Pomóżcie nam, to nie będziemy zostawiać starszych pacjentów w szpitalach - apelują rodziny

Agata Wojciechowska
fot. Janusz Wójtowicz
Udostępnij:
Rodziny starszych ludzi traktują szpitale jak przechowalnie - napisaliśmy w naszym portalu. Czytelnicy, opiekujący się starszymi, schorowanymi członkami rodzin, zasypali nas mejlami. Narzekają: we Wrocławiu nie ma miejsc, w których moglibyśmy szukać pomocy.

Zobacz nasz tekst: **Szpitale "przechowalnią"? Starsi pacjenci traktowani przedmiotowo**

Oto list jednej z naszych czytelniczek, Agnieszka Pilch.

"Doskonale. A teraz poproszę o informację, na jaką pomoc może liczyć opiekun osoby chorej, niepełnosprawnej, starszej w naszym mieście. Od 3 lat sama zajmuję się osobą z chorobą Parkinsona i POCHp. „Pracuję” 24 na dobę, przez 7 dni w tygodniu, kontrakt na niewiadomą ilość lat. Wiadomo tylko, ze stale będzie gorzej. Brutalnie mówiąc w przypadku raka jest pomoc zespołu hospicyjnego. W przypadku innych chorób - Parkinson, POCHp - nic.
W MOPSie jest coraz to inna pani, która nie zna naszej sytuacji. Lekarz rodzinny przepisuje recepty, częściowo wedle własnego uznania. O wszystko muszę się sama dowiadywać, walczyć, załatwiać - nie mogąc jednocześnie na dłużej niż godzinę opuścić chorego. Nie zdołam np. zebrać wszystkich dokumentów do dodatku mieszkaniowego - ZUS, ZGM, orzeczenie o stanie zdrowia, itp.
Dotychczas państwo płaciło nam 520 zł za tę robotę - dla porównania prywatny dom opieki kosztuje ok. 3 tys. Obecnie należę do „wykluczonych opiekunów”- kto nie wie, niech poczyta. Pani z MOPS nie znała tego problemu.
Od prawie pół roku nie mam żadnych własnych dochodów ani ubezpieczenia. Jedyne co mi proponuje MOPS i ZUS, to rejestrację w biurze pracy. Nie mam czasu na stanie tam w kolejkach ani sił na jeszcze ten stres! Ja pracuję! Wykonując pracę zespołu ludzi, sama.
Osoba niechodząca, uwięziona w domu bez windy jest pozbawiona dostępu do wielu świadczeń leczniczych. Wizyta specjalisty, badania, rehabilitacja- wszędzie trzeba pójść, dojechać. Wizyty domowe tylko prywatnie. Na razie jeszcze mamy co sprzedawać. Ale nie da się w domu zbadać wzroku, zrobić USG itp.
Jakby to było dobrze dla chorego raz do roku iść do szpitala, przebadać się, dobrać nowe leki, podreperować się na rehabilitacji. Opiekun, rodzina by odetchnęła. Ja jestem sama, ale jak bym miała rodzinę, męża, dzieci, którym potrzebom musiałabym sprostać, to już bym nie dała rady. Przychodnia dla seniorów nie rozwiąże tego problemu, znowu będzie to pomoc dla zdrowszych, nie dla tych naprawdę chorych.
Od 3 lat nie miałam jednego weekendu ani dnia wolnego, nie byłam nawet w Ogrodzie Botanicznym bo to za drogo kosztuje. W pełni sił musiałam wyrzec się aktywności zawodowej, rozwoju, działania, kontaktów z ludźmi, hobby, własnego życia, własnego leczenia itp.
Więc zamiast kolejnego banalnego artykułu o tym, jak nie dająca sobie rady rodzina szuka pomocy w służbie zdrowia, chętnie przeczytałabym o tym, na jaką pomoc mogę liczyć. W praktyce nie wiem nawet, co robić w razie awarii czy wyłączenia prądu, gdy nie działa koncentrator tlenu."

O opiekę nad schorowanymi osobami zapytaliśmy Józefa Patkiewicza, prezesa wrocławskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem. Przyznaje, że opieka nad przewlekle chorymi wrocławianami spoczywa głównie na barkach rodzin. Można jednak liczyć na pomoc towarzystwa, w ramach którego funkcjonuje np. Koło Przyjaciół Ludzi z Chorobą Parkinsona.

- Kilka lat temu istniała jeszcze przychodnia dla osób z chorobą Parkinsona przy szpitalu im. Marciniaka. Niestety została zlikwidowana - mówi prezes Józef Patkiewicz. - Teraz nie ma klimatu finansowego na inwestycje w służbę zdrowia dedykowaną tylko osobom starszym i schorowanym.

Na pytanie o powstające Centrum Geriatryczne przy szpitalu im. Falkiewicza na Brochowie odpowiada, że jako towarzystwo mają jeszcze za mało danych, by móc ocenić czy poprawi to sytuację chorych w podeszłym wieku. - Zapewne tak, ale zbyt szczątkowe informacje na temat jego funkcjonowania, nie pozwalają mi jasno stwierdzić, że tak - dodaje prezes.

Obecnie nie ma we Wrocławiu ośrodków dziennego pobytu, które odciążyłyby rodziny przewlekle chorych starszych osób. Niektóre działają przy klubach seniora, ale przydałaby się w ocenie Józefa Patkiewicza ośrodki, w których oprócz podstawowej opieki, osoby starsze byłyby rehabilitowane.

- Codzienne i żmudne ćwiczenia mogą zahamować rozwój choroby Parkinsona - tłumaczy prezes. - Wszystko jednak rozbija się o wspomniane już kwestie finansowe.

Co towarzystwo robi, by pomóc osobom starszym i ich rodzinom? - Co miesiąc spotykamy się w Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej (Rynek 58). Najbliższe spotkanie odbędzie się we wtorek, 11 marca, o godz. 16. - wyjaśnia prezes. - Jest ono otwarte, a więc wszyscy mogą w nim uczestniczyć. W ramach spotkań można porozmawiać ze specjalistami np. neurologami, psychologami i dietetykami.

Dodatkowo towarzystwo organizuje cotygodniowe zajęcia grupowe dla osób cierpiących na Parkinsona w sali AWF na Stadionie Olimpijskim. Przychodzi na nie kilkanaście osób.

Oprócz tego, dla członków rodziny przygotowane są spotkania integracyjne. Można na nich wymienić się doświadczeniami, adresami zaufanych i sprawdzonych opiekunek czy po prostu razem poszukać rozwiązań. W ramach koła przyjaciół działa także "samopomoc". Jeśli osoba potrzebuje pilnie i nagle wyjść z domu, możliwa jest wspólna opieka nad chorymi.

Dla Centrum Geriatryczne przy szpitalu im. Falkiewicza na Brochowie zarezerwowano trzypiętrowy budynek. Nowy oddział geriatryczno - internistyczny z 76 łózkami otrzymana nowoczesne wyposażenie, w tym specjalne łóżka, w których niemal wszystkie elementy są ruchome, przez co można je doskonale dostosować do potrzeb pacjentów. Łazienki zostały specjalne dopasowane do potrzeb starszych osób, mających problemy z poruszaniem się. Dodatkowo przy centrum otwarte zostaną sale rehabilitacji dziennej oraz ośrodek dziennego pobytu dla osób starszych, wymagających opieki.

O tym jak w szpitalach traktowane są osoby starsze czytaj więcej: Szpitale "przechowalnią"? Starsi pacjenci traktowani przedmiotowo

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

w
wf
Straszny trend panstwo prezentujecie, a kiedys bedziecie starzy
....
r
rf
Skad ja to znam, tez tak mam ale sie zmienamy z bratem.
w
wrocka
wszystkich, którzy dają radę opiekować się chorym, wymagającym 24 godzinnej opieki, którzy robią to samotnie, rzadko mogąc korzystać z pomocy - szczerze podziwiam. Ja dałam radę tylko kilka miesięcy, bez snu, bez jednego dnia odpoczynku, bez szans na fachową pomoc - totalne zmęczenie i bolący kręgosłup, z którym ani się nie można pochylić, ani stać, ani siedzieć - zwyciężyły.
Był w zeszłym roku we Wrocławiu uruchomiony program "łóżko wytchnienia" - na parę tygodni można było takiego chorego umieścić w ZOL, by opiekunowie mogli odpocząć. Niestety, dofinansowanie się skończyło i program padł. Ważniejsze są np koczowisko Cyganów czy WKS Śląsk, na to kasa płynie...
w
wrocka
wszystkich, którzy dają radę opiekować się chorym, wymagającym 24 godzinnej opieki, którzy robią to samotnie, rzadko mogąc korzystać z pomocy - szczerze podziwiam. Ja dałam radę tylko kilka miesięcy, bez snu, bez jednego dnia odpoczynku, bez szans na fachową pomoc - totalne zmęczenie i bolący kręgosłup, z którym ani się nie można pochylić, ani stać, ani siedzieć - zwyciężyły.
Był w zeszłym roku we Wrocławiu uruchomiony program "łóżko wytchnienia" - na parę tygodni można było takiego chorego umieścić w ZOL, by opiekunowie mogli odpocząć. Niestety, dofinansowanie się skończyło i program padł. Ważniejsze są np koczowisko Cyganów czy WKS Śląsk, na to kasa płynie...
z
z tego,
że statystycznie wydłuża sie czas życia? Czy z tego wynika, że jakość tego dłuższego życia jest lepsza? Wygląda na to, że nie do końca, po prosu będę dłużej chora.
b
bale przebierańców
dla seniorów sa zdecydowanie bardziej medialne i nie psują nam dobrego samopoczucia.
z
zupełnie
nieuzasadnione. Gdyby tak było, to domy dziecka nie byłyby zapełnione chorymi dziećmi, którymi rodzice nie chcą się opiekować. W szpitalach mało jest takich porzuconych dzieci? I to wszystko dzieje się, gdy rodzice sa ludźmi młodymi. Opiekunowie starych schorowanych ludzi przeważnie też już mają swoje lata i czasami po prostu sił fizycznych brakuje. Szczególnie, ze tacy staruszkowie potrafią też nieźle dać do wiwatu - oprócz kiepskiego stanu fizycznego pojawia sie demencja, napady agresji, nieakceptowanie obcych ludzi, którzy czasami są skłonni pomóc.
j
jaka jest różnica
między małym, czy większym dzieckiem, a schorowaną bezładną starą osobą? bujaj się!
R
Riks
Nigdy Pani nie wychowywała dziecka ? Co robi rodzic z dzieckiem ? Oddaje do żłobka / przedszkola / szkoły i idzie do pracy. Co ma zrobić opiekun schorowanego człowieka, gdy ten potrzebuje opieki non stop ? Porównanie co najmniej nie na miejscu...
m
matuszewska maria.
Matka mając dziecko nigdy go nie myśli oddać do ''przechowalni szpitalnej''-jedna matka wychowa np.4 dzieci a 4 dzieci nie może dac rady jednej matce-TO JEST CHORE.
R
Riks
Bardzo ważny artykuł, pokazujący, czym tak naprawdę żyje znaczna część Polaków. Społeczeństwo w błyskawicznym tempie starzeje się. Dla seniorów zdrowych są różne atrakcje, seniorzy chorzy są totalnie zapomniani. Ci co mają rodziny jakoś egzystują, ci bez rodzin... zdychają w samotności.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie