Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Piłka nożna: Efektowna prezentacja ekipy Zagłębia Lubin

Michał Sałkowski
Stoper Zagłębia Csaba Horvath nie mógł złapać oddechu. Kibice przypuścili na niego szturm
Stoper Zagłębia Csaba Horvath nie mógł złapać oddechu. Kibice przypuścili na niego szturm Fot. Karol Węglewski
- Kto najlepiej gra w piłkę w Polsce?! - zapytał na wstępie Robert Skrzyński (szef Sportu Radia Wrocław), prowadzący piątkową prezentację lubińskiego zespołu w Cuprum Arenie. - Zagłębie Lubin! - zabrzmiało z tysiąca gardeł.

Potem na scenę wkraczali już główni bohaterowie spektaklu. Najpierw pojawili się juniorzy starsi Zagłębia Lubin (dwukrotni mistrzowie Polski), potem lubiński zespół rezerw, zwycięzcy Młodej Ekstraklasy i seniorska drużyna KGHM Zagłębia z trójką nowych graczy (Kamil Wilczek, Csaba Horvath, Amer Osmanagić), sztabem szkoleniowym i członkami zarządu.

Dwuminutową porcję braw wsparcia dostał trener Marek Bajor, którego ostatnio spotkała rodzinna tragedia (śmierć żony). Kapitalne zachowanie. Ciarki po plecach.

- Dzieci zostawiłem u swoich rodziców. Miałem duże wahania przed powrotem. Ale jestem tu. Może to pozwoli szybciej w tej sytuacji się odnaleźć. Muszę pracować, zadbać o nie - mówił.

- Chcieliśmy, by trener w tym czasie nie musiał przejmować się nami, samą piłką, żeby nie musiał się martwić, że coś idzie niezgodnie z planami, jakie sobie założyliśmy. Nikt w przygotowaniach nie odpuszczał - mówił kapitan Michał Stasiak.

Na imprezie zabrakło tylko będącego po operacji Szymona Pawłowskiego i… Mateusza Bartczaka, który na porannych zajęciach był, a potem przepadł jak kamień w wodę. Skromność?

Smaczek. Karteczki z autografami. - Panowie, autografy i zdjęcia rozdajemy po prezentacji - dało się słyszeć przestrogę dla piłkarzy z działu marketingu. A nowy nabytek Amer Osmanagić stanął z boku sceny i nie miał sumienia oprzeć się prośbom słusznej grupki kilkuletnich chłopców. Chyłkiem, w ciągu minuty rozdał wszystkie swoje zdjęcia, rozdał i autografy. Swój chłop. Dzieciaki były wniebowzięte.

- Chcieliśmy pokazać ludzką stronę Zagłębia. Wyjść właśnie do ludzi, bo mamy świadomość, że jakaś część z nich jest kibicami, że identyfikuje się z drużyną, a jeszcze nie chodzi na mecze. Po takich spotkaniach mogą zmienić zdanie. Dla nich warto robić takie imprezy - stwierdziła Natalia Kalinowska ze sztabu PR, współorganizatorka prezentacji.

Spostrzeżenie. Wracałem MPK ze spotkania, autobus przejeżdżał koło stadionu, wracał z imprezy mały, może 5-letni chłopiec z ojcem. - Patrz tato, tu gra Zagłębie Lubin - powiedział mały. - Wielkie Zagłębie - poprawił go ojciec. - Aaa, tak, wielkie - zreflektował się. Panowie piłkarze, w nowym sezonie nie pozwólcie mu się mylić zbyt często.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska