Piotr Waśniewski, prezes Śląska: Dzwoniliśmy do Stolarczyka. Sprawa Szpakowskiego jest wyolbrzymiona

Jakub Guder
Jakub Guder
07.12.2018 wroclawpiotr wasniewski zostal ponownie prezesem slask wroclaw , na zdjeciu rowniez dariusz sztylka pilka nozna slask gazeta wroclawskatomasz holod / polska press
07.12.2018 wroclawpiotr wasniewski zostal ponownie prezesem slask wroclaw , na zdjeciu rowniez dariusz sztylka pilka nozna slask gazeta wroclawskatomasz holod / polska press Fot. Tomasz Ho£Od / Polska Press
Śląsk Wrocław dzwonił do Macieja Solarczyka sprawdzając, czy byłby w ogólne jeszcze zainteresowany pracą w piłce klubowej. Obecnie Stolarczyk jest selekcjonerem kadry do lar 21. Żadnej oferty jednak nie było. Czy dni Vitezslava Lavicki są policzone?

Śląsk Wrocław dzwonił do trenera reprezentacji do lat 21 Macieja Stolarczyka sprawdzając, czy ten byłby zainteresowany pracą w WKS-ie - napisał we wtorek Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl. - Nie dzwoniliśmy do trenera Stolarczyka zapytać, czy zaakceptuje naszą ofertę, ponieważ nikomu nie przedstawiliśmy żadnej oferty. To jednak naturalne, że na wszelki wypadek orientujemy się w sytuacji na rynku i rozmawiamy z różnymi trenerami - mówi prezes Śląska Wrocław Piotr Waśniewski.

WKS w tym roku w trzech meczach strzelił jednego gola i zdobył dwa punkty. Jest drużyną, która gra bez pomysłu w ofensywie. Niestety - wszystko wygląda tak samo, jak jesienią. Praca na zgrupowaniu w Turcji nie przyniosła żadnych efektów. Pomimo tego wrocławianie wciąż zajmują wysokie, piąte miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy ze stratą zaledwie trzech punktów do podium. Czy zatem jest temat zwolnienia trenera?

- Obecnie nie podejmujemy działań, które miałyby zwolnić trenera Lavickę. Nie prowadzimy z nim też negocjacji o rozwiązaniu kontraktu. Wykonujemy normalną, skautingową pracę, którą nazwałbym „działaniami profilaktycznymi” - tłumaczy nam prezes Waśniewski, który przyznaje, że z Oporowskiej dzwonili m.in. do Macieja Solarczyka. - Biorąc pod uwagę wyłącznie naszą pozycję w tabeli, to oczywiście mówienie dziś o zwolnieniu trenera jest absurdem. Natomiast musimy myśleć o tym, co może wydarzyć się w przyszłości, uwzględniając, jak skromną mamy przewagę choćby nad 11. czy 12. miejscem. Zastanawiamy się, jakie scenariusze mogą być dla nas najtrudniejsze. To normalna procedura i objaw profesjonalizmu klubu - tłumaczy. Pytany przez nas, czy w ostatnim czasie zarząd miał jakieś nadzwyczajne spotkanie z czeskim szkoleniowcem, powiedział, że nic poza to, co dotychczas było zaplanowane. Sztab, prezesi i pion sportowy pod koniec ubiegłego roku analizowali jednak dokładnie wszystko to, co działo się jesienią.

Lavicka zapłaci za brak stawiania na młodych?
Mówi się, że czarę goryczy mogło przelać odejście 19-letniego Marcina Szpakowskiego. W powszechnej opinii to duży talent, który nie przedłuży umowy ze Śląskiem, a w czerwcu przeniesie się do I-ligowej Korony Kielce. Jego otoczenie ten wybór argumentuje tym, że nastoletni pomocnik właściwie wcale nie dostawał szans w pierwszym zespole, chociaż przy Oporowskiej wszyscy wielokrotnie podkreślali, że rozwój młodych piłkarzy jest dla nich ważny, a pomóc ma w tym właśnie Vitezslav Lavicka. Czech nie jest jednak skory do takich eksperymentów.

- Sprawa Marcina Szpakowskiego została wyolbrzymiona - zapewnia Waśniewski. - Mówimy o zawodniku, który przegrywał rywalizację o miejsce w składzie z innymi naszymi młodzieżowcami. W listopadzie uzgodniliśmy z nim warunki indywidualnego kontraktu, natomiast nie doszliśmy jeszcze do porozumienia z reprezentującą go agencją w kwestii kwoty odstępnego. Zawodnik został dopuszczony do zgrupowania w Turcji w przekonaniu, że podpisze z nami umowę. Trudno mi jednak teraz uwierzyć, że przed rozpoczęciem obozu nie wiedział już, jaką podejmie decyzję - mówi prezes.

- Gdyby wyjechał do Niemiec, Holandii czy trafił do jednej z czołowych drużyn Ekstraklasy, to w ogóle nie byłoby tematu. Natomiast wybrał I-ligową Koronę, co moim zdaniem jest krokiem wstecz. Jeśli potrzebuje więcej gry, to oczywiście z jego perspektywy będzie to korzystne. Natomiast u nas miał stworzone warunki, aby mógł rozwijać się krok po kroku, walczyć na treningach o miejsce w składzie drużyny z Ekstraklasy i jednocześnie regularnie grać w II lidze. Jego statystyki z obecnego sezonu nie pokazują też jeszcze, że już dziś jest to w pełni gotowy zawodnik do gry na określonym poziomie w Ekstraklasie - analizuje Waśniewski.

- Oczywiście naszym zadaniem jako zarządu czy pionu sportowego jest naciskanie na trenera, aby stawiał na zawodników młodych czy takich, na transferze których można w pewnej perspektywie dobrze zarobić. Na koniec jest to jednak rywalizacja sportowa o miejsce na boisku i ocena szkoleniowca, którego rozliczają wyniki - kończy szef WKS-u.

Najlepszy polski sędzia nie jedzie na Euro

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
max

Po co komu ten slask zaorać boisko postawić piękne mieszkania i będzie więcej pożytku..

G
Gość

Miasto przyssało się do tego klubu i nie będzie żadnych wyników.

G
Gość

Poza trenerem nie ma w tym klubie profesjonalizmu. Ściąga się starych wyeksploatowanych zawodników. Nie najlepiej jest też zdaje się z odnową biologiczną . Zbyt częste kontuzje to jedno , a brak zaangażowania co niektórych w grę to drugie. Z reguły nasi zawodnicy w każdym meczu przebiegają mniej km od rywali.

Dodaj ogłoszenie