Polak i patriota, czyli Żyd i kibic

Katarzyna KaczorowskaZaktualizowano 
Aleksander Gleichgewicht
Aleksander Gleichgewicht fot. tomasz hołod
Co to znaczy być dzisiaj Żydem? Rozmowa z Aleksandrem Gleichgewichtem, przewodniczącym Gminy Żydowskiej we Wrocławiu, działaczem Komitetu Obrony Robotników, Studenckiego Komitetu Solidarności, pierwszej Solidarności", kibicem Śląska Wrocław od 1963 roku

Bycie Żydem - co to znaczy dla Ciebie?
Dla mnie podstawową kwestią jest tożsamość, dalszy ciąg obecności żydowskiej bez jednoznacznego definiowania na czym polega żydostwo, czy bycie Żydem.

Dlaczego bez definiowania?
Bo to niemożliwe. Wciąż na nowo wymaga to redefinicji i to nie tylko w relacji Żydów wobec samych siebie, Żydów wobec Polski czy swojego otoczenia, ale też wobec nowych czasów. Dziesięć lat temu był spis narodowy, zawierał pytanie o narodowość i zdaje się, że tylko 1700 osób napisało "żydowska".

A Ty jaką wpisałeś odpowiedź?
Ja się zastanawiałem. Ba, Konstanty Gebert, wybitny publicysta, który chodzi w mycce i ma brodę, jak przystało na religijnego Żyda, też miał wątpliwości. Skąd te wątpliwości? Ponieważ pytanie tak naprawdę wy-maga zrozumienia tego, czym jest ta narodowość? Czy to jest język? Kraj? Kultura? Krew? Pochodzenie? Miejsce urodzenia? Obywatelstwo? Obyczaj?

Dużo tych pytań.
A u Żydów to jest jeszcze bardziej skomplikowane poprzez złożone relacje między religią i tożsamościami na innych poziomach. I jakby było mało, jest jeszcze Izrael - państwo żydowskie, w którym większość Żydów nie mieszka.

No i co w końcu wpisałeś te dziesięć lat temu?
Narodowość "polska". Tak czułem. Myślę, że większość ludzi w mojej sytuacji wybrała tak samo. Pewnie byli tacy, którzy zrobili to ze strachu, bo przecież może gdzieś to będzie rejestrowane, a kto wie, może jakiś nowy Marzec przyjdzie… Ale niedawno był kolejny spis i można było wpisać dwie narodowości.

I tym razem jak wybrałeś?
Nic nie wpisałem, bo nie zarejestrowałem się elektronicznie w systemie.

Ale jakbyś się zarejestrował?
To bym wpisał narodowość "polska" i "żydowska". Ale to i tak nie wyczerpuje możliwości. Wiele przecież zmienia się na naszych oczach, jesteśmy w Unii Europejskiej, w strefie Schengen, świadomie lub nie uczestniczymy w procesach globalizacji. Skracają się odległości. Dosłownie. Żałowałem, że mój syn studiuje w Warszawie, a nie Londynie, bo w Londynie mógłbym go odwiedzać co tydzień. Jakbym upolował bilet lotniczy za 20 złotych, to na miejscu byłbym w ciągu dwóch godzin. A do Warszawy jadę siedem-osiem autem i siedem pociągiem. I jakby było mało tych punktów odniesienia, to pomijając tożsamości, które są tematem tej rozmowy, w grę wchodzą też kolejne: seksualna, płciowa, zawodowa, środowiskowa, pokoleniowa…

Lubisz wiercić dziurę w całym.
Może i lubię, ale kim ja jestem w tej chwili? Chyba ciągle na pierwszym miejscu człowiekiem, potem Polakiem. Potem Europejczykiem. Ale czy zachodnioeuropejczykiem? Nie jestem zachodnioeuropejczykiem, mam więcej wspólnego z Rosjaninem i Ukraińcem niż z Hiszpanem i Portugalczykiem. Więc może jestem środkowoeuropejczykiem? A może wschodnioeuropejczykiem? Ale przecież jestem też wrocławianinem i ta lokalna identyfikacja jest coraz silniejsza, na
pewno mocniejsza niż bycie Dolnoślązakiem, bo mniej mnie łączy ze Zgorzelcem czy Bolesławcem. Ha! Mam tożsamość jeszcze bardziej lokalną! Wielkiej Wyspy i Biskupina, a więc pewnej szczególnej odrębności geograficznej. Sama widzisz, ile wyliczyłem tożsamości. I dopiero teraz mamy problem, gdzie na tym tle mieści się żydowska.

No i na czym polega, jak się jest przewodniczącym Gminy Żydowskiej? Ta funkcja to zaszczyt, wyzwanie?
Zobowiązanie. Wobec swoich własnych korzeni, wobec korzeni brutalnie ciętych przez historię, wobec prochów Treblinki, gdzie zagazowano moich przodków, historii polskich Żydów, ale i tych z Breslau. Wobec Wrocławia i Polski.

Ale czy to jest zobowiązanie, które zawsze miałeś w sobie?
Dla mnie zawsze dominującą była świadomość polska, mimo że pochodzę z bardzo mieszanej narodowo rodziny - moja matka była Rosjanką, ojciec Polakiem o żydowskich korzeniach. Patriotyzm polski był tym, czym się kierowałem.

Polski, ale nie narodowo-katolicki.
To by było może i ciekawe... (śmiech) Moje zaangażowanie w sprawy polityczne, solidarnościowe było oczywiste i wynikało z tego patriotyzmu, ale to było i jest zaangażowanie polskie i obywatelskie.

Czyli to zobowiązanie wobec korzeni stało się Twoim imperatywem w jakimś momencie?
Nie powiem, że pod koniec życia, ale - mam nadzieję - w drugiej jego części, w warunkach wolności, rzeczywiście mam wielką potrzebę przyczynienia się nie tylko do ocalenia tradycji, pewnej spuścizny.

Nie tylko?
Od tego mamy cmentarze, pomniki, muzea.

No to czego dotyczy ta wielka potrzeba?
To jest element zarówno mojej refleksji nad sobą i swym miejscem na ziemi, jak i zastanawiania się nad sensem mojego patriotyzmu - polskiego, europejskiego i tego lokalnego. Chcę, by Polska nie była taka siermiężno-monokulturowa, jednowymiarowa. Wrocław jest wspaniałym miastem, które samo zrobiło sobie doktrynę z wielokulturowości. Nie analizuję, na ile to jest postulat, na ile PR, a na ile pewna realność, ale nawet jeżeli to jest postulat i PR, to trzeba je wypełnić żywą treścią i akurat biorąc pod uwagę znaczenie Żydów w historii tego miasta, sprawa jest poza dyskusją. Patrzę w przyszłość. A ta nasza gmina jest słaba, nieliczna, stara…

Ile osób należy do gminy?
Trochę ponad trzysta, a gmina wrocławska obejmuje teren od Kłodzka do Konina. To są osoby, które zapisały się do
gminy żydowskiej. Tych, które przyznają się - lub wciąż często i nie - do korzeni żydowskich, są pochodzenia żydowskiego albo nazywają się Żydami jest znacznie więcej.

To z czego wynika ta różnica?
Po części z pewnych definicji i zamętu wokół tego, co się nazywa Żydem halachicznym, który jest Żydem po matce. Ja w tym rozumieniu Żydem nie jestem, wspomniałem już, że moja matka była Rosjanką. W Izraelu zresztą też nie wszyscy Izraelczycy mają matki Żydówki, zwłaszcza ci, którzy przyjechali tam z Rosji. W statutach Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Rzeczypospolitej Polskiej - bo taka jest oficjalna nazwa - określone jest, kto może być członkiem gminy żydowskiej.

I kto może?
Przyjęto izraelskie prawo powrotu, zgodnie z którym o przyjęcie do Izraela - i do gminy - może prosić osoba, która ma wśród swoich dziadków i babć przynajmniej jednego Żyda. To jest negatyw ustaw norymberskich, gdzie trzeba było mieć trzech dziadków żydowskich, by zostać pozbawionym wszystkich praw w Niemczech. W Polsce, na terenach Generalnej Guberni, wystarczyło dużo mniej tych Żydów wśród przodków, by trafić do gazu. Można powiedzieć, że tutaj był podwójny rasizm, bo Niemcy wobec swoich Żydów byli łagodniejsi niż wobec Żydów polskich. Polska domieszka była dla nazistów "mniej warta" niż niemiecka. Gdy niemiecki Żyd miał żonę Niemkę, jak Klemperer, to mógł tę wojnę jakoś przeżyć. Dyskryminowany, wyrzucany z pracy, bez prawa chodzenia po chodniku i korzystania z tramwaju, ale mógł. W Polsce to było nie do pomyślenia, by Żyd ożeniony z katoliczką z tego tytułu przeżył wojnę. Ale wracając do współczesności - Izrael wprowadził to prawo, bo straty rzędu 6 milionów ludzi z 10 czy 11 - mówię o Żydach europejskich - zagrażały istnieniu narodu. Przyjęto bardzo liberalne kryteria i można się stać Izraelczykiem, mając tylko jedną babkę Żydówkę czy dziadka Żyda, ale Żydem się natychmiast nie będzie.

Chyba zaczynam się gubić.
Już wyprowadzam cię z tego lasu. (śmiech) Izrael to państwo z elementami teokracji. Nie ma na przykład ślubów cywilnych. Jeżeli ktoś chce się ożenić, a nie ma matki Żydówki, to musi pojechać na Cypr, bo w synagodze ślubu nikt mu nie udzieli. Oczywiście są też śluby chrześcijańskie, muzułmańskie, ale niereligijnych nie ma.

Wróćmy do Polski.
W Polsce jest kilka, może kilkanaście tysięcy Żydów. Z trzech milionów, żyjących tu przed wojną. Oczywiście nie mówię, że wszyscy pozostali zginęli. Jakaś część wyjechała po wojnie, druga fala emigracji miała miejsce w 1968 roku. Jeżeli jednak ktoś z tych kilkunastu tysięcy ma jakieś papiery, że w rodzinie zmieniono nazwisko, że jedno z czwórki dziadków było Żydem, ba, wystarczy nawet prababcia ze strony matki, to może być członkiem gminy żydowskiej.

Może?
Może, ale nie musi. Przecież przez 100 lat życia jego rodziny zaszły różne procesy i zjawiska: asymilacja, mimikra, strach. Ale nie wystarczy, by chciał, jeśli nie spełnia powyższych kryteriów.

Tadeuszowi Mazowieckiemu zarzucano kiedyś, że jest Żydem - polskim Żydom nadawano nazwiska od nazw miejscowości.
Przykre, że Lech Wałęsa uznał kiedyś, iż takie sugestie dyskredytują konkurenta do prezydentury Polski...

A żałosne, że pewien biskup udowadniał, iż Mazowiecki jest prawdziwym Polakiem - przedstawiał dokumenty, że rodzina premiera przyjęła chrzest 500 lat wstecz. Ale może tak naprawdę pochodził od Konrada Mazowieckiego? O, wtedy byłby winny ściągnięcia Krzyżaków. To nawet gorsze, niż dziadek z Wehrmachtu... (śmiech)

Żałosne, że pewien biskup udowadniał, iż Mazowiecki jest prawdziwym Polakiem - przedstawiał dokumenty, że rodzina premiera przyjęła chrzest 500 lat wstecz. Ale może tak naprawdę pochodził od Konrada Mazowieckiego? O, wtedy byłby winny ściągnięcia Krzyżaków. To nawet gorsze, niż dziadek z Wehrmachtu...

Ale równocześnie od lat 90. mnożą się festiwale kultury żydowskiej, Polacy pokochali klezmerską muzykę, odkryli na nowo żydowską kuchnię. Na tej fali zaczęli przychodzić do was ludzie odkrywający swoje żydostwo?
Zaczęli, a co do tej fali, to był nawet taki dowcip: "Co nosi się w Warszawie? Żydów na rękach". Na pewno jest to forma pewnego pozytywnego snobizmu. Teraz również pewnej deklaracji, odpowiedzi na pewne szowinistyczne, w tym antysemickie, postawy, które w ramach demokracji i wolności słowa uwidaczniają się w sposób smutny.

Mówisz o antysemickich hasłach na murach?
Też. Dla mnie jest to pytanie o granice wolności słowa, bo liberalizm polski w stosunku do pewnych mediów różnych, bublowych i innych, przypomina Stany Zjednoczone, gdzie wybrano prymat 4. poprawki nad innymi aspektami prawa i wolności. Tam w imię tej wolności słowa można zakładać nazistowskie organizacje.

Oburza Cię to?
Nie mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Ale uważam, że na krajach, które nie z własnej winy są miejscem najtragiczniejszych wydarzeń w historii świata, spoczywa rola strażnika pamięci.

Na Polakach szczególnie?
Polska to wielki cmentarz. I Polaków, i Żydów. To zobowiązuje i na pewne rzeczy trzeba bardziej uważać, niż gdzie indziej.

Istnieje coś takiego jak moda na żydowskość?
Powiedziałbym raczej, że w warunkach wolności i demokracji następuje kilka procesów.

Jakich?
Pierwszy nazywam stanem po amputacji. Zdjęto bandaże, nie ma już nogi, ale dalej boli. Zaczyna się o pewnych rzeczach czytać, mówić, już nie szeptem, ale głośniej. Drugi, który nakłada się na te bóle fantomowe, to pewien konflikt pokoleń.

Konflikt pokoleń? Myślałam, że to relacja zarezerwowana dla wieku dojrzewania.
W pewnym sensie to dobre skojarzenie, bo tu też chodzi o dojrzewanie, tyle że dojrzewanie polskiej świadomości. Pokolenie moje czy starsze jest przesiąknięte swoistym kulturowym antysemityzmem, który nie polega na tym, że koniecznie trzeba dowalić jakiemuś Żydowi, ale który widać na przykład w powracającym znów języku.

Masz na myśli określenie "żydek"?
Na przykład. Ale to nie tylko to. Tak zwana sprawa żydowska, jeśli w ogóle taka jest, staje się znowu osią konfliktu. To widać przy różnych filmach typu "Pokłosie", który wywołuje u wielu ludzi nieproporcjonalne do przekazu emocje. Stany Zjednoczone nakręciły tysiące filmów, często, niesprawiedliwych, masochistycznych o wojnie wietnamskiej, o niewolnictwie, o rasizmie w południowych stanach, o Indianach itd. I trwają, nie zawaliły się. Jeśli policzysz, ile w Polsce wydaje się monografii, poważnych opracowań, robi konferencji czy festiwali poświęconych tematyce żydowskiej, szczególnie relacjom polsko-żydowskim, to myślę, że powinniśmy być dumni. Żeby było jasne - nie wchodzę w meritum kontrowersji i polemik, które przenoszą się na politykę. Ale to naprawdę Polakom jako narodowi przynosi chwałę, nie wstyd, że są w stanie otwarcie debatować na każdy, nawet bardzo trudny, temat. Porównajmy się teraz z Ukraińcami, Litwinami, Łotyszami, Słowakami, Rumunami czy Węgrami. Francuzi od niedawna rozliczają się z Drancy. A Norwegowie dopiero w latach 90. przyznali, że okradli swoich rodaków deportowanych do Auschwitz i zaczęli się z tego rozliczać.

Pokolenie moje czy starsze jest przesiąknięte swoistym kulturowym antysemityzmem, który nie polega na tym, że koniecznie trzeba dowalić jakiemuś Żydowi, ale który widać na przykład w powracającym znów języku.

Mówisz to jako polski Żyd?
I Polak! Mam do tych kwestii stosunek nie tyle chłodny, ile podwójny: mogę podjąć perspektywę żydowską i polską. I dlatego mogę powiedzieć, że nie widzę powodów, by ktokolwiek wstydził się za czyny jednostek podłych, a prawda nikomu nie zaszkodziła. Czy w filmach lub książkach poznajemy prawdę pełną czy obiektywną? To jest temat dla historyków. Można przecież pisać inne książki, stawiać inne tezy, dys-kutować i się kłócić. Ale odwaga w poznawaniu prawdy jest miarą dojrzałości i odpowiedzialności. I znów robimy koło - wróćmy do kwestii tożsamości. Chciałbym, żeby Wrocław był również żydowski, tak jak był przed wojną. Widzę potencjał kulturowy, bo przecież dużo się dzieje w naszej gminie, wokół synagogi, głównie dzięki Fundacji Bente Kahan. Cieszy życzliwość i wsparcie miasta, jego władz. Ale jest wstydem dla Żydów, dla wrocławian pochodzenia żydowskiego, ale też i dla samego Wrocławia, i dla Polski to, że są ludzie, którzy się wstydzą swoich korzeni.

Może nie tyle wstydzą, ile boją?
Czego? Skinów? Kiboli? Wszechpodlaków? Bubli? To są jakieś atawizmy historyczne. Uwiera nas, że słowo "Żyd" jest przekleństwem w Polsce? Oczywiście, że uwiera. To wstyd dla naszej kultury i języka. Tylko że to trzeba aktywnie zmieniać, a nie dyskutować w gronie paru lingwistów i polonistów. Ale jeśli ktoś ma korzenie żydowskie, a chce być tylko i aż Polakiem, jego prawo. Znam wielu takich ludzi. Zresztą - bycie Polakiem też do łatwych nie należy.

Ilu jest dzisiaj Żydów we Wrocławiu?
Wiesz sama, bo się tą tematyką zajmujesz, że po wojnie na Dolnym Śląsku mieszkało 100 tysięcy Żydów.

Wiem, mieli obozy szkoleniowe. Wyjeżdżali stąd walczyć o powstanie Izraela.
Może Mossad powstał w Polsce? (śmiech) Ale były też teatry, wcielano w życie komunistyczny proces "socjalizacji" Żydów, taki drugi Birobidżan tutaj zrobiono. Większość traktowała to jednak jako przejściową sytuację. Nie chcieli żyć na
cmentarzu swojego narodu, potem szok kielecki, pojawił się Izrael, poza tym komunizm też nie wszystkim się podobał, powiedziałbym nawet, że większości Żydów się nie podobał. Stąd też bardzo szybko z tych 100 tysięcy zostało z 10 tysięcy, nie przypadkiem ludzi bardziej lewicowych czy proreżimowych niż ci, którzy wyjeżdżali, ale to jest inny temat, który częściowo zahacza o relacje ówczesnych Żydów z komunizmem - byli wszak i ubecy, którzy po wyjeździe przedstawiali się jako ofiary antysemityzmu. Po tych kolejnych falach wyjazdów mamy dzisiaj we Wrocławiu kilka tysięcy ludzi o korzeniach żydowskich.

Pojawiają się w gminie?
Tak i to całkiem sporo. Przychodzą na koncerty, odczyty. Chciałbym, by wielu z nich zapisało się do gminy, bo to byłaby wielka sprawa, ale nie muszą. Wielu płoszy zapewne słowo "wyznaniowa".

Czyli nie chcą identyfikacji judaistycznej.
Nie jest warunkiem bycie wierzącym Żydem, żeby być członkiem gminy wyznaniowej.

A Ty się modlisz w synagodze, że się tak zapytam mało subtelnie?
Modlą się ci, co chcą, dobrze też, jeśli umieją. Mało umiem tych modlitw, ale chcę się nauczyć, zaczynając od nauki hebrajskiego. To w końcu wspaniała tradycja. Od religii mamy zresztą rabina, mnie zajmują głównie inne aspekty przetrwania i rozwoju gminy. Miliony zastanawiają się - jestem żydem z małej litery czy z dużej, wyznaniowo, narodowo?

No to z jakiej litery jesteś? Małej czy dużej?
Wielkiej, średniej, rozmazanej, koślawej, pokręconej? Wciąż nie wiem, ale na pewno coraz wyraźniejszej, nie pisanej atramentem sympatycznym. Wracam do żydostwa z wewnętrznej potrzeby, dla wzbogacenia siebie. Także z miłości do mo-jej żydowskiej żony. Z którą mam żydowskie dzieci. Wchodzę w tradycję nie tylko dla jej ocalania, ale i dla jej włączenia w nowy Wrocław, nową Polskę, nową Europę. No bo co - my i koniec? Nic nie będzie? Po tysiącu latach życia w Polsce rozpłyniemy się? Znikniemy? Albo wyjedziemy do Izraela? Spełnimy marzenie antysemitów i skrajnych syjonistów? Zresztą Izrael pod tym względem mnie denerwuje.

Dlaczego?
Bo wielu ludzi stamtąd ma pretensje do Żydów z Meksyku, Argentyny czy Polski, że tam mieszają. Ich stosunek do diaspory pokazuje słynna historia fresków Brunona Schulza. Przyjechali sobie izraelscy konserwatorzy sztuki do Drohobycza, zapłacili parę setek dolarów łapówki jakimś urzędasom i odłupali freski Schulza. Ładnie zdjęli, wywieźli, no bo po co to ma być tam? Wszystko co żydowskie ma być w Izraelu! Takie myślenie to jest przecież skandal!

Aż tak?
Oczywiście, pomijając to, że Schulz był Żydem i mieszkał w Drohobyczu, jest jeszcze drobny szczegół - był pisarzem polskim, bo pisał po polsku, tak jak Conrad jest pisarzem angielskim, bo pisał po angielsku. Był z Drohobycza, z Galicji, Polski i Ukrainy, był Żydem - i jednak Polakiem!, a ukradzione malowidła, tworzone z gestapowskiego przymusu, w Izraelu tracą sens i kontekst. Nic nie obchodzą Żydów o korzeniach z Iraku czy Maroka. My Żydzi w Polsce wciąż, niestety, wywołujemy zdziwienie wśród amerykańskich i izraelskich Żydów wyrażające się pytaniem: "A co wy właściwie tam robicie?".

I co im odpowiadasz?
Że tu, w wolnej Polsce, jest nasze miejsce, że to ma sens. Robimy im na złość i siedzimy na miejscu. Tak jak robimy na złość tym, którzy odmawiają polskości polskim poetom o żydowskich korzeniach.

Zostałeś mianowany na przewodniczącego gminy we Wrocławiu kilka miesięcy po śmierci Józefa Kożucha.
Wspominam go z życzliwością i żalem. I chciałbym, byśmy z powrotem odzyskali status samodzielnej gminy, który straciliśmy siedem lat temu. To cel na najbliższy czas.

A inne?
Odzyskaliśmy niedawno naszą siedzibę przy Włodkowica 7/9. 4000 metrów kwadratowych. I oczywiście to wiadomość radosna, ale perspektywa jest taka, że budynek się wali i brakuje 10 milionów złotych, by go wyremontować. To jakby ktoś miał problem z restytucją, że oto Żydzi odzyskują swoje mienie.

A nie odzyskują?
Przede wszystkim nie Żydzi tylko związki wyznaniowe, a więc i Kościół katolicki, i protestancki, i każdy inny, któremu komuniści odebrali mienie. Restytucja nie ma nic wspólnego z reprywatyzacją. Nasza restytucja to głównie cmentarze, które wymagają ogrodzenia i uporządkowania, zaniedbane budynki, często ruiny, ale może uda się z czasem zdobyć środki, by je wyremontować i wypracować zysk, który jest niezbędny na remonty, utrzymanie stołówki, pomoc socjalną, przyszły dom seniora, klub młodzieżowy, dalszy rozwój życia religijnego i kulturalnego. W najbliższym zaś czasie musimy odnowić zabytkową mykwę, unikalną łaźnię rytualną.

Dlaczego?
Bo bez łaźni nie może się odbyć ślub. A jak się odbędzie ślub, to będzie znak, że się odradzamy, że przetrwamy. To będzie kolejny krok do przyszłości.
Katarzyna Kaczorowska

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Materiał oryginalny: Polak i patriota, czyli Żyd i kibic - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3