Potrąciłeś sarnę lub dzika w mieście? Masz prawo do odszkodowania

Błażej Organisty
Na Kosmonautów bardzo często dochodzi do potrącenia dzikich zwierząt. Zdjęcie ilustracyjne
Na Kosmonautów bardzo często dochodzi do potrącenia dzikich zwierząt. Zdjęcie ilustracyjne Jaroslaw Jakubczak / Polska Press
Do końca roku wzdłuż Królewieckiej i Kosmonautów pojawią się 33 znaki ostrzegawcze przed zwierzętami przebiegającymi przez jezdnię. Jeżeli jednak dojdzie do wypadku, to warto pamiętać o prawie do odszkodowania, choć w przypadku wypadków na prawidłowo oznakowanych drogach, pieniądze zapewnia tylko AC. Rannego lub martwego zwierzęcia lepiej nie ruszać.

Do końca roku wzdłuż ul. Kosmonautów Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta zamontuje 21 znaków ostrzegających kierowców przed dzikimi zwierzętami. Kolejnych 12 znaków „uwaga, dzikie zwierzęta” (trójkąt z czarnym koźlęciem na żółtym tle) pojawi się wzdłuż ul. Królewieckiej.

ZDiUM wyjaśnia, że znaki zostaną ustawione na trasach migracji zwierząt, głównie dzików i saren, które żerują w okolicznych lasach, zagajnikach, na łąkach i polach uprawnych. O ich lokalizacji zdecydowała komisja ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego, która sugerowała się zgłoszeniami służb miejskich, mieszkańców i uczestników wypadków.

Wypadki z udziałem zwierząt zdarzają się w mieście nieczęsto, ale gdy już się przytrafią, to warto wiedzieć, jak się zachować i do kogo zgłosić się o pomoc.

Wina trudna do udowodnienia

Po zderzeniu z dzikiem, jeleniem lub sarną samochód zwykle nadaje się do odstawienia do warsztatu. Na zniszczenie narażona jest przednia część auta: klapa silnika, zderzak, światła, błotnik i szyba. Jeżeli dojdzie do zniszczeń, to kierowca ma prawo ubiegać się o odszkodowanie. W zależności od przebiegu zdarzenia świadczenie przysługuje z polisy OC, AC, a także z NNW.

- Roszczenia z OC przysługują pod warunkiem udowodnienia winy zarządcy drogi lub nadleśnictwa za zdarzenie drogowe i jego skutki – informuje prawnik Rafał Latos z krakowskiej Kancelarii Effect, specjalizującej się w odszkodowaniach i windykacji.

Winą zarządcy może być brak oznakowania drogi. Z kolei winą nadleśnictwa - niepoinformowanie zarządcy drogi o konieczności postawienia znaków ostrzegawczych. Odpowiedzialność może ciążyć na nadleśnictwie również wtedy, gdy zwierzyna przebiega przez drogę podczas polowania. Rafał Latos zaznacza przy tym, że wykazanie winy zarządcy lub nadleśnictwa przy zdarzeniach z udziałem dzikiej zwierzyny jest niezmiernie trudne.

Ewa Mazur ze ZDiUM dodaje, że jeżeli droga jest oznakowana, to praktycznie nie ma szans na pieniądze. W ciągu roku do wrocławskiego zarządcy dróg wpływa zaledwie kilka wniosków o odszkodowanie, w tym dotyczące wypadków z poprzednich lat.

Jeżeli jednak kierowca jest w stanie udowodnić winę zarządcy lub nadleśnictwa, to powinien ubiegać się o odszkodowanie u ubezpieczyciela tych podmiotów. Jeżeli nie ma możliwości wykazania ich winy, to można starać się o odszkodowanie z AC, o ile kierowca ma wykupioną polisę dodatkową.

- Przed wykupieniem autocaso, warto sprawdzić, czy polisa obejmuje przypadki zderzenia ze zwierzęciem – sugeruje prawnik.

Zatem jeżeli kierowca rozbije samochód bez AC w wypadku z udziałem zwierzyny, a droga jest w tym miejscu prawidłowo oznakowana, to naprawi auto z własnej kieszeni, a o odszkodowaniu może jedynie pomarzyć.

W przypadku odniesienia obrażeń ciała, świadczenie może przysługiwać z posiadanych polis NNW (następstwa nieszczęśliwych wypadków).

- Może to być zarówno polisa zawarta wraz z ubezpieczeniem OC pojazdu, jak i inne polisy NNW, takie jak ubezpieczenie grupowe w pracy, ubezpieczenie szkolne itp. - dodaje Rafał Latos.

Jeżeli dojdzie do wypadku, nie należy ruszać rannego lub martwego zwierzęcia. Lepiej poczekać na przyjazd policji, którą zawiadomić należy. Warto przed tym sfotografować miejsce zdarzenia.

Ratować czy dobić?

Rozbity samochód lub obrażenia ciała to niejedyna szkoda. W wypadkach często giną zwierzęta, chociaż nie zawsze. Zdarza się, że zwierzę jeszcze żyje i trzeba mu pomóc.

- Jeżeli jest możliwość szybkiego sprowadzenia weterynarza, to należy to zrobić. On zdecyduje, czy zwierzę warto reanimować, czy lepiej je dobić. Jeżeli weterynarz nie może przyjechać, to decyzję może podjąć funkcjonariusz jednej z służb mundurowych wskazanych w ustawie o ochronie zwierząt. Generalna zasada jest taka: zawsze wzywajmy policję – radzi Adam Dziubacki z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu.

Jeżeli mundurowi stwierdzą, że zwierzę nie ma szans na przeżycie, to mogą dobić je jeszcze na miejscu wypadku strzałem z broni palnej. Jednak policjant zwykle niechętnie pociąga za spust w takich przypadkach, szczególnie na terenie miasta.

- Służby unikają dobijania zwierząt. W warunkach miejskich jest to utrudnione, bo zaraz zbiegną się gapie lub przypatrują się dzieci. To zawsze kontrowersyjna sprawa – zauważa Dziubacki.

Oprócz policji o wypadku można powiadomić także centrum zarządzania kryzysowego w urzędzie miejskim. Za posprzątanie martwego zwierzęcia odpowiedzialny jest zarządca drogi lub inna spółka gminna. We Wrocławiu to zadanie należy do Ekosystemu, którego pracownicy od stycznia do 21 października tego roku usunęli z dróg 550 martwych zwierząt (nie tylko tych, które padły w wypadkach).

Wideo

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
apk

Polska jest jednym z nielicznych krajów gdzie za dziką zwierzynę nikt nie ponosi odpowiedzialności- ani właściciel drogi, ani nadleśnictwo ani koło łowieckie ani Skarb Państwa !!!

Czyli zwierzę nie ma właściciela ... OTÓŻ GDY Z KOLEI UPOLUJESZ BEZ POZWOLENIA BEZPAŃSKIE DZIKIE ZWIERZĘ TO WTEDY RAPTEM WSZYSCY SA JEJ WŁAŚCICIELAMI.

Pokrzywdzonym są wtedy WSZYSCY czyli Lasy Państwowe, Koło łowieckie i jeszcze Skarb Państwa..

CIEKAWE PODEJŚCIE ...

JAK MAWIAŁ ZULU GULA "POLSKA TO DZIWNY KRAJ..."

m
marcin

Też miałem kiedyś taki wypadek. Jechałem spokojnie, atu nagle wyskakuje sarna. Nie było tragedii, zwierze przeżyło na szczescie, ale samochod nie był w najepszym stanie. Nie wiedziałem nawet do kogo się zwrocic i szukalem fim odszkodowawczych, az znalazlem DRB. Oni zajeli się sprawą i dostałem konkretne odszkodowanie, za ktore moglem naprawic szkody :)

j
jackk

żeby nie płacić odszkodowań , postawiono znaki , może przy wjeździe do Wrocławia postawić znak obowiązujący na terenie całego miasta i problem z odszkodowaniem z głowy , tak jak z dziurami
proste?

d
drf

!!!

x
xdfg

z funduszy jakiejś fundacji opłacanej z zagranicy. Ha, ha, ha...

W
Wieśka z Wojszyc

A kiedy ZDIUM postawi znaki „uwaga brudasy z budowy nie sprzątają błota po swoich samochodach”

p
proste

to zwierzęta uciekają do miast. Proste

W
Wrocławianin

bardzo słuszna decyzja, taki znak powinien stanąć tam już dawno.

S
Sarny na A4

A co w wypadku kiedy sarny wyskoczą na autostradę ? Np A4 która w ogóle nie ma siatek ? Odkoszdowanie się nalezy czy nie ?

Ł
Łowiec miejski

Możnaby utworzyć nowy znak. Znak : UWAGA MYŚLIWI". Wtedy kazdy zastrzelony przez tych sportowców-zabójców będzie sprawcą zdarzenia. A, rodzina zabitego lub rannego będzie musiała zapłacić za naboje.

P
Puchatek

Zn aki, te winę za kolizję z świnią ( dziką) przenoszą z nadleśnictwa i organów UM, na kierowców. Bo, we Wrocławiu jest taka świecka tradycja, mianowicie uważa się, że wszystkiemu winni są kierowcy.

g
gość

Czy mają wykupione oc ac itp.

R
Rabka Halla

Dzikie zwierzęta w mieście? Czekam na błyskotliwe wypowiedzi lewaków spod bandery "Ludzie przeciw myśliwym".

S
Sąsiad

Uwaga na drób i dzikie ptactwo!
Nie wiem tylko, co na to Prezes i prezes.

t
ttt

Najlepiej ustawcie znak na wjeździe do miasta i pozamiatane. Odszkodowania nie bedziecie placic nikomu.

Dodaj ogłoszenie