Płk Łukaszewicz: Tu-154 nie powinien był startować. Przecież wiedzieli o złej pogodzie

Redakcja
Piotr Łukaszewicz
Piotr Łukaszewicz FOT.BARTEK SYTA
- Moim zdaniem przyczyn tego, co zdarzyło się w Smoleńsku, należy szukać w Warszawie. Wiemy też, że w tym samym czasie na Okęcie dotarła nieoficjalna informacja o faktycznych warunkach atmosferycznych, jakie panowały na lotnisku Siewiernyj, i nie tylko załoga była tego faktu świadoma - mówi płk Piotr Łukaszewicz, pilot, w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Jako jeden z pierwszych ekspertów mówił Pan otwarcie po katastrofie smoleńskiej o jej przyczynach. Zmienił Pan zdanie przez te ostatnie 16 miesięcy?
Mógłbym powtórzyć to, co powiedziałem państwu 12 kwietnia, dwa dni po tragedii na lotnisku Siewiernyj.

Wciąż Pan uważa, że Tu-154 nie powinien był startować z lotniska Okęcie?
Owszem. Moim zdaniem przyczyn tego, co zdarzyło się w Smoleńsku, należy szukać w Warszawie. Dzisiaj już wiemy, że w chwili startu załoga Tu-154 miała niepełny komunikat meteorologiczny, w którym zabrakło informacji o aktualnej pogodzie na lotnisku w Smoleńsku oraz prognozy jej rozwoju w ciągu następnych godzin. A powinna dysponować prognozą z godziny 7.20. Wtedy było jasne, że w Smoleńsku nie będzie można lądować. Z drugiej strony wiemy też, że w tym samym czasie na Okęcie dotarła nieoficjalna informacja o faktycznych warunkach atmosferycznych, jakie panowały na lotnisku Siewiernyj, i nie tylko załoga była tego faktu świadoma.

I czyja to wina, że załoga samolotu nie miała dostępu do tak ważnych danych?
Ten wątek należy analizować dwutorowo. Aspekt pierwszy to sposób przekazywania informacji o aktualnej pogodzie i jej prognozach na lotnisku Smoleńsk, czyli wymiana informacji meteorologicznych w międzynarodowym ruchu lotniczym. Tu tej wymiany zabrakło. Ale jest jeszcze aspekt drugi, z naszej perspektywy dużo istotniejszy: czy załoga samolotu wojskowego, która nie ma wymienionych wyżej dokumentów planowania lotu, miała prawo wystartować? Nie miała.

Dlaczego zatem wystartowała?
Bo w procesie przygotowania wizyty nie uwzględniono wariantu zakładającego, że nie można będzie wylądować w Smoleńsku z powodu pogody. Nie stworzono planu działań alternatywnych. Prostego planu: nie ma pogody w Smoleńsku, lądujemy w Mińsku czy Moskwie i stamtąd zapewniamy przewóz delegacji do Katynia. Lub jeszcze prostszego rozwiązania: opóźniamy uroczystość i czekamy z wylotem na poprawę pogody. Lub w ostateczności odwołujemy udział głowy państwa, a uroczystość prowadzi jego przedstawiciel obecny na miejscu. Więc jeśli mówimy o błędach, które przyczyniły się do powstania tej katastrofy, na pewno pojawiły się już na etapie planowania i wykraczały daleko poza kompetencje dowódcy załogi i wojskowych służb ruchu lotniczego.

I za ten błąd, Pana zdaniem, odpowiadają planiści.
Owszem. W proces planowania tego wylotu zaangażowane były także cywilne instytucje. Sądzę, że zabrakło wszechstronnej koordynacji i popełniono błędy w zarządzaniu ryzykiem, które nie zostało właściwie ocenione.

Podobno jednak uwzględniono wariant awaryjny.
Tak, przy czym mówimy tu wyłącznie o wymaganiach i procedurach ruchu lotniczego. W złożonym planie lotu zapisano jako lotniska zapasowe Mińsk i Witebsk. Obydwa na terenie Białorusi, w dodatku to drugie nieczynne w weekendy. Na żadne z nich ani na jakiekolwiek inne lotnisko nikt nie próbował skierować samolotu. Ani załoga, ani jej przełożeni, ani tym bardziej rosyjskie służby ruchu lotniczego.

Czytaj także:
* Płk Łukaszewicz: Załoga Tu-154m nie miała informacji o pogodzie. Nie powinni startować
* Płk Łukaszewicz: Dlaczego tak późno wyłączyli autopilota? To jest największa niewiadoma

Co do planowania - nie uważa Pan, że kolejnym niedopuszczalnym błędem było wsadzenie na pokład jednego samolotu tylu ważnych z punktu widzenia funkcjonowania państwa osób?
Duże firmy stosują zasadę, że dwaj członkowie ich zarządów nie mają prawa lecieć w tym samym samolocie pasażerskim. Jednak kwestie zarządzania ryzykiem w instytucjach państwa czy strukturach wojskowych są w powijakach. Ci, którzy są odpowiedzialni za podejmowanie decyzji, nie mają świadomości istnienia profesjonalnego systemu zarządzania tego typu obszarami i nie podejmują prób minimalizacji ryzyka. Co prawda opracowane na nowo po katastrofie zasady przewozu najważniejszych osób w państwie ujmują te zagadnienia w swojej treści, jednakże czas pokaże, czy zostaną one wdrożone i będą rutynowo stosowane w codziennej praktyce. Zwłaszcza te, które znacząco ograniczają swobodę decydowania i działania samych zainteresowanych.

Piloci podjęli jednak decyzję o starcie. Brak planu awaryjnego to jedno, ale może wywierano na nich presję?
Na pewno załoga odczuwała potężną presję ze względu na konieczność wykonania tego szczególnego zadania. Szczególnego z racji wagi uroczystości, która miała się odbyć w Katyniu, i jej uczestników: pasażerów na pokładzie Tu-154, a jednocześnie wojskowych przełożonych załogi oraz ich zwierzchników cywilnych. I wzięła na swoje barki, choć nie powinna, odpowiedzialność za skutki niewykonania lotu. Chociaż nie ma jednoznacznych dowodów na wywieranie nacisków na załogę: wymuszanie wykonania lotu, wydanie rozkazu lądowania w Smoleńsku, to sama świadomość zaistniałej sytuacji, reakcje osób na pokładzie samolotu (lub ich brak - "…nie podjął jeszcze decyzji; no to mamy kłopot" itd.), w moje ocenie świadczą o faktycznej presji wywartej na załodze. Presji, która w innych środowiskach zawodowych nazywana jest mobbingiem. Szczególnie groźnym, gdy jest połączony z głębokim przekonaniem, iż pełniona funkcja, zajmowane stanowisko czy szczególna waga wypełnianej misji upoważniają do lekceważenia obowiązujących przepisów. Po raz kolejny fundamentalna zasada, że przepisy w lotnictwie są krwią pisane, znalazła swoje tragiczne potwierdzenie.

Wiele dyskusji wzbudziły też informacje dotyczące samego podchodzenia do lądowania. Samolot znalazł się na niewłaściwej ścieżce naprowadzania, mjr Protasiuk, podchodząc do lądowania, nie wyłączył autopilota. Ile w tej sytuacji winy pilota podejmującego błędne decyzje, a ile wieży nieudzielającej mu prawidłowych wskazówek?
Wcześniej dwukrotnie na lotnisku Siewiernyj nie udało się wylądować samolotowi Ił-76. Gdy ten znajdował się na 10. km, otrzymał informacje, że może się zniżać - ale przez następne 4 km w eterze była cisza. Dopiero na 6000 m samolot skontaktował się z wieżą - i otrzymał zgodę na lądowanie, nie będąc jednak informowanym ani o swojej ścieżce zniżania, ani o odległości od progu pasa. To budzi ogromne zdziwienie, zwłaszcza w kontekście późniejszych stwierdzeń kontrolerów, że polska załoga nie potwierdzała informacji o wysokości. Wiadomo, że w początkowym okresie zniżania Tu-154 znajdował się zbyt wysoko. Na odległości 6 km od pasa był o 120 m wyżej, niż powinien być - ale przekazano mu, że porusza się po prawidłowej ścieżce.

Ta informacja mogła wprowadzić załogę w błąd. Piloci mieli podstawy sądzić, że prawidłowo podchodzą do lądowania. Później przeszli oni tę ścieżkę, zniżając się z prawie trzykrotnie większą, niż powinni, prędkością opadania i znaleźli się poniżej niej. Wtedy po raz kolejny otrzymali informację, że znajdują się na prawidłowej pozycji. To kolejny błąd. Groźniejszy niż ten wcześniejszy, bo tym razem samolot był za nisko, nie za wysoko. Te elementy miały kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa lotu. Przy czym musimy mieć świadomość, że to załoga odpowiada za utrzymanie prawidłowej pozycji samolotu na ścieżce zniżania, a nie kontroler na wieży. W praktyce wiedza ta wynika z analizy wskazań przyrządów pokładowych i wskazówek kontrolera. Ocena wysokości na podstawie wskazań radiowysokościomierza, błędna interpretacja jego wskazań, przestawienie wysokościomierza barometrycznego na ciśnienie inne niż na poziomie lotniska, ustawienie wskaźnika niebezpiecznej wysokości na 60 zamiast na 100 m nie pozostały bez wpływu na tragiczne zakończenie lotu.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Materiał oryginalny: Płk Łukaszewicz: Tu-154 nie powinien był startować. Przecież wiedzieli o złej pogodzie - Polska Times

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
POD

same były zaskoczone mgłą ??? (kolejny WSIowy "expert"?)

b
br

Z taką inteligencją to ty nawet bez broni jesteś niebezpieczny.

r
rb

Przyczyna katastrofy jest ściśle związana z poczynianiami braci Kaczyńskich, a ściśle określając z ich chorymi ambicjami, pychą, zarozumialstwem i narzucaniem wlasnej woli.

e
expat

1) A czy mozna powiazac (1) klotnie Protasiuka z Blasikiem z (2) nieprzychalnymi komentarzami na temat Blasika ("za wielk wode na czterogwiastkowego") i (3) pojawinie sie generala w kokpicie ?
Pytanie: Czy Pilocie palali do pana Generala sympatia ? Czy ta obecnosc im pamagala, czy ich dodatkowo "wkurzala" ?

2) Jesli intencja pilotow bylo ladowanie, to jest to okolicznosc "obciazajaca".
Wtedy udzial kontroli naziemnej bylby "krytyczny" tylko gdyby zostali o tej intencji powiadomieni.
Jesli intencja pilotow nie bylo ladowanie, to jest to okolicznosc "lagodzaca".
Wtedy udzial kontroli naziemnej jest "informacyjny" ....

s
seba

W wojsku wszystko odbywa sie na ROZKAZ !!! Lot był WOJSKOWY co do tego nie ma juz wątpliwości zreszta sam PiS tak chciał Pytanie .KTO WYDAŁ ROZKAZ STARTU ??? A co do prognozy , celowo jej oficjalnie nie dołączono do karty lotu bo była zła i niepozwalała na start Lecha a tego PiS nie miało w opcji.Wszystko na ten temat Mysle ze Prokuratorskie śledztwo ujawni osobe wydajacą ROZKAZ STARTU !!! Przy okazji , Hiszpania, trzy samoloty , polecenie z wiezy nie ladować bo mgła.Jeden zawraca i szczęśliwie ląduje gdzie indziej.A dwoje bohaterów ma to w nosie i giną.

G
Gazda z Diabelnej

To że nie stosowano się do procedur lotniczych wiemy wszyscy i to że piloci byli źle szkoleni. Tylko czy to jest wina pilotów chyba nie O sytuacji meteorologicznej to wiedzieli przynajmniej piloci i dyspozytorzy tego samolotu dla czego dysponent milczał mimo tego że kapitan zwracał się o wyznaczenie lotniska zapasowego z czarnych skrzynek komisja odczytała że załoga upewniała się czy Prezydent nie wyznaczył lotniska zapasowego. Samo milczenie Prezydenta jest wymowne i niech mi nikt nie mówi że to nie jest nacisk na załogę że to jest wskazanie lodujcie w Smoleńsku bo inne lotniska mnie nie interesują. Samo zachowanie załogi podjęcie próby lądowania i zejście do 100 m było wskazaniem decydentowi że na tym lotnisku w tych warunkach nie można wylądować to właśnie miał sprawdzić Generał Błasik i taka jest smutna prawda.

d
długo_pis

nikt teraz nie chce powiedziec,ze w takich warunkach nie powinno podejmowac sie proby ladowania wiecej wylotu do smolenska... powodem katastrofy była pycha i bezmyslnosc... pokoj ich duszom

M
Miron z rodziną z Łodzi

W 100% zgadzam się z komentarzem poprzednika, że "Należy uświadomić to pajacom wierym Kaczyńskiemu ..." , oczywiście, bo sam kaczor doskonale to wie, ale od początku cynicznie żeruje na tej katastrofie ; przecież jego ś.p. brat nie zrobiłby nic bez wiedzy i aprobaty tego dyktatorka jaroslawa;

skoro tak stało się, oddaliśmy hołd tragicznie zmarłym 96 osobom tej kastrofy i to należy uszanować, tak jak dzieje się to w przypadku każdego zmarłego człowieka ; tymczasem kaczor i jego banda z premedytacją robili szopki na Krakowskim Przedmieściu i niby "broniąc krzyża", siali "chrześcijański" zamęt i nienawiść

Ten samolot nie powinin był wystartować, ale obłakany "wódz jarosław" tak
zarządził

Dobry Pan Bóg rozliczy za to i samego kaczora, i macierewicza i innych pis-uarowych przydupasów
Amen

X
XYZ

Jeżeli jesteś chory to do lekarza sie zapisz.

S
Sybirak

Płk Łukaszewicz: Tu-154 nie powinien był startować. Przecież wiedzieli o złej pogodzie. I ten, kto kazał startować jast winny tej katastrofy. A tego w raporcie Millera nie ma.

x
xXx

Należy uświadomić to pajacom wiernym Kaczyńskiemu, którzy dalej lansują fantastyczne teorie o sztucznej mgle, bombie helowej i tajemniczych wstrząsach. Ten samolot nie tylko nie powinien startować z powodu złych warunków w Smoleńsku, ta wizyta będąca prywatną wycieczką prezydenta w ramach zbliżającej kampanii wyborczej była kompletnie niepotrzebna! Kaczyński w czasie swojej kadencji odwiedził Katyń tylko RAZ, tuż przed wyborami parlamentarnymi w 2007 roku! Gdyby nie fanaberie Lecha podsycane chorą ambicją Jarosława te 95 osób mogło by żyć! Spójrzcie prawdzie w oczy pislamskie pajace!

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3