Choć woda w rzece niebezpiecznie wzbierała, utrzymała się w korycie.

Płynące przez powiat złotoryjski Kaczawa i Skora również przybrały błyskawicznie. Nagle zaczęły napływać do strażaków z wszystkich kierunków sygnały o podtopionych domach.
W Złotoryi najbardziej ucierpiała dolna część miasta, bo potoczek odprowadzający wody z rejonu Wilczej Góry okazał się zbyt płytki. Woda zalała firmy i magazyny od ul. Rzemieślniczej po Chojnowską. W mieście sytuacja szybko się unormowała - wszystkie siły skierowano do gmin Pielgrzymka i Zagrodno, gdzie szalała Skora.

W Zagrodnie tyle wody nie było nigdy. Zabrakło skali na wodowskazie. - Wiemy tylko, że na pewno jest ponad trzy metry - mówił nam w sobotę wieczorem wójt Mieczysław Słonina, który ogłaszał alarm dwa razy: najpierw o drugiej w nocy, potem w południe.

Skora niosła kawałki płotów, wyrwane drzwi. Ułożono ponad 10 tysięcy worków z piaskiem.
Nie było potrzeby ewakuacji ludzi, choć w kilku przypadkach strażacy musieli ratować mienie, przenosząc je na wyższe kondygnacje. W Zagrodnie strażacy bronili przed zalaniem studni głębinowych.

W Uniejowicach w dwóch miejscach rzeka przelała się przez powiatową drogę prowadzącą od autostrady w stronę Świerzawy. Kierowcy musieli szukać objazdów. Zalana była też droga wzdłuż Skory w Zagrodnie. Na szczęście, wczoraj w południe rzeka całkowicie wróciła do koryta.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie