Podpalacz nie trafi za kraty

Kacper Chudzik
Sąd zdecydował, że Tomasz S. swoją karę ma odpracować

Przed Sądem Rejonowym w Głogowie zakończył się proces w sprawie serii podpaleń do jakich doszło w 2016 roku w Łagoszowie Wielkim oraz Radwanicach. Sędzia Andrzej Molisak uznał, że oskarżony Tomasz S. jest winny wszystkich zarzucanych mu czynów, czyli spowodowania aż pięciu pożarów. W ich wyniku powstały straty na blisko 400 tys. zł.

Tomasz S. został skazany na trzy miesiące więzienia, jednak karę tę już odsiedział w areszcie. Za kraty więc już nie trafi. Sąd dołożył do tego 1,5 roku prac społecznych po 30 godzin miesięcznie. Będzie je wykonywał na terenie swojej gminy.

- W ocenie sądu taka kara będzie miała duży wymiar edukacyjny dla oskarżonego, pokaże też mieszkańcom okolicy, że takie zachowanie nie pozostaje bezkarne - mówił Andrzej Molisak.

Co więcej, sąd nakazał 25-lakowi zadośćuczynienie poszkodowanym części szkód powstałych w wyniku pożarów. Będzie musiał zapłacić w sumie blisko 200 tysięcy złotych.

Przy uzasadnieniu wyroku sąd przyznał, że czyny 25-latka miały dużą szkodliwość społeczną nie tylko ze względu na straty finansowe. Tomasz S. był też strażakiem-ochotnikiem, który takim zdarzeniom miał przecież zapobiegać.

Choć początkowo Tomasz S. przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów, to w czasie procesu zmienił zeznania, twierdząc, że odpowiada tylko za dwa podpalenia. Według jego słów, pozostałe podpalenia wziął na siebie, ponieważ policjanci obiecali mu, że nie trafi wtedy do aresztu Ostatecznie sąd nie dał mu wiary. Jego zeznania złożone w komendzie policji, zaraz po zatrzymaniu, były dużo bardziej logiczne i spójne, niż te przedstawione w trakcie rozpraw.

- Poza tym oskarżony wiele razy przed rozpoczęciem rozprawy miał okazję do skorygowania swojego początkowego stanowiska, wiedział już przecież, że taka rzekoma obietnica policjantów nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości - dodał sędzia Molisak.

Prokurator wnioskował o większą karę, która miała stać się przykładem dla kolejnych podpalaczy. Zdaniem oskarżyciela młody mieszkaniec Łagoszowa Wielkiego powinien trafić za kraty na przynajmniej 2 lata (choć za serię podpaleń groziło mu nawet 7).

Poszkodowani w wyniku pożarów mieszkańcy Łagoszowa Wielkiego przed zapadnięciem wyroku przyznali jednak, że nie zależy im na tym, aby ich młody sąsiad trafił za kraty. - Teraz już w naszej okolicy jest spokojnie i nie ma żadnych pożarów. W wyroku zależało mi na odzyskanie straconych pieniędzy, niekoniecznie żeby oskarżony trafił do więzienia - mówi Henryk Woźniak, jeden z mieszkańców Łagoszowa, którego stodoła została podpalona.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie