Po bandzie

Wojciech Koerber
JW
W sporcie niekiedy tak bywa, że największą gwiazdą zespołu jest trener. Czasem to nawet dobrze, innym razem niekoniecznie. I w minionym tygodniu najgłośniej o trenerach właśnie było. A to, że w szczypiorniaku młody Strząbała z Vive podniósł rękę na starego. Z Miedzi.

A to, że Marek Odchodzę z Wrocławia Cieślak (mówi tak co roku już w okolicach lipca, właśnie stuknęło mu u nas 10 lat pracy) może jednak zostanie. Pani prezes Krysia Kloc obiecywała mu wiosną turniej benefisowy, lecz albo się nie odbył, albo słabo był nagłośniony, bo jakoś mi to umknęło. A poważnie rzecz biorąc - zważywszy na finansowe problemy WTS-u brak takiej imprezy, mimo obietnic, żadną zbrodnią nie jest. Wręcz przeciwnie. Bo, umówmy się, wychodzą z tego zwykle turnieje deficytowe.

Zawodnicy natomiast, a i sam Narodowy też, woleliby pewnie trochę zaległego grosza jeszcze przed zimą zobaczyć. Bo ponoć sroga ma to być zima, Golfsztrom zmienia swój bieg czy nawet zanika, jak straszą w internecie. Z podstawówki wyniosłem, poza kilkoma opakowaniami kredy, że to nie Żyd żaden, a ciepły prąd, poza tym mało wiem, nie drążę tematu. Choć, a propos speedwaya jeszcze, słyszałem, że i żużlowcy mają w przyszłości z jakiejś galerii mieć profity. To taka inicjatywa klubu i miasta. Oby coś było na rzeczy.

W każdym razie - wbrew malkontentom - nie grzebałbym jeszcze Betardu. Choć o jedno pretensje mieć można. Że szybko się zapomina o dr. Baranie, dr. Nieścieruku, o zasłużonych. W Opolu czy Częstochowie pewnie i jeszcze bardziej się nie przelewa, a jednak tam swojego Stacha czy Idzikowskiego z Czernym pielęgnują. Bo tu akurat chęci, nie gotówki bardziej potrzeba. Gdy finansowo sezon gorszy, urządzić taki memoriał można choćby przy okazji punktowanego treningu. Wystarczy miniturniej i puchar dla zwycięzcy. Zawodnik nie odmówi i tak spod taśmy się ściga. A w historii dziur nie będzie. Wystarczy pamiętać.

Do tych szkoleniowców wszelako wracając. Najgłośniej kręci się, rzecz jasna, karuzela piłkarska. Tarasiewicz z niej wysiadł, wyglądamy, kto wsiądzie. Za co Taraś wysiadł? Za brak punktów, oczywiście, bo wrażenia artystyczne nie takie złe były. No więc pouczał mnie ostatnio ojciec, też trener (jakieś 75 medali z szermierczych mistrzostw Polski, Europy i świata w różnych kategoriach wiekowych), że celem opiekuna jest kształtowanie w zawodniku psychiki zwycięzcy. Że taki Mourinho to raczej rzadko wygrywa wyżej niż 1:0. Ale jednak prawie zawsze jego jest na wierzchu.

Taraś ze Smudą? Piękną, otwartą grę prowadzili. A to 0:3 z Kamerunem i 0:6 z Hiszpanią, a to 2:5 w Łodzi. W Śląsku postawią teraz pewnie na inny odłam polskiej myśli szkoleniowej. Takiej, która weźmie poprawkę na umiejętności tutejszych ligowców. Przed trzema laty Orest Lenczyk potrafił to świetnie, co wyłapały kamery, przy okazji meczu jego Bełchatowa (srebro) z Zagłębiem (złoto). Ustaw sobie na prawą nogę i pierd... to na Dawidka. Albo na trybunę, k...! - inspirował taktycznie podopiecznego. Może na naszym gruncie, z Wołczkiem i orkiestrą, to czasem lepsze od 4-4-2?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie