Po siódme - Nie kradnij szans przyszłym pokoleniom

Materiał informacyjny Fortum
Udostępnij:

Nawet ci, którzy nigdy w swoim życiu nie odwiedzili banku, każdego dnia zaciągają kredyt. To nie fake news, to fakt. Praktycznie od końca lat 60. ubiegłego wieku żyjemy na koszt naszych prawnuków. Dług rośnie stale i coraz szybciej. Gdy w 1970 roku po raz pierwszy obchodzony był Światowy Dzień Długu Ekologicznego, to wypadł on 23 grudnia, w ubiegłym roku już 29 lipca.

Dzień Długu Ekologicznego to symboliczny dzień w danym roku, w którym ludzkość zużyła całą pulę rezerw słodkiej wody, żyznych gleb, lasów oraz łowisk, jaką nasza planeta jest w stanie odbudować w ciągu 365 dni. To data, od której zaciągamy kredyt, bo przeznaczone dla obecnie żyjących na świecie ludzi zasoby Ziemi zostały przekroczone. Dzień Długu Ekologicznego, Międzynarodowy Dzień Ziemi, akcje sprzątania świata, ratowania ginących gatunków - to wszystko ma zwrócić uwagę opinii publicznej na problem, beztroskiego i bezkarnego pozornie niszczenia świata. Aby zaspokoić rosnące zapotrzebowanie na zasoby i usługi ekosystemowe potrzebujemy już nie jednej, ale 1,75 planety, a przy tym tempie rozwoju i często bezsensie postępowania – niebawem nawet dwóch planet. Według danych ONZ z 2021 r. w okresie pomiędzy 2000 i 2017 rokiem, globalny ślad materiałowy – czyli ilość surowców wymagana do zaspokojenia zapotrzebowania na dobra w gospodarce - wzrósł o 70%.

Twarde lądowanie

Te informacje powinny zrobić wrażenie nawet na tych, którzy na co dzień nie przejmują się a mówiąc kolokwialnie – mają w nosie kondycję środowiska. Oni mogą, ale ich wnuki i ich dzieci, już nie. Można udawać, że nic się nie dzieje, czekać, że ktoś za nas rozwiąże problem, i to najlepiej z dala od nas, aby w żaden sposób nie wpływało to na komfort życia, które prowadzimy. Chcemy co 5-6 lat zmieniać samochód, raz po raz kupować nową odzież, buty, torebki, narty, meble, designerskie dodatki czy elektroniczne gadżety z każdej nowej sezonowej kolekcji. Ogrzewać lub schładzać mieszkanie wedle uznania i żeby jeszcze rachunki nie były zbyt wysokie. Na wakacje docierać samolotem, a do hipermarketu dwie ulice od domu- samochodem. Ale nie ma na co czekać. To nie historia z bajek dla dzieci - nikt nie przyjdzie i nie użyje czarodziejskiej różdżki, aby rozwiązać problem. O tym, że – jak w przysłowiu - podcinamy gałąź, na której siedzimy, przekonujemy się coraz częściej i boleśniej - narzekając na smog, brak wyraźnych pór roku, upały, powodzie czy tornada. To nie wymysły, apele nawiedzonych ekologów, to twarde dowody, które mamy dosłownie na wyciągnięcie ręki na to, jak bardzo zmienia się świat. Za zmiany płacimy słony rachunek - także zdrowiem, a często i krótszym życiem.

Jak tu być zdrowym

Według Europejskiej Agencji Środowiska główne problemy zdrowotne w Europie powiązane ze środowiskiem dotyczą zanieczyszczenia powietrza w budynkach i na zewnątrz, niskiej jakości wody, złych warunków sanitarnych oraz niebezpiecznych substancji chemicznych. Płacimy za to chorobami układu oddechowego i sercowo-naczyniowego, nowotworami, cierpimy na astmę i alergie. Naukowcy z University of Washington School of Medicine, jak podają Termedia, przyjrzeli się zachorowaniom na nowotwory w skali świata. W 2019 roku liczba zgonów z powodu nowotworów wzrosła do 10 milionów w skali świata, a liczba nowych przypadków raka zwiększyła się do ponad 23 milionów. Dla porównania: w 2010 roku całkowita liczba zgonów onkologicznych wyniosła 8,29 mln na całym świecie, a liczba nowych zachorowań na raka – 18,7 mln. W ciągu 10 lat nastąpił więc wzrost odpowiednio o 20,9 proc. oraz 26,3 proc.

Coraz częściej pojawiają się też problemy z rozrodczością i zaburzenia neurorozwojowe. W ramach unijnego programu „Czyste powietrze dla Europy” (CAFE) oszacowano, że 348 tys. przedwczesnych zgonów rocznie jest spowodowanych narażeniem na obecność drobnych cząstek stałych (PM2,5). Przy tym poziomie narażenia średnia długość życia człowieka zmniejsza się o około rok. A dni ze smogiem także w Polsce przybywa z każdym rokiem. Także nadmierny hałas ma na nas niszczący wpływ, a około 20% ludności w UE musi znosić go na poziomie uznanym przez ekspertów w dziedzinie zdrowia za nie do zaakceptowania, ponieważ może on prowadzić do rozdrażnienia, zakłóceń snu i innych szkodliwych skutków dla zdrowia - podają autorzy zielonej księgi w części dotyczącej narażenia na hałas.

Nie odpad, ale cenny surowiec

Obrastając w nadmiar przedmiotów - kupując trzecią kurtkę czy telewizor - działamy w systemie 3 W: Weź, Wytwórz, Wyrzuć. W efekcie naszej zachłanności zasoby naturalne planety się kurczą, a wokół nas jest coraz więcej śmieci. Nie oglądajmy się na innych i spróbujmy żyć w zgodzie z tzw. piramidą 3U: Unikaj, Używaj ponownie, Utylizuj. Jest to życie bez nadmiaru rzeczy, nadawaniu przedmiotom drugiego czy nawet trzeciego życia, a gdy nie jest to już możliwe, traktowania jako surowiec. 3 U to świadome unikanie tworzenia zbędnych śmieci, ale również życie bez marnotrawienia zasobów, z których na co dzień korzystamy. W praktyce gospodarka o obiegu zamkniętym minimalizuje ilość odpadów poprzez ponowne użycie, naprawę, odnawianie i recykling istniejących materiałów i produktów.

Gospodarka obiegu zamkniętego tzw. GOZ przekształca linearny obiegu materiałów w cykl zamknięty, w którym koniec życia jednego produktu stanowi początek życia nowego. To co dla jednego przedsiębiorstwa jest odpadem, dla innego może być wartościowym surowcem. Wszystkie materiały zostają wykorzystane ponownie, a ich wartość dodana zmaksymalizowana. Najprościej mówiąc GOZ to unikatowy model zrównoważonego rozwoju, w którym nie ma odpadów, są jedynie surowce a długość życia produktu jest maksymalnie wydłużona. Stosowanie surowców wtórnych zamiast surowców pierwotnych w produkcji metalu, szkła i papieru zapewnia oszczędność energii od 20% do 90%, a także znaczną oszczędność wody.

5 ton odpadów na 1 mieszkańca

Jest z czym walczyć. Tylko w 2016 roku w Unii Europejskiej wytworzono 2,5 miliarda ton odpadów co oznacza około 5 ton na mieszkańca! Najwięcej pochodziło z sektorów; budowlanego - 37%, górniczego – 25% i produkcyjnego 10%, z gospodarstw domowych 9%. Aż 19% stanowiły materiały odrzucane podczas przetwarzania odpadów, na przykład podczas sortowania i recyklingu. Z 5 ton odpadów wytworzonych na mieszkańca przetworzono 4,5 tony. Co stało się z resztą? Niestety, nie zniknęła, trafiła m.in. na składowiska, nie zawsze legalne.

Aby uzmysłowić skalę odpadów komunalnych wyobraźmy sobie, że przeciętnie każdy z 500 mln mieszkańców Unii Europejskiej wyrzuca pół tony odpadów z gospodarstwa domowego rocznie. Jest w tym ogromna ilość jedzenia. Szacuje się, że każdego roku w Unii Europejskiej marnuje się 90 mln ton żywności. To tak, jakby po powrocie z supermarketu dwie trzecie zakupów włożyć do lodówki, a jedną trzecią, nawet nie oglądając, nie próbując - wyrzucić prosto do kosza na śmieci. I jak tu nie mówić, że ekonomia i ekologia mogą iść w parze! A to tylko jeden z wielu przykładów.

W 2019 r. w państwach UE wytworzono prawie 225 mln ton odpadów komunalnych, czyli 502 kg na osobę - podaje unijny urząd statystyczny Eurostat. To niewielki wzrost w stosunku do 2018 r. - 495 kg. Najwięcej odpadów komunalnych na osobę „ wyprodukowała” w 2019 r. Dania - 844 kg. W gronie rekordzistów znaleźli się także: Luksemburg - 791 kg, Malta - 694 kg, Cypr - 642 kg i Niemcy - 609 kg. Na drugim końcu skali znalazła się Rumunia z 280 kg odpadów komunalnych na osobę – to najmniej w całej Unii. Wśród państw, w których wypada poniżej 400 kg na osobę były: Polska (336 kg), Estonia (369 kg) i Węgry (387 kg). Druga pozycja od końca Polski mogłaby cieszyć, gdyby nie to, że nasz kraj jest przedostatni w UE zarówno pod względem ilości wytwarzanych jak i przetwarzanych odpadów.

Dane zresztą mogą być niepełne, gdyż trzeba uwzględnić działanie tzw. szarej strefy w gospodarce odpadami. Tylko w 2016 r. w Polsce wynosiła ona 20 proc., w państwach UE średnio - 12 proc., a w krajach starej piętnastki 5-6 proc. - podaje Krajowa Izba Gospodarcza. Wraz z zaostrzaniem przepisów szara strefa przynajmniej u nas nie znika – dla porównania w 2013 roku szacowana była na 2 mld zł, a pięć lat później już na 2,7 mld zł.

Wzrasta recykling i spalanie, wysypiska stają się mniejsze

Odpady komunalne i ich różne frakcje składowane są zazwyczaj na wysypiskach, spalane (tj. zazwyczaj z odzyskiem energii), poddawane recyklingowi (np. papier, szkło lub metal) lub kompostowane (z odpadów ogrodniczych lub żywności powstaje kompost lub biogaz). Niektóre rozwiązania uznawane są za lepsze od innych np. recykling i kompostowanie są bardziej preferowane niż spalanie. Nie wszystkie państwa unijne przetwarzają odpady w tym samym zakresie. Różnice są ogromne – udział recyklingu i kompostowania waha się od 67% w Słowenii do 8% na Malcie a unijna średnia to 46%. Osiem państw członkowskich składuje na składowiskach mniej niż 5% swoich odpadów komunalnych, a kolejne osiem - ponad 60%, średnia UE wynosi 25%.

Z danych Eurostatu wynika, że ilość odpadów poddanych recyklingowi i kompostowaniu w 2019 r. osiągnęła nowy rekord. W ciągu ostatnich lat wzrosła prawie trzykrotnie z 37 mln ton (87 kg na osobę) w 1995 r. do 107 mln ton (239 kg na osobę) w 2019 roku. Podobnie ilość spalanych odpadów komunalnych w UE od 1995 r. podwoiła się z 30 mln ton (70 kg na osobę) do 60 mln ton (134 kg na osobę) w 2019 r.

Chociaż odpadów powstaje więcej to ich ilość składowanych na wysypiskach w UE zmniejszyła się od 1995 r. o ponad połowę: z 121 mln ton (286 kg na osobę) w 1995 r. do 54 mln ton (120 kg na osobę) w 2019 r. Taki jest zresztą trend, a właściwie wymuszają to normy zawarte w pakiecie odpadowym przyjętym przez Parlament Europejski. Polskie samorządy nowelizacją ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach są zobowiązane, aby w latach 2020-24 połowa ich odpadów komunalnych trafiała do recyklingu, a nie na składowisko. Wysoki poziom recyklingu nie oznacza jednak, że można spocząć na laurach, że nie ma już odpadów, które już do niego się nie nadają.

W kolejnych latach normy będą jeszcze wyższe udział recyklingu ma wynosić w 2025 r. - 55 %, do 2030 r. - 60% i do 2035 r.- 65%. Przepisy te są wdrożeniem tzw. pakietu odpadowego przyjętego przez Parlament Europejski. We wspomnianym pakiecie wprowadzono też limit do 2035 r. - tylko 10 proc. odpadów komunalnych może trafiać do składowania. Kraje, które osiągają najwyższe poziomy recyklingu jednocześnie mają minimalne poziomy składowania odpadów.

Tymczasem osiągnięcie minimalnych poziomów składowania jest możliwe tylko przy wykorzystaniu procesu odzysku energii z odpadów, które nie nadają się już do recyklingu. Nie wszystko może stać się ponownie surowcem. W państwach, w których poziomy odzysku są wysokie – działa idea GOZ – i odpady resztkowe trafiają do procesu odzysku energii a na składowiska trafia mniej niż kilka procent. Składowanie jest najmniej pożądaną formą postępowania z odpadami. To zresztą logiczne – rozkładające się na hałdach odpady wytwarzają metan, agresywny gaz cieplarniany, który bezpośrednio przyczynia się do zmiany klimatu. Nikt nie chce zamieszkać przy hałdach śmieci, ale i spalarnia nawet spełniająca zasady GOZ, bywa kontrowersyjną lokalizacją.

Zielone Stolice Europy mają spalarnie śmieci

Polityka Energetyczna Polski do roku 2040 wskazuje, że przy zachowaniu unijnej hierarchii gospodarki odpadami, termiczne przetwarzanie odpadów w celu odzysku z nich energii wpisuje się w ideę gospodarki o obiegu zamkniętym. Czy więc spalanie odpadów zamiast wysyłanie ich na składowisko jest dobrym rozwiązaniem? Wydaje się, że tak, szczególnie, gdy nie chodzi tylko o samo spalanie, ale także odzysk ciepła sieciowego, który może służyć ogrzewaniu mieszkań zastępując tzw. „kopciuchy”. Zamiast węgla – odpady. Klasyczne surowce energetyczne stale drożeją. Do tego dochodą koszty transportu. Tymczasem odpady mamy na miejscu, to surowiec lokalny. Może nie jest to proste, ale w trosce o środowisko musimy zmienić sposób patrzenia na odpady, bo to świetna alternatywa dla węgla czy gazu.

Samo określenie spalania, elektrociepłownia wykorzystująca odpady – budzi niepokój wielu osób. Takich obaw nie mają Duńczycy, którzy niedawno zakończyli modernizację znajdującego się w centrum stolicy kraju, kompleksu spalarni odpadów Amager Bakke. Efektywność energetyczna spalarni wynosi 99%, a redukcja emisji siarki 99,5%. Budynek typu "waste to energy plant", czyli przetwarzający frakcję energetyczną odpadów komunalnych stanowiącą pozostałość po sortowaniu (np. papier, tworzywa sztuczne, produkty drewniane) na energię elektryczną. Amager Bakke wytwarza energię z nawet 400 tys. ton odpadów rocznie. Uzyskana energia zaopatruje w prąd 50 tys. gospodarstw domowych i ogrzewa 120 tys. mieszkań. A wszystko to w centrum Kopenhagi, stolicy państwa znanego z restrykcyjnego podejścia do ekologii i zdrowia. W 2009 roku 20% odpadów komunalnych wytworzonych w krajach Unii Europejskiej było przetwarzanych w spalarniach, a w Danii i Szwecji nawet blisko 50%. W Sztokholmie 30 proc. ciepła systemowego pochodzi z odpadów, a w Oslo – aż 61%.

Jak widać, Zielone Stolice Europy nie obawiają się spalarni. Na 14 obecnych miast noszących ten tytuł - aż 9 ma w swoich granicach instalację do odzysku energii z odpadów. Poza wspomnianymi już Sztokholmem, Kopenhagą i Oslo są to: Hamburg, Nantes, Essen, Lizbona, Lahti oraz Tallin. Tallin, któremu przynano tytuł na 2023 r. posiada taką instalację na 120 tys. ton. Na 5 pozostałych miast: Nijmegen oraz Grenoble, które w tym roku jest Zieloną Stolicą Europy korzystają z instalacji odzysku energii z odpadów w sąsiadujących miejscowościach. Bristol jest w trakcie budowy instalacji, a w ubiegłym roku rząd Słowenii zapowiedział plany budowy trzech nowych instalacji w tym, jednej w Lubljanie. Podsumowując - na 14 obecnych Zielonych Stolic Europy tylko Vitoria – Gasteiz nie rozważa odzysku energii z odpadów, gdyż spora część pozostałości po sortowaniu trafia do oddalonego o około 50 km zakładu WtE w kraju Basków. Z każdym rokiem lista jest coraz dłuższa. Podobnie jak przybywa odpadów, z którymi trzeba coś zrobić.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie