Polacy drużynowymi mistrzami świata!

Dawid Foltyniewicz
Polacy po trofeum Ove Fundina sięgnęli po raz drugi z rzędu. W 2016 roku triumfowali w Manchesterze.
Polacy po trofeum Ove Fundina sięgnęli po raz drugi z rzędu. W 2016 roku triumfowali w Manchesterze. Anna Kaczmarz
Reprezentacja Polski po zaciętym boju ze Szwedami triumfowała w finale Drużynowego Pucharu Świata. To już ósmy złoty medal naszej kadry w historii rozgrywek. Na podium stanął także zespół rosyjski.

Ok. 17 tys. widzów, biało-czerwona kartoniada i odśpiewany a capella hymn Polski - oprawa finału Drużynowego Pucharu Świata w Lesznie była niesamowita. Cel naszych reprezentantów od wielu miesięcy był jasny - złoto, które - jak wiadomo - zdobyte na swojej ziemi smakuje szczególnie.

W pierwszej serii startów Polacy biegowymi zwycięstwami po równo podzielili się ze Szwedami. Zawody rozpoczęły się jednak dla biało-czerwonych w najlepszy możliwy sposób. W inauguracyjnym wyścigu trzy punkty przywiózł Piotr Pawlicki, a kilka minut później Maciej Janowski wprawił w euforię polskich kibiców zgromadzony na stadionie im. Alfreda Smoczyka. Najlepiej spod taśmy ruszył Linus Sundstroem, a żużlowiec Betardu Sparty na dystansie co chwila zbliżał się do Szweda, by na ostatnim łuku wyprzedzić go od wewnętrznej. Sundstroem na ostatnich metrach stracił również pozycję na rzecz Emila Sajfutdinowa.

Już po kilku gonitwach wyjaśniło się, że do walki o trofeum Ove Fundina nie włączą się raczej Brytyjczycy i Rosjanie. Zaskakiwała zwłaszcza słaba postawa tych drugich, którzy w piątek w świetnym stylu awansowali do barażu, a klasą samą dla siebie byli ledwie 17-letni Gleb Czugunow i dobrze znający leszczyński owal Sajfutdinow. W siódmym biegu zażartą walkę o zwycięstwo stoczyli Pawlicki i Fredrik Lindgren. Obaj żużlowcy kilkukrotnie zmieniali się na prowadzeniu, jednak zwycięsko z tej batalii wyszedł Polak. - Cieszę się, że tak to na razie wygląda. Dużo rozmawiamy i myślimy, co zrobić, aby nasze motocykle były jeszcze szybsze. W ósmym biegu Bartek wyszedł spod taśmy jak prawdziwa torpeda. Na razie skupiamy się, aby niepotrzebnie nie gubić punktów - mówił po drugiej serii startów Janowski.

W dziesiątej gonitwie jako Joker pojechał Antonio Lindbaeck. Żużlowiec MRGARDEN GKM-u Grudziądz linię mety minął jako pierwszy i zdobył dla swojego zespołu sześć punktów. Kolejne dwa biegi także padły łupem Skandynawów, którzy po trzeciej serii startów zbliżyli się do podopiecznych Marka Cieślaka na ledwie dwa punkty.

Wówczas do głosu ponownie doszli Polacy. Czwartą serię mogli zakończyć kompletem zwycięstw, ale fenomenalny tego dnia Lindbaeck w 16. wyścigu przywiózł za swoimi plecami Patryka Dudka. Była to gonitwa godna finału Drużynowego Pucharu Świata, bowiem przez cztery kółka o zwycięstwo walczył także Sajfutdinow, a różnice dzielące wspomnianych zawodników na mecie były minimalne. Do ciekawej sytuacji doszło kilka minut wcześniej. Janowski po wygraniu biegu chciał przejechać na pełnych obrotach jeszcze jedno okrążenie, bo... nie zorientował się, że zaliczył już cztery kółka.

W kontekście walki o złoto wiele wyjaśnił już wyścig 17. Świetną pracę wykonał Bartosz Zmarzlik, a za sprawą trzeciego miejsca Lindgrena na trzy biegi przed końcem rywalizacji Polacy mieli już siedem punktów przewagi! Drugi z rzędu tytuł drużynowych mistrzów globu zapewnił biało-czerwonym nie kto inny jak Maciej Janowski! Żużlowiec Betardu Sparty za swoimi plecami przywiózł Andreasa Jonssona, „Smoczyk” eksplodował, a chwilę później kapitan polskiej reprezentacji utonął w objęciach kolegów. - Niektórzy pytają mnie, czy nie powinniśmy robić jakichś integracji. Co ma nam dać taki jeden dzień, gdy chłopacy zintegrowani są na co dzień! Możemy być dumni, że mamy takich żużlowców, którzy są w stanie porwać tłumy. Wszyscy w parkingu nawzajem się nakręcają, a prowadzenie ich to dla mnie zaszczyt - mówił szczęśliwy trener Marek Cieślak. Duże powody do radości mieli także reprezentanci Rosji. Brązowy medal drużynowych mistrzostw świata przypieczętował dla nich Sajfutdinow.

Siłą polskiej reprezentacji jest bez wątpienia mocny i - co najważniejsze - równy skład gwarantujący określone zdobycze punktowe. Polacy tylko w 19. biegu (czwarte miejsce Dudka - przyp. red) mijali linię mety na gorszej pozycji niż druga, co świadczy o ich sile i niesamowitej stabilności. Po ogłoszeniu przez trenera Cieślaka powołań na finał DPŚ pojawiły się głosy, że na miejsce w kadrze bardziej zasłużyli m.in. Jarosław Hampel czy Janusz Kołodziej. 67-letni trener po raz kolejny udowodnił jednak, że dokonał bodaj najlepszego możliwego wyboru na tę chwilę i znów poprowadził naszą kadrę do złota mistrzostw globu.

Wyniki:

Polska - 50
1. Patryk Dudek - 10 (3,3,2,2,0)
2. Maciej Janowski - 14 (3,3,2,3,3)
3. Piotr Pawlicki - 13 (2,3,2,3,3)
4. Bartosz Zmarzlik - 13 (2,3,2,3,3)
5. Bartosz Smektała - ()

Szwecja - 42
1. Antonio Lindbaeck - 20 (3,2,6!,3,3,3)
2. Fredrik Lindgren - 11 (3,2,3,2,1)
3. Linus Sundstroem - 4 (1,1,-,2,0)
4. Andreas Jonsson - 7 (2,2,0,1,2)
5. Joel Kling - ()

Rosja - 18
1. Emil Sajfutdinow - 11 (2,1,3,2!,1,2)

  1. 3. Wadim Tarasienko - 3 (1,0,0,-,0,2)
    4. Andriej Kudriaszow - 1 (0,0,-,0,1)
    5. Gleb Czugunow 3 - (0,1,1,1,d)

Wielka Brytania - 15
1. Steve Worrall - 6 (t,1,1,2,0,2)
2. Chris Harris - 7 (1,2,1,2!,0,1)
3. Robert Lambert - 1 (0,0,0,-,1)
4. Craig Cook - 1 (1,0,0,-,0)
5. Adam Ellis - ()

Bieg po biegu:
1. Dudek, Jonsson, Cook, Czugonow (SWE - 2, POL - 3, GBR - 1, RUS - 0)
2. Janowski, Sajfutdinow, Sundstroem, Lambert (3:6:1:2)
3. Lindgren, Zmarzlik, Tarasienko, Worrall (t) (6:8:1:3)
4. Lindbaeck, Pawlicki, Harris, Kudriaszow (9:10:2:3)
5. Janowski, Jonsson, Worrall, Kudriaszow (11:13:3:3)
6. Dudek, Harris, Sundstroem, Tarasienko (12:16:5:3)
7. Pawlicki, Lindgren, Sajfutdinow, Cook (14:19:5:4)
8. Zmarzlik, Lindbaeck, Czugonow, Lambert (16:22:5:5)
9. Sajfutdinow, Zmarzlik, Harris, Jonsson (16:24:6:8)
10. LINDBAECK, Pawlicki, Worrall, Tarasienko (22:26:7:8)
11. Lindgren, Dudek, SAJFUTDINOW, Lambert (25:28:7:10)
12. Lindbaeck, Janowski, Czugonow, Cook (28:30:7:11)
13. Zmarzlik, Sundstroem, HARRIS, Kudriaszow (30:33:9:11)
14. Pawlicki, Worrall, Jonsson, Tarasienko (31:36:11:11)
15. Janowski, Lindgren, Czugonow, Harris (33:39:11:12)
16. Lindbaeck, Dudek, Sajfutdinow, Worrall (36:41:11:13)
17. Zmarzlik, Worrall, Lindgren, Czugonow (d4) (37:44:13:13)
18. Janowski, Jonsson, Kudriaszow, Cook (39:47:13:14)
19. Lindbaeck, Tarasienko, Harris, Dudek (42:47:14:16)
20. Pawlicki, Sajfutdinow, Lambert, Sundstroem (42:50:15:18)

Stadion: Leszno
Sędziował: Christian Froschauer (Niemcy)
Widzów: ok. 17 tysięcy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie