18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Piwnica Świdnicka czyli piwnica układów i polityki (NOWE FAKTY, NASZ RAPORT)

Marcin RybakZaktualizowano 
Piwnica Świdnicka popada w ruinę pod ciężarem długów, nękana przez komorników, ZUS i urząd skarbowy. Wokół niej od kilkunastu miesięcy toczy się dziwna gra. Jej bohaterowie to miejscy urzędnicy, wrocławscy przedsiębiorcy i Ryszard Varisella, ekscentryczny biznesmen od 10 lat użytkujący lokal.

CZYTAJ TAKŻE: CZŁOWIEK Z WYROKAMI WYNAJMUJE PIWNICĘ ŚWIDNICKĄ BEZ UMOWY
Przyglądaliśmy się uważnie tej grze od pół roku. Być może to właśnie nasze pytania o przyszłość Piwnicy, zadane magistratowi, spowodowały, że w grudniu ogłoszono przetarg na wynajem prestiżowego lokalu. Rozstrzygnięto go w styczniu, a w lutym unieważniono w atmosferze skandalu, bo pojawiły się oskarżenia, że został ustawiony.

PRZECZYTAJ: PIWNICA ŚWIDNICKA: RESTAURATORZY Z RYNKU CHCĄ UNIEWAŻNIENIA PRZETARGU

Nie wiemy, czy prawdziwa jest pogłoska, że w 2012 r. po sugestiach magistratu w Piwnicy pojawił się Jacek Świerzewicz, właściciel firmy Welcome Catering Service, nazywany złośliwie "menedżerem od pięćdziesiątki pana prezydenta". Chodzi o to, że dostarczył on wcześniej smakołyki gościom imprezy urodzinowej Rafała Dutkiewicza. Rzecznik prezydenta zapewnia dziś, że tamtą imprezę urządziła małżonka prezydenta, a on sam nie wiedział, że Świerzewicz został menedżerem Piwnicy, dopóki go tam nie spotkał przy jakiejś okazji.

Świerzewicz to ciekawa postać. Jest m.in. prezesem Ligi Western i Rodeo, czyli jeździecko-sportowej organizacji, politycznie i biznesowo dobrze ustosunkowanej. Związani z nią są m.in. poseł PO Jarosław Charłampowicz i Krzysztof Turkowski, były wiceprezydent Wrocławia, menedżer u Zygmunta Solorza.

Nie ma końca kontrowersjom wokół Piwnicy. Ostatnio sąd skazał na 20 dni aresztu Rafała Rzewuskiego, który pracuje dla Ryszarda Variselli i kieruje spółką wynajmującą lokal. Rzewuskiemu grozi areszt, bo nie uiścił grzywny za niepłacenie podatków.

Piwnica Świdnicka jest w dramatycznej sytuacji - alarmują pracownicy restauracji. - Cały majątek i konta firmy są zajęte przez komorników. Pensje dostajemy w ratach i z opóźnieniem. Pracujemy na umowach śmieciowych, szef nami pomiata, a klienci dostają wodę z kranu jako mineralną. Pomóżcie! - apelują.

Bohaterowie historii

Ryszard Winicjusz Varisella stoi za grupą powiązanych ze sobą firm wynajmujących od miasta Piwnicę Świdnicką przez dziewięć lat - od marca 2003 r. do marca 2012 r. To dawny właściciel Browarów Piast. Dziś hodowca koni.

Rafał Rzewuski - prezes firm kontrolowanych przez Varisellę. Człowiek z wyrokami za to, że Piwnica Świdnicka nie płaciła podatków.

Maciej Łagiewski - dyrektor Muzeum Miejskiego we Wrocławiu.

Tajemniczy Urzędnik z Magistratu
. Być może w ogóle nie istnieje. Jeśli jest, to on polecił rzekomo Variselli i Rzewuskiemu, by zatrudnili w Piwnicy Świdnickiej "menedżera od pięć-dziesiątki pana prezydenta". Ów menedżer - ma się rozumieć - zaprzecza.

Jacek Świerzewicz - menedżer od pięćdziesiątki pana prezydenta". Kierował Piwnicą Świdnicką od kwietnia do końca 2012 r. Dyrektor zarządzający i współmałżonek właścicielki połowy udziałów cateringowej firmy Welcome Catering Service. To właśnie ta firma organizowała poczęstunek na urodzinach prezydenta Dutkiewicza. W 2010 r. dzięki uprzejmości dyrekcji Muzeum Miejskiego otrzymała kontrakt z Politechniką Wrocławską. Nie mówiąc już o licznych kontraktach z samym magistratem. Które otrzymała bez niczyjej - wierzymy - uprzejmości.

Świerzewicz to również szef pozarządowego Stowarzyszenia Przyjaznego Upowszechniania Kultur, do którego należy westernowe miasteczko na wrocławskich Partynicach. Jest prezesem Ligi Western i Rodeo, czyli jeździecko-sportowej organizacji, politycznie i biznesowo bardzo dobrze ustosunkowanej. Związani z nią są m.in. poseł PO Jarosław Charłampowicz, były wiceprezydent Wrocławia, a dziś menedżer u Zygmunta Solorza Krzysztof Turkowski. Jednym z poprzednich prezesów był obecny szef sejmiku wojewódzkiego Jerzy Pokój.

Filip Majchrowski - szef firmy, która w styczniu wygrała przetarg na wynajem Piwnicy Świdnickiej. Jego konkurenci określili przetarg jako ustawiony. Prezydent Rafał Dutkiewicz go unieważnił. Majchrowski to kolega i biznesowy partner Jacka Świerzewicza. Od grudnia 2012 r. przejął co najmniej połowę udziałów w Welcome Catering Service.

O nowym szefie, zrezygnowanych pracownikach i długach piwnicy czytajcie na następnej stronie...
Pracownicy Piwnicy Świdnickiej. Mają już tego wszystkiego serdecznie dosyć, marzą o tym, żeby gra się skończyła, a do Piwnicy przyszedł jakiś normalny szef, który da pracę i odbuduje prestiż lokalu.

Wejście Variselli
W 2003 r. najemcą Piwnicy została firma Variselli. Po wielu latach degrengolady lokal został gruntownie odremontowany i stał się bardzo elegancką restauracją.

- Kłopoty z wypłatą pensji zaczęły się w 2009 r. - opowiada jeden z pracowników. - Należność dostawaliśmy w ratach. Czasem nawet w dziesięciu, po 100 zł, 200 zł... Bez odsetek za zwłokę.

Potem liczba pracowników etatowych zaczęła się zmniejszać. Teraz to ponoć tylko cztery osoby - w tym żona prezesa firmy Rafała Rzewuskiego i sam Rzewuski. Reszta pracuje na u-mowie-zleceniu. W ubiegłym roku ani jednej pensji nie wypłacono w terminie. Zaczęły się komornicze egzekucje, a to podatków, a to jakichś niespłaconych kredytów.
- Od paru tygodni w restauracji nie można płacić kartą. Tylko gotówką - mówią pracownicy.

Długi? Według danych na koniec marca ubiegłego roku, Piwnica była winna Muzeum Miejskiemu ok. 80 tys. zł, miejskiemu Zarządowi Zasobu Komunalnego - 60 tys. zł, wodociągom - przeszło 40 tys. zł.

Długi wobec ZUS? Według danych na kwiecień 2012, Fundusz Ubezpieczeń Społecznych czeka na 560 tys. zł, zaległe składki zdrowotne - 201 tys. zł, Fundusz Pracy - 55 tys. zł.

Na początku kwietnia ubiegłego roku jeden z komorników, działający w imieniu Banku Gospodarki Żywnościowej, zabezpieczył cały majątek Piwnicy. Wszystko, co da się z niej wynieść i sprzedać. Lista liczy 110 pozycji. Była już nawet wyznaczona data licytacji, ale Variselli udało się ją wstrzymać, bo spłacił część długu.

- W lokalu nie działa klimatyzacja - mówią pracownicy. - Zamiast ogrzewania pojawiły się gazowe piecyki. W łazienkach i toaletach nie ma ciepłej wody. - To jak tu higienę utrzymać? - pyta jeden z naszych rozmówców, pracowników Piwnicy.
Ostatnio pojawił się też menedżer, były kelner. Wcześniej kierował Piwnicą od 2010 r. do kwietnia 2012 r.
- Bardzo źle nas traktuje. Czasem wyzywa, krzyczy. Fatalna atmosfera przekłada się na złą jakość dań i złą jakość obsługi- twierdzi pracownik Piwnicy.

Opowieści pracowników o opóźnieniach w wypłatach potwierdzają kolejne kontrole inspekcji pracy. Jedna z byłych pracownic niedawno wystąpiła do sądu pracy z pozwem przeciwko Piwnicy. Proces trwa.

Tymczasem Rafał Rzewuski powołuje się na wyniki styczniowej kontroli Państwowej Inspekcji Pracy i zapewnia, że w Piwnicy nie dochodziło do żadnych uchybień, nieprawidłowości i złego traktowania pracowników. Są oni traktowani z szacunkiem, a dziś żadnych zaległości w wypłatach nie ma.

Owszem, zdarza się - szczególnie w okresie zimowym - że biznes gastronomiczny przeżywa zastój. Nie ma też - zapewnia Rzewuski - takiej możliwości, by komukolwiek wodę z kranu podano jako mineralną. Są faktury, można sprawdzić, co i gdzie

O unieważnionym przetargu - na następnej stronie

Piwnica kupuje.

Kłopoty finansowe powinno rozwiązać doinwestowanie Piwnicy. Varisella zapowiada, że przekaże gotówkę spółce zarządzającej lokalem. Ale nie chce tego zrobić, gdy - tak jak dziś - nie ma umowy najmu Piwnicy.

Pismo od dyrektora Muzeum
Wrzesień 2011 r., kilka miesięcy przed wygaśnięciem umowy najmu. Piwnica Świdnicka podlega wówczas Muzeum Miejskiemu. Formalnie ówczesnym najemcą jest firma Gastro-Bar w likwidacji. Stanowi własność innej firmy. Ta z kolei należy do jeszcze jednej. A za wszystkimi stoi Varisella. Gastro-Bar pyta Muzeum, czy umowa najmu będzie przedłużona bez przetargu.

- Z umowy wynikało, że może być przedłużona na dwa dziewięcioletnie okresy. Odpisałem im, że istnieje taka możliwość. To nie była deklaracja zawarcia nowej umowy - przypomina sobie dyrektor Muzeum Maciej Łagiewski. Dyrektor dodaje, że dziewięcioletnia współpraca była poprawna i nie było żadnych poważniejszych "zgrzytów".

Prawnicy interpretują pismo tak, że dyrektor w imieniu Muzeum zadeklarował "wolę przedłużenia umowy na dotychczasowych warunkach". Teraz w sądzie Ryszard Varisella przekonuje, że owa wymiana pism oznaczała zawarcie nowej dziewięcioletniej umowy. Została tylko do zrobienia "czynność techniczna" w postaci sporządzenia wersji pisemnej umowy.

Niedługo po wysłaniu przez Łagiewskiego pisma do Gastro- -Baru na skutek zarządzenia prezydenta Rafała Dutkiewicza lokal przestał podlegać Muzeum Miejskiemu. Urząd sam przejął nadzór. 22 lutego 2012 r. ogłosił przetarg na nowego najemcę.
Otwarcie ofert nastąpiło 26 marca. Nie zgłosił się nikt. Poza dwiema firmami kontrolowanymi przez Varisellę. Ale nie wpłaciły wadium, więc zgłoszenie było nieskuteczne.

Przetarg unieważniono. Urzędnicy tłumaczyli dziennikarzom, że kolejny będzie po Euro 2012. Aż do grudnia 2012 r. na pytania o Piwnicę słyszeliśmy odpowiedź, że "trwają spotkania". Nie było wiadomo, z kim.

Mimo upływu umowy najmu magistrat nie zażądał od Variselli opuszczenia lokalu. Ściślej - zrobił to dopiero w ostatnich tygodniach. Po wielu miesiącach "bezumownego korzystania" z Piwnicy przez firmę kontrolowaną przez Varisellę.
Urząd zachował się zupełnie inaczej niż w przypadku innego lokalu w Rynku. Pod koniec listopada wygasała umowa najmu Coctail Baru "Witaminka". Właścicielom firmy, prowadzącej lokal, zaproponowano przedłużenie najmu i znaczną podwyżkę czynszu. Kiedy próbowali negocjować podwyżkę czynszu, nakazano im opuścić pomieszczenia i to w dniu, gdy wygasała umowa. Dopiero po medialnej burzy i protestach wrocławian władze przyznały się do błędu, wznowiono negocjacje i przedłużono umowę najmu o rok.

Na kolejnych stronach m.in.: O urodzinach prezydenta Dutkiewicza, niespodziance od prezydentowej

Impreza dla pani prezydentowej
Od kwietnia 2012 r. menedżerem Piwnicy Świdnickiej był Jacek Świerzewicz, związany z wrocławską firmą cateringową Welcome Catering Service (WCS). Połowę udziałów miała wówczas jego żona.

Przed laty był jednym z szefów restauracji Klub Związków Twórczych. W 2009 r. firma WCS organizowała poczęstunek na urodzinach prezydenta Dutkiewicza. Od 2010 r. do listopada 2012 r. magistrat wydał na usługi WCS 214 tys. zł. W tym były zlecenia na catering podczas prestiżowych imprez, jak lunch z udziałem Dalajlamy czy "usługa gastronomiczna" przy okazji spotkania ministrów w 2011 r.

Firma WCS znana była też w Muzeum Miejskim. Wynajmowała kawiarenkę w Pałacu przy ul. Kazimierza Wielkiego. We wrześniu 2010 r., gdy Politechnika Wrocławska planowała wynająć salę wielką ratusza na obiad, dostała od Muzeum pismo polecające firmę Świerzewicza jako jedyną, która może zorganizować imprezę.

Dyrektor Łagiewski takiego pisma sobie nie przypomina. Choć pamięta, że WCS to jedna z wielu firm, które współpracowały z Muzeum. Zastanawia się, czy to może Politechnika pytała o jakąś firmę i oni polecili Świerzewicza? Ale Politechnika nie prosiła o żadną sugestię, a pismo z Muzeum odebrała jako żądanie zawarcia kontraktu z konkretnym przedsiębiorcą.

Paweł Czuma, rzecznik magistratu, krytykuje Muzeum za wypisywanie pism takich jak to do Politechniki. Sprawę okoliczności jego powstania zbadać ma kontrola wysłana przez Urząd do Muzeum.

Przekonuje też, że firma Świerzewicza nie była w specjalny sposób traktowana w magistracie. Zleceniami na catering obdzielano równo różnych dostawców.

A urodziny prezydenta?
To była impreza niespodzianka, organizowała ją małżonka prezydenta. Sam Rafał Dutkiewicz nic o tym nie wiedział. Nie kojarzył, że menedżerem Piwnicy został Świerzewicz, dopóki go tam nie spotkał przy jakiejś okazji.

Małżonka prezydenta, Anna Dutkiewicz, współpracowała ze Świerzewiczem, tak jak z innymi restauratorami, przy okazji organizacji dorocznych balów charytatywnych.

Jacek Świerzewicz cieszy się, że Muzeum Miejskie napisało o nim tak ciepłe słowa w liście do Politechniki. I zapewnia, że nie ma żadnej wiedzy, aby Muzeum Miejskie "zażądało" od Politechniki Wrocławskiej, by zleciła jego firmie jakiegokolwiek działania. Politechnika jest jednym z wielu klientów WCS. Spółka ta jest wiodącą i renomowaną firmą cateringową we Wrocławiu i ta renoma w jego opinii była głównym powodem dokonania wyboru przez Politechnikę na realizację tego zlecenia, po sprawdzeniu referencji i opinii z innych realizacji dla podmiotów zewnętrznych.

Rafał Rzewuski: Nie bez znaczenia były polecenia i referencje przedstawicieli Urzędu Miasta. Świerzewicz został zarekomendowany jako uczciwy menedżer i fachowiec.

Paweł Czuma: Świerzewicza polecił jakiś urzędnik? Jeśli to prawda, to byłoby niewłaściwe. Urzędnik nie powinien dawać tego typu rekomendacji w taki sposób.

Świerzewicz: Do współpracy zostałem zaproszony jako autorytet w dziedzinie gastronomii i zarządzania zasobami ludzkimi.
Ludzie Variselli mówią nieoficjalnie, że to Łagiewski polecił Świerzewicza jako osobę ustosunkowaną w magistracie. Miał pomóc w uzyskaniu dla Variselli nowego kontraktu na Piwnicę. Ponoć często przechwalał się swoimi kontaktami w mieście.

Świerzewicza podobne sugestie oburzają. Nie polecił go ani Łagiewski, ani nikt inny. Nie było mowy o załatwianiu kontraktu. Jego zadaniem w Piwnicy było "powołanie nowego zespołu pracowniczego oraz poprawienie jakości usług".

Udało się? Po kwietniu 2012 r. wyraźnie zwiększyła się liczba zleceń z Urzędu Miejskiego dla Piwnicy Świdnickiej.
Układy? - Może po prostu za czasów Świerzewicza poprawiła się jakość usług w Piwnicy? - odpowiada pytaniem rzecznik Paweł Czuma.

Znikająca gotówka

Pracownicy wspominają Świerzewicza bardzo dobrze. Dbał o nich. Dzięki niemu pustawa wcześniej restauracja znowu zaczęła się zapełniać klientami. I to nie tylko za sprawą częstszych zleceń z magistratu. Powrócili klienci, którzy omijali szerokim łukiem lokal w Rynku.

Świerzewicz starał się, żeby nie brakowało pieniędzy na wypłaty. Ponoć czasem dokładał nawet z własnej kieszeni.
Z naszych informacji i materiałów, do których dotarliśmy, wynika, że rachunki bankowe Piwnicy były zablokowane przez komorników. Szefostwo lokalu co miesiąc zwracało się do banku z wnioskiem o odblokowanie pieniędzy na wypłaty. Jak twierdzą pracownicy, te pieniądze nie zawsze do nich docierały.

Co się z nimi działo? Pojawiają się informacje, że wybrana z banku gotówka trafiała do kieszeni właściciela. Ale Rzewuski, Varisella i Świerzewicz zaprzeczają.

- Ze spółki prowadzącej Piwnicę Świdnicką nie pobierałem żadnych pieniędzy jako środków przeznaczonych dla mnie osobiście. Wprost przeciwnie, zdarzało się, że z własnych pieniędzy pomagałem finansowo spółce - mówi Ryszard Varisella.
Rafał Rzewuski: - Te pieniądze, które pobieram z bieżącej działalności spółki, zgodnie z prawem w ramach kompetencji zapisanych w statusie firmy, zawsze i bez wyjątku w pierwszej kolejności przeznaczam na wypłaty pracowników i dla dostawców oraz na spłatę kredytów i innych zobowiązań. Roszczenia udziałowców i zarządu, w tym moje własne wynagrodzenie, stawiam na ostatnim miejscu.

Świerzewicz przekonuje, że pieniądze były wypłacane pracownikom w ratach - zależnie od tego, jakie kwoty uwalniał komornik z konta. Były też - jak mówi - pobierane z bankowych rachunków "pod kontrolą organów przeprowadzających egzekucję".

Pracownicy, z którymi rozmawialiśmy, nie dowierzają.

- Latem poszła informacja o tym, że szefowie idą do banku po kasę na wypłaty. Potem pojawiła się informacja, że gotówka gdzieś przepadła - opowiada jeden z naszych rozmówców.

Jacek Świerzewicz przypomina, że w Piwnicy w drugiej połowie roku prowadzona była kontrola Państwowej Inspekcji Pracy. Do protokołu z kontroli dołączone są oświadczenia, że pracownicy dostali wszystkie zaległe wypłaty.

- Owszem. Są takie oświadczenia - potwierdza rzeczniczka PIP Agata Kostyk-Lewandowska. - Wszystkie jednobrzmiącej treści. Bez kwoty, jaką dostali pracownicy. Choć rzeczywiście podpisani na niej potwierdzają, że pracodawca rozliczył się.
Jednocześnie z protokołu wynika, że kontroler z Inspekcji nie dostał list płac. Choć o nie prosił.

Gdzie są te listy? Nie wiadomo. Świerzewicz mówi, że listy płac składano do banku co miesiąc. Ale kontrolerowi z Inspekcji nie powiedziano o tym. Nie pokazano kopii list, składanych do banku. Brak list płac został opisany w protokole z kontroli, na który powołują się Rzewuski i Świerzewicz.

Pracownica: - Pamiętam, że rozliczyli się z nami ostatecznie pod koniec roku. Po tym jak zorganizowaliśmy strajk. Wtedy w Piwnicy miał być zorganizowany specjalny obiad dla ważnego klienta. Poskutkowało.

Sukces dzięki Bogu i ciężkiej pracy

W połowie grudnia 2012 r. magistrat ogłosił przetarg na Piwnicę Świdnicką. Kilka dni wcześniej właścicielem połowy udziałów w firmie Welcome Catering Service został przedsiębiorca Filip Majchrowski. Niedługo później założył firmę, która zgłosiła się do przetargu na Piwnicę. I wygrała. Konkurenci podnieśli larum, że przetarg był ustawiony. Jedna z firm zawiadomiła nawet prokuraturę.

Majchrowski mówi nam, że udziały w spółce WCS chciał nabyć już od dawna, bo jest najlepszą, cieszącą się niesłabnącą i wzorową opinią firmą cateringową we Wrocławiu. On sam często zlecał wykonanie usług cateringowych tej właśnie firmie. Transakcja z początków grudnia nie ma żadnego związku z przetargiem na wynajem Piwnicy. Nie rozmawiał o tym przetargu z Jackiem Świerzewiczem i nie zamierzał łączyć tego projektu z panem Jackiem. Przetargowe zwycięstwo zawdzięcza Bogu i swojej ciężkiej, mozolnej, skrupulatnej pracy.

Jak mamy rozumieć słowa Majchrowskiego, skoro potem, gdy wybuchła afera, prezydent Rafał Dutkiewicz unieważnił przetarg?

Teraz magistrat rozważa, czy nie wynająć Variselli Piwnicy bez przetargu na kolejne 9 lat. A sam Varisella obiecał dziennikarzom, że znów zrobi z Piwnicy Świdnickiej wizytówkę miasta.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 75

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jula

,, Ryszard Varisella, ekscentryczny biznesmen"-żeby kogokolwiek tak określić,trzeba tego kogoś bardzo dobrze znać.Panie Rybak-słowo ekscentryzm znajdzie pan w każdym słowniku.
Idąc dróżką M.Rybaka,nie znając Go,napiszę o nim kilka słów(ostatnio mignął mi M.R na regionalnej TV).Typowy introwertyk,który nareszcie ma okazję zrealizować swoje szkolne marzenie-,,Ja Wam Pokażę-jeszcze o mnie usłyszycie!".W latach szkolnych-odsuwany,przesuwany,lekceważony,siedzący gdzieś w kącie i liczący własne palce,nadmiernie zaopiekowany przez kogoś z rodziny,albo niezaopiekowany w ogóle.Na dzień dzisiejszy ma swoje 5 minut,być może nie przy swojej klawiaturze.Tyle ode mnie.Tylko czy to jest prawda? Może tak,może nie.Wiele można napisać o kimkolwiek,nie znając go,sugerując się pierwszym wrażeniem.Pan Rybak został kiedyś wybrany najlepszym dziennikarzem śledczym,ciekawe jakie były kryteria wyboru.Rzetelne dziennikarstwo śledcze jest Sztuką. WRX poniżej zasugerował,jakoby ten artykuł pisany był na zamówienie.Odnoszę wrażenie,ze wszystkie artykuły p.M.R na temat PŚ pisane są jakby na zamówienie. Żeby napisać dobry artykuł śledczy na temat gastronomii,trzeba najpierw w tej strukturze popracować i zobaczyć,jak to wygląda od środka,może nawet przez jakiś czas być właścicielem jakiegokolwiek lokalu gastronomicznego zatrudniającego tak do 10 pracowników.Napisał Pan,że wg pracowników w PŚ dzieje się to,czy tamto.W kolejnym newsie dowiemy się,że każdy klient PŚ musi obowiązkowo przynosić ze sobą litrowy słoik w celu oddania moczu,gdyż jak donieśli pracownicy-toalety są zamknięte do odwołania.Był Pan tam kiedyś? Mimo wszystko serdecznie Pana pozdrawiam,każdy przecież musi z czegoś żyć.

G
Gość

Materiały dziennikarskie bardzo często służą prokuraturze jako podstawa do wszczęcia postępowania. W tym wypadku też nie ma przeszkód.

W
WRX

Sam jestem zniesmaczony przetargiem na wynajem Piwnicy Świdnickiej ale ten artykuł jest bardzo nierzetelny jakby na zamówienie - kilka nie istotnych faktów reszta to plucie , insynuacje i teorie spiskowe autora - które prowokują do takich komentarzy jak poniżej. I tu nasuwa się pytanie komu to ma służyć - Gazecie Wrocławskiej ? a może autorowi Panu Marcinowi Rybakowi ? Jeżeli autor wyśledził jakieś nieprawidłowości to powinien wraz z dowodami złożyć je do prokuratury a tak opluwa i oczernia poszczególnych biznesmenów i urzędników wyciągając im rzeczy nie związane ze sprawą W TEN SPOSÓB MOŻNA OPLUĆ I OCZERNIĆ KAŻDEGO CZŁOWIEKA - BO KAŻDEMU ŚMIERDZI Z D***

O
Opinia

Jestem nauczycielką i jestem bardzo zadowolona z tych muzeów. Układziki mnie nie interesuja, nie znam się na nich i nie chce znać.

G
Gość

Varisella i Łagiewski mogą sobie podać rękę. Stworzyli miejsca obce dla wrocławian. Może następcy to zmienią?

G
Gość

Łagiewski nie tyle kocha Wrocław, co siebie we Wrocławiu. Po przeczytaniu tego artykułu widać to jak na dłoni.

W
Wojtek

Marianie, najtrafniej to oceniłeś. Wszystko kręci się za sprawą tych samych nazwisk. Szkoda. Ogromna. Rąsia rąsię. Same brzydkie słowa cisną się do rozumu. O który, taki Pan Maciejewski, albo Pan prezydent, przecież, nas, obywateli tego miasta nie podejżewą. Czuma powie, że nic się nie stało. Czuma powie wszystko czego oczekuje pryncypał. Też, chyba, o czymś wie więcej niż każdy obywatel tego miasta. To też zapewne jest tajemnicą handlową. Maciejewski - koleś od podziałów dyrektorskich stanowisk muzealnych w tym mieście. Ba, teraz, to zapewne jeszcze czegoś więcej. Włodarz po prostu. Kolejny. K. Nie zauważył, że Politechnice wskazał!!!!!. Przecież nie pamięta. Jest taki zaganiany. Jak prezydent. NIe mają głowy chłopaki - kiedyś chłopaki. Przecież tylu spraw nie można objąć rozumem własnym - Czuma wszystko wyjaśni. Układ z Varisellą to coś pięknego. Ani chybi Łagiewski straci stanowisko. Kopną Go do góry. Tylko nie wiadomo, w którym kierunku.

F
Fabian

Skąd się biorą takie opinie ludzi którzy tam pracowali lub pracują? Chyba nie są wyssane z palca?! Panie Ryszardzie chce pan,żeby tam biło serce Wrocławia? To proszę się przyjrzeć gdzie jest problem, bo może nie leży on w samym urzędzie miasta a w środku Pańskiej Firmy? To pracownicy stanowią filar i podstawę firmy! Ludzie których potraktowano jak śmieci, zostali zwolnieni lub sami odeszli, nie bez przyczyny opisują realną sytuacje firmy i ją nagłaśniają! Tam nie bije serce Wrocławia tylko czarne serce Prezesa R.Rz. i J.W. przedstawicieli oszustwa poniżania obelg i kłamania! Na takiej zasadzie chce pan odbudować reputacje? może czas najwyższy zmienić zarząd!?

T
Terri

Łagiewski- Muzealnik, który od 25 lat opisuje, organizuje wystawy (stałe i czasowe ekspozycje) na naprawde wysokim poziomie pokazując to, co we Wrocławiu cenne i wartościowe. zrezygnował nawet ze stanowiska wiceministra kultury, proponowanego przez Zdrojewskiego bo...kocha Wrocław i chciał nadal zajmować się tutejszymi muzeami.
słaba frekwencja????????????? 1 pytanie: porównajcie ile było informacji o otwarciu muzeum na Kazimierza a ile o niemuzealnym ,,Solidarnym Wrocławiu" poza tym Wrocław to nie Krakóów, do nas nie przyjeżdza tylu turystów, wiec i po muzeach mniej chodzi, ale np z frekwencją Muzeum Narodowego porównując, Łagiewski jest...niezły.
dlaczego robi się nagonkę na muzealnika, którego wystawa stała w pierwotnej formie zebrała europejskie nagrody? hm a może ten FILIP WSZECHMOGĄCY ma robić multimedia??? ten 26 latek ma przeciez ,,niezłe realizacje z muzeów" na stronce (inna sprawa że chwali sie nie swoim)
przy promowaniu filipa majchrowskiego gazety wrocławskie przegoniły historię z AMBER GOLD a i Putin blednie.
może się gazety zajmą szukaniem czyj to słup, bo dziueciak przejmuje, handluje, skupuje udziały i wszedzie go pełno, a przeciez, jak twierdzi ,,ciężką pracą" sie tego nie dorobił. i ma dziwnie ,,pozytywną prasę"
panie Rybak?

?

Jak Jarosławie oceniasz słowo uczciwość? Kraść tak jak Wy? Gnoić ludzi? Ciekawa definicja uczciwości!

W
Wrocek

Ale BAGNO !!!

P
Pizzermann

Dzięki, dostaniecie profesorze miesięczną michę bezpłatnie....
I nie włąźcie profesorze z radości na katedrę, gdy "nadchodzi" szamanko..

G
Gość

Nie dorośliśmy do decydowania przy urnie wyborczej o swojej przyszłości.

P
Pijarowcy działają

Ta firma to nieporozumienie

M
Magda

Jacku gratuluje pozbycia sie dwoch kul u nogi jakimi byli poprzedni wspolnicy. Teraz WCS rosnie w sile chociaz ciekaw jestem w jakim kierunku to pojedzie. Moze byc jeszcze lepiej??

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3