Pietro Cennamo: Kocham Polskę za Tadeusza Kantora

Krzysztof Kucharski
Gianbruno Torrano
Udostępnij:
Z Pietro Cennamo, dyrektorem artystycznym włoskiej Cooperativy Theatralia oraz autorem trwającego w Jelczu-Laskowicach festiwalu Melodrama, rozmawia Krzysztof Kucharski

Od lat przyjeżdżasz do Polski, a od roku realizujesz tu swoje różne projekty artystyczne. To przypadek?
Nie, to po prostu czysta, bezinteresowna i wielka miłość...

Zakochałeś się w Polsce? A może w Polce?
To moje uczucie do tych stron ma długą historię i wiąże się z teatrem Cricot 2 Tadeusza Kantora, który zmienił moje życie i myślenie o sztuce. To był dla mnie sam szczyt teatralnego geniuszu. Otwarta, ale niezwykle ekspansywna forma, wspaniałe plastyczne obrazy, charyzmatyczni aktorzy i obsesyjne czasem idee Kantora. Do dziś trudno mi sobie wyobrazić coś doskonalszego...

Powiedz parę słów o Theatralii, której jesteś szefem artystycznym.
Domyślam się, że najkrócej, jak potrafię? To jest spółdzielnia twórczych ludzi. Realizujemy najróżniejsze projekty, czasami bardzo od siebie odległe. W tych różnorodnych działaniach zdarzają nam się spektakle teatralne, takie festiwale, jak Melodrama w Jelczu-Laskowicach, na której jesteśmy w tej chwili, ale też warsztaty, koncerty i sto innych artystycznych fajerwerków. Jesteśmy czymś w rodzaju centrum kultury dla miłośników sztuki. Banalnie proste, według zasady: mierz siły na zamiary.

Włóczysz się jednak po Europie i po świecie, ostatni raz widzieliśmy się chyba na premierze twojego spektaklu, który zobaczymy także na tym festiwali "Meinhof Ulrike ES 154/76" w Tisch Theater w centrum Berlina. Ale międzynarodowy festiwal zaprojektowałeś tutaj, w niewielkim miasteczku pod Wrocławiem.
To na razie jest skromny festiwal i na swoją wielkość musi zapracować. We Wrocławiu utonąłby w nurcie przeróżnych artystycznych wydarzeń. Żeby jakieś zdarzenie zwróciło na siebie uwagę, musiałoby mieć rozmiary finansowe teatralnego festiwalu Wrocław Dialog pani Meissner czy muzycznego festiwalu Wratislavia Cantans, który się zaraz zacznie, albo filmowego święta Era Nowe Horyzonty. To są wielomilionowe budżety. W dużym mieście niemal co tydzień odbywa się jakiś festiwal, a czasami trzy jednocześnie. Tu, w Jelczu-Laskowicach, jest fajna, ciepła atmosfera, życzliwość i festiwal zauważają wszyscy. Zapraszamy tu wrocławskich teatromanów, to bardzo blisko. Myślę, że dobrze temu skromnemu na razie festiwalowi wróży fakt, że jego dyrektorem artystycznym jest facet, którego też znasz, Alain Leonard...

Nikt lepiej niż Alain Leonard nie wie, co knują młodzi, czyli awangarda

Były szef off-festiwalu we francuskim Avignonie.
To chyba mówi samo za siebie. Nikt lepiej nie wie, co knują młodzi, czyli awangarda. To jest festiwal młodych ludzi, ale jestem przekonany, że podbiją serca nie tylko swoich rówieśników, bo nie robią tego, żeby świat udziwnić, ale żeby zadziwić swoim talentem...

I o Jelczu-Laskowicach będzie mówił cały świat.
Wyczuwam kpinę w twoim głosie. A to jest realne. Wymaga tylko konsekwencji i twórczej pracy... Jak zawsze!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie