Pogotowie we Wrocławiu: "To wygląda jak w horrorze"

x-news

Wideo

Zobacz galerię (5 zdjęć)
– To wygląda jak w horrorze – ocenia pracownica wrocławskiego pogotowia. Ratownicy medyczni, którzy obsługują ponad milion mieszkańców województwa, przebierają się ze skażonych ubrań w zwykłym garażu, który nie ma nawet dostępu do bieżącej wody. Spotkaliśmy się z osobą, która opowiedziała o realiach pracy zespołów karetek pogotowia. Lekarze i ratownicy sami musieli wyposażyć się w odzież ochronną, bo, jak mówi nasza rozmówczyni, w pewnym momencie rezerwy zostały wykorzystane.

- Wypracowałam własną technikę, zakładam fartuch, maskę, czepek, gogle, rękawice i wchodzę jako pierwsza. Dopiero gdy mam pewność, że pacjent nie stanowi dla nas zagrożenia, bo nie ma dodatniego wywiadu epidemiologicznego, to proszę mój zespół, żeby wszedł – opowiada kobieta.

Ratownicy powinni założyć pacjentowi maseczkę, jeśli sam jej nie posiada. – Nie mamy ich za dużo, jak zaczniemy rozdawać maski pacjentom, to obawiam się, że moi ratownicy zostaną bez nich.

Epidemia koronawirusa wymusiła na polskich ratownikach stosowanie się do nowych zasad. - Wiemy, jak zakładać sprzęt dzięki filmikom na YouTube’ie. To jedyne źródło informacji, bo nie zostaliśmy przeszkoleni, jak założyć i zdjąć kombinezon ochronny – słyszymy od informatorki.

W internecie instrukcje ściągania kombinezonu ochronnego zamieszczają lekarze z Wielkiej Brytanii, Irlandii, a także Stanów Zjednoczonych. Rekomendowana przez szpital Johnsa Hopkinsa w USA zawiera aż 24 szczegółowe punkty.

Przeczytaj koniecznie

Kierownictwo pogotowia we Wrocławiu poinformowało, że lekarze i ratownicy powinni wiedzieć, jak ściągać skażone kombinezony ze studiów. A jeśli nie pamiętają, to mogą przeczytać instrukcję obsługi.

Do naszej redakcji dotarł film pokazujący, w jakich warunkach pracowała załoga pogotowia ratunkowego we Wrocławiu. Widać na nim stertę kombinezonów porzuconych w kącie garażu.

- Warunki, które nam stworzyło pogotowie, w miejscu, w którym mam zdezynfekować karetkę i zdjąć ten strój, a potem założyć nowy, moim zdaniem nie do końca spełniają warunki sanitarne i epidemiologiczne – mówi kobieta.

Ratownicy nie mogą nawet umyć rąk, bo w garażu nie ma bieżącej wody.

Zgodnie z prawidłową praktyką, przy zdejmowaniu skażonego stroju ochronnego powinien być obecny specjalny koordynator, który monitoruje sposób rozbierania się każdego członka załogi. Ratownicy z Wrocławia mówią, że u nich takiej osoby nie ma. - To jest tak jak u sapera, jedna pomyłka powoduje lawinę – mówi pracownica pogotowia.

Pogotowie we Wrocławiu obsługuje ponad milion mieszkańców województwa. Załogi codziennie, nawet kilkanaście razy dziennie, przemierzają całe miasto, żeby po interwencji zdjąć kombinezon ochronny w nieprzygotowanym do tego garażu.

Dyrektor pogotowia we Wrocławiu odmówił wypowiedzi przed kamerą. Skierowano nas do nadzorującego jego działalność urzędu marszałkowskiego. - Wierzę, że ratownicy sami nie zapomną o żadnym z punktów odpowiedniego zdejmowania stroju, bo chodzi o ich bezpieczeństwo. Wszyscy muszą dbać o wszystkich, a w pierwszej kolejności zawsze trzeba zadbać o siebie – mówi Michał Nowakowski z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego.

Ratownicy w wielu innych miastach w Polsce mają podobny problem. Okazuje się jednak, że są miejsca, gdzie dyrekcja szpitala stanęła na wysokości zadania. O bezpieczeństwo swoich pracowników zadbał m.in. szpital w Szczecinie.

Z powodu kłopotów lokalowych odkażanie karetek odbywa się w specjalnie dostosowanej myjni, jednak to pogotowie przygotowało procedurę. Jest też specjalny koordynator nadzorujący cały proces. - Zgodnie z procedurą, kiedy zespół dojeżdża do bazy, zostawia karetkę w myjni sanitarnej, gdzie odbywa się dekontaminacja. W tym samym czasie dyspozytor informuje wyznaczoną osobę, aby dostarczyła zespołowi dodatkowe worki na odpady i odzież ochronną – mówi Paulina Targaszewska z Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.

Po naszej interwencji Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego zadeklarował, że problem zostanie rozwiązany. - Pogotowie przeznaczyło już kilka bardzo dużych pojemników, ponad tysiąclitrowych, na odpady medyczne, czyli m.in. na skafandry ratowników – zapewnia Michał Nowakowski.

Ważne informacje o koronawirusie

Nie przegap tych informacji

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
5 maja, 0:42, Gość:

Już dajcie spokój z tym koronowirusem. Rzygać się chcę jak to słyszę. A praca jak praca. Nie podoba się to wypad. Nikt nie każe tak pracować

5 maja, 12:02, Gość:

I dzięki takim imbecylom jak ty, niedługo w ogóle nie będziemy mieli ratowników medycznych. Nie, to nie "praca jak praca" plebsie. U ciebie śmieciu w fabryce czy na kasie w żabce nikt nie każe ci się babrać we krwi osób zakażonych koronawirusem, hiv czy hcv, świątek-piątek, bez wolnych niedzieli. Ci ludzie powinni mieć zapewnione przez państwo odpowiednie warunki do pracy i pensję co najmniej dwukrotnie wyższą, niż taki ludzki odpadek jak ty, z podstawowym wykształceniem, "ciężko pracujący", skręcając maszyny w fabryce -.-

Próbowałeś,kiedyś, tłumaczyć coś karaluchowi? Nie? No to właśnie to zrobiłeś. Tacy nic nie zrozumieją.

G
Gość
5 maja, 0:42, Gość:

Już dajcie spokój z tym koronowirusem. Rzygać się chcę jak to słyszę. A praca jak praca. Nie podoba się to wypad. Nikt nie każe tak pracować

I dzięki takim imbecylom jak ty, niedługo w ogóle nie będziemy mieli ratowników medycznych. Nie, to nie "praca jak praca" plebsie. U ciebie śmieciu w fabryce czy na kasie w żabce nikt nie każe ci się babrać we krwi osób zakażonych koronawirusem, hiv czy hcv, świątek-piątek, bez wolnych niedzieli. Ci ludzie powinni mieć zapewnione przez państwo odpowiednie warunki do pracy i pensję co najmniej dwukrotnie wyższą, niż taki ludzki odpadek jak ty, z podstawowym wykształceniem, "ciężko pracujący", skręcając maszyny w fabryce -.-

G
Gość

Fake news. Przecież w polskiej służbie zdrowia jest cu[wulgaryzm]. Przecież rząd o wszystko dba o co? Takie problemy? Prawdopodobnie to wina Tuska...

G
Gość

A nieznający tematu chcący zaistnieć na 3s hejterzy hejtują wszystko, banda tępych gamoni.

Dodaj ogłoszenie