Piłka nożna. Chrobry nie dał się się dogonić tyszanom. Chrobry Głogów - GKS Tychy 2:1

PJ
www.chrobry-glogow.pl
Udostępnij:
W 14. kolejce pierwszej ligi podopieczni Ireneusza Mamrota pokonali na własnym stadionie GKS Tychy 2:1.

Gospodarze zapewnili sobie trzy punkty dzięki bardzo dobrej postawie w pierwszej połowie.

Już pierwsza groźna akcja Chrobrego zakończyła się powodzeniem. Łukasz Szczepaniak idealnym podaniem obsłużył Michała Ilkowa-Gołąba, a temu nie pozostało nic innego jak tylko skierować piłkę do siatki.

- Jeśli tak będzie się wchodziło w mecz, to trudno myśleć o dobrym wyniku - złościł się po meczu trener GKS-u Tychy Przemysław Cecherz.

Na jego nieszczęście nie była to ostatnia zła wiadomość dla gości w tej części gry. "Pomarańczowo-czarni" postanowili pójść za ciosem i co rusz stwarzali sobie kolejne dogodne sytuacje do zdobycia bramki. Kilkanaście minut później powinno być już 2:0, ale Szczepaniak przegrał pojedynek jeden na jednego z bramkarzem GKS-u Piotrem Misztalem, a potem jeszcze dobijał strzał Karola Danielaka, który trafił w słupek, lecz... skopiował wyczyn kolegi i piłka znów nie zatrzepotała w siatce.

Nie mniej jednak głogowianie wciąż nacierali i w końcu dopięli swego. Obrońca "Gieksy" Mateusz Bukowiec powalił w polu karnym jedno z graczy Chrobrego i sędzia słusznie podyktował jedenastkę. Tę na bramkę "na raty" zamienił Damian Piotrowski. Misztal najpierw obronił jego strzał, ale przy dobitce był już bezradny.

Do przerwy gospodarze zasłużenie prowadzili 2:0. W drugiej połowie nie mający nic do stracenia Tyszanie rzucili się do ataków, z którymi "pomarańczowo-czarni" mieli coraz większe problemy.

Po wrzutce znanego z występów w ekstraklasie Marcina Wodeckiego, kontaktowe trafienie zaliczył Paweł Smółka. Ta bramka wprowadziła wiele nerwowości w poczynania podopiecznych trenera Mamrota, którzy ograniczali się już do sporadycznych kontrataków.

Tyszanie do końca dążyli do wyrównania, jednak defensywa głogowian do ostatniego gwizdka sędziego nie dała się zaskoczyć i to gospodarze zgarnęli bardzo ważne trzy punkty.

- Nie chcę wyjść na człowieka zachłannego, ale jeśli ma się sytuacje na 3:0 do przerwy to trzeba ją wykorzystać, bo później można za to zapłacić wysoką cenę. W drugiej połowie poniekąd obudziła nas dopiero bramka. Później wyprowadzaliśmy kontry, mieliśmy szanse na 3:1, ale parokrotnie było też groźnie po stałych fragmentach gry, gdy piłka się odbijała. Nie powinniśmy dopuszczać do takich sytuacji. Nie chcę długo sumować tego spotkania. Dla nas był to mecz o sześć punktów. Za nami bardzo ważne zwycięstwo, które pozwala odskoczyć od rywala. Teraz trzeba skupić się na kolejnym meczu, w Gdyni. Cieszę się, że nie zostaliśmy przed nim wykartkowani. Poza tym wróci Damian Sędziak, zdrowy w stu procentach. Będzie więc szersze pole manewru - powiedział po meczu Ireneusz Mamrot.

- - Powiem krótko: trudno jest wygrać jeżeli w bardzo ważnym meczu, o sześć punktów dla obu drużyn, wychodzi się na pierwszą połowę tak, jak się wychodzi. Na stojąco, bez agresji, bez podjęcia walki. W tych elementach Chrobry przewyższał nas wtedy bezapelacyjnie. Mógł prowadzić wyżej. Dopiero w drugiej połowie mój zespół zaczął coś grać. Zaczęły się tworzyć akcje, był odbiór piłki, ale pomimo szybko strzelonej bramki na 2:1 nie potrafiliśmy zdobyć drugiej. Jeśli tak będzie się wychodziło na taki mecz to trudno myśleć o dobrym wyniku - podsumował rozżalony trener Tyszan Przemysław Cecherz.

Chrobry Głogów - GKS Tychy 2:1 (2:0)
Bramki: Ilków-Gołąb 4, Piotrowski 35 - Smółka 61
Sędziował: Zbigniew Dobrynin (Łódź).
Żółte kartki: Hałambiec, Michalec (Chrobry) oraz Mączyński, Radzewicz (GKS).

Chrobry: Sławomir Janicki - Michał Ilków-Gołąb, Michał Michalec, Łukasz Bogusławski, Adam Samiec - Karol Danielak (90' Krzysztof Ziemniak), Mateusz Szałek (81' Krzysztof Ulatowski), Mateusz Hałambiec, Damian Piotrowski (74' Damian Ałdaś), Dominik Kościelniak - Łukasz Szczepaniak.

GKS: Piotr Misztal - Mateusz Grzybek, Sergejs Kozans (79' Mateusz Mączyński), Hubert Otręba, Marcin Radzewicz - Damian Szczęsny, Robert Dymowski (56' Paweł Smółka), Łukasz Bocian, Mateusz Bukowiec (40' Bartosz Rutkowski), Marcin Wodecki - Maciej Kowalczyk.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie