Po Wrocławiu krasnale paradują w biały dzień (ZAGADKI, TAJEMNICE, SEKRETY)

Juliusz Woźny

Wideo

Udostępnij:
Zazwyczaj krasnoludki nie wychodzą ze swoich norek i nie pokazują się w biały dzień. Tak jest na całym świecie. Tymczasem we Wrocławiu jest ich cały tłum. Obecnie ich liczba zbliża się do 400, w dodatku paradują po najbardziej uczęszczanych ulicach i placach Wrocławia. W innych miastach ich nie spotkamy – ale Wrocław nie jest przecież zwyczajnym miastem. Po pierwsze — były tu od zawsze. Ich obecność potwierdza nauka. Po drugie — z podziemia zaczęły wychodzić w latach 80. XX wieku. Są na to dowody, dokumenty i świadkowie.

Dowodem, który każdy może sobie obejrzeć, odwiedzając wrocławski rynek, jest odkryty przeze mnie protoplasta wrocławskich krasnoludków. Trzeba podejść do ratusza od południa i tam go odnajdziemy, wśród rzeźb gzymsu. To dzieło znakomitego rzeźbiarza Bricciusa Gauschke. To dzielny krasnolud walczący ze smokiem. Czy artysta był świadkiem tej walki? Źródła milczą, jednak nie ma wątpliwości, że to heroizm krasnoluda, żyjącego na przełomie XV i XVI wieku ocalił Wrocław przed tragedią. Niektórzy złośliwie utrzymują, że smok, był niegroźny, bo jest niewiele większy od swego pogromcy. Czy nie świadczy to wspaniale o owym dzielnym krasnalu, że, nie czekając, aż zło okrzepnie, zdusił je w zarodku? Ile baranów i dziewic w ten sposób ocalił? Czy naprawdę trzeba to wszystko tłumaczyć zawistnikom i niedowiarkom?

Jak wspominałem, niezbitych dowodów na istnienie we Wrocławiu krasnoludów już od prawieków dostarczają naukowe autorytety. Najważniejsze miejsce wśród tych światłych mężów zajmuje dr Cezary Buśko, którego wybitne dzieło: „Życie codzienne krasnoludków w starożytności i wiekach średnich: studium archeologiczne” można, choć oczywiście z wielkim trudem, zdobyć w handlu antykwarycznym. Uczony prezentuje tam liczne artefakty wydobyte podczas naukowych wykopalisk na terenie naszego miasta. Są to niepodważalne dowody na istnienie krasnoludków w naszym mieście praktycznie od czasów prehistorycznych. Narzędzia, odzież, wizerunki w skali 1:1. Udało się odkryć nawet monety, którymi krasnoludki płaciły za swoją ulubioną potrawę, czyli muchę na dziko.
KLIKNIJ LINK
Czarna śmierć nawiedziła Wrocław [ZAGADKI, TAJEMNICE, SEKRETY]
Przez cały ten czas zachowywały się dyskretnie. Ot, ściągnęły ludziom trochę jedzenia ze stołu, w wiadomy sposób sprawiały, że ze zwykłego mleka robiło się zsiadłe, pokołysały dziecię, gdy dorośli mieli inne zajęcia. Zwykłe, codzienne krasnoludzkie sprawy. Ale w latach osiemdziesiątych postanowiły wyjść z ukrycia. Na wezwanie Waldemara Fydrycha, komendanta Twierdzy Wrocław włączyły się do walki politycznej z komuną. Tłumnie stawiały się na happeningi organizowane przez Pomarańczowego Majora, rozdawały wrocławianom papier toaletowy, a wrocławiankom podpaski. Tak zwyczajnie z prostej krasnoludzkiej życzliwości. Śmiechom i zabawom nie było końca, gdy w trakcie tych radosnych akcji milicjanci, ludzie całkowicie pozbawieni poczucia humoru zakuwali je w kajdanki i pakowali do suk. Krasnoludek w suce – takie rzeczy tylko we Wrocławiu.

PAMIĘTACIE JEGO SMAK?

Lato z paprykarzem i biznesem. Tak było w PRL-u

Pamiątką po miejscu, w którym niegdyś stał zegar, miejsce krasnoludzkich zbiórek, jest stojący po dziś dzień wizerunek Papy Krasnala. Trzeba dodać, że funkcjonuje on całkowicie poza prawem – jako „wybrzuszenie ulicy”. Postument dla tej historycznej postaci stanowi wzniesiony optymistycznie w górę kciuk. Autorem tego wiekopomnego dzieła jest Rafał Brzeski. A co stało się zegarem, pod którym niegdyś Major i krasnoludki doprowadzali do rozpaczy milicjantów? W roku 1995 zniknął. Udało się go odnaleźć w magazynach Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta, wziął udział w wystawie „Solidarny Wrocław” w roku 2010, zorganizowanej przez Centrum Historii Zajezdnia. Dziś można go oglądać u wejścia do wystawy „Wrocław 1945-2016” w Zajezdni przy ul. Grabiszyńskiej.
ZOBACZ Wrocławski kat zarządzał domem publicznym i wieszał bezpańskie psy. Ile zarabiał?
Tylko we Wrocławiu istnieje „Muzeum krasnoludków w budowie”. Szyld tej zasłużonej instytucji znajdziemy na kamieniczce „Jaś”. Szyld znajduje się na wysokości oczu przeciętnego krasnoludka. To w pobliżu tej kamieniczki swoje badania naukowe prowadził dr Cezary Buśko.

Na pewien czas kolorowy ludek zniknął z powierzchni wrocławskich ulic. Pojawił się jednak ponownie w wielkiej liczbie w roku 2003, gdy Biuro Promocji Miasta zamówiło u artysty Tomasza Moczka pierwsze 5 wrocławskich krasnali odlanych z brązu. Były to Pracz Odrzański, Rzeźnik, dwa Syzyfki oraz Szermierz. Od tego momentu rozpoczęła się prawdziwa ekspansja krasnali na Wrocław. Dziś jest ich w naszym mieście niemal 400. Taki desant jest w stanie zdobyć władzę nad miastem.
Wszystkie programy z cyklu "Zagadki, tajemnice, sekrety..." dostępne są tutaj KLIKNIJ

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Turysta
22 sierpnia, 16:10, Turysta:

Kto ponosi odpowiedzialność za miejsce instalacji krasnali? Już nie raz skończyło się wywrotką, dla ludzi to jest niebezpieczne.

22 sierpnia, 14:30, Gość:

Niebezpieczny , to jesteś ty KRASNALIU.

Nie do rzeczy i nie na temat GOŚCIU.

G
Gość
22 sierpnia, 16:10, Turysta:

Kto ponosi odpowiedzialność za miejsce instalacji krasnali? Już nie raz skończyło się wywrotką, dla ludzi to jest niebezpieczne.

Niebezpieczny , to jesteś ty KRASNALIU.

T
Turysta
Kto ponosi odpowiedzialność za miejsce instalacji krasnali? Już nie raz skończyło się wywrotką, dla ludzi to jest niebezpieczne.
Dodaj ogłoszenie